La Roche-Posay Hyalu B5 serum ujędraniająco-regenerujące

19 maja 2026

 
Dzień dobry! Kolejny tydzień trwa, mam wrażenie, że mrugnę oczami i on się skończy, co w ogóle mnie przeraża. Dzieje się, dużo planów, dużo ogarniania i tak to jakoś trzeba ogarniać. Ale fajnie, pogoda jest powoli coraz fajniejsza, więc mam nadzieję, że wszystkie nasze plany się udadzą! Ja czuwam, że odżywam i nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, po tylu latach siedzenia w domu i uczuciu uwiązania, wow!
A dzisiaj mam dla Was recenzję serum do twarzy od La Roche-Posay! Marka droższa, bardziej specjalistyczna, konkretna, mam wrażenie, że za ceną idzie tutaj jakość, ale na pewno nie są to produkty takie o, obok których przejdziemy bez echa, które będą używane i po zdenkowaniu zapomniane. Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona, bo marka jest niczego sobie, a i serum - dobrze wiecie, że je uwielbiam!

La Roche-Posay Hyalu B5
serum ujędrniająco-regenerujące




Serum znajduje się plastikowej buteleczce, która początkowo ukrywa się w kartoniku. Mamy tutaj najważniejsze informacje, których potrzebujemy, żeby poprawnie korzystać z serum, ale dla takich wyjadaczy, jak my serum nie jest obce, więc myślę, że każdy wie, co i jak! Serum jest o tyle wyjątkowe, że jest zakręcane na normalną zakrętkę, a pipetka początkowo znajduje się oddzielnie. Fajny bajer choć dla mnie zupełnie niepotrzebny. Kolorystyka bardzo uspokajająca i uniwersalna, mi się podoba.
Serum ma dość intensywny, ale miły zapach. Nie utrzymuje się jakoś długo na skórze, ale zdecydowanie umila stosowanie rano czy wieczorem. Nie jest irytujący, co jest ważne. Konsystencja tutaj gra na pewno pierwsze skrzypce, jest super aksamitna, jakby taka silikonowa, naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Przyrównałabym ją właśnie do jakiegoś plastra silikonowego nakładanego na skórę, który od razu działa.



Serum nakładane na skórę robi robotę, nie ma znaczenia pora dnia, nie ma wpływu na niego późniejsze nałożenie makijażu, serum działa fenomenalnie za każdym razem, kiedy się je nałoży na skórę. W ciągu dnia tworzy genialną silikonową bazę pod makijaż, ale nie jest to baza w stylu maski, jest to idealna warstwa chroniąca skórę i dająca jej wszystko, co najlepsze. Jeśli chodzi o wieczór, jest to świetny początek do mocnej pielęgnacji, która na noc może być bardziej treściwa. To serum podbija cudownie działanie, sprawia, że skóra staje się pięknie nawilżona, odżywiona i ukojona. Dzięki temu serum, skóra jest miękka, gładka, promienna i pełna blasku, Jestem w stanie też przyznać, że skóra jest jakby pełniejszy, wypełniona, drobne zmarszczki zostają wygładzone. Twarz prezentuje się bardzo ładnie!



Muszę przyznać, że to serum zdecydowanie jest warte swojej ceny, nie ma co się zastanawiać, bo serum zdecydowanie jest w mojej TOPce! Ma piękny zapach, fantastyczną silikonową konsystencję, która jest niesamowicie miła, a działanie jest fenomenalne! Ja jestem zachwycona, to serum robi taką robotę, że wow! I podzieliłam się tym serum z psiapsi z pracy i powiem Wam, że ona jest tak samo zadowolona, jak i ja. Mogę przyznać, że serum jest turbo uniwersalne i każda z nas będzie z niego zadowolona! Bardzo polecam!


Jakie jest Wasze ulubione serum? Ja uwielbiam ten rodzaj pielęgnacji i jest to zdecydowanie moje top of the top! Genialnie działa, ma super właściwości, jest po prostu dla mnie idealne. Uwielbiam je!


[produkt otrzymany w ramach współpracy Pure Beauty i jego recenzja nie była wymagana]



Rimmel Thrill Seeker Mega Lift pogrubiający tusz do rzęs

17 maja 2026

 
Dzień dobry! Odpoczywacie? Chillujecie? Macie możliwość zresetowania głowy i może odpuszczenia? Muszę przyznać, że ten weekend był super pod względem właśnie odpoczynku, bardzo dużo rzeczy zrobiłam, dzieci nie dawały w kość, były bardzo do ogarnięcia i naprawdę wow. Jeśli większość moich weekendów będzie teraz tak wyglądać to ja jestem zachwycona. Bardzo brakowało mi takiego oddechu, możliwości zaplanowania sobie działań, zastanowienia się co w ogóle muszę zrobić - naprawdę super.
I tak o to w tak wspaniałym humorze ma dla Was dzisiaj tusz do rzęs! A ja uwielbiam tusze do rzęs, szczególnie takie, które odmieniają spojrzenie i nadają mu wyrazistości. Rimmel Thrill Seeker Mega Lift to produkt godny wspomnienia! Więc enjoy.


Rimmel Thrill Seeker Mega Lift
pogrubiający tusz do rzęs





Bardzo podoba mi się to opakowanie. Już sama kolorystyka jest bardzo w moim guście, uwielbiam ciemną czerwień, a do tego złoty napis, który jest wypukły nadaje całemu opakowaniu elegancji i jakiejś wyjątkowości. Ja uwielbiam, jest jedyne w sowim rodzaju, rzuca się w oczy i bardzo mi się podoba. Szczoteczka ma kształt stożka, rozszerzana ku końcowi, włoski są dość gęsto usytuowane dzięki czemu potrafią wyciągnąć każdą rzęsę i podkręcić ją, że hoho. 
Odcień tuszu jest mocno czarny, bardzo głęboki i wyrazisty podkreślający każde spojrzenie. 



Tusz do rzęs świetnie spełnia swe zadanie. Szczoteczka jest bardzo wygodna, wyłapuje wszystkie rzęski i cudownie je podkreśla. Szczoteczka jest bardzo wygodna i niesamowicie elastyczna, nie wbija się w oczy i nie podrażnia. Poza tym, szczoteczka nie odbija uszu na powiekach. Tusz świetnie pokrywa włoski od nasady aż po same końce. Tusz pięknie unosi i podkręca rzęsy, sprawia, że spojrzenie jest piękne, wyraziste i takie świeże. Super jest to, że tusz się nie rozmazuje ani nie ciapie. Tusz pięknie utrzymuje się na oczach cały dzień, nie kruszy się i dobrze wygląda cały czas.
Tusz nie podrażnia oczu, nie powoduje łzawienia ani zamglenia oczu. 



Uwielbiam podkreślone oczy, jestem typem osoby, która zdecydowanie w makijażu stawia na ozy niż na inne parte twarzy. Uwielbiam mocny makijaż oka, jak i długie i cudownie podkreślone rzęsy. Uwielbiam, kiedy moja zielona tęczówka się wybija i zwraca na siebie uwagę. kto tego nie lubi? 
Ten tusz do rzęs naprawdę bardzo fajnie się sprawdza, spełnia moje wszelkie oczekiwania. Nie tylko dobrze wygląda, ale i jest trwały i wyrazisty. Rzęsy wyglądają pięknie, są ładne podkręcone i uniesione, do tego zagęszczone. Naprawdę super!


Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs? Ja na szczęście mając Pure Beauty Box na bieżąco testuję nowości tuszy do rzęs. 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Garnier Fructis Diamond Sleek spray wygładzająco-nabłyszczający

15 maja 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie dzisiaj? Nastawiacie się na weekend? Obstawiam, że u wielu z Was dużo się dzieje, komunie, wesela, a może i chrzciny czy panieńskie! Dużo się dzieje, dużo dookoła się dzieje i wszyscy mają wiele wyjść, imprez i różnych okazji do celebrowania. To jest fajne, i mam wrażenie, że maj jest zawsze takim miesiącem, kiedy nie tylko przyroda buja się do życia, ale i my też. 
A ja tym bardziej! To jest mój rok, mam wrażenie, że mówię tak co roku, ale naprawdę tym razem odżywam, czuję się lepiej i czuję, że odżywam! Bardzo mam nadzieję, że to się utrzyma i będzie tylko lepiej! I tak też czuję, a co najlepsze mam środki, które mnie ratują! Mam nowe produkty do włosów, które okazują się genialne, jak właśnie ten spray wygłądzająco - nabłyszczający od Garnier. Diamond Sleek ma wiele właściwości, o których już dziś Wam powiem!


Garnier Fructis Diamond Sleek
spray wygłądzająco-nabłyszczający





Spray znajduje się w typowym opakowaniu, mamy tutaj kolorystykę tę samą, co cała seria Sleek od Garnier Fructis. Bardzo podoba mi się ten motyw odbijający światło, który przypomina idealne lustro, właśnie takie, jakie producent obiecuje nam na włosach! Informacje znajdują się na opakowaniu, ale dla mnie lustrzane naklejki uniemożliwiają czytanie, co na szczęście nie jest nie do przejścia. Mamy Internet, gdzie też można poczytać, co i jak. 
Bardzo podoba mi się konsystencja sprayu, mam wrażenie, że mimo super delikatnej mgiełki produkt jest dość gęsty i konkretny, mocno skoncentrowany i bardzo fajnie pokrywa włosy. Do tego delikatny, ale ładny zapach bardzo umila stosowanie tego produktu. 



Ja spray używam zawsze na czyste i wilgotne włosy, spryskuję nimi na całej długości włosy, co super przekłada się potem na stylizację, suszenie i układanie włosów. Ten spray nie oblepia włosów, nie przetłuszcza ich i nie skleja, co jest dla mnie mega ważne. Mimo że zawsze nakładam dość sporo tego produktu, to jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby je obciążyć. Spray genialnie się sprawdza przed suszeniem. Nie tylko pielęgnuje włosy, ale i zapewnia termoochronę. Spray sprawia, że włosy są bardziej wygładzone, ja bardzo lubię mieć proste włosy, ale też nie aż tak i jestem zadowolona! Przy idealnej pielęgnacji naprawdę włosy prezentują się super, a i ja nie muszę ich jakoś mocno prostować!
Po zastosowaniu tego sprayu włosy prezentują się wow, super wyglądają, są odbite od nasady, wydaje się, że są gęstsze, jak i grubsze. Cała fryzura wygląda bardzo ładnie. Co prawda ja na co dzień ograniczam się po prostu do prostych włosów, ale jestem mega zadowolona. Włosy są super w dotyku, są sypkie, są lejące się, a do tego błyszczą. Jest piękna tafla odbijająca światło tak, że hoho! No bomba!



Co ja mogę powiedzieć! Kolejny produkt od Garnier Fructis, który mnie zachwycił, kolejny z serii sleek, który sprawił, że moje włosy wyglądają genialnie. Super się układają, są sypkie, a na dodatek w dotyku są mega przyjemne. Włosy wyglądają też na hiper zdrowe, końcówki się nie rozdwajają, włosy się nie kruszą, nie łamią, pięknie rosną i cały czas zyskują nie tylko na długości, ale i na objętości. No... wow! Produkt zdecydowanie ma ,świetny wpływ na włosy, a ja właśnie takiego wpływu potrzebuję.

Znacie go? Korzystaliście z niego już kiedyś? Ja Wam go bardzo szczerze polecam!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]


Garnier Skin Naturals Hyaluron Barrier Reapir Liquid Care esencja nawilżająca

13 maja 2026

 
Dzień dobry! Witam się z Wami ponownie w tym tygodniu! Coś nowego, coś ciekawego? Ciekawa jestem, jak się czujecie, jakie macie plany na weekend, a może część z Was już wie, gdzie jedzie na najbliższe wakacje? Ja myślę o wszystkim, trochę o wakacjach, o naszych zbliżających się imprezach, ale i o jesieni. Marzę już powoli o długich, spokojnych wieczorach, które się będą trochę ciągnęły, ale nie ma co. Wiem, że będzie fajnie, wiem, że dużo się będzie działo, więc nic tylko czekać i kupować sukienki!
A dzisiaj mam dla Was cudo, które ostatnio króluje w mojej łazience. Doskonale wiecie, że jestem największą fanką toników do twarzy i robienia sobie dość obfitych prysznicy na twarz. Uwielbiam ten krok w pielęgnacji rano, jak i wieczorem. Stwierdziłam, że najnowsze esencje od Garnier idealnie się sprawdzą też i w tej roli, trochę w innej formule, ale równie skutecznie. 
No to hop!


Garnier Skin Naturals
Hyaluron Barrier Repair Liquid Care
esencja nawilżająca





Esencja zamknięta jest w bardzo przyjemnej i przeźroczystej buteleczce. Mamy tutaj standardowe zamknięcie na zatrzask, pod którym ukryty jest otwór, przez który wydobywamy esencję na dłoń - przynajmniej jak tak robię. Formuła jest dość wodnista, nie jest tłusta, lepka ani klejąca, nie pozostawia też po sobie żadnego filmu na skórze. Zapach esencje jest mocno orzeźwiający, odświeżający, bardzo ładny! Na opakowaniu znajdziemy też najważniejsze informacje, więc mamy tutaj zdecydowanie wszystko, co nam trzeba.




Tak, jak wspominałam korzystam z esencji dwa razy dziennie, stosuję ją zamiast toniku. Codziennie rano, po oczyszczeniu twarzy, jak i wieczorem po demakijażu wylewam sobie esencję na dłoń, po czym wklepuję w skórę twarzy. Jest to i dobry masaż, pobudzenie, jak i oczywiście natychmiastowa dawka nawilżenia. 
Esencja świetnie przygotowuje skórę na dalsze kroki pielęgnacyjne, bez znaczenia czy jest to ranek czy wieczór. Świetnie nadaje się pod makijaż, jak i pod mocniejszy krem na noc. Esencja ma bardzo pozytywny wpływ na skórę, oddziałuje na nią mocno nawilżająco i odżywiająco. Skóra dzięki tej esencji wypełnia się w magiczny sposób. Staje się pełniejsza, zmarszczki są mniej widoczne, skóra jest mocno ujędrniona, uelastyczniona - prezentuje się bardzo ładnie! Po użyciu, od skóry bije promienny i zdrowy blask.



Esencja daje mi zdecydowanie to, czego potrzebuję, niezależnie od tego, czy używamy jej rano czy wieczorem. Rano esencja cudownie pobudza skórę, a wieczorem relaksuje, delikatnie chłodzi, dzięki czemu ja wiem, że chwila wytchnienia już się zbliża. Uwielbiam te esencję! Bardzo podoba mi się to oklepywanie skóry, moment kiedy czuję, że wnika ona głęboko w skórę. Ona przynosi same pozytywne efekty mojej skórze. Bardzo ją polecam i będę jej używać bardzo długo, bo i esencja jest super wydajna. Świetny zamiennik toniku.


Cieszę się niezmiernie, bo ta esencja ma jeszcze drugą wersję z witaminą C, mocno rozświetlającą, której jestem równie ciekawa! już niedługo! A Wy znacie je? Lubicie takie rozbudowane etapy pielęgnacyjne?  Ja się niesamowicie cieszę, że Pure Beauty daje mi możliwość i zawsze w tych boxach znajduję najcudowniejsze perełki!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Glow a'la carte with Mixa & Garnier
Pure Beauty

11 maja 2026

 
Dzień dobry! I jak się macie? Co nowego? Jak Wam leci ten maj, jak na razie? Ja jestem w szoku za każdym razem, jak sobie pomyślę o tym, jak szybko mija ten czas. Po prostu szok. Ale jesteśmy już teraz na takim etapie, że trzeba myśleć o tych wszystkich zbliżających się imprezach, wyjściach, okolicznościach, na które cieszę się bardzo! Chociaż nie powiem, zaczyna mi się to powoli śnić po nocach, a głównie moje nieogarnięcie i niewyrobienie. Ale wierzę, że to znak, że będzie lepiej.
Musi być, tym bardziej kiedy mam nowy zastrzyk kosmetyków. I to jeszcze taki! Ale czego możemy się spodziewać po Pure Beuaty? To zawsze jest pewniak i zawsze wiemy, że trafimy znowu na coś wyjątkowego!


A tym razem, marki Garnier oraz Mixa idealnie wpasowały się w najnowsze trendy i mają dla nas kosmetyki prosto do stołu! Zmieńmy trochę naszą rzeczywistości albo wróćmy do rzeczywistości bez korzystania z filtrów i sztucznych efektów, mamy tutaj produkty Glow A La Carte, które nam to wszystko zagwarantują bez sztuczności, tylko naturalny blask i wiosenna energia! Te kosmetyki zawierają starannie wyselekcjonowane składniki aktywne, które otulą naszą skórę i włosy naturalnym i słonecznym blaskiem.

#garnier #skincare #sorbetgarnier #mixa #haircare
@garnierpolska @mixa_polska

Rozgośćmy się i dajmy się rozpieścić ekspertom od nawilżenia i blasku, celebrując Piękne Glow i to bez wychodzenia z domu. Czy to nie brzmi fantastycznie?



GARNIER SKIN NATURALS Vitamin C esencja rozświetlająca
Uwielbiam te produkty, zastępują mi teraz toniki, które na dobre zagościły w mojej łazience, a powiem szczerze, że ta podmiana też wyszła mi na dobre! Te esencje super się sprawdzają, jako pierwszy krok w pielęgnacji, żeby pobudzić skórę, dać jej energii i wydobyć z niej naturalny blask. Regularność sprawi, że skóra będzie bardziej promienna, a kolory zostanie wyrównany, co spowoduje zdrowy i młodszy wygląd skóry! Skóra będzie cudownie nawilżona, a także chroniona przed utratą wilgoci przez cały dzień. 



GARNIER SKIN NATURALS Vitamin C rozświetlające płatki pod oczy
A te płatki pod oczy to już myślę każdy z nas zna i lubi! Płatki pod oczy to moje zbawienie rano, weekendami czy przed ważniejszymi wyjściami. A te płatki są dodatkowo wzbogacone 3% kompleksem z witaminą C, gliceryną i kwasem hialuronowym! Redukują worki i cienie pod oczami, świetnie nawilżają, napinają i uelastyczniają skórę. Efekt widać już po 15 minutach, a w dni, kiedy nam szczególnie zależy na lepszym wyglądzie to jest nasz must have! Tym bardziej, że płatki po prostu przeklejamy i możemy robić wszystko, co jest dużym plusem!



GARNIER Vitamin C Fresh & Bright nawilżający krem-sorbet  4% [niacynamid + witamina C]
Przechodzimy do sorbetu, który jest kwintesencją wiosny i zbliżającego się lata, nazwa, kolorystyka i konsystencja bardzo przenoszą mnie w upalny dzień, między palmami z drineczkiem w ręku. A jest to nowa generacja nawilżenia, pełna innowacyjności. Formuła jest ultralekka, odświeżająca, przypomina sorbet, a i przy okazji wchłania się natychmiastowo, zapewniając 24-godzinne nawilżenie. Mamy tu potwierdzenia kliniczne, rozświetlenie skóry, redukcja przebarwień, a i kontroluje sebum! Produkt jest naprawdę cudowną nowością w tym sezonie i mega się cieszę, że na niego trafiłam!



GARNIER FRUCTIS Diamond Sleek spray do włosów nabłyszczająco - wygładzający
I przechodzimy do włosów, a jak tu nie cieszyć się na taką pielęgnację włosów? Kiedy włosy dostają wszystko, co najlepsze, a taki spray naprawdę robi robotę. On cudownie wygładza włosy, a także chroni przed wilgocią, dzięki czemu zapobiega puszeniu się. Włosy błyszczą, są sypkie, super się układają i prezentują się, jak milion dolarów! Spray przy okazji chroni przed wysoką temperaturą aż do 230stopni, a dzięki formule, która dobija światło, włosy zyskują intensywny i lustrzany połysk. Technologia waterproof tworzy warstwę hydrofobową, która chroni też fryzurę i ją utrwala. Uwielbiam ten spray, pięknie pachnie, super wpływa na włosy i ja widzę ogromna różnicę. 



MIXA BRIGHT & BRONZE balsam samoopalający do ciała dla jasnych i śniadych karnacji
A na koniec mamy produkt, na który cieszę się bardzo! Od jakiego czasu mówię Wam, że mam ochotę się opalić, mimo że zawsze była biała i blada jak ściana, tak teraz naprawdę chcę. Chcę być muśnięta słońcem, chcę mieć zdrową opaleniznę i chcę, żeby to wyglądało ładnie. Formuła balsamu została wzbogacona o glicerynę, która przyciąga i zatrzymuje wilgoć, dzięki czemu skóra będzie pięknie nawilżona. Z kolei zawarte rośliny DHA zapewniają stopniową opaleniznę, a masło shea mocno odżywia skórę. Nadaje skórze opaleniznę już od 4H. Bez plam, testowany na skórze wrażliwej, no rewelacja! Dam znać, bo będę używać bardzo!


Nic tylko lecieć teraz na wakacje! Takie cudowne kosmetyki super przygotują mnie do jakiegoś wyjazdu wakacyjnego albo po prostu wyjazdu. Mamy tutaj wszystko, czego potrzebujemy. Nasza skóra twarzy zyska piękny i zdrowy wygląd, ciało będzie nawilżone i lekko opalone, a włosy będą miały good hair day cały czas, świetnie!


Co Wam się najbardziej spodobało?


[wpis reklamowy]

so!flow by VisPlantis oczyszczająca maska z glinką redukująca sebum do skóry głowy

09 maja 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Jak weekend? U nas i spokojnie i zarazem się dzieje, standardowo. Na szczęście wieczorem mamy masaż to uda nam się zrelaksować i odpłynąć, a bardzo tego potrzebuję! Na szczęście pogoda wraca do łask, wraca do nas powoli słoneczko i znowu robi się przyjemnie, a myślę, że jutro będzie jeszcze lepiej i się zaczyna, wiosna, lato i nasze wojaże. 
A dzisiaj jesteśmy w temacie włosów ! Ostatnio pisałam Wam o serum do twarzy, jak to odmieniło moją pielęgnację twarzy, a dzisiaj będzie podobny vibe. Bo właśnie peelingi do skóry głowy odmieniły moją pielęgnację włosów, a dziś będzie o oczyszczającej masce z glinką od so!flow, której trochę się obawiałam, ale jak już użyłam to.... najs!


so!flow by VisPlantis
oczyszczająca maska z glinką
redukująca sebum do skóry głowy





Maska z glinką znajduje się w tubce z genialnym aplikatorem. Początkowo tubka znajduje się też w kartoniku, na którym mamy wszystkie najważniejsze informacje, co kto potrzebuję wiedzieć, to tam będziecie mieć. Z kolei na tubce zostaje już to, co musi, ale tak naprawdę, jak już wiemy, co i jak robić to po prostu używamy. Najbardziej bałam się tej konsystencji, ale zupełnie niesłusznie. Spodziewałam się typowej glinki, a tak naprawdę maska z glinką ma konsystencję mocno zbliżoną do peelingu, nie zasycha, nie zastyga między włosami, co jest dla mnie bardzo a plus. Zapach ma bardzo ładny, słodki i owocowy, taki że aż chce się niuchać.


Ja stosowałam maskę zupełnie, jak peeling od skóry głowy. Staram się używać, co mycie przynajmniej na chwilę, ale tak raz w tygodniu to był pewniak i mus. Myję włosy 2-3 razy w tygodniu. Na szczęście udawało mi się to zrealizować, co się przyczyniło do super efektów. Maska wspaniale oczyszcza skórę głowy, świetnie radzi sobie z sebum. Ja nie mam mocno przetłuszczających się włosów, ale jednak muszę myć włosy częściej niż kiedyś, ta maska sprawia, że zyskuję dodatkowy jeden dzień bez mycia, a czasem przy sprzyjających warunkach nawet dwa.
Maska świetnie dobija włosy od nasady, sprawia, że prezentują się pięknie, układają się same bardzo fajnie, tak naturalnie, co sprawia, że bardzo dobrze się prezentują. Włosy są sypkie i lekkie. mam wrażenie, że maska szybciej pozbywa się włosów, które muszą wypaść, a na ich miejscu rośnie bardzo dużo nowych. Baby hair mam teraz pod dostatkiem, a druga grzywka też już powoli staje się widoczna. I to jest właśnie to, czego ja oczekuję!



Uwielbiam wszystkie produkty do skóry głowy, które mają mega wpływ na skórę głowy. Włosy ładniej rosną, dużo lepiej się układają, są odbite u nasady, dzięki czemu prezentują się super. Maska oczyszczająca z glinką wpływa głównie na skórę głowy, która nie swędzi, jest bardzo dobrze oczyszczona, ale to przekłada się oczywiście na włosy na całej ich długości, co jest super. Bardzo lubię ten produkt i na pewno będę go kupować regularnie! Jest super przystępny, w fajnej cenie i wydajny mimo częstego używania.


Używacie czegoś do skóry głowy? Dajcie znać, bo ciekawa jestem czy dla Was ten krok w pielęgnacji jest równie ważny, co i dla mnie!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]



Mixa Anti Reaction, mleczke serum kojące panthenol + bisabolol

07 maja 2026


Dzień dobry! Jak tam? Co u Was? U nas jak zawsze dużo się dzieje, odhaczamy kolejne zadania z naszej to do list i idziemy coraz bardziej do przodu. Nie jest lekko, nie ma co się oszukiwać, ale na szczęście tyle rzeczy się dzieje dookoła, że po prostu ufam. Ufam i czekam na rozwój wydarzeń, bo nic się nie dzieje bez przyczyny, wszystko jest po coś i bardzo się cieszę, że właśnie tak układa się to życie. 
A dzisiaj mam dla Was recenzję produktu od Mixa, produktu, które dla mnie jest mega objawieniem. Ja uwielbiam serum do twarzy, nie wiem jak ja mogłam kiedyś nie stosować tego typu produktów, dla mnie serum odmienia całą pielęgnację, dlatego tym chętniej testuję kolejne, a tym razem padło na mleczne serum kojące i.... poczytajcie.


Mixa Anti Reaction
mleczne serum kojące





Serum od Mixa znajduje się w szklanej buteleczce z pipetką, mamy tutaj standardowe opakowanie, które bardzo pasuje do pozostałych. Na buteleczce mamy znikome informacje, ale najważniejsze mamy na kartoniku, w którym znajduje się serum. Mamy tam opis, skład i wszystko, czego potrzebujecie. Buteleczka jest bardzo wygodna w użytkowaniu, pipetka też dozuje idealną ilość produktu na dłoń, a serum ma naprawdę super, przyjemną konsystencję. Konsystencja jest mleczna i pod kątem zabarwienia, ale i konsystencji. Mamy idealną gęstość, ale mocną zbitość. Naprawdę serum pod tym względem jest super przyjemne. Zapach jest mega ładny, ale i bardzo delikatny. Nakładane na twarz nie spływa z niej i bardzo fajnie się wchłania.



Serum nakładane na twarz bardzo ładnie w nią wnika. Serum sprawia, że skóra wygląda na zdrową i promienną, a przy okazji jest super zadbana! Serum powoduje, że skóra jest nawilżona, odżywiona, miękka i gładka. Naprawdę efekty są fenomenalne, ale czego tu się dziwić. W końcu to Mixa. Jeśli chodzi o efekt ukojenia to naprawdę jest to na fajnym poziomie. Moja często podrażniona i naczynkowa skóra przechodzi niebo mając takie serum w pielęgnacji. Serum cudownie je koi, uspokaja podrażnioną skórę, sprawia, że momentalnie da się odczuć na skórze ulgę i to taką przyjemną, otulającą, która przy okazji uspokaja. Serum pięknie relaksuje i mnie i moją skórę. Czego chcieć więcej?



Serum wspaniale uzupełnia pielęgnację, jest świetnym korkiem i takim, którego wyczekuję codziennie. Serum świetnie się sprawdza stosowane rano, jak i wieczorem. Rano uspokaja, ale i budzi po nocy, super przygotowuje skórę na cały dzień. Z kolei, wieczorem serum relaksuje po całym dniu, również ją koi, le i pielęgnuje. Przygotowuje skórę do nocnej, mocniejszej pielęgnacji, która ma w nocy mocne zadanie. Ale idealnie się sprawdza w każdej roli.


Uwielbiam to serum, to serum naprawdę super działa, relaksuje, nawilża i odżywia, a co najważniejsze pielęgnuję wielowymiarowo. Skóra jest idealnie zadbana rano, jak i wieczorem, co mnie mega cieszy. Poza tym, pamiętajmy, że Mixa ma wspaniałe składy i super działanie na skórę! Ja bardzo polecam. Bardzo się cieszę, że firma Pure Beuaty ma w swoich boxach to, co najlepsze i dzięki nim mam możliwość poznawać takie perełki. Super!
Znacie? Dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

LYNIA NAILELIXIR regenerujące serum do płytki paznokciowej

05 maja 2026

 
Dzień dobry! I jak nasz powrót do rzeczywistości po majówce? Powiem Wam, że mój wczorajszy dzień wolny zrobił robotę i zdecydowanie to był genialny pomysł, odpoczęłam, odetchnęłam, zrobiłam sobie, co chciałam i od razu wróciłam do pracy z nową energią! Ale ciężko nie być w takiej energii, kiedy i pogoda jest super, słońce świeci i w ogóle jest przyjemnie. Ja już czuję w powietrzu lato, wakacje i jakiś wyjazd nad wodę, a najlepiej za granicę, ale na to muszę jeszcze chwilę poczekać, ale wiem, że się doczekam. 
A dzisiaj mam dla Was super produkt do paznokci, produkt regenerujący, podologiczny, marki, której nie znam czyli Lynia, ale mamy tutaj kosmetyk, który sprawia, że ja markę chcę poznać. A wszystko to oczywiście za sprawą pudełek kosmetycznych od Pure Beauty! W pudełkach znajdują się nie tylko kosmetyki, kolorówka czy pielęgnacja, ale znajdziemy też coś, o czym czasem zapominam.


Lynia Nailelixir
regenerujące serum do płytki paznokciowej





Serum znajduje się w całkiem zwykłym opakowaniu z pompką, mimo że serum do paznokci nie ma formy pędzelka, jest to zwykły otwór, po czym serum należy rozsmarować na paznokciach. Serum ma bardzo przyjemną konsystencję, jest dość rzadkie, ale zbite, nie rozlewa się na boki. Serum jest super przyjemne, uwielbiam tę konsystencję. Ma bardzo delikatny zapach, praktycznie niewyczuwalny. 
Serum bardzo fajnie się wchłania, idealnie nadaje się do nakładania na noc, ja chwilowo walczę z paznokciami u stóp, zależy mi na tym, żeby rosły szybko i zdrowo, a przyjemna konsystencja, która szybko się wchłania idealnie nadaje się do nakładania nawet kilka razy dziennie.



Serum nakładane często i regularnie naprawdę super wpływa na stan paznokci. Serum nakładane na płytkę paznokciową bardzo ładnie nawilża i odżywia paznokcie, a przy okazji wzmacnia je. Paznokcie po użyciu dużo mniej się łamią i są mocniejsze. Wydaje mi się, że dłuższe stosowanie takiego produktu naprawdę jest w stanie odmienić paznokcie. To serum sprawi, że paznokcie będą bardziej elastyczne, odporne na jakiekolwiek uszkodzenia, a co najważniejsze sprawia, że paznokcie prezentują się bardzo ładnie! Obecnie jest dość popularny trend wychodzenia z hybrydowego więzienia, a to serum zdecydowanie Wam w tym pomoże. 


Ja jestem zachwycona, to serum naprawdę odmienia płytkę paznokcia, ja używam tego serum głównie na stopy, bo jednak na dłoniach preferuję hybrydy, ale to serum też można nałożyć na paznokcie przy skórkach, myślę, że tutaj też fajnie wesprzemy wzrost zdrowych i mocnych paznokci. Ogólnie produkt super pielęgnuje paznokcie i przyczynia się do szybszego wzrostu zdrowych, twardych paznokci, które mniej się łamią. A która z nas o tym nie marzy? Już nie musimy marzyć, bo mamy produkty, które są w stanie coś zdziałać!


Używacie takich produktów do paznokci? Czy inaczej działacie, żeby mieć zdrowe paznokcie?


[wpis reklamowy]

Dermedic Sunbrella Ultralekki krem ochronny do twarzy z SPF50

03 maja 2026


Czy Wy widzicie tę piękną pogodę? To palące i grzejące słoneczko? Matko, jak cudownie, jak cieplutko, jak milutko! I sam fakt, że nie trzeba dzieci ubierać w kilka warstw, tylko można wygodnie i szybko zapakować dzieci do samochodu i jechać, a nawet na zwykły spacer muszę pamiętać jedynie o czapkach dla dzieci, a dla mnie o okularach przeciwsłonecznych. Jest bardzo przyjemnie!
A jak już jest przyjemnie to nie zapominajmy o ochronie przeciwsłonecznej! Tym bardziej teraz, na początku, kiedy to słońce bywa najostrzejsze, a także nieprzewidywalne. Nie zauważycie nawet, kiedy opalicie się na czerwono, a wieczorem będzie bolało. Dlatego mam dla Was hit od Dermedic na ten rozpoczynający się sezon! 


Dermedic Sunbrella
ultralekki krem ochronny do twarzy SPF50





Krem ochronny do twarzy Dermedic Sunbrella zamknięty jest w tubce, nie jest ona duża, ale nie powoduje to większych problemów, bo krem jest niesamowicie wydajny. Mamy tutaj mocny krem ochronny, który chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA oraz UVB. Tubka dzięki temu, że stoi na głowie jest bardzo łatwa w użytkowaniu, nie ma problemu z wyciśnięciem kremu z opakowania, a wielkość opakowania sprawia, że zmieści nam się nawet do małej torebki, więc mamy możliwość reaplikować krem w każdej chwili. 
Krem jest biały, dość gęsty, więc na początku musimy się nauczyć odpowiednią ilość.


Krem sprawdza się genialnie, nie ma opcji, że słońce spali nam twarz, jeśli tylko równomiernie nałożymy krem na twarz. Krem sprawia, że skóra cały czas oddycha, nie zapycha się, nie powoduje wysypu wyprysków, a jest chroniona przez cały dzień przed słońcem. Ja tego produktu używam nie tylko na twarz, jeśli tylko mam taką potrzebę posmaruję też i ciało, głównie miejsca widoczne i narażone na promieniowanie słoneczne. A także stosowałam u dzieci (4 i 5 lat). Byłam tak samo zadowolona. Krem nie jest tłusty ani oleisty, nie pozostawia po sobie nie przyjemnego uczucia na dłoniach. 
On nie bieli, nie powoduje żadnego wpływy na makijaż, nic się nie roluje ani nie zmienia swojego koloru czy właściwości, dlatego super sprawdza się rano. Kiedy jesteśmy na zewnątrz, na wakacjach czy na plaży wygodnie można nałożyć ponowną warstwę na skórę, jeśli nie mamy makijażu i jest taka potrzeba. 



Ja jestem bardzo zadowolona, a patrząc na słońce na zewnątrz uważam, że każdy powinien mieć taki krem w torebce, w łazience i gdzieś w zasięgu ręki, żeby po niego sięgnąć. Krem świetnie się sprawdza, nie bieli, nie brudzi, nie koloruje, jest naprawdę super pod makijaż, sprawdza się tak, jak powinien. Chroni przed słońcem i zapewnia bezpieczną i zdrową opaleniznę. Jest super wydajny, wystarczy nam na bardzo długo i na pewno będziecie z niego zadowolone.
A ja się tak cieszę, że ostatnio nie muszę pamiętać o takich podstawowych kosmetykach, jak np. krem ochronny z SPF, Pure Beauty myśli za mnie i zabezpiecza mnie przed każdą zmianą temperatury. Na szczęście mnie to nagłe mocne słońce nie zaskoczyło, bo miałam Sunbrellę. Bardzo polecam!


Pamiętacie o ochronie przeciwsłonecznej? 


[wpis reklamowy]
 

Denko! kwiecień 2026r.

01 maja 2026

 
Dzień dobry! Mamy maj! Szok, ja w to nie wierzę, z miesiąca na miesiąc jestem w coraz większym szoku, że tak szybko mija czas, a ja nie nadążam! A tu już praktycznie lato, pogoda niesamowita, słońce świeci i zaczyna się czuć ciepełko w powietrzu, a jak bardzo mi się to podoba to aż sama w to nie wierzę. Taka ze mnie jesieniara, a naprawdę się cieszę, że jest pogoda i to aż tak wyśmienita!


A jak już mamy kolejny miesiąc, no to musimy też mieć i denko! Kosmetyków zużytych jest coraz więcej, a ja się mega z tego cieszę. Całe szczęście mam coraz więcej czasu i motywacji, żeby korzystać z tych wszystkich kosmetyków, a i mam dużo kobiet dookoła, które lubię, obdarowywać kosmetykami. Aczkolwiek zawsze w denko znajdziecie kosmetyki, które zużyłam ja, i wiem, co mówię i wiem co piszę! A tym razem mamy tutaj naprawdę sporo produktów i mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie albo traficie na produkt, o którym informacji właśnie potrzebowaliście! 



A jesli chodzi o ulubieńców to mamy tutaj bardzo zacne grono! Zaczniemy od standardu, Alterra, Naturkosmetik szampon nadający połysk, morela-bio i pszenica-bio, czyli szamponu, który u mnie sprawdza się od lat! Te szampony świetnie oczyszczają włosy, jak i skórę głowy, super sprawdza się też do zmywania oleju z włosów i te produkty są w ogóle najlepsze. A ze standardów oczywiście BeBeuaty, waciki kosmetyczne to zdecydowanie moje ulubione waciki, również od lat. Są tanie, dostępne i działają dokładnie tak, jak mają. Kto jeszcze nie zna Ziaja, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom ten niech jak najszybciej leci do drogerii, ta pasta robi robotę, odmienia wygląd twarzy, sprawia, że jest cudownie oczyszczona, a pasta jest też tania, super wydajna, a co najważniejsze skuteczna. To jest najważniejsze! No, a nie mówiąc o Kimoco Beauty, maski w płachcie to są zdecydowanie jedne z najlepszych masek, są tanie, a na dodatek dostępne i działające - uwielbiam! Tak samo uwielbiam Garnier Skin Naturals, Vitamin C, maska w płachcie, one są tak samo świetne, świetna płachta, idealnie przylegają do twarzy, są super wersje, każdy znajdzie coś dla siebie, a i oczywiście działają, o są świetne!



  • Prosalon, Provitamin B5 and UV filter termoochronny dwufazowy spray do prostowania włosów iron spray - uwielbiam produkty termoochronne, no i pamiętajmy, są też turbo ważne, tym bardziej dla moich rozjaśnianych i prostowanych włosów, nie ma opcji, żebym wysuszyła czy wyprostowała włosy bez użycia termoochrony i Wy też o tym pamiętajcie! A ten spray jest naprawdę przydatny i skuteczny, więc bardzo polecam. 
  • Mond'sub, Glass Skin Effect, maska hydrożelowa w płachcie - kolejna maska w płachcie, która idealnie dołączyła do moich zbiorów kosmetyków, ta maska w płachcie ma przewagę, bo składa się z dwóch części, dzięki czemu  możemy ją idealnie dopasować do naszej twarzy! Konsystencja jest super delikatna, żelowa, chłodzi i bardzo odświeża skórę, a przy okazji nawilża, odżywia i pięknie odmładza skórę! 
  • Ziaja, jeju młoda skóra, tonik do twarzy - wiecie, że ostatnio bardzo pokochałam toniki do twarzy, a szczególnie te w aerozolu, kiedy mam możliwość spryskać twarz dosyć mocno rano, jak i wieczorem jest to mega etap pielęgnacyjny! Mamy tutaj nocne nawilżenie, odżywienie, a także świetne przygotowanie do dalszych kroków pielęgnacyjnych. Bardzo polecam ten tonik!
  • Garnier salicylic PureActive, nawilżająca emulsja oczyszczająca - uwielbiam te emulsje do mycia twarzy, one nie tylko świetnie oczyszczają skórę twarzy, ale i przygotowują ją do dalszej pielęgnacji. Poza tym, świetnie zmywają makijaż z wykorzystaniem odpowiedniej gąbeczki do demakijażu. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje łzawienia oczy, naprawdę super się sprawdza rano, jak i wieczorem.
  • Radical, trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy - jak ja uwielbiam peelingi do skóry głowy, które robią robotę! Nie ma to jak świetne oczyszczenie głowy przed pielęgnacją włosów, włosy od razu lepiej się układają, genialnie wyglądają, a na dodatek są super odbite u nasady i zdecydowanie lepiej rosną!
  • Clarena, Caviar Cream, kawiorowy krem z perłą - A i nie zapominajmy o tym, że kremy do twarzy muszą być super nawilżające i odżywiające. Ten krem z perłą i kawiorem jest naprawdę niczego sobie, super nawilża, odżywia, a także świetnie nadaje się na rano pod makijaż. Krem super się sprawdza.
  • Argan&Goats, olejek arganowy - nie ma nic lepszego niż dobre nawilżenie włosów, a olejowanie to jest zdecydowanie coś, co daje moim włosom wszystko, co najlepsze. Olejowanie odmienia moje włos, a tym bardziej regularne. Ten olejek arganowy cudownie nawilża, odżywia i wygładza włosy.
  • Sence, świąteczne mydełko grające marshmallow - to mydełko przeleżało u mnie dłuższą chwilę, ale nie chciałam, żeby grało mi w pokoju w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale jeśli chodzi o dzieci to jest naprawdę świetna opcja, jeśli mamy takie, które nie do końca lubią myć ręce. Gwarantuję, że dzieci zamienią się w czyściochy. 


  • Fluff, superfood, jogurt do ciała malina i migdały - ten jogurt do ciała dla mnie był za słaby pod względem nawilżania i odżywiania skóry, miał fajną konsystencję, ale z kolei dla mnie też zbyt rzadka, potrafiła się rozlać z każdej strony. Myślę, że dla osób mniej wymagających, tych młodszych będzie to przyjemny jogurt.
  • Natur Blanc by Sylveco, pasta do zębów green lime łagodząca nadwrażliwość zębów - ta pasta do zębów jest całkiem w porządku, dobrze myje, odświeża, a także pielęgnuje dziąsła. ja nie mam problemów z nadwrażliwością, dlatego nie potrzebuję aż takiej pasty do zębów, ale ona też nie dawała mi aż takiego odświeżenia, jakie lubię i do jakiego jestem przyzwyczajona. 


I niestety mam też parę produktów, które zostały wyrzucone, nie ze względu na brak działania, ale po prostu przy takiej ilości kosmetyków przeoczę coś, a potem już niestety nie nadają się do używania. Np. Nivelium med, krem dermatologiczny emolient to produkt, który zdecydowanie uratował moje dłonie, On świetnie sobie radził z egzemą, a także ze swędzącą wysypką, bardzo świetny produkt, a na dodatek wydajny i właśnie dlatego muszę go wyrzucić, ale naprawdę jest super produktem i to w użyciu od 1 dnia życia! Z kolei Lorient, bella balsam jest mocno nasycony złotem i drobinkami, które niesamowicie się mienią, ale dla mnie zdecydowanie jest ich za dużo, do tego mocno zbita konsystencja nie była łatwa w użytkowaniu, a ja lubię dość łatwe i proste rozwiązania.


Mamy denko! Tym razem było dość spore, ale to dobrze. Oby było takich jak najwięcej, mam zamiar zużywać i zużywać. Im więcej masek tym lepiej, więc trzymajcie za mnie kciouki, standardowo!