Elegancja 24 - piękna włosy to podstawa

13 października 2012


Sklepy z kosmetykami do wlosów to osttanio moja pasja. Nie robię nic innego, a tylko suzkam kolejnych i patrzę jakie profesjonalne i dobre, mam nadzieję, kosmetyki w swojej ofercie posiadają. Jak już wiecie (ponieważ powtarzam to ciągle i ciągle od dłuższego czasu) chcę zregenerować swoje włosy i dac im, jak najlepszą pielegnację. Elegancja24.pl to kolejny sklep, który zwrócił moją uwagę i jestem prawie pewna, że będzie on dobrym rozwiązaniem w wyborze kosmetyków. A dlaczego?

Między innymi ze względu na szeroką oraz zróżnicowaną ofertę. Znajdziemy tam produkty takie, jak: Szampony, Odżywki, Maski, Mleczka, Balsamy, Lakiery i spraye, Serum, Pianki, Nabłyszczacze, Kremy, Żele, Pasty, fluidy, gumy i woski, Zestawy, Kuracje, Akcesoria, Pomady, Farby, utleniacze, rozjaśniacze,
Płyny modelujące, Mgiełki, Toniki, a także Olejki. Również na dobór marek nie powinniśmy narzekać, ponieważ są to te znane i z najwyższych półek, mowa o: Cece of Sweden, Goldwell, Kerastase, Londa, L'oreal, Matrix, Schwarzkopf i Wella. Zdecydowanie jest w czym wybierać! :) To też kusząco brzmi:

Dlaczego warto być z Elegancja 24?
Bogata gama produktów
Gwarancja oryginalności wszystkich oferowanych w sklepie produktów
Atrakcyjne ceny
Wysoki standard obsługi
Program Lojalnościowy
Wysyłka gratis od 300 zł
Wystawiamy rachunki jako dokument sprzedaży.

Co więcej ogólna estetyka sklepu jest w porządku, wsyztsko fajnie, łatwo i syzbko można znaleźć, bez problemu, nie musimy przeglądać 5-10 stron w poszukiwaniu jakiegoś produktu, więc to też plus ;).





Co na początek proponujecie kochani :D?


spełnianie siebie

09 października 2012

Ogólnie to, jak widzicie jest mnie tutaj niebywale niewiele. Aż sama pluję sobie w brodę za to, że nie mam czasu, żeby pobyć na bloggerze dłużej niż 10-15 minut w ciągu dnia. Wchodzę przeglądam tylko mniej więcej komentarze oraz wpisy i na tym się kończy, bo niestety mam mase zadań, które wymaga zrobić. jest to też i moja wina, bo nie potrafię wygospodarować sobie trochę czasu w ten sposób, żeby mieć czas na wszystko i nie robić niektórych rzeczy na ostatnią chwilę, np. tak jak wczoraj tłumacząc trzy teksty na minimum 3-4 strony ok 20-21 wieczorem ;). Ale mam nadzieję, że jeszcze tydzień, maksymalnie dwa i się ogarnę ;). Bo jestem meeeeega usatysfakcjonowana tym, co obecnie robimy na moim kierunku ;).

Jeśli chodzi o tytuł notki. To jest coś o czym w sumie nie wiecie, ale chciałabym się tym z Wami oczywiście podzielić. I myslę, że takie luźniejsze wpisy na ten temat nie będą Was razić ;). Od małego zawsze lubiłam robić sobie zdjęcia, uwielbiam jak mnie rodzice fotografowali i w ten oto sposób, mam zapełniony 4albumy zdjęciami z okresu od małego dziecka do ok. 15-16 roku życia. Zawsze chciałam być modelką, fotomodelką, chodzić po wybiegach, nosić wspaniałe stroje i ekstrawagancki rzucający się w oczy makijaż. Aczkolwiek zawsze miałam w bani to, że jestem za niska. Wiadomo niewiele ponad 1,60 metra to jest nic w tym świecie. Jestem osobą, która próbuję wszystkiego na co ma w danej chwili ochotę i niekoniecznie to kończy. Tak też było jakieś 3 lata temu, kiedy poszłam na pierwszą bardziej profesjonalną sesję zdjęciową ;) Łatwo się domyśleć, jaka podekscytowana musiałam być podczas, a co dopiero potem jak obejrzałam zdjęcia! (poza narzekań na masę moich wad to było fajnie)... Niestety po trzech sesjach moja frajda się zakończyła przez... faceta.. Największy błąd w moim życiu, ale byłam młoda i głupia. Kazał mi wybierać.. albo on albo zdjęcia.., bo przecież to jest takie niebezpieczne !! Teraz żałuję tego niesamowicie, bo na zdjęcia nie chodziłam, tym bardziej, że ten związek jest w pewien sposób moją życiową porażką..

I tak też się stało teraz, że postanowiłam jeszcze raz spróbować swoich sił! (część z Was już mogła dostrzec nowy avatar ;D) Jestem niesamowicie szczęśliwa, zadowolona, a także moja samoocena poszła w górę. Co więcej.. pokochałam swoje kręcone włosy ;). Więc myślę, że wyszło mi to tylko na dobre. ;) Poznałam świetnego fotografa, który z pewnością zna się na rzeczy i jestem mega podjarana zdjęciami ;) (Zobaczycie je w kolejnej części)

Zdjęcia z mojej pierwszej sesji! 31 lipiec 2009 rok!

Zgarbiona ;D




P.S. Śmiesznie wyglądałam co nie ;D? To były moje początku farbowania włosów na ciemny brąz oraz kombinacje z czerwonym :D. Czyli pasemko oraz jakieś refleksy na grzywce ;D.

I z drugiej sesji, która odbyła się niedługo po tej pierwszej ;)) 4sierpnia 2009r.


Jaka ja okrągła byłam hahahaha


O to zdjęcie uwielbiam. Co prawda grzywka buntująca się, ale napis w tle... Ma związek z pewną częścią mojego życia, któa w pewien sposób jest tą najtrudniejszą, ale i najciękawszą. Ciekawy sprawdzian z życia oraz osób.

Witamy z bliska grzywkę ;D.
Naprawdę byłam pulchniejsza jakaś taka ;D

Fotograf. Michał Mach

I tutaj mały apel do Was moje kochane ;). Nie zaślepiajcie się jakoś niemiłosiernie w partnera. Ja rozumiem, że się martwi i że się boi i że jest zazdrosny.. To jest normalne! Nie przejmujcie się też docinkami w stylu: 'Samo to.. dalej się w to bawisz?', 'A po co Ci to?!'. Bo to Wam nie pomoże, a dalej będziecie gdzieś w środku marzyć o spełnieniu swojego największego marzenia z dzieciństwa, które nie daje Wam spokoju. To doprowadzi do tego, że będziecie nieszczęśliwe. Oczywiście trzeba mieć głowę na karku i uważać na różne wiadomości. Nie można ponieść się emocjom. Po 10 minutach od założenia profilu na MM otrzymałam około 5 wiadomości, które to nic innego jak FAKE! Co więcej myślę, że takie sesje to niezła frajda, poznanie swoje ciała, polubienie siebie w rzeczywistości oraz niesamowita pamiątka na starość!
Nie ma się co bać, nie ma się co wstydzić... Życie macie tylko jedno, młodość przeminie w niesamoiwtym tępie! Staram się żyć tak, żeby korzystać z życia, niczego nie żałować, ale też nie tracąc przy tym zdrowego rozsądku, a to jest do zrobienia! Walczcie o siebie, o swoje szczęście. Mi po tej ostatniej sesji udaje się wszystko! Na pewno miało to wpływ na mnie, poczułam się silniejsza i zdolniejsza i mam wrażenie, że wszystko jest możliwe. Więc teraz tylko sięgam po różne rzeczy ;).

Mam nadzieję, że takie 'chwalenie się' nie będzie Wam aż tak przeszkadzało. Nie chcę tutaj wprowadzić czegoś a'la 'O patrzcie jestem drugą Kate Moss!'. Nie w tym rzecz. Chcę się z Wami podzielić moim szczęściem i pokazywać, że wszystko jest możliwe ;)). Z każdej sesji będzie oddzielna notka z masą zdjęć ;). Zalążek mojej ostatniej, która ukaże się tutaj na pewno, jak otrzymam wszystkie zdjęcia ;)): Zmieniłam się, co nie ;)?
Michał. K.



Safira oczyszczający krem do twarzy

05 października 2012

Jak kiedys używałam niewielu kosmetyków tak teraz mam każdy oddzielny na każdą nawet najdrobniejszą rzecz. Oj tak ludzie się zmieniają i ich nawyki ;D. Dlatego też teraz chciałabym Wam zaprezentować recenzję produktu, który używam codziennie rano do oczyszczania twarzy :). Może już go znacie, a może dopiero poznacie.. Jeśli tak cieszę się, że to ja mogę go Wam zaprezentować:D! Zapraszam do recenzji :):

SAFIRA BODY LINE
BISER Oczyszczający krem do twarzy 300 ml
Cleansing Face Cream


Pojemność: 300 ml
Cena katologowa: 19.90 PLN
Zapraszam tutaj oraz tutaj.

Od producenta: Łagodny preparat o szerokim zastosowaniu do codziennej pielęgnacji twarzy. Doskonale myje i nawilża skórę. Eliminuje zanieczyszczenia i likwiduje nadmiar sebum, zapobiegając powstawaniu zaskórników. Ułatwia tym samym oddychanie skóry i łagodzi objawy trądziku. Dokładnie i skutecznie zmywa makijaż bez nadmiernego wysuszania skóry.
Preparat może być stosowany także jako maseczka oczyszczająca. W tym celu należy nałożyć grubszą warstwę kremu na twarz, a następnie po upływie 15 minut zmyć obficie ciepłą wodą.
Po zastosowaniu kremu cera staje się aksamitna i wyjątkowo rozświetlona. UWAGA! Produkt nie zawiera mydła, dzięki czemu nie zaburza naturalnego pH skóry. Polecany szczególnie do cery tłustej i mieszanej.
Sposób użycia: Stosować zamiast mydła zarówno rano jak i wieczorem. Krem równomiernie nanieść na zwilżoną wodą skórę twarzy, masować delikatnie ze szczególnym uwzględnieniem strefy T (czoło, nos, broda). Obficie spłukać ciepłą wodą. Przy zastosowaniu kremu jako maseczki należy nałożyć grubszą warstwę na twarz, a następne po upływie 15 minut zmyć ciepłą wodą.
Składniki (INCI): Aqua, Stearic Acid, Glycerin, Caprilic/Capri Triglyceride, TEA, Cetyl Alcohol, Urea, Triclosan, Carbomer, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Perfum, Benzyl Benzoate, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Hydroxycitronellal, Citronellol, Benzyl Salicylate.
Ja, pierwsze wrażenie: Na samym początku nie byłam jakoś zbytnio przekonana do tego produktu. Jakoś nie wiem, dziwiłam się, że takim kosmetykiem mogę oczyścić twarz w jakikolwiek sposób, już bardziej pasował mi na maseczkę, jak też zresztą można go używać. Ale cóż wypróbowałam.. i zapraszam dalej:

    

Co na plus:
  • opakowanie, wygodne w użyciu, duże
  • zakręcane itp nie ma żadnej możliwości, żeby się otworzył
  • konsystencja jest trochę bardziej rzadsza niż maski, aczkolwiek wygodnie się jej używa i rozprowadza na twarzy
  • niewiele potrzeba aby użyć jej na całą twarz naprawdę minimalnie
  • przez to bardzo wydajny! użyłam chyba nawet nie 1/3 przez tyle czasu
  • zapach bardzo przyjemny, lekko kosmetyczny, mi sie kojarzy po prostu z mydłem, ale jest w porządku
  • nie uczula, nie podrażnia
  • bardzo fajnie oczyszcza
  • odświeża skórę i sprawia, że wygląda na promienną i gładszą
  • dodatkowo matowi naszą skórę
  • nawilża
  • z resztakmi makijażu też sobie bardzo fajnie radzi
  • jako maseczka też jest na plus, głeboko oczyszcza i nawilża
  • skóra chwilę po użyciu jest aksamitna, gładka, bardziej promienna i zdrowsza
Co na minus:

  • opakowanie bardzo łatwo się brudzi oraz naklejki się z niego ścierają, ściągają pod wpływem wody, wilgoci
  • nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale przy zmywaniu jest trochę niefajne uczucie szorstkości skóry, ciężko gładko [przejechać po niej mokrą dłonią
Inne:
  • na samym początku było mi bardzo ciężko 'nauczyć się' ile to dokładnie produktu mam używać dopiero teraz po 3-4 miesiącach się nauczyłam ^^
  • się tak od niego uzależniłam, że nie było żadnego gadania, nawte jesli nie miałam już miejsca w walizce, ja go muszę wziąć ze sobą!

Moja opinia: ja jestem baaaardzo zadowolona z działania tego ksometyku. Mimo iz przeraża mnie jej zmywanie i uczucie ściągnięcia skóry, ale chwilę po tym skóra staje się aksamitnie gładka, zmatowiona i genialna w dotyku. Bardzo się z nim polubiliśmy i jak już pisałam brałam go ze sobą wszędzie! nie wyobrażam sobie, żebym miała czym innym oczyszczać twarz rano ;). Jak najbardziej polecam! i jestem przekonana, że to nie będzie moje ostatnie opakowanie tego produktu ;).



Spokrewnione: żel nawilżający do twarzy, mleczko kosmetyczne do twarzy, krem pod oczy



Polecam: Quiz | InvuuLondon | LupoLine | Synesis | Safira | GoldCristal  StyleOfJeans | ChicoChica Delia | Merlin | Jadwiga | JellyWatch | La Tienda | Limonkowy Szyk UrodaiZdrowie | AmbasadaPiękna | BeaBeleza | Hot1 | Elegancja 24

WTF is Lingwistyka stosowana ?!

02 października 2012

Okej przyznać się bez bicia.. kto z Was wie o istnieniu lingwistyki stosowanej ;>>? A jeśli już wiecie, że takie coś istnieje to czy wiecie, co to jest :D? No właśnie.. Postanowiłam napisać taką notkę na początku mojego II roku (famfary, zdałam :D) na temat mojego kierunku, który właśnie studiuję na UMCS'ie. Powodem tego jest fakt, że co tlyko mówię w towarzystwie czy wśród znajomych tą nazwę to widzę tylko nieogarnięty wzrok i słyszę 'Co to do cholery jest?!'. Co więcej spotkałam się też tutaj z pytaniami dokładnie o co chodzi w tym kierunku ponieważ część z Was również ma chrapkę na ten kierunek.. chapeau bas!

W notce dowiecie się, co to jest, o co w tym chodzi, gdzie jest, co zrobić żeby się dostać i co dalej ;) Mam nadzieję, że notka będzie pomocnicza dla przyszłych maturzystów ;) W razie czego pytajcie śmiało ;))!


  • Co to jest?
Lingwistyka Stosowana jest to kierunek polegający na studiowaniu dwóch rozszerzonych języków. Na mojej uczelni są dostępne cztery kombinacji, gdzie pierwszy w danej kombinacji gra główną rolę (i np. w tym języku m.in. piszemy pracę licencjacką - mimo iż to nie jest przymus): Angielsko - Niemiecki, Niemiecko - Angielski, Angielsko - Francuski oraz Angielsko - Rosyjski. Osobiście jestem na pierwszej kombinacji. Niestety miejsc jest bardzo mało, ponieważ na całym roku było nas niecałe 90 osób, w mojej grupie było 23 aczkolwiek na II roku jest jedynie 14.. Masakra.
  • O co w tym chodzi?
Pierwszy rok polega na ogólnym kształceniu, uczeniu się jezyka (wymowy, gramatyki, słówek, pisania) a także dodatkowych rzeczy, jak Historia, Językoznawstwo itp. Dopiero na drugim roku wybiera się specjalizację, w której się kształcimy już do końca. Są do wyboru dwie: nauczycielska oraz tłumaczeniowa. Oczywiście można studiować dwie specjalizacje równolegle, aczkolwiek jest to bardzo ciężkie ze względu na plan (zapchany cały tydzień) oraz druga, dodatkowa specjalizacja jest już płatna. Ja osobiście wybrałam tłumaczeniową.
  • Gdzie można to studiować?
Jest niewiele uczelni, na których można studiować ten kierunek, oczywiście poza UMCS'em jest to też UW.Z tego, co wiem to chyba jest jeszcze w Białymstoku oraz Wrocław lub Poznań, jednak w większości przypadków jest to Szkoła Wyższa, a to wiadomo - kosztuje sporo kasy.
  • Co zrobić, żeby się dostać?
Matura z obu języków jest konieczna. W mojej grupie była jedna dziewczyna bez matury z niemieckiego, aczkolwiek po pierwszym dniu zrezygnowała. Najlepiej to dwie rozszerzone wtedy mamy największe szanse, bo w końcu punkty się liczą podwójnie. Jeśli chodzi o UMCS to nie ma problemu. Ja się dostałam, co prawda w dodatkowej (IV) rekrutacji, z wynikami ok. 60%. Między mną, a tymi najlepszymi jest przepaść, to jasne, ale to motywuje. Z doświadczenia wiem, że wszyscy najlepsi uciekają do Warszawy ;).
  • Jak wyglądają egzaminy?
Egzaminów nie mam aż tak wiele podczas sesji, jakby się mogła wydawać. Oczywiście można brac warunki z tych mniej ważnych przedmiotów, niestety, ale są dwa egzaminy, które musisz zdać i koniec kropka. Co więcej jest tlyko ejdna poprawka (ahh pamiętam, jak mnie kolega z Politechniki pocieszal 'jak nie za 4 to i za 7 zdasz!'). Te egzaminy to są gezmainy praktyczne z języków z kombinacji (aby zostać dopuszczonym do tego egzaminu musisz mieć zaliczenie z 4 przedmiotów składających się na niego). Gorszych egzmainów nie miałam nigdy, trwa jakieś 4-5 godzin i składa się z wypracowania, słówek, gramatyki, czytania i słuchania. Dopiero, kiedy to zdasz (1język - 70%, IIjęzyk - 65%) możesz iść na ustny, który polega na odpowiedzeniu na jakieś pytanie oraz rozmowie z osobą z grupy swojej.
  • Jaka jest różnica pomiędzy lingwistyką, a innym kierunkiem?
Różnica polega na tym, że w naszym przypadku bardzo ważna jest nauka w ciągu całego roku. Mamy conajmniej 2 kolokwia w tygodniu, gdzie na innych kierunkach większość to wykłady (które są nieobowiązkowe ;)) i jakakolwiek nauka zaczyna się tydzień przed sesją.
  • Co dalej?
Osobiście po tym studiach planuje jeszcze studia podyplomowe z finansów i rachunkowości poneiważ ciężko jest teraz w tym kraju znaleźć pracę, a ja wolę się ubezpieczyć, zresztą tęsknie za matmą niesamowicie ^^. Ale moim marzeniem na zawsze pozostaje bycie tłumaczem, najlepiej przysięgłym. No a po drugiej nauczycielskiej specjalizacji to jasne, że można być nauczycielem czy korepetytorem ;).

Ja z moich studiów jestem niesamowicie zadowolona. Poza tym czuję się, jak poliglot ;D W I semestrze miałam łacinę teraz zaczynam hiszpański :D. Uważam, że lepiej nie mogłam trafić, ale to jest związane z moimi marzeniami i z tym, że wiem co chcę robić. Pamiętam, jak jeszcze w liceum przed studniówką niektórzy nie do końca wiedzieli, co będą zdawać na maturze, co dla mnie było ma-sa-krą.

Aczkolwiek teraz po tych aż dwóch dniach zajęć, kiedy 2 już mam odwolane ^^, ale jest super.. Specjalizacja jest idealna dla mnie. Mimo iż słyszę, że czasem tłumaczenie jednej strony trwa 3-4 godziny, a według organizacji TEPIS powinnam dziennie czytać po dwie godizny w tylu językach ile znam, żeby zostać dobrym tłumaczem.. Kieyd ja będę spać :D? No idea ;D
Gorzej jesli miałabym mówić o UMCS, bardzo biedna uczelnia i troszkę zamotana. Plan otrzymałam w nocy z soboty na niedzielę, a w poniedziałek miałam na 8rano.. Co zrobić. No i trochę mam okienek, ale ogólnie jest dobrzeee. Mimo iż liczę, że jeszcze się coś zmieni na moją korzyść ;D.

A jakie są Wasze plany na życie studenckie ;D? Lub jak wam się już układa na studiach :D? Jestem bardzo ciekawa o jakich kierunkach marzycie lub już spełniacie swoje marzenia ;D. A może co innego Wam chodzi po głowie ;D?


Polecam: Quiz | InvuuLondon | LupoLine | Synesis | Safira | GoldCristal  StyleOfJeans | ChicoChica Delia | Merlin | Jadwiga | JellyWatch | La Tienda | Limonkowy Szyk UrodaiZdrowie | AmbasadaPiękna | BeaBeleza | Hot1 | Elegancja 24

W ochronie przed słońcem, tak na przyszły rok

29 września 2012

Tak, wiem. Część z Was już od dawna niestety jest po wakacjach. Ja właśnie szczycę sie moim ostatnim weekendem wakacji. Tak tak, nie wyobrażam sobie tego kompletnie, że już w poniedziałek wracam na uczelnię i na zajęcia ;o. I pomyśleć, że jeszcze nie mam planu zajęć nawet ;). No cóż tak to ejst na Wydziale Humanistycznym ;). Nic tylko podziękować. Ale wracając do tematu. Jest to mój osttani weekend wakacji, więc wypada je jakoś podsumować. Jako iż mamy dzisiaj cudowna pogodę i aż chce się żyć, opalać i kąpać w jeziorze to przedstawię Wam 3kosmetyki, które ratowały mnie przed słońcem ;). Zapraszam dalej ;).


Lirene dermoprogram
nawilżająco - odżywczy balsam do opalania
wysoka ochrona SPF 30

*trójaktywny system ochronny
*fotostabilne filtry UVA/UVB
*wodoodporny
*rekomendacja dermatologów

Ochrona przed promieniami UVA i UVB
Zaawansowany system fotostabilnych filtrów w postaci kompleksu UVBlock™ zabezpiecza skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB oraz chroni DNA komórek przed uszkodzeniami.
Ochrona antyrodnikowa
Kompleks SaveSkinE™ na bazie optymalnej ilości witaminy E, eliminuje wolne rodniki, które powstają w skórze w wyniku promieniowania UV oraz wzmacnia odporność na ich działanie. Skutecznie przeciwdziała uszkodzeniom komórek, odbudowuje i wzmacnia ich strukturę.
Ochrona płaszcza hydrolipidowego
Efektywny kompleks HydraNutriFormula™, chroni naturalny płaszcz hydrolipidowy skóry. Zapewnia optymalny poziom nawilżenia i odżywienia. Kompleks na bazie masła shea łagodzi podrażnienia i regeneruje naskórek, długotrwale zapobiegając jego przesuszaniu. Formuła chroni przed utratą wody, utrzymując jej optymalny poziom, dzięki czemu skóra staje się aksamitna w dotyku i elastyczna.

Sposób użycia: Nanieść odpowiednią ilość emulsji na skórę twarzy i ciała 15 minut przed ekspozycją na słońce. Dla utrzymania maksymalnej ochrony, ponawiać aplikację co 2 godziny oraz po wytarciu ręcznikiem, pływaniu lub spoceniu się.
UWAGA: Nadmiernie długie przebywanie na słońcu może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia. Unikać nadmiernej ekspozycji lub chronić skórę wysokimi filtrami, kiedy słońce operuje najsilniej. Produkty ochrony słonecznej nie zapewniają 100% ochrony.
Pojemność: 200ml
Skład: Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Propylene Glycol, Octocrylene, C12-15 Alkyl Benzoate, Dimethicone, Caprylic /Capric Triglyceride, Potassium Cetyl Phosphate, Ethylhexyl Triazone, Titanium Dioxide, Cetyl Alcohol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, PVP /Hexadicene Copolymer, Triethanolamiine, Cabomer, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Alumina, Allantoin, BHA, Simethicone, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Methylparaben, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Butylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Parfum, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Limonene, Alpha-Isomethyl lonone.


  

  

  

Opakowanie: Opakowanie jest bardzo fajnie, ciekawy kształt. Wygodnie się je utrzymuje w dłoni. Pod światło widać ile jeszcze produktu nam zostało. Co więcej ma bardzo ciekawe wieczko. Specjalne wgłębienie, żeby łatwiej dało się produkt otworzyć oraz zamknięcie jest szczelne. Nie otworzyło mi się ani razu podczas podróży. A miałam go ze sobą we Włoszech oraz w górach.
Konsystencja: Biały krem, który jest jak najbardziej w porządku. Nie za gęsta nie za rzadka. Dosyć szybko się wchłania. Nie ma żadnych problemów.
Zapach jest delikatny, bardzo lekki. Na skórze nie utrzymuje się aż tak długo.
Działanie jest rewelacyjny, a ochrona jest bardzo dobra. Używałam go w górach oraz we Włoszech, kiedy stwierdziłam, że słońce jest tak mocne, że się leciutko opalę i będzie fajnie :D. A tu proszę moja skóra nie była nic, a nic opalona. Krem ma mega wysoka ochronę, więc nie ma strachu na mega spalone ciało, nawte troszeczkę. Poradził sobie aż za dobrze ^^.
Inne Jest wydajny i nie jest wcale jakiś drogi. Nie wiem, jak z dostępnością, czy był w Tesco lub Rossmanie, ale myślę, że nie powinno byc problemów z nim. Jego ważność trwa przez 18miesięcy od otwarcia, więc wystarczy na 2 lata wakacji pod rząd ;). Nie wiem czy uda mi się go zużyć w całości, bo naprawdę sporo go zostało mimo korzystanie z niego przez 4 osoby ;o.

Lirene dermoprogram
mineralna emulsja chroniąca przed słońcem
bardzo wysoka ochrona SPF 50

*filtry mineralne
*fotostabilne filtry mineralne
*bezzapachowa
*wodoodporna

Mineralna ochrona delikatnej i wrażliwej skóry
Innowacyjna, wodoodporna emulsja mineralna została opracowana przez ekspertów Laboratorium Naukowego Lirene z myślą o szczególnych potrzebach delikatnej skóry wrażliwej. Bezzapachowa formuła i specjalnie dobrane, łagodne składniki zapewniają optymalne bezpieczeństwo. skóry fotowrażliwej.
System fotostabilnych filtrów UVA i UVB chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Synergiczny kompleks masła Shea, alantoiny i witaminy E sprawia, iż skóra staje się jedwabiście miękka i doskonale odżywiona, zachowując zdrowy wygląd po ekspozycji na działanie promieni słonecznych.

Sposób użycia: Nanieść odpowiednią ilość (około 6 łyżeczek) emulsji na skórę twarzy i ciała 15 minut przed ekspozycją na słońce. Dla utrzymania maksymalnej ochrony, ponawiać aplikację co 2 godziny oraz po wytarciu ręcznikiem, pływaniu lub spoceniu się.
UWAGA: Nadmiernie długie przebywanie na słońcu może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia. Unikać nadmiernej ekspozycji lub chronić skórę wysokimi filtrami, kiedy słońce operuje najsilniej.Produkty ochrony słonecznej nie zapewniają 100% ochrony. 

Pojemność: 100ml
Skład: Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Propylene Glycol, Octocrylene, C12-15 Alkyl Benzoate, Dimethicone, Potassium Cetyl Phosphate, Cetyl Alcohol, Titanium Dioxide, Ethylhexyl Triazone, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Hydrogenated Dimer Dilinoleyl / Dimethylcarbonate Copolymer, Triethanolamine, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Alumina, Allantoin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), BHA, Simethicone, Methylparaben, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Propylparaben, Ethylparaben, Butylparaben.

  

  

Opakowanie: mniejsze od 30, więc zdecydowanie w moim (i nie tlyko) nadawał się do noszenia wszędzie. Dobrz eutrzymuje sie w ręce, pod światło widać ile nam kosmetyku jeszcze zostało. 
Konsystencja: nie tłuści się, szybko się wchłania, nie rozlewa się ani nie jest taka, że się nie da jej rozsmarować. Odpowiednia ;).
Zapach: Bezzapachowy.
Działanie: Rewelacyjne ;) Słońce w ogóle nie łapie, dodatkowo nawilża lekko skórę. Ja jestem bardzo zadowolona, bo zawsze po wakacjach musiałam chodzić z mega czerwonym nosem :D.

Lirene dermoprogram
RATUNEK po przedawkowaniu słońca

*intensywna formuła łagodząca
*uderzeniowa dawka pantenolu (5%) i alantoiny (1%)
*wyjątkowe łagodzenie podrażnień
*rekomendacja dermatologów

Intensywne łagodzenie podrażnień: Wyjątkowo skuteczny preparat łagodzący podrażnienia skóry spowodowane nadmiernym opalaniem. Błyskawicznie likwiduje skutki nadmiernej ekspozycji na słońce i niedostatecznej ochrony antyUV. Działa uspokajająco i kojąco na podrażniony naskórek, dzięki uderzeniowej dawce D-panthenolu i alantoiny, które niwelują efekt „palącej skóry”. Olej z pestek winogron i witamina E hamują reakcje wolnorodnikowe oraz działają normalizująco, przynosząc natychmiastową ulgę. Ultralekka formuła łatwo rozprowadza się na skórze oraz zapewnia uczucie przyjemnego chłodu.
Pielęgnacja i ochrona: Zastosowanie składników analogicznych do tych, które naturalnie występują w skórze, wzmacnia jej naturalny system ochronny, hamując procesy starzenia i zabezpieczając przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych. Preparat przynosi błyskawiczny komfort skórze przesuszonej i podrażnionej przez słońce. Uzupełnia niedobory lipidów i witamin, intensywnie odżywia, uelastycznia i przywraca optymalny poziom nawilżenia. Składniki aktywne dogłębnie pielęgnują skórę i przywracają jej prawidłowe funkcje.
Efekt: Przywrócona do naturalnej równowagi skóra, bez podrażnień i efektu „pieczenia”. Stosowanie: na podrażnioną skórę nanieść preparat i delikatnie rozsmarować, pozostawiając cienką warstwę do wchłonięcia. Przypadki rozległych lub głębokich oparzeń słonecznych wymagają pomocy medycznej.
Sposób użycia: na podrażnioną nanieść preparat i delikatnie rozsmarować, pozostawiając cienką warstwę do wchłonięcia. Przypadki rozległych lub głębokich oparzeń słonecznych wymagają pomocy medycznej.

Pojemność: 150ml
Skład: Aqua, Glycerin, Panthenol, PEG-15 Stearyl Ether, Steareth-2, Vitis Vinifera (Grape), Seed Oil, Steareth-21, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Allantoin, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Isopropyl Palmitate, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Tocopheryl Acetate, Lanolin, Benzyl Alcohol, BHT, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

  

  
I to jest produkt, który przydał mi się najbardziej, poneiważ mimo powyższych fajnych kosmtyków ja chcąc mieć brązowe ciało opalałam się też na 6SPF lub oliwkę... Taaa jestem do dupy ;D.

Opakowanie: poręczna zwykła tubka, tak smao jak SPF 50+, pod światło widać ile jesczez produktu nam zostało do końca tubki ;)
Konsystencja: nie tłusta, łatwo się ją rozsmarowuje na ciele. Nie spływa i bardzo syzbko się wchłania. Byłam bardzo zadowolona, keidy smarowałam sie nim pod wieczór i wystarczyło 5-10 minut, żebym mogła założyc pidżamy i położyć się spać ;).
Zapach: Odczuwam silny panthenol lub coś podobnego do jakieś substancji bardzo odżywczej :). Był łagodny mimo wsyztsko, więc nie przeszkadzał ;)
Działanie: Genialne ;) Kiedy wieczorem kładłam się spać, rano budziłam się mega orzeźwiona i nie aż tak czerwona, jak przed zaśniecięm. Zacznijmy od tego, że w sumie mogłam spac mimo wszystko. Rozluźniał moją skóre, genialnie ją nawilżał i koił. To była genialna ulga smarować nim na czerwone, zgrzane i spalone ciało.. Poważnie, lepszego takiego produktu jeszcez nie miałam, a uwierzcie mi, że zmagam się z tym problemem co rok i ten dał mi największą ulgę. Po 2 maksymalnie 3 dniach nie było śladu po zjaraniu się, a ładna lekko brązowa opalenizna. Co prawda nie sprawił, że skóra mi nie zeszła, ale może to i lepiej ;).

Jak widzicie same pozytywne cechy, a jak już się dopatrzyłam minusa to jest on tak mało istotny, że już nawte zapomniałam, co tam złego o nich mogłam napisać. Powyższy zestaw z całą pewnością wyląduje ze mną na wakacjach również i w przyszłym roku :D. A Wy jakich swoich ulubieńców kosmetycznych dotyczących słońca ;D?