konopie i szafran do zmywania makijażu z Bielendą

09 stycznia 2021

 
Hej, hej! Co tam, jak tam? Bardzo się cieszę, że ostatnie wpisy tak bardzo Wam się spodobały, co widać po odnośnikach po bit.ly :) Chyba czas na więcej prywatnych wpisów, wiadomo wszystko ma swoje granice, ale możecie dać znać, co Was ciekawi, czy chcecie jakieś tematy związane z ciążą? niby mam pewien plan i na takie posty, ale w sumie na razie nic nie robię w tym kierunku, bo sama nie wiem. Ale dacie mi znać i będzie wsio jasne!
Teraz zabieram się do sedna tego wpisu, czyli do recenzji kolejnego płynu micelarnego, tym razem marki Bielenda.

Bielenda, Botanic Formula
Płyn micelarny nawilżający
konopie + szafran


Płyn micelarny nadaje się do każdego rodzaju cery, ale szczególnie mieszanej, tłustej, jak i suchej i wrażliwej, pozbawionej blasku. Bogaty w naturalne wyciągi roślinne ma za zadanie dokładnie oczyszczać i odświeżać naskórek, skutecznie usuwać makijaż, a także pozostałe zabrudzenia. Poza tym, zapewnia skórze wszystko, czego potrzebuje na etapie oczyszczania, łagodzi podrażnienia, koi, nawilża, a także przygotowuje cerę do kolejnych produktów kosmetycznych.
Zawiera ekstrakt z konopi siewnej bogaty w kwasy Omega 3 i 6 oraz witaminy A, B1, B2, B3, B6, C, D oraz E. Dzięki czemu głęboko regeneruje i odżywia skórę, zapobiega jej wiotczeniu, zmiękcza, wygładza, nawilża, zapobiega zmarszczkom, reguluje wydzielanie sebum, zmniejsza ryzyko powstawaniu przebarwień i podrażnień, poprawia koloryt cery.
Zawiera również szafran bogaty w minerały: wapń, magnez, fosfor, potas i kwas foliowy, dzięki czemu ma działanie antyoksydacyjne, opóźnia procesy starzenia się, rozjaśnia przebarwienia i nawilża.
*bez parabenów, silikonów, glutenu, PEG, SLES, SLS, sztucznych barwników i syntetycznych kompozycji zapachowych.

Skład: Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Trehalose, Sodium Lactate, Betaine, Sodium Cocoyl Alaninate, Sodium Cocoamphoacetate, Crocus Sativus Flower Extract, Cannabis Sativa Seed Extract, Sodium Hyaluronate, Lactic Acid, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Sodium Glycolate, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Sodium Dehydroacetate.

Sposób użycia: należy zwilżyć wacik płynem, oczyścić skórę, nie należy pocierać za mocno i nie spłukiwać, stosować rano i wieczorem lub w ciągu dnia w celu odświeżeniu skóry.


Zaczynają cod czysto technicznych właściwości to płyn micelarny znajduje się w ogromnej butli, 500ml! Mimo wszystko muszę przyznać, że opakowanie jest dość poręczne i wygodne, nie wypadło mi nigdy z ręki i nic się z nim nie działo. Raz, jak zabrałam ze sobą na wyjazd to trochę się coś mu ulało, ale powodzi nie spowodowało, nie zalało mojej kosmetyczki, więc jest okej. Zamknięcie na zatrzask działa bardzo dobrze, nie zacina się ani nie poluźnia.
Konsystencja jest bardzo wodnista, jak tonik i standardowy płyn micelarny, nie jest to tłusta formuła, która pozostawia niefajny film na skórze. O dziwo musze przyznać, że zapach jest dość słodki, ale nie jest tez łatwo wyczuwalny, trzeba się wwąchać, żeby poczuć cokolwiek, ale nie mam parcia na to, że wszystko musi mi pachnieć. 
Wygodnie się go używa, nie wnika za bardzo w wacik , więc można używać.


A używanie zacznę od tego, że pisząc opis płynu micelarnego z etykiety zaczęłam się zastanawiać co to za cuda, co to za fantazje i co to za niesamowite właściwości. Nie myślałam o nim aż tak źle, kiedy go używałam właśnie do czasu aż nie przeczytałam dokładnie, co obiecuje nam producent. Bo jak sami przeczytacie ten opis no to mamy tutaj wrażenie, że będzie to płyn micelarny idealny! A jak jest naprawdę?
Makijaż zmyć - zmyje. Nie jest to turbo szybki i fantastyczny efekt, ale zmyje go dość dokładnie po kilku/kilkunastu wacikach. Jeśli chodzi o kolorówkę to też sobie z tym radzi nawet ładnie, ale akurat z niektórymi moimi tuszami do rzęs, które nawet nie są wodoodporne, nie radzi sobie wcale. Jeździ i ciągnie rzęsy, a w ogóle nie rozpuszcza tuszu, co mnie dziwi na maksa, bo pierwszy raz się spotkałam z czymś takim. Poza tym, po demakijażu tylko tym płynem i tak używałam czegoś dodatkowego żeby jeszcze się domyć.
Jeśli chodzi o używanie nie na makijaż to ja nie czułam się z nim aż tak komfortowo. Miałam wrażenie, że nie oczyszcza mojej twarzy tak super, dokładnie i dogłębnie, jakby mógł. Poza tym, też średnio czułam się z nakładaniem kosmetyków po nim, a według producenta nie trzeba go zmywać. Więc bardzo średnio.

Jako płynu micelarnego samego w sobie go nie polecam - bubel. Ale zużywam go, jako wspomagacz demakijażu. Najpierw stosuję mleczko do demakijażu, które świetnie radzi sobie z każdym moim makijażem, a potem domywam sobie wszystko tym płynem. On nie jest tłusty, wic po nawet tłustym mleczku fajnie mi się sprawdza ;), ale po wszystkim i tak stosuję jeszcze coś na wszelki wypadek ;).
Więc ogólnie nie polecam, ja znalazłam na niego sposób z czego się cieszę, bo nie chciałabym go wyrzucić i zmarnować ;).

Napiszcie mi koniecznie, czy go znacie?

21 komentarzy:

  1. Miałam siostrzaną serię do Twojej - Botanic spa rituals i była słaba fakt, w sumie mam identyczne odczucia co do Twoich. Jednak te nie naturalne płyny wypadają duuuuużo lepiej! MIałam wiele, niekiedy kilka butelek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że to taki bubel. Nie skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam go, ale chyba nie żałuję :D Płyn micelarny musi sobie radzić z każdym moim tuszem i eyelinerem, abym była z niego zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie najważniejsze w płynie micelarnym jest by dobrze zmywał i nie podrażniał po prostu ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nigdy tego płynu;) wydaje się fajny, szkoda, że okazał się bublem;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda. Osobiście bardzo sobie cenię markę - Bielenda, a tu taki produkt...
    Dobrze chociaż, że znalazłaś zastosowanie i możesz zużyć produkt do końca. Może nie wedle przeznaczenia, ale ważne, że jakoś :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego produktu nie miałam okazji poznać. Jeśli chodzi o Bielendę to czasem po coś sięgam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam go i zdecydowanie to się nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio widziałam go na jakimś sklepie internetowym. Ja zmywam olejami twarz, więc nie potrzebuję, ale i tak będę pamiętać, że to bubel.. no nic.. szkoda tylko pieniędzy, ale bywa:(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że w 100% się nie spisał. Nie miałam go jeszcze. Z Bielendy miałam tylko kremy:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam, ale to akurat chyba dobrze :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że okazał się taki marny.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiedziałam, że mają coś takiego w ofercie

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze, ale chyba nie wypróbuję... 🤔

    OdpowiedzUsuń
  15. Tego nie znam, ale lubię inne płyny micelarne Bielendy. Tylko uważam, że producent wprowadza w błąd informacją, że nie trzeba go zmywać.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam kosmetyki z Bielendy, ale tej serii nie miałam jeszcze okazji dobrze poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba gdzieś mi już przemknął, aczkolwiek nie używałam. Ja mam z Nivea i szczerze polecam. Dobrze, że znalazłaś na niego zastosowanie, ja kiedyś dostałam żel do demakijażu za darmo z Yves Rocher i było podobnie, ale używam go, gdy miałam mocny makijaż, bądź długo w nim byłam. Wtedy używam płyn micelarny z Nivea, a potem ten żel i nie czuje suchości skóry (chociaż i tak nakładam potem kremik). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawi mnie ta seria od marki Bielenda, ale widzę już, że płyn micelarny mogę sobie darować ;) Też nie lubię marnować, ani wyrzucać kosmetyków i zawsze szukam sposobu na ich zużycie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwsze słyszę o tym kosmetyku. Ja do zmywania makijażu stosuje mleczko z Mixa :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD