Dzień dobry! Kolejny tydzień trwa, mam wrażenie, że mrugnę oczami i on się skończy, co w ogóle mnie przeraża. Dzieje się, dużo planów, dużo ogarniania i tak to jakoś trzeba ogarniać. Ale fajnie, pogoda jest powoli coraz fajniejsza, więc mam nadzieję, że wszystkie nasze plany się udadzą! Ja czuwam, że odżywam i nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy, po tylu latach siedzenia w domu i uczuciu uwiązania, wow!
A dzisiaj mam dla Was recenzję serum do twarzy od La Roche-Posay! Marka droższa, bardziej specjalistyczna, konkretna, mam wrażenie, że za ceną idzie tutaj jakość, ale na pewno nie są to produkty takie o, obok których przejdziemy bez echa, które będą używane i po zdenkowaniu zapomniane. Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona, bo marka jest niczego sobie, a i serum - dobrze wiecie, że je uwielbiam!
La Roche-Posay Hyalu B5
serum ujędrniająco-regenerujące
Serum znajduje się plastikowej buteleczce, która początkowo ukrywa się w kartoniku. Mamy tutaj najważniejsze informacje, których potrzebujemy, żeby poprawnie korzystać z serum, ale dla takich wyjadaczy, jak my serum nie jest obce, więc myślę, że każdy wie, co i jak! Serum jest o tyle wyjątkowe, że jest zakręcane na normalną zakrętkę, a pipetka początkowo znajduje się oddzielnie. Fajny bajer choć dla mnie zupełnie niepotrzebny. Kolorystyka bardzo uspokajająca i uniwersalna, mi się podoba.
Serum ma dość intensywny, ale miły zapach. Nie utrzymuje się jakoś długo na skórze, ale zdecydowanie umila stosowanie rano czy wieczorem. Nie jest irytujący, co jest ważne. Konsystencja tutaj gra na pewno pierwsze skrzypce, jest super aksamitna, jakby taka silikonowa, naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Przyrównałabym ją właśnie do jakiegoś plastra silikonowego nakładanego na skórę, który od razu działa.
Serum nakładane na skórę robi robotę, nie ma znaczenia pora dnia, nie ma wpływu na niego późniejsze nałożenie makijażu, serum działa fenomenalnie za każdym razem, kiedy się je nałoży na skórę. W ciągu dnia tworzy genialną silikonową bazę pod makijaż, ale nie jest to baza w stylu maski, jest to idealna warstwa chroniąca skórę i dająca jej wszystko, co najlepsze. Jeśli chodzi o wieczór, jest to świetny początek do mocnej pielęgnacji, która na noc może być bardziej treściwa. To serum podbija cudownie działanie, sprawia, że skóra staje się pięknie nawilżona, odżywiona i ukojona. Dzięki temu serum, skóra jest miękka, gładka, promienna i pełna blasku, Jestem w stanie też przyznać, że skóra jest jakby pełniejszy, wypełniona, drobne zmarszczki zostają wygładzone. Twarz prezentuje się bardzo ładnie!
Muszę przyznać, że to serum zdecydowanie jest warte swojej ceny, nie ma co się zastanawiać, bo serum zdecydowanie jest w mojej TOPce! Ma piękny zapach, fantastyczną silikonową konsystencję, która jest niesamowicie miła, a działanie jest fenomenalne! Ja jestem zachwycona, to serum robi taką robotę, że wow! I podzieliłam się tym serum z psiapsi z pracy i powiem Wam, że ona jest tak samo zadowolona, jak i ja. Mogę przyznać, że serum jest turbo uniwersalne i każda z nas będzie z niego zadowolona! Bardzo polecam!
Jakie jest Wasze ulubione serum? Ja uwielbiam ten rodzaj pielęgnacji i jest to zdecydowanie moje top of the top! Genialnie działa, ma super właściwości, jest po prostu dla mnie idealne. Uwielbiam je!
[produkt otrzymany w ramach współpracy Pure Beauty i jego recenzja nie była wymagana]










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD