Anwen - marakuja - olej do włosów wysokoporowatych

22 marca 2024

 
Dzień dobry! Oficjalnie witam Was w wiosenny, piękny dzień! Jak się macie? Gotowi? Ja się bardzo cieszę, już naprawdę jest przyjemniej i więcej ciekawszych rzeczy można robić z dziećmi. A to jest naprawdę spory plus, którego kiedyś nie widziałam. 
A dzisiaj mam dla Was cos do włosów, produkt, wobec którego miałam dość spore oczekiwania. Bardzo mnie ciekawią kosmetyki Anwen już od dawna, ale jakoś nigdy nie było mi z nimi po drodze. Do teraz, bo teraz ostro się wzięłam za pielęgnację włosów i jazda! 


Anwen - marakuja - 
olej do włosów wysokoporowatych




Olejek marakuja dostajemy w szklanej butelce z pompką. Mamy piękna etykietę, w super kolorach, bardzo w moim stylu i z najważniejszymi informacjami. Pompka działa bez zarzutu, nie zacina się i dozuje fajną ilość olejku. Nie miałam nigdy problemu z tym, że mam za dużo i nie mam co z nim zrobić. Lepiej za mało i sobie delikatnie dokładać niż za dużo. Tym bardziej w tej sytuacji. 
Bo olejek jest bardzo gęsty, bardzo łatwo jest z nim przedobrzyć i dać za dużo. Konsystencja jest bardzo olejowa, tłusta, co nie powinno nas dziwić. Jest bardzo treściwa i konkretna. Zapach jest ładny, nie przypomina mi marakui, ale w dalszym ciągu jest okej. Nie utrzymuje się też na włosach, więc tutaj zapach nie ma większego wpływu. 


Stosowałam olejek do olejowania włosów, jak i do zabezpieczenia końcówek. 
Po pierwsze, jeśli chodzi o olejowanie włosów, to ten olejek bardzo mocno wnika we włosy, oddziałuje na nie od środka i mam wrażenie, że wchodzi w nie bardzo głęboko. Nie miałam problemu z jego zmyciem, nie spływał mi też z włosów. Za to po takim olejowaniu, włosy były nawet odżywione i nawilżone. Czułam różnice w dotyku, miałam wrażenie, że wszelkie ubytki włosów zostały wypełnione, ale u mnie włosy często w dotyku były dość twarde, trochę sztywne. Traciły na sprężystości i nie były takie elastyczne czy sypkie. Końcówki wyglądały lepiej, ale bez szaleństw. Musiałam bardzo dobrze dobierać całą pielęgnację włosów pod ten olejek, co było dla mnie dość dziwne. Zazwyczaj czegokolwiek bym nie użyła to efekty były super, a tutaj zależy. Chociaż, miałam też wrażenie, że włosy były fajniejsze dopiero następnego dnia od mycia. 
Stosowałam też czasem, jako zabezpieczenie końcówek, ale tutaj dość rzadko i nie szalałam. W związku z konsystencją, bardzo łatwo było przedobrzyć i przesadzić. Co kończyło się niestety sklejeniem się włosów i ich nieświeżością. Więc tutaj trzeba było uważać. Dlatego, ja rzadko kiedy nakładałam go na suche czy mokre włosy, wiedząc że nie będzie zmywany. 


No i dlatego ja sama nie wiem. Raczej mam wysokoporowate włosy dalej, więc olejek powinien się sprawdzić na moich włosach, ale tutaj coś mi nie grało. Coś nie do końca działało tak, jak powinno, a szkoda! Łudzę się, że moje włosy już poszły w średniopory i dlatego tak wyszło nie do końca jak powinno, ale ostatecznie jakoś średnio byłam zadowolona z tego olejku. A szkoda! 


A Wy, znacie go? Jakie macie odczucia? Koniecznie dajcie mi znać! 


1 komentarz:

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD