Dzień dobry! Witam się z Wami w marcu! Ohh, jak pięknie się ten marzec zacząć, jak słoneczko pięknie świeci, jak wszystko powoli wraca do życia, nawet wiatr jest jakiś taki fajny, kiedy widzę za oknem, jak drzewa się delikatnie kołyszą. Jest mega przyjemnie i oby już tak pozostało!
A ja z całkiem nową energią, z całkiem innym humorem zapraszam Was na denko! Co prawda doba dalej trwa tyle samo, ale jak dzień jest dłuższy to wydaje się, że jest jakoś więcej czasu, więcej możliwości i nie ma się co oszukiwać, dzieci pójdą na zewnątrz to też jest inaczej. Ohh błogo!
A ja przechodzę do clue dzisiejszego wpisu! Denko! Denko jest dość podstawowe, ale w sumie pod koniec lutego jakoś nagle coraz więcej produktów się pokończyło, więc fajnie! Coś tam mamy, chociaż w dalszym ciągu nie jest to to. Ale i tak jest coraz lepiej. No to lecimy!
I mamy ulubieńców! Z ulubieńców dość mało produktów, ale mamy tutaj pewniaki, takie produkty, które są naprawdę sztos! Jak np. Ziaja intima, kremowy płyn do higieny intymnej, który dla mnie jest genialny, tak jak i całą marka Ziaja. Te produkty są tanie, mega łatwo dostępne, a na dodatek są dobre! Ten krem jest bardzo przyjemny i działa skutecznie. Tak samo, jak i BeBeauty, waciki kosmetyczne, które nie mają sobie równych już do bardzo dawna, nie wyobrażam sobie używać innych wacików, tylko te. Tak samo nie wyobrażam sobie toalety bez mokrych chusteczek, dlatego Queen, nawilżany papier toaletowy to produkt, bez którego z biedronki nie wychodzę. Dla mnie to produkt podstawa, przydaje się w każdej sytuacji i są mega. A mega też jest Garnier Skin naturals, Hydra Bomb Sheet Mask, maska w płachcie i są to zdecydowanie moje ulubione. Mam na ich punkcie bzika, kupuję je nałogowo, żeby mieć, a nie mam niestety czasu, żeby używać albo po prostu o nich zapominam. Ale wiem, że niedługo wyrobię sobie nawyk używania masek bardzo często, przynajmniej dwa razy w tygodniu.
- Mixa, odżywczy balsam do ciała body milk, shea nourish - ten balsam do ciała okazał się być u mnie strzałem w 10, uwielbiam go! Balsam uratował moją opaleniznę, jak i skórę, pierwszy raz w życiu! Ja mam problem z opalenizną, skóra mi schodzi i na tym się kończy, ale ten balsam w tamtym roku sprawił, że w końcu byłam opalona. Ale pamiętajmy i o najważniejszym, balsam świetnie nawilża i odżywia skórę, dzięki niemu skóra jest miękka, gładka i cudowna w dotyku.
- Natur Planet, olejek myjący do demakijażu, pomarańcza - o tym olejku dopiero, co pisałam. Co prawda wolałabym, żeby był bardziej wydajny, ale ten olejek swoim działaniu jest naprawdę fajny, fajnie zmywa makijaż, robi to dokładnie, sprawnie i szybko! I to jest super, olejek myjący bardzo fajnie się sprawdza i ja go polecam.
- Dr. Irena Eris, circalogy, regenerująco - kojący krem do twarzy na noc - to jest mój produkt na noc numer 1, uwielbiam ten krem, on był fenomenalny i naprawdę za każdym razem, jak go używałam, rano miałam buzię piękną, świeżą, nawilżoną, odżywioną, że wow! To jest krem, do którego moja skóra się nie przyzwyczaiła i naprawdę codziennie była rewelacja. Uwielbiam go!
- Max Factor, Miracle Pure skin reset, podkład od twarzy - to jest podkład za którym trochę tęsknię, co prawda nie spodziewałam się tego, ale był on naprawdę przyjemny, zostawiał buzię świeżą, taką promienną i mega naturalną, ale w dalszym ciągu z cudownie wyrównanym kolorytem, skóra wyglądała bardzo fajnie, makijaż był zrobiony idealnie, mi on na dzień wystarczał, ale na wieczór też się sprawdzał całkiem okej.
- Aloesove, hydrolat z aloesu - ja uwielbiam aloes, a moje włosy to już w ogóle. Od zawsze aloes miał świetny wpływ na moje włosy i sprawiał nie tylko, że były świetnie nawilżone, odżywione i mocniejsze, ale i sprawiał, że włosy rosły mi, jak szalone. Uwielbiam!
- Wibo, banana loose powder, sypki puder do twarzy - ten puder do twarzy bardzo mi się spodobał, miał bardzo fajny żółtawy kolor, świetnie pachniał, a przy okazji super utrwalał makijaż, trzymał wszystko w ryzach przez cały dzień, nie ścierał się, nie schodził, ładnie matowił skórę cały dzień, super. Mega tani, tylko szkoda, że opakowanie mi się zepsuło dość szybko, co było niewygodne w późniejszym użytkowaniu.
- Yves Rocher, Un Matin au Jardin, Lilas Mauve, woda toaletowa kwiat bzu - tak dokładnie, link przerzuci Was do recenzji napisanej w 2017roku! Czyli te perfumy przetrwały u mnie 9 lat, nie dlatego, że mi się nie podobały, tylko w między czasie miałam inne perfumy, które jakoś tak wolałam. Ale one są bardzo ładne! Nie są to wykwitnne wow perfumy, ale jest to zdecydowanie ładny zapach.
- Vianek, płyn micelarny z kwasem salicylowym - wiecie, że ja jestem zdecydowanie team zmywanie makijażu pod prysznicem, za bardzo nie wiem dlaczego wrzuciłam ten płyn do średniaków, bo on nie był zły, on był w porządku, fajnie zmywał makijaż, oczyszczał skórę, odświeżał ją rano i wieczorem i był fajnym uzupełnieniem, kiedy czułam, że coś nie do końca ta buzia jest oczyszczona, więc dałabym go zdecydowanie wyżej w rankingu, był spoko.
- Hair in balance by OnlyBio, ma!line peeling do ciała - ten peeling do ciała był całkiem okej, nie jest to peeling, który będę uwielbiać i będę go kupować potem ciągle, był okej, ładnie wygładzał skórę, ale zdecydowanie nie należy on do moich ulubieńców. Wolę mocniejsze, bardziej gruboziarniste peelingi.
- Mysterium, szampon do włosów zniszczonych i farbowanych z czarnuszką - i kolejny szampon, który w trakcie używania był okej, ale jakoś tak na dłuższą metę, w dłuższym stosowaniu coś tam przestało mi grać. Mam wrażenie, że zaczął obciążać mi włosy i były takie trochę bardziej oklapłe.
- Alterra, Naturkosmetik, szampon curly waves do włosów kręconych - odsyłam do recenzji świetnych szamponów do włosów, ale ten totalnie się u mnie nie sprawdził. Dałam do średniaków, bo stwierdziłam, że nie chcę go skreślać, ja na chwilę obecną nie jestem team kręcone włosy, dlatego się pewnie u mnie nie sprawdził.
- Equilibra, rosa, czysta woda źródlana orzeźwiająca - stosowałam tę wodę tak zamiast płynu micelarnego, żeby po prostu zużyć, był okej, ale jednak nic specjalnego tutaj nie było, ładnie pachniał, ale zdecydowanie nie potrzebuję takiego produktu.
- Hair in balance by OnlyBio, odżywka bez spłukiwania - i tą odżywkę wymęczyłam, o szok używałam jej dobre dwa lata, więc tutaj wydajność fantastyczna! Ale nie jest to odżywka, która u mnie robiła jakąś fenomenalną robotę koniec końców, zdecydowanie wolę inne produkty, ten używałam ostatecznie, żeby zużyć.
I mamy nową kategorię inne, do których daję pędzle! Pozbywam się dwóch pędzli, których po prostu nie używam, a zajmują mi miejsce i jakoś tak mnie denerwują. Zdecydowanie powinnam pozbyć się większej ilości pędzli, bo mam ich bardzo dużo, ale jakoś te trzy na razie od Lovine i Sunshade Minerals postanowiłam wyrzucić, nie dlatego, że są złe, ale po prostu u mnie nie były w ogóle używane (a mimo to wyglądają dość brudno, więc dziwne). I zużywam w końcu perfumetki! Na pewnie jest tutaj Dior i Hermes i jedna no name, któa akurat byłą najładniejsza. Te dwie były takie dziwne, a szukam mojego nowego zapachu! Szukam perfum, w których bym się zakochała i uwielbiałabym się nimi psikać, więc jak coś macie do polecenia, to dajcie!
I mamy denko! Możemy zacząć nowy miesiąc nowymi recenzjami i nowymi produktami, które muszę chwilowo jeszcze sobie zaplanować, a dużo nowości się dzieje, dużo nowości do mnie wpadło, więc stay tunned, będzie tu dużo wpisów!






.png)
.png)
.png)
.png)
.png)