Dzień dobry! I jak się macie w tym nowym tygodniu? Znowu zima do nas wróciła! Czy ja mówiłam ostatnio, że czekam na wiosnę? Że już czuję ciepełko w powietrzu? Matko, jak ja się mogłam tak pomylić! A w nocy z soboty na niedzielę już szłam w obcasach w śniegu po kostki po imprezie urodzinowej. Szaleństwo, a za tydzień w weekend znowu ma padać i tak się kręci! Szok, ale jest pięknie. Powtarzam sobie ciągle to, że cieszę się, że moje dzieci mogą doświadczyć takiej zimy, prawdziwej!
A dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować peeling do ciała, malinowy marki OnlyBio! I dobrze wiecie, że ja peelingi do ciała uwielbiam, zużywam zawsze regularnie jeden za drugim, tym bardziej lubię te gruboziarniste. A ten peeling dostałyśmy w pracy od naszych kolegów na Dzień Kobiet! Tak, rok temu, a ja właśnie teraz zabieram się zużywanie i recenzowanie. No to go!
OnlyBio malinowy
peeling do ciała
Peeling znajduje się w tubce, która stoi cały czas na głowie, dzięki czemu możemy od razu wyciskać produkt na rękę. Nie jest to aż tak łatwe, bo peeling ze względu na swoją konsystencję dość ciężko przechodzi przez dziurkę. Co prawda, jak już pójdzie to idzie, więc nie jest to ciężkie przez całe stosowanie. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje, ale nie ma tutaj za długiego opisu, co w sumie jest fajnie. Wszyscy umiemy używać peeling do ciała.
Jak już wspominałam konsystencja jest dość gęsta i gruboziarnista, więc ciężko na początku wydobyć produkt z opakowania, ale zapach jest genialny! Bardzo ładny, czuć malinę, nie jest sztuczny, a bardzo przyjemny.
Peeling robi to, co do niego należy. Świetnie peelinguje skórę, wygładza ją, zmiękcza, bez podrażnień! Nie pogarsza stanów zapalnych ani nie wysusza skóry. Moja skóra obecnie w trakcie depilacji za pomocą depilatora Lumea jest trochę wymagająca, ale peeling super zdaje egzamin. Świetnie pielęgnuje skórę, ma właściwości wygłądzające, zmiękczające, ale i lekko nawilżające i odżywiające. Skórą pięknie pachnie po użyciu i nie ma potrzeby stosowania balsamu do ciała. Przy okazji, peeling nie pozostawia po sobie tłustego filmu ani uczucia dyskomfortu. Skóra po użyciu jest w super stanie, nie swędzi, a jest bardzo ładnie zadbana.
Jako fanka opakowań typu tubki, muszę przyznać, że jednak słoiczki są super jeśli chodzi o peelingi do ciała, dość często na początku wyciska się peeling z opakowania, trzeba też dobrze wstrząsnąć, żeby idealnie się wymieszał w środku, jak już naciśniemy to poleci, ale ogólnie jest git. Fajnie pachnie, a co najważniejsze świetnie działa. Bardzo lubię efekt gładkiej skóry po tym peelingu, idealnie pozbywa się martwego naskórka i o to właśnie chodzi i na tym mi zależy. Super sprawa!
Ja polecam, bardzo fajny produkt - co prawda zauważyłam, że już jest zmieniona szata graficzna, ale na pewno go znajdziecie! Dajcie znać, jaki Wy ostatnio peeling używaliście? Albo jaki peeling Was zaskoczył?







.png)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD