Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Jak się macie? Co nowego? Powiem Wam, że się dzieje dużo! Na szczęście dziś jest piątek, ja mam ogromne plany na ten weekend i mam nadzieję, że dużo uda mi się ziścić. Co prawda mój weekend jest przedłużony, bo wracam do pracy dopiero w środę i ohh będzie się działo! Poniedziałek i wtorek też będą u mnie wypchane na maksa, więc jakoś muszę się zorganizować, spiąć i wszystko zrobić i podziałać, jak najwięcej! A nie jest to łatwe, bo naprawdę jest tego sporo! Ale, oby do przodu.
A dzisiaj chciałabym Wam opisać krem - maskę pod oczy od Bandi! Pamiętam, że na początku mojego blogowania Bandi było swojego rodzaju luksusem, było czymś wow, te kosmetyki robiły robotę i w dalszym ciągu tak mam! Są kosmetyki, które od razu po pierwszym nałożeniu odmieniają wszystko! A teraz w kalendarzu adwentowym Pure Beauty był krem- maska, który od razu mi się mega spodobał! Więc nie czekałam dług na testowanie, przeczytajcie!
Bandi anti dry+
Krem - maska pod oczy
Krem-maska pod oczy znajduje się początkowo w kartonowym opakowaniu, na którym mamy wszystkie najważniejsze informacje, wszystko jest czytelne i przejrzyste i wiadomo z czym mamy do czynienia już od samego początku. W środku znajdziemy buteleczkę z pompką, która działa nawet bez zarzutu, a pompka zawsze jest mega wygodna i u mnie chciana! Na samej buteleczce mamy napisy, ale troszeczkę się odbijają przez podwójne szkło i może być niewygodnie czytać, ale w dalszym ciągu, jest okej!
Krem-maska jest dość gęsta, bardzo kremowa i całkiem zbita, ale nie jest tłusta ani ciężka, więc powiem szczerze, że jak polecają używać krem tylko na noc, to dla mnie nie ma problemu, żeby nałożyć na dzień. Bardzo fajnie się wchłania i wnika w głąb skóry. Zapach jest niesamowicie delikatny, praktycznie niewyczuwalny.
Ja maski jednak głównie używałam na noc, ale tylko dlatego, że mam też inny krem pod oczy, który chcę zużyć i idealnie mi pasuje na dzień, z kolei ten, jak już przeznczony na noc, to przynajmniej mam możliwość przetestowania większą ilość kosmetyków. Krem maska ma fajną konsystencję, tak jak pisałam jest dość gęsta, ale kremowa, ale bardzo przyjemnie ją się nakłada na skórę. Najważniejsze, że szybko się wchłania i bardzo fajnie się układa na skórze.
Krem-maska bardzo mocno nawilża i odżywia skórę, świetnie wyrównuje tę skórę i idealnie spłyca zmarszczki i zdecydowanie poprawia wygląd tej skóry pod oczami. Spojrzenie jest bardziej wypoczęte, wyraziste i takie żywsze. Maska bardzo fajnie w nocy przenosi na skórę i w skórę głęboko same najcudowniejsze składniki, które sprawiają, że cienie znikają, jak i nie ma śladu po opuchliźnie rano, która wcześniej czasem była.
Jakkolwiek krem-maska bardzo fajnie się sprawdza, to też spodziewałam się trochę oleistej konsystencji, jakieś mocniejszej i bardziej treściwej, właśnie takiej na noc. Dla mnie ten krem też fajnie sprawdza się na co dzień i nie mam problemu, żeby nakładać go pod makijażem. Przyczepię się jednak do pompki, nie mam pojęcia, jak to wytłumaczyć, ale w pompce zostają resztki kremu, które się mega grudkują i wychodzą wieczorem razem z kremem, więc na początku próbuję wyciągnąć z niego tę grudkę, żeby móc nałożyć na twarz - i nie ukrywam, ale drażni mnie to. Ale skupiając się na działaniu, krem jest spoko! I myślę, że osoby, które mają problem ze skórą pod oczami albo dopiero zaczynają przygodę z kremami to będziecie zadowoleni, zauważycie różnice od razu!
I ja uwielbiam kremy pod oczy, nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez kremu pod oczy, dla mnie to jest must have codziennie! A jak jest u Was? Jaką macie pielęgnację i jak często używacie krem pod oczy?











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD