Lirene mleczko, oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu

10 kwietnia 2013

Hej hej ;). Środek tygodnia, pogoda coraz ładniejsza aż chce się gdzieś wyjść, coś zrobić, cokolwiek ;). Na miasteczku akademickim już widać pierwsze osoby, które korzystają z dodatniej temperatury i siedzą z piwkiem ;D. I genialnie ;). Tęskniłam za tym stanem. A tym bardziej się cieszę, bo dzisiaj już założyłam płaszczyk do sklepu i było mi ciepło ;). Więc myślę, że mogę się pożegnać z zimowa kurtką do przyszłej zimy ;D. Ale, ale, ale, wracając do głównego tematu, dzisiaj recenzja kolejnego produktu do demakijażu, tym razem przyszedł czas na mleczko od Lirene, które otrzymałam od merlin.pl ;).

Lirene, DermoProgram
mleczko oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu

Cena: 11,99zł
Pojemność: 200 ml

Od producenta: Właściwy kosmetyk dla każdego rodzaju cery, która wymaga dokładnego oczyszczenia i działania pielęgnacyjnego. Mleczko niezwykle skutecznie usuwa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia. Intensywnie odżywia i nawilża, przywracając skórę do stanu równowagi hydrolipidowej oraz czyni ją gładką i pełną blasku. Odpowiednie dla skóry w każdym wieku.
Jak działa?  Dzięki zawartości ekstraktu z lipy, mleczko działa kojąco oraz poprawia kondycję skóry. W połączeniu z ekstraktem z arniki górskiej i witaminą E wyrównuje koloryt cery, wzmacniając i uszczelniając naczynia krwionośne. Olejek migdałowy odbudowuje barierę lipidową naskórka, odżywia i chroni przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Alantoina oraz D-pantenol wygładzają, nawilżają i łagodzą podrażnienia. Skóra twarzy staje się oczyszczona, gładka i miękka w dotyku.
Jak stosować? Nanieść mleczko na wacik. Rozprowadzić, oczyszczając skórę twarzy i wokół oczu. Powtarzać, aż wacik będzie czysty. Następnie zastosować tonik i dopasowany do potrzeb skóry krem Lirene.
Potwierdzona skuteczność: - 96% - skuteczne oczyszczanie*, - 93% - nawilżenie*, - 74% - łagodzenie**, - 85% - odżywienie**.
Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum, Ceteareth-20, Butylene Glycol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Carbomer, Triethanolamine, Tocopheryl Acetate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Ethoxydiglycol, Panthenol, Allantoin, Disodium EDTA, Propylene Glycol, Tilia Cordata (Linden) Extract, Arnica Montana (Arnica) Flower Extract, Glucose, Lactic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Propylparaben, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone.

Dla mnie użycie trzech płatków przy normalnym codziennym makijażu to trochę za dużo :), a przy okazji trzeba się nieźle natrzeć.

Co na plus:
  • opakowanie, jak zawsze w przypadku Lirene, jest solidnie zrobione, ładne i estetyczne
  • w górnej części opakowania jest wgłębienie co ułatwia nam otworzeniu mleczka
  • zamknięcie działa bardzo dobrze, na przysłowiowe 'klik' i nie otwiera się go lekko, więc myślę, że nie powinien się otworzyć gdzieś sam
  • przez opakowanie widać ile produktu nam zostało do końca
  • konsystencja jest typowa dla takich mleczek
  • zapach jest w porządku, bardzo przyjemny, nie pozostający na skórze
  • jest wydajny, mam wrażenie, że używam go już wieki, a on dopiero powoli dobija do dna
  • jest tani
  • ogólnodostępny
  • poza oczami, twarzy nie podrażnia, ani nie uczula
  • działa kojąco oraz poprawia kondycję skóry w jakiś sposób, niektóre zaczerwienienia dookoła nosa czy ust szybciej się goją


Co na minus:
  • Jak widać na jednym ze zdjęć próba zmycia makijażu, minimum 3 płatki (od lewej leci pierwszy, drugi i trzeci). Potem jeszcze sprawdziłam na wszelki wypadek dosyć mocnym tonikiem i lekkie pozostałości po tuszu można było zobaczyć na płatku. A no mój taki dzienny makijaż składa się z podkładu, korektora, pudru, różu, cieni do brwi, kredki i tuszu do rzęs. W przypadku pełnego, w moim przypadku 'imprezowego' makijażu na pewno trzeba użyć jeszcze więcej płatków.
  • pozostawia uczucie nieoczyszczonej cery
  • bardzo podrażnia oczy. jak moje oczy potrafią wytrzymać prawie każdy kosmetyk, mleczko czy micel, tak po tym strasznie mnie pieką i łzawią


Inne:
  • pozostawia po sobie lekko-tłusty film na twarzy. Jako tako mi to nie przeszkadza, bo i tak potem jeszcze w ruch idzie peeling ;).
  • nie zauważyłam spektakularnego efektu nawilżenia i odżywienia, lekko tak, ale bardzo niewiele
  • jako, że zawsze używam po nim peelingu, kremu itd. to nie mogę się wypowiedzieć na temat gładkości i pozostawieniu skóry pełnej blasku

Moja opinia: Szkoda mi go trochę, bo jak fan pięknych zapachów, mogłabym go naprawdę polubić, ale niestety całkowicie został zdyskwalifikowany tym, że jako jedyny produkt do demakijażu, jakie dotąd używałam, podrażnia mi niemiłosiernie oczy. Ma swoje zalety i wady. Demakijaż trwa z nim zdecydowanie za długo i nie należy do zbytnio przyjemnych, bo trzeba się namachać, a i tak nie ma się uczucie dokładnie oczyszczonej cery. Jest tani, ogólnodostępny, baaardzo wydajny, ale mimo wszystko ja do niego już nie wrócę.I utwierdza mnie w przekonaniu, że mleczka do demakijażu są gorsze od miceli ;). I jak zawsze producent za dużo obiecuje względem jedynie mleczka do demakijażu. Więc nie polecam.


A może ktoś z Was miał go i ma co do niego całkowicie odmienne uczucia? 
Jestem ciekawa, czy tylko mi się tak nie spodobał.
P.S. Już dziś postaram się nadrobić wszelkie moje zaległości na blogspocie ;).

Wish and MustHave Lists

08 kwietnia 2013

Wish i Chciej Listy są bardzo popularne na blogach. I tak o to też się przymierzam już od stycznia zorganizować jedną taką. Ostatecznie wyszło na to, że powstały trzy :D. Takie listy są bardzo fajne, żeby dokładnie zobrazować sobie to, co chcemy mieć i powoli, powoli, albo bardzo szybko wykreślać z niej każda już zdobytą rzecz :D. Zapraszam do zapoznania się:

Numer Jeden, Lista ubraniowa ;). Jest tu wszystko, buty dodatki, ubrania, okrycia wierzchnie itd. Po kolei: 1. UrbanCity dresy, choruję na nie już jakiś czas :) 2. UrbanCity bluza <3 3. Galaxy, cokolwiek galaxy (wiem, ja zawsze tak z opóźnieniem się jaram trendami:)) 4. Bejsbolówka, szukam już od nie wiem ilu, ale bardzo długo i znaleźć nie mogę 5. Lity <3 6. wszystko, co ma w sobie koronkę<3 7. Mgiełka, wszystkie jakie przymierzałam są na mnie za duże, nawet te najmniejsze rozmiary -.- 8. Kominy uwielbiam :) 9. Ramoneski, najchętniej bym przygarnęła wszystkie jakie tylko istnieją :D 10. Sukienki :) Bo trzeba jakoś wiosnę przywitać nie :D? 11. Spódniczki 12. Tally Weijl - słyszałam już przeróżne określenia na ten sklep, większość ludzi go nienawidzi ja uwielbiam ;) Nie mają żadnej rzeczy, której bym nie chciała mieć :D. 13. 'kocie' okulary 14. Szpilki! 15. Bransoletki, bransoletki i jeszcze raz bransoletki, strasznie mi się podoba po kilka na jednym nadgarstku. 16. Torba, a nawet kilka :D 17. pierścionki :) Poszukuję takich które będą pasować na moje kościste paluchy, a przy okazji nie będą zniekształcone ;) 18. Zegarek ;o wiem, że wygląda na mega lans, ale jeszcze bardziej mi się podoba ;)

Kosmetycznie, urodowo: 1. żelowe kredki z Avonu, strasznie mi się podobają i zazdroszczę wszystkim, które już je mają. 2. Naomi Campbell, kocham tą perfumę od zawsze, mimo że nigdy jej nie miałam, ale zawsze się nią psikam będąc w drogerii xD 3. Depilator, żeby mieć spokój z goleniem nóg, każda dziewczyna wie, że to zmora :D 4. Pomadki we wszystkich możliwych kolorach, tak jakoś chce mi się szaleć ;D 5. Lakiery do paznokci <3 tutaj są akurat te O.P.I ale ogólnie to każde ;D 6. Suszarka z dyfuzorem :)! Żebym w końcu mogła wyjść w kręconych nawet kiedy się spieszę ;) (zazwyczaj wtedy suszę zwykłą suszarką i prostuję). 7. Pędzle do makijażu, o błagam! Szukam, licytuję i dalej nic ;D. 8. Sondy do robienia różnych rzeczy na pazurkach :D Chcę :D

I ostatnia już lista, z przeróżnymi rzeczami :D. Niektóre mogą zdziwić ;D. Ale inne mi się bardzo przydadzą, jako iż planuje małą przeprowadzkę do większego pokoju to się przydadzą ;D. 1. Świeczki, dopiero teraz zobaczyłam jaką cudowna atmosferę tworzą w pomieszczeniu :). 2. Staniki! Muszę się w końcu udać do brafiterki, żeby dobrać idealny rozmiar i wszystko inne ;) Wie ktoś może, gdzie w Lublinie znajdę takową ;D?. 3. Tatuaż. Marzę o jakimś już od bardzo dawna i w tym roku zamierzam zrealizować to marzenie ;). 4. Szafka nocna! na/w której będzie wszystko :D. 5. Zwykła półka na ścianę na najważniejsze książki i zdjęcia ;) 6. Aparat :) ten co mam mnie denerwuje i nie jestem z niego zadowolona :( 7. Aparat na zęby :D Chcę mieć mega proste ząbki <3 8. Opaska na oczy - to jest takie moje marzenie, wiecie, że chcę mieć nawet jeśli ma leżeć i ładnie wyglądać ;D 9. Samochóóóóód, nawet taki różowy mógłby być hahaha denerwuję mnie jazda busami i chce być niezależna ;) 10. książki dotyczące pozytywnego myślenia, Sekretu i Prawa przyciągania ;) czytam je po kilka razy ;) 11. wszelakie dodatki dekoracyjne ;) 12. Pudełka na pamiątki, uwielbiam wracać do wspomnień 13. Pluszowy Miś! Bardzo, ale to bardzo chcę mieć jakiegoś bo chwilowo to podkradam siostrze ;DDD 14. Herbaty Lipton piramidki uwielbiam je ;) I mam zamiar spróbować ich wszystkich ;D

Takie są moje chciej rzeczy, które mam zamiar nabyć w najbliższej przyszłości ;). Niektóre mega mi się przydadzą, a niektóre chcę mieć, bo TAK ;D. Chyba każdy z nas ma takie rzeczy ;D.

P.S. zapraszam do powiększenia sobie obrazków ;DDD

Pat&Rub, żel myjący rozgrzewający

06 kwietnia 2013

Nie od dziś wiadomo, że marka Pat&Rub podbija serca wielu kobiet, a tym bardziej blogerek. Szczerze przyznam, że chyba nie widziałam jeszcze ani jednej negatywnej opinii na ich temat, a jeśli była jakaś to jedna jedyna o której nie pamiętam. Trzeba przyznać, że Kinga Rusin spisała się na medal:). Dzięki stronie merlin.pl mogłam przygotować dla Was recenzję czegoś bardzo ciekawego. A mianowicie żelu myjącego rozgrzewającego. :)

Pat&Rub, żel myjący rozgrzewający
cynamon, imbir, goździk, szałwia
ujędrnia, nawilża

Cena: 45zł
Pojemność: 250ml

100% natury
Od producenta: Substancje roślinne z oleju kokosowego łagodnie myją skórę. Żel ma kremową, bogatą konsystencję. W odróżnieniu od większości żeli myjących nie wysusza skóry, ale ją nawilża. Wyciąg z hibiskusa ujędrnia.
Sposób użycia: Używaj do aromatycznych kąpieli w wannie lub pod prysznicem, aby odświeżyć ciało i poprawić nastrój.
Przebadany dermatologicznie, wyprodukowany w Polsce.

Kompozycja: Kompozycja zmysłowych olejków aromaterapeutycznych rozgrzewa ciało i zmysły.
  • Ekstrakt z zielonej herbaty* – tonizuje
  • Ekstrakt glicerynowy z hibiskusa* – ujędrnia
  • Olejki z cynamonu, imbiru, goździka i szałwii – pobudzają krążenie
  • Substancje myjące z oleju kokosowego*
  • inne roślinne substancje natłuszczające i  nawilżające*                      
*surowce naturalne z certyfikatem ekologicznym

Bez składników pochodzących z ropy naftowej, siarczanów, glikolu propylenowego, PEGów. Bez barwników, konserwantów i sztucznych zapachów.

Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate, Camellia Sinensis (Green tea) Leaf Extract,Glycerin, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Polyglyceryl-4 Caprate, Cocoyl Proline, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid,Xanthan Gum, Sodium Phytate, Citric Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Parfum,Cinnamonum Ceylanicum Bark Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Eugenia Caryophyllata Bud Oil, Eugenol, Isoeugenol,Limonene, Linalool, Cinnamal, Citral, Geraniol, Benzyl Benzoate

Co na plus:
  • opakowanie jest schludne, ładne i estetyczne, naklejki z informacjami pod wpływem wody się nie odklejają
  • widać ile produktu nam zostało do końca
  • otwarcie, jak najbardziej na plus, taka dźwignia, po której naciśnięciu z drugiej strony pojawia się otwór, z którego wygodnie nabiera się płyn
  • nie podrażnia ani nie uczula w jakikolwiek sposób
  • zapach jest super, ta mieszanka cynamonu, imbiru, goździków i szałwii <3 chociaż najbardziej można wyczuć taki słodki imbir ;)
  • zapach utrzymuję się na skórze dosyć długo (czasem rano jeszcze można go wyczuć gdzieniegdzie)
  • konsystencja może i nie jest kremowa, ale jest fajna w użyciu
  • jest wydajny niewiele potrzeba żeby go użyć na całe ciało
  • żel myje naszą skórę
  • faktycznie nie wysusza, a lekko ją nawilża i pielęgnuje
  • bardzo fajnie łagodzi i odżywia skórę np. po depilacji
  • ze względu na zapach jest idealny na okres zimowy, świąteczny, dodatkowo wprawia w ten szczególny nastrój
  • relaksuje

Co na minus:
  • czasem czułam w niektórych miejscach napięcie skóry po prysznicu, nie wiem od czego to zależało, bo raz było, a raz nie ;)
  • ujędrniających właściwości nie zauważyłam
 

Inne:
  • nie pamiętam niestety od kiedy go używam, ale w grudniu już go miałam na pewno i została mi jeszcze jakaś 1/4 ;)
  • co do działań rozgrzewających. Nie zauważyłam jakiegoś mega rozgrzania (albo to ja oczekiwałam nie wiadomo czego), ale podczas mycia, wmasowywania go w skórę, można było odczuć lekkie ciepełko ;)
  • cena w porównaniu do innych żeli myjących faktycznie prezentuje się dość nieciekawie, ale ten zapach jest jej wart ;)

Moja opinia: Ja jestem bardzo zadowolona z tego żelu. Mimo iż nie zauważyłam ujędrnienia, czy mega rozgrzania, ale i tak rozkochał mnie w sobie. Ten zapach, ta lekko brązowa konsystencja, wygodne opakowanie, wydajność - naprawdę mnie zachwyciły. Co prawda cena jest faktycznie za wysoka, ale myślę, że będę bardzo skłonna go kupić ponownie i używać od czasu do czasu. W okresie świątecznym, kiedy zatęsknię za Latte z imbirem albo kiedy będę potrzebowała relaksu. Moim zdaniem jest to taka perełka, której szkoda mi używać na co dzień, kiedy podczas prysznica myślę tylko o tym, żeby się położyć, jak najszybciej spać ;). Oczywiście, że polecam :).

Spokrewnione: Płyn Micelarny, 


Jaki kosmetyk z Pat&Rub jest waszym ulubionym :D?
Udanego weekendu Kochani :)!

Mój prywatny przepis na szczęście.

04 kwietnia 2013

Większość z Was już mniej więcej na pewno wie, jakie ja mam nastawienie do świata, jaka jestem i to, że optymistyczne, pozytywne myślenie jest moim kluczem do tego, żeby nie zginąć w tym świecie pogrążona w depresji. Z ciekawości chciałam zobaczyć, jakie obrazki pokaże mi google wpisując 'szczęście' w wyszukiwarce. Co ciekawe po polsku, po angielsku i po niemiecku cały czas widzę ten sam obrazek.. a mianowicie czterolistną koniczynę. Trochę mnie to dziwi, ponieważ mam wrażenie, że co prawda taka koniczyna cieszy  prawie każdego człowieka, ale obstawiam, że większość ludzi nie wierzy w jej 'magiczną i szczęśliwą moc', bo to w końcu takie zabobony. 
Dla mnie, osobiście, szczęście jest bardzo ważne w życiu. Od zawsze twierdziłam, że jeśli będę szczęśliwa to będę mieć już wszystko. Chcę w przyszłości czuć się spełniona i po prostu szczęśliwa, bo wtedy wszystko jest łatwiejsze i bardziej przystępne ;). Dla mnie przyszłość, to każde jutro, i każdy taki dzień jest dla mnie ważny. Wiem, że to nie przyjdzie samo, dlatego staram się uśmiechać mimo niepowodzeń i być szczęśliwą mimo wszystko ;). Jakie są moje sposoby na bycie szczęśliwą? Jest ich na pewno mnóstwo, część z nich jest oczywista, część pewnie zadziwi niektórych czytelników. Ważne w życiu jest to, żeby każdy odnalazł swój własny Przepis, który w gorszych momentach pomoże mu stanąć na nogi.
(-: Zaczynając od początku:

  • rodzina, miłość, przyjaciele,WY i inni ludzie
Długi elaborat na ten temat już został napisany TUTAJ. Nie ma dla mnie nic ważniejszego od kontaktu z innymi ludźmi. Wręcz pragnę go, co może dziwnie brzmieć ;D. Ale uwielbiam. uwielbiam się kłócić, uwielbiam rozmawiać, uwielbiam się przytulać, leżeć, oglądać filmy, a nawet siedzieć w milczeniu :). A od kiedy mam Was nie wiem, co to nuda, a kiedy ja się nudzę jestem strasznie zła, więc dziękuję <3.
  • uśmiech, śmiech
Uśmiech co rano i co wieczór. Nawet jeśli będzie nieszczery, to i tak w pewnym stopniu chociaż odrobinę poprawi samopoczucie. Uśmiechnij się do nieznajomej osoby, a ona to odwzajemni, to też pomaga! Śmiech każdego rodzaju, nawet ten przez łzy. Bo zawsze może być gorzej, a i tak nigdy nie jest aż tak źle żeby nie dało się wyjść obronną ręką. Keep smiling and brighten someone's day. ;-)
  • dystans do siebie, bycie sobą
Dystans do siebie coś czego mi zdecydowanie nie brakuje i bycie sobą, czyli coś co trzymam tylko dla niektórych ludzi. Nie lubię się otwierać i pokazywać siebie na samym początku znajomości. Taka jaka jestem naprawdę ujawnia się po bardzo długim czasie. Jeśli czujesz, że się dusisz pośród bliskich znajomych i np. chcesz coś powiedzieć, ale boisz się, jak inni zareagują, chcesz zacząć nucić piosenkę (mimo że nie umiesz śpiewać), ale się wstydzisz. Może to oznaczać, że Twoje otoczenie nie jest po prostu odpowiednie albo potrzebujesz trochę więcej czasu. Ale tylko mega swobodny będziesz się czuł szczęśliwie. Uwielbiam śmiać się sama z siebie, uwielbiam nagle podskoczyć bo mi się chce, albo powiedzieć coś mega głupiego pozbawione sensu. Takich ludzi, którzy też robią to na co mają ochotę w danej chwili również uwielbiam. W żadnym zachowaniu nie ma nic głupiego, a może przysporzyć dużo śmiechu :D.
  • JA ! :)
Ten podpunkt jest połączony z poprzednim. Może to dziwnie zabrzmi, ale uwielbiam siebie. I nie chodzi tutaj o to, że mam jakoś mega zawyżoną samoocenę, bo tak nie jest. mam też kompleksy, są rzeczy, których nie potrafię, momentami jestem mało inteligentna, a nawet upierdliwa. Ale to wszystko sprawia, że się lubię. Lubie prawdziwą siebie, moje zachowanie, decyzje i to jakimi wartościami kieruje się w życiu. Jeśli komuś to nie pasuję, to żegnam :). Nie chodzi tutaj o akceptację, bo to jest co innego. Akceptować można wszystko, ale kochać już nie bardzo. Lubię nawet gadać do siebie, iść i przeklinać, śmiać się z siebie i mówić 'Paulina jesteś naprawdę debilem..' Często słyszę od innych 'jesteś nienormalna, głupia' itd., ale wiadomo w jakim sensie ;D. mam wady, jak każdy, niektórych naprawdę nie znoszę, ale czy to źle, że mimo wszystko znam swoją wartość i nie patrzę w lustro z nienawiścią? :)
  • Robienie wielu rzeczy naraz
Uwielbiam życie w biegu. Od zawsze jestem do tego przyzwyczajona. Chodziłam prawie na wszystko dodatkowe kółka zainteresowań grałam we wszystkie sporty zespołowe, chodziłam na tańce, na śpiew, korepetycje, wolontariat, akcje, a i tak nie zapominałam o tym, żeby gdzieś wyjść chociażby się przejść z przyjaciółką. Miałam zastój. Miałam okres, kiedy to nie robiłam nic. I nudziłam się masakrycznie. Od jakiegoś czasu znowu mam tak, że myślę o wielu rzeczach. Robię jedno, a w międzyczasie co innego, a w tym samym momencie myślę już o tym, co mam zrobić za chwilę. Potrafię pracować pod presją czasu, w mega bałaganie, robiąc 100 rzeczy naraz. Nie wiem dlaczego, ale właśnie wtedy moja 'praca' jest najefektywniejsza ;).
  • Psychologiczne książki na pozytywne myślenie
Pierwszą książkę tego typu znalazłam w 'biblioteczce' mojego taty. Ojj zaczytałam się w moment i mega się z tego powodu cieszę. Nie mam zamiaru prawić filozofii o tym, o co chodzi w tych książkach, bo dla większości ludzi to są po prostu brednie... Próbowałam przekonać do nich moją siostrę, ale coś nie pykło, ale jeśli człowiek nie jest optymistą z natury to będzie ciężko, żeby się przestawić, ale pamiętajmy nie ma rzeczy niemożliwych! W moim przypadku było tak, że w sumie od zawsze się zachowywałam tak, jak polecają te książki, one mnie jedynie nakierunkowały i nazwały fachowo to, w co wierzę ;). 
  • Nauka nowych, interesujących mnie rzeczy
Będąc szczerym wielu rzeczy nie umiem, nie potrafię, nie rozumiem ani nie mam bladego pojęcia o nich. Nie posiadam podstawowego background knowledge, ani nie znam bardziej encyklopedycznych terminów ;D. Wiem o tym i jakoś mnie to nie boli, mimo że przez te braki nauka zajmuje mi trochę więcej czasu, ale to nic. W takich sytuacjach zdecydowanie niezastąpiona jest moja siostra, która ma ogromną wiedzę na każdy temat, a dodatkowo ma do mnie masę cierpliwości haha. Uwielbiam oglądać dokumenty, specjalne programy, czytać artykuły, książki, ale tylko na te tematy, które są dla mnie naprawdę intrygujące. Nienawidzę polityki i nie mam pojęcia nawet co się dzieje na bieżąco na świecie ;D.
  • Pomoc innym
Nic tak nie poprawia humoru, jak najszczersze 'Dziękuję' pod słońcem od osoby, której nie znasz. Uwielbiam wolontariat, młodzieżową radę miasta, klub młodzieżowej aktywności. Te wszystkie akcje, w których brałam udział, szlachetna paczka, to, że nauczyłam się organizować takie akcję, że nie boję sie pomagać. Nauczyłam się też wielu emocji i uczuć, od współczucia poprzez zrozumienie aż po empatię. I nie zamieniłabym tego doświadczenia na nic innego.
  • Jesteśmy tylko ludźmi, więc nie ma co żałować.
Staram się tak żyć. Staram się nie żałować żadnej mojej decyzji, żadnego czynu, działania. Jestem tylko człowiekiem. Moja wiedza jest znikoma. Nie znam przyszłości, nie wiem jakie konsekwencje mogą przynieść niektóre rzeczy. Nie wiem. Gdybym wiedziała to logicznym jest, że bym wtedy tego nie zrobiła. Jestem zdania, że ryzyko jest potrzebne, że nie ma sensu się stopować. Mamy jedno życie (którego w pełni jesteśmy świadomi), a bycie zachowawczym, wycofanym nic nie wniesie. Dla niektórych to dziwne, ale jestem młoda. Mam prawo do popełnienia błędów, do picia alkoholu, do tańca na stole, do chodzenia na imprezy, mam prawo również do próbowania rzeczy, które dla wielu ludzi są straszne. Wiadomo, że nie skaczę z mostu przy pierwszej lepszej okazji, ale większość rzeczy jest dla ludzi, a ja chcę wiedzieć, jak to jest. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale ja jestem ciekawa wszystkiego ^^. Co z tego, że na starość będę mówiła wnukom 'dziecko nie pij tyle' skoro o piciu do nieprzytomności nie miałabym bladego pojęcia? Nie zrozumcie mnie źle, bo ja nikogo nie namawiam do niczego, broń Boże ^^. Ale jeśli nie ma zagrożenia, mamy przyjaciół którzy trzymają rękę na pulsie i nie zostawią nas pod jakimś budynkiem w środku miasta to bawmy się :).
  • herbata o smaku troppikalnym, desperados, udany make-up, przytulanka, dobry serial, nowy ciuch, słońce, coś kolorowego, serduszko w portfelu, znalezione 5zł, sms od kogoś fajnego, długopis którym nam się super,extra,bombastycznie pisze, pizza, kwiatki, zapach bzu, prezent, święta, nowy kolor włosów itd.
Drobnostki, które napotykamy na swojej drodze każdego dnia. Niektóre są częstsze, rzadsze. Niektóre już nam działają mega na nerwy, o niektórych zapominamy, ale są. Ważne jest to, żeby je zauważyć, pomyśleć o nich przez chwilę. Zapisać sobie super sms'a od przyjaciółki, ususzyć jednego kwiatka, zrobić zdjęcie pizzy i potem wspominać. Cieszyć się z małych rzeczy to sztuka, ale warto ;).


Bo szczęściu trzeba pomóc ;). Dlatego Kochani podzielcie się też ze mną lub nawet u siebie na blogach swoim przepisem na szczęście może to być forma tagu, a jaka pozytywna i pomocna. Może akurat jeden z Waszych sposób okaże się zbawienny dla kogoś innego? Ja jestem mega ciekawa, co Wy robicie, żeby się uśmiechnąć, żeby zadbać o własne samopoczucie, może akurat będzie coś, co będę mogła odgapić ;D. Szczerze przyznać, że im więcej sposobów tym lepiej dla mnie :D. 

Barwa Miss, Mleczko pod prysznic z proteinami mleka i miodu

02 kwietnia 2013

Hej Kochani co tam u Was ;)? Jak po świętach? Brzuchy pełne, najedzeni, szczęśliwi i wypoczęci :D? Kiedy wracacie do szkoły, na uczelnię ;D? Ja całe szczęście dopiero w czwartek mam zajęcia (uwielbiam czasem moją uczelnię <3), więc wracam do Lublina dopiero jutro ;). Ogólnie mam mega dobry humor ;) i oby tak zostało, jak najdłużej ;D. Noo dziś będzie recenzja mleczka pod prysznic, które używała moja siostra (pomaga mi denkować produkty, tym bardziej, że czasem zdarzają się takie z mega krótką przydatnością o.O) ;). 

Barwa Miss, Mleczko pod prysznic
wygładzająco-dotleniające
z proteinami mleka i miodu

Cena: 7,2zł
Pojemność: 200ml

Od producenta: Wygładzająco – dotleniające mleczko pod prysznic z proteinami mleka i miodu łagodnie myje i pielęgnuje ciało, pozostawiając delikatny zapach i przyjemnie gładką skórę. Dzięki zawartości kojących składników aktywnych skóra staje się miękka i delikatna, a naskórek jest głęboko zregenerowany i odżywiony.  Kosmetyk  przebadany dermatologicznie.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Cocamidopropylamine Oxide, Hydrolyzed Gelatin and Mel, Hydrolyzed Milk Protein, Parfum, Styrene/ Acrylates Copolymer, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Co na plus:
  • opakowanie całkiem na plus, ładne
  • dosyć wygodny w użytkownaiu
  • konsystencja typowa dla mleczek
  • dobrze się pienił
  • nie uczulił, nie podrażnił
  • dobrze myje i oczyszcza skórę
  • zapach słodki, ładny, ale nie utrzymywał się na skórze
  • cena przystępna

Co na minus:
  • nie widać ile produktu do końca zostało
  • zamknięcie nie do końca trwałe, mogłoby się otworzyć samo
  • nie wpłynął w żaden sposób na kondycje skóry (żadne z obiecanych rzeczy nie zostało spełnione)
  • bardzo szybko się skończył, mało wydajny
  • dostępność, przynajmniej ja go nigdzie nie widziałam jeszcze poza Internetem (chyba, że jestem slepa, więc mnie poprawcie :))

Inne:
  • produkt otrzymałam w związku ze Spotkanie Blogerek i czas na jego użycie wynosił jakieś półtora może dwa miesiące, Ojjj nieładnie :P

Ogólna opinia: Nic specjalnego, ale straszny jakiś też nie jest. Z tego, co producent obiecuje to jedynie myje skórę, więc trochę bezsensu. Bo można po nim oczekiwać nie wiadomo czego, a tu klops. I ta data przydatności, co już odstrasza na wstępie. Jeśli ktoś nie oczekuje od mleczek pod prysznic czegoś więcej niż mycia to jest git, ale wiadomo. A na początku jeszcze przed stosowaniem był naprawdę obiecujący...

Znacie? Lubicie? Albo, jakie inne mleczko pod prysznic jest Waszym ulubionym ;)?