Denko, wrzesień 2026r. !

30 września 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Jak ten wrzesień Wam minął? Pogoda jest tak piękna i genialna, że aż miło popatrzeć, miło coś porobić, miło gdzieś wyjść, pospacerować - uwielbiam ten vibe! Jest tak przyjemnie, że wow, oby ta jesień taka była już do końca, bo super! Mam dużo pomysłów, żeby gdzieś się wybrać, żeby gdzieś zabrać dzieci i jest naprawdę super!


A dzisiaj, jak zawsze na zakończenie sezonu mam dla Was podsumowanie zużyć z września! Całkiem sporo tych kosmetyków się uzbierało, co mnie standardowo cieszy. No ciężko tak zużywać kosmetyki, bardzo dużo się dzieje, jest też grubo i trzeba ogarniać, a ostatnio mam tyle na głowie i tyle się dzieje, że szok. Całe szczęście coś tam się zużywa, więc nie ma tragedii. No to lecim! 



Zaczynamy standardowo od ulubieńców, których nawet parę się tu pojawiło! Mamy oczywiście Kimoco beauty, maska w płachcie aloesowa, która jest genialna. Ma super właściwości, jak i płachta ma ekstra kształt, no ja je uwielbiam, bo i cena jest super. Isana, olejek pod prysznic jest tak samo świetny, ale ja go używam tylko do mycia pędzli i to jest naprawdę super sprawa, sprawdza się genialnie. Z kolei Alterra, naturkosmetik szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych jest ze mną już od dawna, super zmywa olej z włosów, jak i wszystkie inne zabrudzenia oraz kosmetyki. Tradycyjnie Be Beauty, waciki kosmetyczne są najlepsze z najlepszych, nie mają sobie równych. I moja ulubiona Ziaja, oczyszczająca pasta liście manuka jest cudowna, świetnie oczyszcza i wygładza skórę.



  • Perfecta, cukrowy peeling do ciała - ten peeling do ciała jest naprawdę świetny, gruboziarnisty, cukrowy, pięknie pachnie, ma super, klimatyczny fioletowy odcień, wszystko mi w nim pasuje! Świetnie wygładza, nawilża i pielęgnuje skórę! Ja uwielbiam. 
  • Biały Jeleń, bezzapachowe mydło w płynie - ja to mydło kupiłam sobie na tatuaż, kiedy musiałam mieć specjalną pielęgnację zaraz po zrobieniu tatuażu, wiadomo, że hype jest na początku, a potem zużyłam to mydło do pielęgnacji dzieci i też się super sprawdziło to mydło!
  • Garnier Fructis, Diamond Sleek, spray wygłądzająco nabłyszczający - i ten spray super się u mnie sprawdza na moich puszących się i kręconych włosach. Spray pielęgnuje włosy i chroni przed wysoką temperaturą, a przy okazji cudownie wygładza włosy i sprawia, że są sypkie i super się układają. 
  • Lirene, Pumpkin Spice, kremowy żel pod prysznic - Oj, jak ja kocham się przenieść w ten jesienny vibe nawet i pod prysznicem, jak ja lubię otaczać się jesiennymi rzeczami z każdej strony, jak ja lubię po prostu robić sobie przyjemności takimi drobnostkami. A przy okazji żel jest świetny, ma super zapach, fajnie się pieni i super myje!
  • Biotaniqe Dermoskin Expert - micro purifying, łagodny żel do mycia twarzy - ten żel do mycia twarzy fantastycznie się u mnie sprawdził, genialnie oczyszczał twarz z zanieczyszczeń, jak i z makijażu z użyciem odpowiedniej gąbeczki. Żel się świetnie sprawdza w każdej okazji, polecam!
  • Pędzel i gąbeczka - ciężko mi stwierdzić, co to za marki, ale jak widzicie po zdjęciu, to możecie sobie potem ewentualnie pokojarzyć, bo i gąbeczka i pędzel świetnie się sprawdzały!


  • Farmona, my'BIO balsam humektantowy do ciała - ten balsam do ciała nie był zły, ale dla mnie nie był po prostu wow, brakowało mi takiego efektu, że byłam zachwycona, co prawda wiadomo - przy takiej ilości przetestowanych balsamów ciężko o taki efekt. Ten balsam miał całkiem ładny zapach, nawilżał, ale był to dość efet taki podstawowy, wystarczający. 
  • Rimmel, Kate Face Sculpting Kit, trio do konturowania - to trio były znowu całkiem okej, ale dla mnie rozświetlacz był zbyt słaby, a na pewno nie był to taki efekt jaki ja lubię. Bronzer był ekstra, zużyłam dosłownie cały i tak samo mogłoby być z różem, gdyby nie fakt, że paletka zajmuje dość sporo miejsca, a używając sam róż, mam całą paletkę. 2/3 super.


No i mamy to! Pierwsze denko wrześniowe zakończone. Super! A jak u Was zużycia w tym miesiącu?

Pure Beauty Box - Lush Oasis

27 września 2026

 
No i dzień dobry! Cóż za piękna pogoda dzisiaj, jesienna, słoneczna, ciepła - jest na maksa przyjemnie, aż miło popatrzeć i posiedzieć na zewnątrz. Korzystajmy z tej pogody, jeśli jeszcze jest, co prawda mam nadzieję, że tak prędko to ciepłe słoneczko nas nie opuści, ale różnie może być! Dlatego póki możemy, łapmy te ostatnie promienie słoneczne, bo jest naprawdę cudownie! Ja aż żałuję, że nie mieszkam w innym miejscu, myślę, że bardziej pokorzystałabym z tej jesieni niż teraz, ale nic mi nie ucieknie i w końcu będę mogła się cieszyć. A na razie cieszę się najnowszym Pure Beuaty Boxem!


Lush Oasis to wrześniowe pudełko od Pure Beuaty wypełnione kosmetykami od góry do dołu, ledwo te produkty się w nim zmieściły i się zastanawiam, jak to jest możliwe, że w takim jednym pudełku jest aż tyle tych produktów! Wow, super sprawa! Mamy tutaj sporo pielęgnacji twarzy, jak i ciała, ale i mamy coś do makijażu oraz włosów. Przy okazji znalazł się tutaj też słoiczek pasty sezamowej, więc na głoda też coś zaradzimy z Pure Beauty.
Ciekawi jesteście co znajduje się w tym pudełku w szczególe ? Zapraszam do openboxa!



PERFECTA NATURALNY ALOES ultracienkie płatki pod oczy
Płatki pod oczy u mnie schodzą jak ciepłe bułeczki! Uwielbiam taką pielęgnację, ale i też potrzebuję takiej pielęgnacji. Okolica moich oczu zazwyczaj nie prezentuje się zbyt ładnie, podkrążenia, worki i sińce pod oczami to u mnie dzień, jak co dzień. Wiecznie się nie wysypiam, jestem odwodniona, więc ta sfera wokół oczu nie prezentuje się zbyt ładnie. Dlatego uwielbiam płatki pod oczy, które intensywnie nawilżają, pomagają zmniejszyć widoczność cieni oraz oznak zmęczenia, jak i wygładzają skórę. Są idealne, jako szybki zabieg przed ważnym wydarzeniem.



NOVEX krem do stylizacji i pielęgnacji włosów my curls
I mamy tutaj znowu saszetkę, która kryje w sobie coś genialnego do kręconych włosów. A ja chwilowo zastanawiam się, czy umawiać się na keratynowe prostowanie włosów, czy może jednak zaskoczyć otoczenie swoimi naturalnymi kręconymi włosami. Aczkolwiek o kręcone włosy trzeba bardzo dbać, żeby prezentowały się godnie każdego dnia. Co prawda zdaję sobie sprawę, że mając odpowiednie kosmetyki staje się to łatwiejsze i przyjemnie, więc może to ten czas, kiedy Novex odmieni moje włosy? kto wie..



BIOTANIQE liftingująca maska w płachcie na szyję i dekolt
Oj, jak ja uwielbiam firmę Biotaniqe, ona w ostatnim czasie stała się moim odkryciem i każdy kolejny kosmetyk utwierdza mnie w tym przekonaniu, że jest to firma kosmetyczna, która wie co robi! Tym razem, będę miała możliwość sprawdzenia maski liftingującego ma szyję oraz dekolt, z czego bardzo się cieszę, bo po 30, trzeba uważać już na wszystko! Ta maska nie tylko poprawi elastyczność oraz napięcie skóry, ale i nawilży i wygładzi skórę. Sprawi, że skóra będzie wyglądać bardziej promiennie i młodo, więc biorę w ciemno!



APIS NATURAL COSMETICS KAKADU PLUM śliwkowa maska algowa z nasionami chia
Chociaż nie ukrywam, że ja w swojej pielęgnacji skupiam się na twarzy, a tym razem do twarzy mam algową maskę śliwkową, która ma być niezwykle odżywcza. Idealnie sprawdzi się w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej oraz pozbawionej blasku. Wszystkie składniki aktywne składające się na tę formułę sprawią, że skóra będzie nawilżona, zrewitalizowana, wygładzona, promienny a także jej koloryt będzie wyrównany. 



BIOTANIQE DERMASKIN EXPERT pielęgnujące chusteczki do twarzy
I wracamy znowu do marki, którą uwielbiam, a tym razem trafił się produkt, który idealnie sprawdza się na wyjazdy i jakieś hardkorowe sytuacje, kiedy chcemy na szybko oczyścić twarz, czy wykonać demakijaż. Te chusteczki sprawnie i skutecznie usuwają zanieczyszczenia, jak i nadmiar sebum. Przy okazji, będą łagodzić podrażnienia, wspierać regenerację skóry, nawilżać i pozostawią uczucie świeżości i komfortu każdego dnia.



RIMMEL MULTI TASKER BLUR BOOSTER podkład od twarz w sztyfcie 3w1
Jak już mamy wypielęgnowaną twarz, można przejść do przyjemnego momentu, czyli makijażu twarzy. A makijaż może być jeszcze przyjemniejszy, gdy mamy odpowiednie kosmetyki, które np. można wykorzystać na kilka sposób. Ten multitasker idealnie sprawdzi się w wygładzeniu skóry na cała twarz, do szybkich poprawek lub jako bazę pod makijaż. Poza tym, pory będą mniej widoczne, jak i skóra nie będzie się świecić, krycie będzie naturalne oraz zapewniony efekt filtra soft focus. Łatwa aplikacja i komfort noszenia gwarantowany. 



NEO MAKE UP rozświetlacz w płynie LIQUID ILLUMINAIZER for face & body
Wiecie też, że uwielbiam rozświetlacze, co nie? Nie oszczędzam sobie błysku na twarzy, na kościach policzkowych i w miejscach, gdzie po prostu lubię, żeby skóra pięknie odbijała światło. Tutaj mamy rozświetlacz, który nadaje się też do ciała, więc nie zapominajmy o możliwości pięknego podkreślenia dekoltu na jakąś imprezę! Ten produkt daje efekt pięknego i naturalnego blasku. Łatwo się rozprowadza, nie pozostawia tłustego filmu i możemy stopniować efekt. Do używania z balsamem, podkładem lub samodzielnie.



CATRICE wypiekany róż do policzków SOFT GLAM
Róż też uwielbiam, ja to w ogóle jeśli chodzi o konturowanie twarzy lubię mocny efekt, kolor takie, który jest widoczny, ale też podkreśla moją urodę nie tworząc karykatury. Ten róż do policzków był mi na maksa potrzebny, do tego czasu stosowałam trio, w którym skończyło mi się już wszystko poza różem, ale ze względu na duże opakowanie nie było to zbyt wygodne. Więc ten róż, świetnie już zajął miejsce poprzedniego w kosmetyczce. Mamy tutaj świeży i promienny wygląd, a róż sam w sobie jest też trochę rozświetlaczem (win win). Łatwo się rozprowadza i blenduje, dzięki czemu stopniowanie intensywności jest banalnie proste. Wykończenie jest naturalne, świetliste, a efekt glow utrzymuje się bardzo długo!!



DERMEDIC NORMACNE antybakteryjny żel do mycia
Oj, jak ja się cieszę, że firma Dermedic wstąpiła do zaszczytnych szeregów kosmetyków, które można znaleźć w Pure Beuaty. Pamiętam, że parę lat temu miałam szał na te kosmetyki, ale one po prostu działały, więc bardzo chciałam je mieć! Ten antybakteryjny żel do mycia bardzo mnie cieszy. Sprawdzi się do codziennej pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej oraz skłonnej do niedoskonałości. Skutecznie usuwa zanieczyszczenia oraz nadmiar sebum, odblokowuje pory i wspiera równowagę skóry. Formuła zawiera cynk, zieloną herbatę oraz wodę termalną, co pomaga w zapobieganiu powstawania kolejnych zmian trądzikowych.



SYLVECO DERMO kremowy żel myjący do ciała
Nie zapominajmy też, że musimy dokładnie oczyścić nasze ciało, teraz mamy już jesień, więc jednak to ciało jest zakryte i ja jakoś bardzo dbam wtedy o odpowiednie odświeżenie skóry oraz jej nawilżenie. Ten delikatny kremowy żel myjący idealnie sprawdzi się w pielęgnacji skóry wrażliwej, suchej, jak i atopowej. Łagodnie oczyszcza, łagodzi podrażnienia, wspiera mega ważną barierę hydrolipidową skóry, jak i pomaga utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Brzmi dla mnie idealnie na jesień.



SIMPLYO ampułka przeciw wypadaniu włosów z biotyną
A jak jesień, to czasem nasze włosy przechodzą rewolucję, a zazwyczaj jest wtedy wzmożone wypadanie włosów, więc warto o nie zadbać podwójnie. Dlatego mega się cieszę, że trafiłam na ampułkę w mega wygodnej formie aplikacji, która jest na maksa skoncentrowana i idealnie sprawdzi się do pielęgnacji skóry głowy, jak i włosów osłabionych. Dzięki niej, cebulki włosów zostaną wzmocnione. Ampułka wspiera również kondycję włosów, pomaga ograniczyć ich wypadanie oraz przywraca zdrowy wygląd włosów. Mega mnie to cieszy - idealnie w czas!
lub szampon przeciw wypadaniu włosów z biotyną, wodna kuracja przeciw wypadaniu włosów z biotyną



SHEHAND aktywny kolagen do dłoni w masce anti-age
A jako dopełnienie całej pielęgnacji mamy produkt do dłoni, który też mnie cieszy niesamowicie. Dobrze wiecie, że ja na jesień i zimę mam problem z pielęgnacją dłoni, zapominam o kremie, rękawiczkach, a  potem cierpię z powodu suchej i często popękanej skóry. Dlatego cieszę się, że tym razem mogę od razu działa z bogatą maską do dłoni. mamy tutaj działanie anti age z aktywnym kolagenem, dzięki czemu ma mocne działanie odżywiające, regenerujące i wygładzające. Maska poprawia jędrność skóry, nawilżenie oraz redukuje oznaki starzenia, pozostawiając dłonie miękkie i zadbane.



QF tahini premium
A na koniec mamy pastę sezamową z prażonych, mielonych ziaren sezamu - aż 100%!Jasnokremowa barwa, charakterystyczny smak - lekko chałwowy świetnie sprawdzi się do hummusu, baba ghanoush, sosów, deserów, jak i po prostu jako smarowidło. Produkt jest naturalny, nie zawiera konserwantów, a i jest bogaty w białko i zdrowe tłuszcze. Produkt jest super, zawsze można spróbować coś nowego i urozmaicić swoją kuchnię!


I jak Wam się podoba ten box, który produkt ciekawi Was najbardziej? Dajcie koniecznie znać!



[wpis sponsorowany]


Lirene Pumpkin Spice - kremowy żel pod prysznic

25 września 2026

 
Dzień dobry! I jak Wasze samopoczucie przed weekendem? Zapowiada się naprawdę piękna pogoda, a u nas zapowiada się imprezowo i rodzinnie, co mnie mega cieszy, bo dawno nie było żadnej u nas rodzinnej imprezki. Mam nadzieję, że będę mogła się trochę odciąć od tej codzienności i od problemów. 
A dzisiaj mam dla Was turbo jesienny wpis, bo w końcu recenzja kosmetyków od Lirene, czyli Pumpkin Spice - żel pod prysznic. Muszę przyznać, że dla mnie ta jesień jest bardzo wyjątkowa, a co najważniejsze jest piękna! Mamy piękną polską złotą jesień, aż się chce spacerować, zbierać dary jesieni dla dzieci do przedszkola, a pod wieczór można postawić kropkę nad i w postaci właśnie jesiennego żelu pod prysznic.


Lirene - Pumpkin Spice - 
kremowy żel pod prysznic





Kremowy żel po prysznic od Lirene znajduje się w pięknym, pomarańczowym opakowaniu, w smukłej i bardzo wygodnej butelce, na której znajdują się wszystkie informacje. Mamy tutaj design dyniowy, waniliowy, iście jesienny, bardzo instagramowy - no na maksa mi się to podoba. Już sam taki wygląd mnie przenosi w bardzo przyjemny, jesienny mood. Mamy też szczelną zatyczkę, która się nie otwiera. 
Konsystencja żelu jest kremowa, ale bardzo wygodna jest w aplikacji, nieważne czy od razu na skórę czy np. na myjkę, wszystko tutaj fajnie gra. Pieni się wystarczająco, a zapach jest boski! Jesienny, korzenny, dyniowy - matko, zakochałam się w tym zapachu!



Tak, jak pisałam nie ma problemu z aplikacją, czy nakładamy bezpośrednio na skórę czy np. na myjkę, to jesteśmy w stanie umyć całą skórę przy niewielkiej ilości tego kremowego żelu pod prysznic Pumpkin Spice. Żel świetnie myje skórę, nie podrażnia jej, nie uczula nie powoduje zaczerwień ani nic negatywnego. Żel pod prysznic pięknie pachnie i ten zapach przenosi na skórę i chwilę się utrzymuje. A jest to też zapach smaczny.
Skóra jest oczywiście umyta, świeża i pachnąca. Nie swędzi, nie jest podrażniona, za to jest bardzo mocno wygładzona i muszę powiedzieć, że nawet nawilżona. To nawilżenie jest dość delikatne, ale jest, co jest mega super!



Po umyciu się tym kremowym żelem nie ma problemu ze swędzącą, czy podrażnioną skórą. Nie ma konieczności nakładania balsamu do ciała, bo skóra jest w bardzo przyjemnym stanie, jest fajnie nawilżona i odżywiona. Ja z przyzwyczajenia i tak używam zawsze balsamu do ciała, a teraz kiedy mam balsam do ciała z tej samej serii Pumpkin Spice to jest to czysta przyjemność! Zapach ten Pumpkin Spice jest niesamowity i zdecydowanie jest to ogromny atut tej serii kosmetyków. Więc, żel nie tylko nas umyje, ale i nada skórze piękny jesienny zapach!


Już niedługo napiszę Wam jeszcze o balsamie, ale muszę przyznać, że jak tylko zobaczycie gdzieś te kosmetyki, to skuście się! Te kosmetyki cudownie wprowadzą nas w jesienny mood, a jak ktoś nie lubi tej pory roku, to to będzie bardzo fajny aspekt tej pory roku. Lubicie jesienne produkty? Lubicie w ogóle jesień? Czy uda mi się kogoś z Was zarazić tę jesienną miłością?


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]



Revers Cosmetics - Sweet Whisper

23 września 2026

 
Dzień dobry! Co tam słychać? Jak się macie? Co nowego? U nas rollercoaster, powinnam się przyzwyczaić, ale jednak to, co się dzieje przechodzi jakiekolwiek pojęcie. Szok i niedowierzanie, mam wielką nadzieję, że ten rok się skończy jak najszybciej i, że zaraz będzie spokojniej. Trzymajcie za mnie i za nas kciuki, żeby było dobrze!
A ja dzisiaj będę pachnieć i chcę się z Wami podzielić tym zapachem! Revers Cosmetics ma w swojej ofercie nie tylko kosmetyki, ale właśnie i perfumy, są pełnowymiarowe, jak i perfumetki. I właśnie o perfumetce będziemy dzisiaj rozmawiać, Sweet Whisper, który znalazłam w jednym z ostatnich boxów od Pure Beauty!


Revers Cosmetics
Sweet Whisper





Perfumetka znajduje się też początkowo w wąskim kartoniku, który prezentuje się bardzo ładnie. Podoba mi się na maksa ten design i podoba mi się to, jak to wszystko wygląda. Perfumetka sama w sobie jest dość zwykła, ale muszę przyznać, że jestem fanką takich rozwiązań, rozwiązań, które mogę sobie włożyć nawet do najmniejszej torebki i w każdej chwili użyć, żeby móc się odświeżyć w ciągu dnia.
Cała perfumetka działa bez zarzutu, nie zacina się, psika całkiem fajną i przyjemną mgiełkę, także tutaj nie mamy o co się przyczepić.



    
Zapach perfumetki opisywany jest, jako elegancki i tajemniczy. Mamy tutaj coś cytrusowego, korzennego, jak i kwiatowego i słodkiego. Mieszanka wydawać by się mogła, że zbyt mocna, ale muszę przyznać, że takie połączenie jest magiczne. Ja też o dziwo nie wyczuwam żadnego konkretnego zapachu, czuję zapach, jako jedność, Jest to dość tajemniczy zapach, bardzo głębokie, nawet intensywny, który całkiem fajnie podkreśla mnie, jak i moją osobowość na co dzień, ale i wieczorem. Jest bardzo uniwersalny, co mi się niesamowicie podoba!
Jest też całkiem trwały, chociaż ja się do niego dość szybko przyzwyczajam, ale taka zaleta perfumetki, że buteleczkę możemy zawsze schować do torebki, czy nawet nerki i w między czasie odnowić ten zapach - co jest genialne!



Zapach mi się bardzo podoba i na pewno zostaje ze mną na dłużej. Używam go na co dzień, jak i wieczorami. Fajnie się sprawdza do codziennych, zwykłych obowiązków, ale i na wieczorne wyjście, kiedy można się rozerwać i poczuć inaczej. Ciężko wspominać coś o wydajności, bo każdy używa innej ilości perfum, niektórzy spryskują miejsca strategiczne, a niektórzy potrafią się popsikać od stóp do głów. Co mnie nie dziwi, bo zapach jest naprawdę fajny i zapadający w pamięć!
No i trzeba wspomnieć też o tym, że perfumetki są w super niskiej cenie, więc warto sprawdzić dla siebie!


Jaki jest Wasz ulubiony zapach? Może macie perfumy, które genialnie do Was pasują? Podzielcie się nimi!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]

Lirene YOUNG SKIN wodna esencja intensywnie nawilżająca

21 września 2026

 
Dzień dobry! I jesień już coraz bardziej czuć w powietrzu, już się zaczęły chłodne wieczory i orzeźwiające poranki, już co rano jad w mgle do pracy i z synem szukamy sarenek gdzieś w polach. Jakkolwiek z dziećmi doceniam ciepłe pory roku, tak moja wewnętrzna jesieniara nie może przejść obojętnie obok tych pięknych, jesiennych widoków i długich wieczorów. Uwielbiam! A jak uwielbiam to i mam jakoś więcej sił, żeby znaleźć czas o siebie zadbać, więc ostatnio zużywam naprawdę coraz więcej kosmetyków.
A skoro kosmetyki, to mam też ciekawe produkty do recenzowania, a dzisiaj będzie naprawdę produkt sztos, o którym nawet jakoś nie widzę za dużo w Internecie. Dlatego mogę Wam zagwarantować, że jest to perełka, przy której warto przystanąć na chwilę w drogerii. Marka Lirene, seria Young Skin, produkt mocno nawilżający, który dopełnia pielęgnację. Zapraszam!


Lirene YOUNG SKIN
wodna esencja intensywnie nawilżająca




Wodna esencja od Lirene znajduje się w niewielkiej buteleczce. Mamy tutaj szczelną zakrętkę, która dobrze trzyma esencję w środku. Poza tym, buteleczka znajduje się w kartonowym opakowaniu, na którym mamy wszystkie najważniejsze informacje. W buteleczce znajduje się niewielki otwór, przez który dozuję esencję bezpośrednio na dłoń. Esencja ma konsystencję bardzo wodną, nie jest tłusta ani klejąca się, zapach jest ładny, ale delikatny, więc nie wychodzi na pierwszy plan. 
Ja tę esencję stosuję dodatkowo, jako nawilżenie przed nałożeniem serum, żeby serum móc nałożyć na dość mokrą skórę. Jest to dla mnie etap podobny do tonizowania, tyle że ja wykorzystuję do tego esencję i jestem z tego bardzo zadowolona!



Ta esencja idealnie wpasowała się w moją pielęgnację, wypełniła ją i sprawiła, że można powiedzieć, że na chwilę obecną jest już kompletna. Dzięki tej esencji mam pełne nawilżenie oraz odżywienie skóry, mam sporą dawkę składników aktywnych, które mają świetny wpływ na skórę.
Esencja sprawia, że skóra jest mocno nawilżona i odżywiona, widać po niej, że jest cudownie orzeźwiona rano i tak jakby pobudzona. Bardzo mi się podoba ten etap właśnie rano na zaspaną buzię, która potrzebuje tego rano. Skóra jest mocno wygładzona, cudownie zmiękczona, a i ujędrniona. Mam wrażenie, że tutaj ta esencja działa bardzo wielowymiarowo na skórę i na kilku obszarach. Nie zapomina o żadnym, dzięki czemu skóra prezentuje się promiennie i zdrowo przez cały dzień!
Esencja super się sprawdza pod makijaż, nie powoduje zmian właściwości kosmetyków kolorowych, co jest mega ważne!



Jak możecie się domyślać, jestem na maksa zadowolona z tej esencji. Ona sprawia, że moja skóra świetnie się prezentuje w ciągu dnia, jest super pobudzona i wygląda promiennie i świeżo, nawet wcześnie rano. Z kolei wieczorem, świetnie uzupełnia brak nawilżenia i nawodnienia, które zostały utracone w ciągu dnia. Ta esencja ma super wpływ na twarz, jest genialnym krokiem w pielęgnacji, który też nie przedłuża całej pielęgnacji. Dość szybko się wchłania, a ja i tak na nią nakładam serum, dzięki czemu podbite jest działanie kolejnych produktów. Ja jestem bardzo zadowolona!

Uwielbiam takie produkty, które są niepozorne, małe, a w sumie robią świetną robotę! Dzięki Pure Beauty miałam możliwość przygotować ostatnią kampanię na instagramie, do której serdecznie Was zapraszam!

[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Lash Brow Paleta cieni do brwi Brows me up palette

18 września 2026


Dzień dobry! Co u Was słychać? Jak się macie i co nowego? U nas standardowo, niby nic się nie dzieje, niby dzieje się tak dużo, że ja nie ogarniam, jak to jest możliwe, że już jest połowa września, dla mnie szok, ale zarazem cieszę się. Nie mogę się doczekać przyszłego roku, nie mogę się doczekać aż ruszymy z kopyta, bo na chwilę obecną tak wygląda nasza przyszłość.
A dzisiaj chciałabym Wam w końcu pokazać produkt do brwi, który używam już bardzo długo. Mam problem z recenzowaniem kolorówki, jakoś tak ciężko jest mi się zmotywować do tego, a kolorówkę też warto pokazać na zdjęciach. Ale myślę, że i bez zdjęć się obejdzie, bo Lash Brow to firma, która specjalizuje się w brwiach i naprawdę te produkty są warte przyjrzenia się!


Lash Brow - paleta cienie do brwi
Brows Me Up Palette





A jest to paletka do brwi, która zawiera aż cztery cienie w różnych odcieniach brązu. Paletka jest plastikowa, która przez większość czasu użytkowania sprawowała się dobrze. Mi teraz niestety się zepsuła i odpadło wieczko, ale jak na kilka miesięcy hardkorowego używania i niejednego upadku, to naprawdę i tak jestem w szoku, że tak długo wytrzymała. Na szczęście, jak znajduje się w kosmetyczce nie jest to uciążliwe. Mamy tutaj cienie o matowo-satynowym wykończeniu, które można mieszać i blendować do woli! 
Lashbrow to nie tylko produkty do stylizacji brwi, ale i akcesoria, macie tutaj na zdjęciach przy okazji pędzelek, który jest idealnie ścięty, dzięki czemu aplikacja cieni jest mega ułatwiona i precyzyjna.




Ja te cienie uwielbiam, zdecydowanie moim ulubionym jest ten po prawej na górze, ciepła, piękna czekolada, nie dość, że najmodniejszy kolor w sezonie, to chyba najbardziej uniwersalny i będzie pasował do każdych brwi. Mieszam go czasem innymi cieniami w zależności od całego makijażu, czy okazji. Cienie super się miesza i bardzo łatwo aplikuje na brwi. Efekt można stopniować, możemy uzyskać mocno podkreślone brwi, jak i delikatniejszy efekt, kiedy chcemy tylko zaznaczyć te brwi, a i w każdej chwili możemy 'poprawić' efekt.
Cienie są bardzo wytrzymałe, trwałe. Nie rozmazują się, nie wpływają w żaden sposób na skórę pod brwiami, fajnie trzymają się włosków przez cały wieczór, a nawet noc. Cienie są dość miękkie, dzięki czemu wystarczy lekko dotknąć pędzelkiem i już mamy idealną ilość cienia na włosiu, żeby następnie nałożyć na brwi. Do aplikacji używam różnych pędzelków, ale każdy współpracuje świetnie z tymi cieniami.




Ja jestem bardzo zadowolona! Uwielbiam te cienie i na chwilę obecną nie wyobrażam sobie innej aplikacji i podkreślania moich brwi. Te kolory pasują mi idealnie, żałuję, że paletka mi się lekko zepsuła, ale to tylko i wyłącznie moja wina. Cienie są niesamowicie wydajne, coś czuję, że będę je miała bardzo długo. Aczkolwiek kolory fajnie sprawdzają się do nakładania na powieki, więc makijaż w brązach też sobie możemy zrobić tą paletką!
Przy okazji, ostatnio odkryłam, że LashBrow ma w swojej ofercie też i pojedyncze cienie do brwi, więc jak już ktoś znajdzie swojego ulubieńca, to może potem kupować tylko jeden lub dwa cienie i cieszyć się idealnie dobranym kolorem brwi już zawsze.



I jak tu nie lubić Pure Beauty, które zawsze w swoich boxach ma takie perełki? Dla mnie sztos!



[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]




Kolagenowa maska w płachcie Biotaniqe Professional Aktywator Regeneracji Skóry - Peony

15 września 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Coś ciekawego, coś się dzieje? Ja już się szykuję mocno na jesień, na szczęście chwilowo pogoda nam sprzyja i jest naprawdę ładnie, a momentami nawet bardzo ciepło, co mnie oczywiście mega cieszy! Coś czuję, że w tym roku będziemy mieć piękną, polską, złotą jesień. A ja chwilowo rozkminiam i planuję na razie zbliżające się święta, co na dwie różne szkoły też nie jest łatwe, ale damy radę!
A dzisiaj chciałabym Wam oczywiście pokazać produkt, który mnie ratuje w takim czasie, jak teraz, kiedy latam po ścianach, biegam z miejsca w miejsce i tak na dobrą sprawę nie umiem się już zatrzymać, bo wiem, że jestem po prostu niewyrobiona. A takie maski zmuszają mnie do tego, żeby na chwilę się zatrzymać i odpocząć. Biotaniqe to ostatnio moje odkrycie, coraz więcej produktów tej marki sprawdza się u mnie fenomenalnie, więc mega się cieszę, że mam teraz możliwość zrecenzowania kolagenowej maski w płachcie, dzięki Pure Beauty!


Biotaniqe Professional - Aktywator Regeneracji Skóry
Kolagenowa maska w płachcie - peony





Botaniqe stworzyła dla nas maskę kolagenową, która dość mocno różni się od masek w płachcie, które uwielbiam. Największym plusem jest to, że ta maska jest dwuczęściowa. Mamy tutaj górną część na czoło, skronie, nos, a także dolną, która idzie nad ustami, aż po brodę. Dla mnie to rozwiązanie jest genialne, bo na mnie większość masek jest zbyt obszerna, więc tutaj mega się cieszę z takiego rozwiązania. Poza tym, ta maska jest kolagenowa, nie na tkaninie, bardziej z takiej żelki, która trzeba naprawdę mega delikatnie nakładać na skórę. Jest to mega przyjemne uczucie, ale też wiąże się już z odpoczynkiem i leżeniem, bo ta maska jest dość śliska, więc lubi się zsuwać, ale dla mnie musowy odpoczynek jest bardzo potrzebny, więc biorę! Zapach jest niewyczuwalny, na pewno bardzo delikatny, ale też oczywiście z tych ładnych. 



W ogóle to czy Wy sobie wyobrażacie, że tę maskę, możecie mieć na twarzy aż do 3-4 godzin? Wow! Dla mnie taki turbo relaks to już by było za dużo, zresztą albo bym zasnęła na całą noc, albo dzieci by mnie wyciągnęły gdziekolwiek przy dłuższym leżeniu. Ale fajnie, że jest taka opcja dla osób, które mogą sobie pozwolić na takie przyjemności!
Maska na twarzy robi piękne cuda, ale i ładnie wygląda! Maska sprawia, że skóra staje się cudownie nawilżona, odżywiona, a także wygładzona i zmiękczona. Naprawdę działa fajnie, robi to co ma robić. Przy okazji ma działanie kojące i regeneracyjne, skóra po zastosowaniu jest super ukojona, podrażnienia znikają, a i zmarszczki też są mniej widoczne! Maska też się świetnie nada na rano lub przed ważnym wydarzeniem, bo usuwa oznaki zmęczenia, sprawia, że skóra wygląda zdrowo, promiennie, a przede wszystkim na wyspaną. I tak to jest zdecydowanie efekt, którego ja potrzebuję!
 


Dla mnie te maski dwuczęściowe to jest naprawdę hit, niby nic, ale jednak jesteśmy w stanie idealnie dopasować maskę do naszej twarzy i nałożyć wszystko tak cudownie, że każdy zakamarek naszej skóry może odczuć dobroci tego produktu. Maska robi zdecydowanie to, co do niej należy, nawilża, ujędrnia, sprawia, że nasza cera wygląda dużo lepiej niż przed, orzeźwia i koi! Ja jestem zachwycona, wszystko mi w tej masce pasuje od początku do końca. Ja też uwielbiam piwonie, uwielbiam taką kolorystykę, więc tutaj muszę przyznać, że dosłownie wszystko mi odpowiada. Jestem zachwycona!


Botaniqe, poproszę o więcej takich produktów! Ja jestem naprawdę zauroczona opakowaniem, działaniem i wszystkim! 


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

HIMALAYA pasta do zębów gum expert sparkly white

13 września 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Oj, trzeba przyznać, że jesień do nas idzie na całego, ale jak na razie mimo tego jednego turbo deszczowego dnia, zapowiada się, że może być piękna, polska, złota jesień! Już się nie mogę doczekać na spacery w lesie, w parkach, zbieranie kasztanów i szuranie w liściach. Tak to jest zdecydowanie mój vibe, który bardzo lubię!
A dzisiaj chciałabym Wam pokazać kolejny produkt z ostatniego boxa od Pure Beauty i jest to pasta do zębów od Himalaya! Wiecie, że ja zawsze jestem mega nastawiona do tych past do zębów. Większość z nich jest bardziej naturalna niż te ogólnodostępne i znane wszystkim marki, a ja jednak lubię na przekór i inaczej, więc zapraszam na recenzję!


Himalaya pasta do zębów
gum expert - sparkly white





Ta pasta to zębów to co prawda miniaturka, ale w dalszym ciągu dało się ją idealnie przetestować. Design pasty do zębów bardzo mi się podoba, kolorystyka jest bardzo delikatna i jakoś mi pasuje do pasty do zębów, która jest z tych bardziej naturalnych niż inne drogeryjne pasty. Wszystko prezentuje się bardzo przyjemnie, mi się podoba. Zakrętka jest dość szczelna, nie odkręca się i mi towarzyszyła na wakacjach i sprawdziła się bardzo spoko, żadnych niespodzianek nie było.
Pasta ma dość mocny ziołowy zapach, posmak bardzo przyjemny. Nie jest na tyle intensywny, żeby aż przeszkadzający. Samo mycie zębów z tą pastą jest okej, a powiem Wam, że dla mnie mycie zębów potrafi być mega nudne, więc cieszę się, że nie ma innych irytujących właściwości.



Pamiętajmy, że żeby umyć zęby potrzebujemy naprawdę niewielką ilość pasty wyciśniętą na szczoteczkę do zębów, dzięki czemu pasta jest bardzo wydajna. Nie mam się tutaj do czego przyczepić, pasta naprawdę bardzo dobrze i dokładnie czyści zęby z wszelkich zanieczyszczeń, zapobiega powstawaniu osadu, a przy dokładnym myciu i korzystaniu z nici dentystycznej nie pojawi się kamień! Pasta jest też delikatna dla dziąseł, nie podrażnia ich, nie powoduje krwawienia, dba o ich wrażliwość - jestem bardzo zadowolona. 
Pasta do zębów pomaga też w utrzymaniu lub odzyskaniu naturalnej bieli zębów, przy odpowiedniej diecie i oczywiście higienie jesteśmy w stanie przywrócić im naturalny odcień zębów, co jest naprawdę fajne.



Ja jestem zawsze bardzo zadowolona z past do zębów marki Himalaya, super mi się sprawdzają, mają mega przyjemny zapach, smak, ale działanie mają już konkretne i bardzo dobre. I muszę przyznać, że nie było pasty, która by mi nie spasowała, a miała różne, od cynamonowej, po ziołowe, przez różne jeszcze wersje smakowe. Pasty od Himalaya są super przygotowane i sprawiają, że zęby są w świetnym stanie, higiena jamy ustnej z tą marką to dla mnie ogromna przyjemność i bardzo mi się to podoba, że miałam taką miniaturkę na wakacje, było to bardzo wygodne przy pakowaniu. Więc, ja oczywiście polecam - bardzo!


A Wy, macie jakąś ulubioną pastę do zębów? Dajcie znać.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]