obecna pielęgnacja twarzy, oczyszczanie

17 listopada 2019


Dzień dobry! Co tam u Was słychać? U mnie ostatnio bardzo dużo się dzieje, a ja mam ręce pełne roboty, bo przed nami grudzień, czyli blogmasy! Wiecie, ze jestem świątecznym szaleńcem, więc dla mnie ten czas jest najlepszy na świecie i w tym roku razem z Agą z @zamarzona.pl mam przyjemność organizować #blogmas2019! Jeśli chcecie do nas dołączyć to dodawajcie się do grupy FB BLOGMAS 2019! A i niedługo w końcu uciekamy w naszą podróż poślubną, której na maksa nie mogę się doczekać. To co prawda wiąże się z tym, że muszę wszystko zrobić trochę wcześniej, bo po prostu niedługo nie będę kompletnie w stanie. Ale obserwujcie mój instagram na bieżąco, bo niedługo szykuje się naprawdę czad w związku z naszym wyjazdem. Aj, już się nie mogę doczekać, dlatego żeby nie spalić i nie powiedzieć za dużo przechodzę do głównej myśli wpisu!


Więc dzisiaj mam dla Was zbiorczą recenzję trzech produktów, które obecnie towarzyszą mi w porannej i/lub wieczornej pielęgnacji. Nie zmieniam swoich produktów w zależności od pory roku, używam to, na co obecnie mam ochotę i co mi wpada w ręce. Na chwilę obecną kocham używam olejów w demakijażu, ale  jako że mam bardzo dużo produktów innego typu i muszę je zużyć, żeby się nie zmarnowały, to korzystam z mniej lub bardziej ulubionych produktów, więc może być różnie.

Bielenda, Botanic SPA Rituals, śmietanka do oczyszczania i demakijażu


Kiedy szukałam w drogerii jakiegoś olejku do demakijażu (i nie mogłam nic znaleźć kompletnie), trafiłam na tę śmietankę i stwierdziłam, wow, spróbujmy czegoś nowego, zobaczymy, jak to wyjdzie. I wyobraźcie sobie, że jak tylko weszłam do domu to ta śmietanka spadła mi na podłogę i pompka odpadła, haha. Co prawda jestem w stanie tego dalej używać, ale wszystko jest na czuja (po prostu jakoś próbuję położyć to coś do wyciskania w odpowiednim miejscu i jakoś działa, ale co chwilę odpada - nie da się tego naprawić). No, ale, na szczęście jako tako działa i używam.
Poza tą pompką, to opakowanie jest w porządku, bardzo mi się podoba ta estetyka serii Botanic SPA Rituals, bardzo wpada w moje gusta. Wszystkie informacje tam się znajdują, a i przez opakowanie widać ile produktu zużywamy i ile zostało nam do końca.
I przechodząc do działania. Śmietanka super rozpuszcza makijaż, ale nie zmyje go od razu za pierwszym razem, tak jak mój ulubiony olejek z Resibo. Zawsze później albo muszę używać dodatkowego oczyszczenia obecnie np. w postacie pasty oczyszczającej albo płynu micelarnego. Po olejku też stosowałam jeszcze dodatkowe oczyszczanie, ale już w innym celu, bo wiedziałam, że cały makijaż jest zmyty. Teraz nigdy nie mam takiej pewności, nawet przy takim codziennym mega delikatnym makijażu. Co ciekawe najgorzej radzi sobie z makijażem twarzy i nie jest to kwestia tego, że ja nakładam na twarz jakąś tragiczną tapetę, bo jakikolwiek makijaż oczu bym nie miała, brokaty, ciemne cienie, mocne tusze do rzęs, kredki itp. to z tym radzi sobie świetnie. 
Ale poza tym, produkt jest dość przyjemny, ma ciekawą kremową, ale i zarazem puszystą konsystencję, zapach jest dość niewyczuwalny. Produkt nie podrażnia ani twarzy ani oczu, nie powoduje zaczerwień i łzawienia oczu. Nie zauważyłam też, żebym po użyciu miała taką typową mgłę, więc tutaj fajnie wszystko działa. Dodatkowo ta śmietanka jest bardzo wydajna, używam jej dość sporo i już jakiś czas i mam wrażenie, że za wiele nie zużyłam jak na razie. Produkt nie jest zły, bo jasne mogę go użyć dwa i trzy razy, ale po prostu znam produkty, które działają lepiej, szybciej ale i są droższe.


VisPlantis, płyn micelarny do twarzy i oczu


Płyn micelarny od VisPlantis znajduje się w ogromnej butelce, przeźroczystej, więc wszystko super widać. Na opakowaniu też wszystko co najważniejsze znajdziecie i wygodnie się z niej korzysta. Nie mam problemów, że za dużo produktu wylewa mi się na wacik, jak to czasem bywa, wszystko jest spoko. Konsystencja płynu jest standardowo wodnista, ma dosyć wyczuwalny zapach, ale nie przeszkadza mi on w niczym i też nie utrzymuje się za długo.
Jeśli chodzi o działanie, to płyn jak płyn. Nie działa hiper cudownie, że jeden wacik i wszystko mamy zmyte, tutaj tych wacików potrzebujemy dużo więcej. Szkoda, że nie ma nigdzie jakiejś tabelki określającej ile maksymalnie zużytych wacików to dobry płyn micelarny. Nie chcę liczyć, ale nie jest to zbyt mały wynik. Trochę muszę się namachać, żeby wszystko na pewno zmyć, co mnie niesamowicie męczy, tym bardziej po odkryciu olejków. Więc tutaj jako płyn micelarny, mam wrażenie, że produkt jest za słaby i działa trochę zbyt wolno. Ale lubię go używać rano, kiedy czuję, że moja twarz potrzebuje po prostu lepszego oczyszczenia, Poza tym, zawsze go używam po powyższej śmietance. Po samej śmietance wacik i tak jest dość brudny i jeszcze ze dwa muszę zużyć, co nie jest źle w takim duecie.
Produkt nie podrażnia, nie powoduje zaczerwień ani nic innego złego nie robi, jest bardzo średni jeśli chodzi o demakijaż, wolałabym szybsze oczyszczanie. Ale fajnie mi się sprawdza rano, czy w dni kiedy nie mam na twarzy makijażu także jakoś się go zużyje. Trochę mam wrażenie, że zostawia po sobie lepki film na skórze, ale zazwyczaj i tak używam toniku po, a i przy okazji ten efekt znika.


Garnier, Green Tea Detox, tonik oczyszczające - odświeżenie


I na koniec tonik! Tonik, jak to tonik. Nie mam zbyt wysokich wymagań jeśli chodzi akurat o ten rodzaj produktu. Opakowanie ma w porządku, bardzo mi się podoba to, że jest takie dość 'cienkie', dzięki czemu fajnie nam leży w dłoni i dosyć wygodnie zabiera się ze sobą, jakoś nie mam wrażenia, że zająłby mi pół walizki. Zapach ma mocny, ale bardzo ładny, taki dość odświeżający, a konsystencja znowu standardowa dla toników, czyli wodnista.
Toniku używam codziennie rano i wieczorem po demakijażu, jak i przed snem przed nałożeniem kremu, wszystko zależy od tego, jak wyjdzie i jak mi się chce. Tonik jest bardzo fajny. Super odświeża moją skórę, doczyszcza ją jeszcze z ewentualnych resztek makijażu czy innych rzeczy. Nie podrażnia oczu, więc zdarza mi się jeszcze zgarnąć jakiś tusz za pomocą wacika. Nie wysusza skóry, a fajnie ją przygotowuje pod dalsze kosmetyki.
Poza tym, jest dosyć wydany, a i bardzo łatwo i ogólnodostępny. No i tani, więc tutaj jest szansa, że kiedyś do niego wrócę przy jakiejś okazji ;)


No! A Wy dajcie znać, jak wygląda Wasza pielęgnacja i co ostatnio używacie i z czego jesteście na maksa zadowoleni, a co najchętniej wyrzucilibyście do kosza. Poza tym, zmieniacie swoją pielęgnację w zależności od pory roku? Dajcie znać!


11 komentarzy:

  1. Tą śmietankę bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tę serię Bielendy, świetnie się u mnie sprawdza. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam oczyszcanie teraz koreanskie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nad tonikiem ostatnio myślałam, ale ostatecznie wzięłam hydrolat, jakoś bardziej mi leżą w roli toników :P

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też rządzą kosmetyki do oczyszczania twarzy ☺
    Miałam tą śmietankę - całkiem fajna ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnych kosmetyków używasz. Ta śmietanka z Bielendy mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja toniku nie używam - każdy płyn micelarny również tonizuje skórę, więc nie ma sensu dublować efektu :) A jeśli szukasz olejku do demakijażu, to wypróbuj stary, dobry olej kokosowy. Tak, taki do smażenia. Rewelacja. NIC innego tak dobrze nie rozprawiało się nigdy z moim makijażem, do tego ładnie nawilża i nie szczypie w oczy, chociaż regularnie zmywam nim maskarę po prostu trąc powieki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Tobie poznałam nowe kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O znam ten zielony tonik Garnier, fajnie sie tez u mnie sprawdzil :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli z tej trójki co najwyżej tonik jest wart uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD