Podsumowanie Kenii!

10 grudnia 2020

 
Dzień dobry! Co tam, jak tam! Dzisiaj mamy czwartek, jak zawsze w czwartki u nas jest dość beznadziejna pogoda, ale mam nadzieję, że jakoś to przetrwamy i mnie ani nic nie zdmuchnie ani grad ze śniegiem nie zasypią. Ale to się okaże wieczorem, w jakim stanie wrócę do domu.



Dajcie znać co u was, czy czujecie ten świąteczny vibe i czy cieszycie się na nadchodzące święta? Ja już jestem bardzo w tym i obejrzałam sporo filmów świątecznych, więc szykujcie się na świątecznego kinomaniaka już niedługo ;). A dzisiaj będzie dość luźny wpis, bo jeszcze wrócę wspomnieniami do Kenii! Pomyślałam, że spoko będzie zrobić taki zbiorczy wpis, gdzie znajdą się wszystkie wpisy dotyczące Kenii z dodatkowymi krótkimi opisami :). Jak trafi tu ktoś nowy to macie świetny spis treści z odnośnikami do tego, co Was naprawdę interesuje ;)> A może kogoś z Was ominął jakiś wpis? W takim razie enjoy!


Informacje dosyć ważne i przydatne. Sama się nad nimi zastanawiałam i czasem trochę stresowałam zanim nie pojechaliśmy i nie przekonaliśmy się na własnej skórze. Mimo wszystko, Kenia jest w Afryce i Afryka to jest inny świat, inni ludzie, mimo że są turbo otwarci, mili i wspaniali, to jednak wydaje mi się, że zawsze warto jest mieć dystans i po prostu być świadomym, co może się wydarzyć i co może Was spotkać. Kwestia szczepień tutaj jest bardzo sporna, każdy robi jak mu podpowiada i każe sumienie ;).


Druga sprawa ogólnych, ale ważnych informacji. Kwestia napiwków i pieniędzy, w naszym przypadku zdarzyło się tak, że Pani w biurze podróży wprowadziła nas w błąd i przyznam szczerze, że większość osób też. A dopiero kiedy się rozmawiało z lokalsami wychodzi na to, że wcale te 1-dolarówki nie są super pomysłem.. zależy. No i jedzenie, też ważna rzecz, i jakkolwiek to jedzenie było pyszne tak teraz jedyne co mi się kojarzy to te małpy, które sobie podbiegają i kradną żarcie ze stołów - życie!


Czyli opis hotelu! Hotel zrobił na nas ogromne wrażenie, wyglądał jak smerfne domki, cały resort bardzo mi się kojarzył z wioską smerfów i mega mi się podobało to, że mogliśmy tak pobyć w totalnie innym miejscu, w turbo innej rzeczywistości. Inny świat, idealny na podróż poślubną ;). W tym wpisie znajdziecie opis hotelu, pokoi, trochę o recepcji i o obsłudze, o restauracjach, barze i wszystkim innym, jak i opisałam pewną małą dramę z sejfem, o której warto poczytać, bo to akurat pozostawiło lekki niesmak ;).


Story time! Co prawda za dużo przygód nie mieliśmy, ale akurat to jak kupowaliśmy pamiątki w Kenii przeraża mnie do dziś i siedzi mi w głowie cały czas! I jak zazwyczaj z biegiem czasu człowiek śmieje się z takich sytuacji, to powiem Wam szczerze, że to dalej mnie przeraża i nie wiem już sama czy to norma, czy akurat my tak trafiliśmy... nie mam pojo! Jeżeli też byliście w Kenii to dajcie znać, czy Was też spotkała taka sytuacja, bo jestem mega ciekawa ;). 200 dolców nie nasze, ale hej (!) jaka przygoda!


I zaczynają się atrakcje, Pierwszą z nich jest Seasafari czyli możliwość zobaczenia trochę podwodnego świata, bez potrzeby nurkowania, wypływania w morze czy w ogóle jeżdżenia w jakieś konkretne miejsce (chociaż to też się da i wierzę, że wtedy więcej zobaczycie). Nam to w sumie wystarczyło, i tak to było dla nas coś nowego, myślę, że następnym razem bym się skusiła już na jakieś nurkowanie, pływanie z delfinami czy coś innego. Mimo wszystko zobaczyliśmy sporo, a lokalsi opowiedzieli nam jeszcze więcej, więc bomba!


Ta atrakcja przeważyła zdecydowanie na tym, że ostatecznie wybraliśmy Kenię. Nigdy bym się nie domyślała, że coś takiego mnie kiedyś spotka, a tu hej! Widziałam sikającego lwa, ciekawską żyrafę i zawstydzoną pumbę! Dodatkowo bawoły ze śmiesznymi minami, masę sarno-podobnych odmian i polującą lwicę... Czad! I to jest największy plus Kenii, który jest wart każdej złotówki. Spanie na środku parku narodowego, z okna widok na zwierzęta, możliwość podejrzenia zwierząt spod ziemi, no wow! Polecam!

Bardzo opisowy wpis. Miałam na szczęście spis wszystkich możliwych wycieczek fakultatywnych wraz z cenami, więc wszystko macie zawarte we wpisie. My nastawiliśmy się bardzo na safari i jakoś nie myśleliśmy o innych możliwościach, a myślę, że gdybyśmy dostali taką listę wcześniej to pewnie byśmy się skusili i na coś jeszcze ;). Więc szkoda i dla nich, bo zarobiliby na nas więcej.


Jestem mega wdzięczna za to, że w głównej mierze lecieliśmy nocą. Gdyby to było w ciągu dnia, to bym się zanudziła albo tak zaspała, że nic by mi się nie chciało i byłby dramat. Więc głównie spaliśmy i oglądaliśmy filmy. Wiaodmo w każdą stronę inaczej się leci i z innymi emocjami, więc różnie ta podróż przemija, ale i toaleta i korzystanie z niej w samolocie nie jest wcale tak straszne, jak mi się wydawało! A uwierzcie, zastanawiałam się nad tym długo, co i jak haha.


Pisząc to podsumowanie, uświadomiłam sobie jaka szczęśliwa byłam kiedy byliśmy w Kenii i jaka szczęśliwa jestem teraz, że mam takie doświadczenia, że mam takie przeżycie i mam najwspanialsze wspomnienia z naszej podróży poślubnej. Jestem turbo zadowolona i nie żałuję wydanego każdego dolara na miejscu i każdej złotówki przed. Rewelacja, bardzo polecam, będę wspominać to bardzo długo! A jeśli chodzi o pełną kwotę, to zapraszam już do wpisu, gdzie macie podliczenie kosztów ;).




Na koniec mam dla Was jeszcze nasz filmik, żeby podsumować cały nasz wyjazd! I więcej o Kenii nie będzie, bo nie mam już co pisać, wyczerpałam temat i teraz przyszedł czas zanurzyć się w zimowym czasie! Co też mnie cieszy ;).
Trzymajcie się!


9 komentarzy:

  1. Niezapomniane chwile. Wspaniałe. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post! Chciałabym tam polecieć! Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  3. To musiała być super wyprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis! Można w nim znaleźć dosłownie wszystko ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia! Do Kenii nigdy się nie wybiorę, ale czytać o niej i oglądać zdjęcia z wypraw jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne zebranie wielu przydatnych informacji zanim ktoś też zapragnie wybrać się w taką podróż:)
    U mnie święta już dawno czuć. Nie mogę się powstrzymać przed wczesnym dekorowaniem mieszkania świątecznymi ozdobami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale super! Zazdroszczę takiej podróży ❤️ Ciągle skupiam się na Bałkanach, co roku odwiedzam te same kraje (choć nieco inne miejsca), a potem zawsze jestem zła, że nie otwieram się na nowe destynacje... Marzy mi się Turcja i może to powinno być moje postanowienie na 2021. A dalej? Kto wie? Może i Kenia 😉

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD