Czy L'Oreal Tecni.Art zadba o naszą fryzurę?

04 kwietnia 2021

 
Dzień dobry! I jak tam święta? Co robicie, co robiliście ciekawego i jakie macie plany na jeszcze końcówkę świąt? U nas jak zawsze wyjazdowo, jak zawsze coś się dzieje, ale bez tego przecież byłoby za nudno, a my nudy nie lubimy, a tym bardziej nie umiemy usiedzieć na miejscu. Ale fajnie, fajnie - czekamy aż pojawi się na świecie nasza mała kruszyna to wtedy już w ogóle będziemy jeździć - przynajmniej takie są plany i nadzieje, a jak wyjdzie w praniu - wiadomo, może być różnie.


Dzisiaj działamy w temacie włosów. A przyznam się szczerze, że w ciąży ogarnianie moich włosów to zdecydowanie najbardziej męcząca czynność, jaką muszę wykonywać - na szczęście od czasu do czasu. W ciąży włosy są dla mnie łaskawe i mogę je myć nawet raz w tygodniu, więc nie powinnam narzekać. Ale uwierzcie, że każde mycie włosów to jest potem odpoczynek, jak po maratonie haha. Ale żeby włosy utrzymywały się, jak najdłużej najładniej potrzebne są fajne kosmetyki, które na dodatek nie obciążą naszych włosach. No to zapraszam na dwa produkty z L'Oreal!

L'Oreal Professionnel, Tecni.Art,
Thermo-modelling spray
Spray do włosów poddanych działaniu ciepła

Skład: Aqua, Alcohol Denat, VA/Crotonates Copolymer, Isopropyl Alcohol, VP/VA Copolymer, Cetrimonium Chloride, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Aminomethyl Propanol, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amyl Cinnamal, Exyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Citronellol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Limonene, Eugenol, Isoeugenol, Parfum.

Produkt aktywuje się pod wpływem wysokiej temperatury, stworzy loki lub fale na Twoich włosach. Do stosowania podczas stylizacji z użyciem ciepła, zapewnia fryzurę lekkie utrwalenie i zwiększoną objętość.

Używałam tego produktu przed każdym suszeniem włosów i ewentualnie przed użyciem prostownicy. mimo że ograniczam prostownicę, to czasem się zdarzało, a kiedy zależało mi na prostych włosach to przed suszeniem obowiązkowo psikałam włosy tym sprayem. 
Samo opakowania jest super jakości, wygląda bardzo profesjonalnie i tak fryzjersko. Aczkolwiek bardzo dobrze trzyma się je w dłoni i nie ma problemu z samym używaniem. Atomizer bardzo dobrze działa, nie zacina się i nie psika strumienia produktu, tylko rozpyla idealną mgiełkę, która fajnie pokrywa włosy,  Jak widzicie sam ten sprzęt do rozpylania też wygląda dość profesjonalnie i jak obawiałam się, że będzie mi trochę niewygodnie to na szczęście nie było takiego problemu. Zapach, jak się możecie spodziewać, też jest dość fryzjerski i kosmetyczny, ale ładny,


Zacznę od tego, że produkt nie wpływa negatywnie na włosy, nie skleja ich, nie obciążą, nie sprawia, że się szybciej przetłuszczają. Aczkolwiek da się odczuć zaraz po aplikacji, że lekko je usztywnia, są takie dosyć twarde, ale to tylko w momencie, kiedy są mokre, do wysuszenia. 
Produkt dobrze chroni włosy przed działaniem wysokiej temperatury. Bardzo wygodnie się je suszy, że nie przedłuża, ale też nie skraca suszenia, ale najważniejsze jest dla mnie to, że włosy nie są bardziej zniszczone czy wysuszone przez ciągłe suszenie. Co prawda, nie powiedziałabym, że produkt wygładza włosy, ale też trzeba pamiętać, że ja mam mocno kręcone, ale mimo wszystko dzięki niemu są prostsze i bardziej ujarzmione niż bez użycia tego sprayu, a dla mnie to już coś. 
Używałam też tego produktu przed użyciem prostownicy na suche włosy, ale wtedy zawsze ograniczam ilość produktu, bo mam wrażenie, że wtedy nic dobrego nie przyniesie, a i nie ma w sumie takiej potrzeby. Włosy dobrze się prostuje, czy tam kręci, w dalszym ciągu da się zauważyć, że nie niszczą się pod wpływem już wyższej temperatury niż przy użyciu suszarki, więc fajnie, fajnie! Ja jestem zadowolona. Nie powiem, żeby utrwalał włosy jakoś fantastycznie, ale w sumie w obecnych czasach to nie jest mi potrzebne i nawet nie mam za bardzo, jak tego sprawdzić, bo nie przeszkadza mi rozwalenie się fryzury po dniu ;).


L'Oreal Professionnel, Tecni.Art
Volume Lift Sprat Mousse
Pianka w sprayu unosząca włosy u nasady

Skład: Aqua, Dimethyl Ether, Alcohol Denat., Isobutane, Polyquaternium-11, Butyl Ester of PVM/MA Copolymer, Triethanolamine, Amodimethicone, Polyquaternium-4, Polysorbate 20, Hydroxypropyl Guar, Cetrimonium Chloride, Trideceth-15, Trideceth-3, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Citronellol, Limonene, Acetic Acid, Parfum.

Bestseller wśród produktów do zwiększenia objętości włosów. Produkt nada gęstość i uniesie nawet najcieńsze i najdelikatniejsze pasma. Kilka ruchów wystarczy by proste i przyklapnięte kosmyki zyskały objętość i zachwycającą gęstość. Pianka w sprayu idealnie nadaje się do każdego rodzaju włosów, a w szczególności do cienkich, delikatnych i niepodatnych na układanie. Należy aplikować bezpośrednio na wilgotne lub suche włosy.

A drugim produktem, z jakim miałam do czynienia to pianka do włosów, nazwana pięknie musem, która ma unieść nasze włosy. Nie będę oszukiwać, nie umiałam nigdy używać pianek, a nawet zawsze się bałam ich używać. Nie wiedziałam, jak ja mam to za bardzo ogarnąć, od czego zacząć i na czym skończyć. Miałam wrażenie, że posklejam sobie włosy i skończę z turbo sianem na głowie. Ale od jakiegoś już czasu próbuję wrócić do kręconych włosów albo bardziej wydobyć skręt, więc pianka jak najbardziej się przydaje.
Do opakowania znowu się nie przyczepię, wygląda super, jest dość fryzjerskie i profesjonalne, tak samo, jak i zapach i cała reszta. I tutaj zwracam honor do samego nazwania pianki musem, bo ta pianka jaka wydobywa się z opakowania to jest taka miękka chmurka, taka treściwa i gęsta, ale taka milusia, że jak najbardziej zasługuje na miano musu, co jest bardzo na plus tutaj, bo jakoś tak łatwiej się jej używa, przynajmniej tak mi się wydaje.


Działanie pianki jest jak najbardziej poprawne, ale nie fantastyczne. Ogólnie co najważniejsze to to, że nie przetłuszcza i nie obciąża włosów, czego obawiałam się najbardziej. Nie robi z nimi nic złego i nie sprawia, że muszę myć je jakoś częściej. Bardzo wygodnie wgniata się piankę we włosy, nie ma problemu z dotarciem do różnych pasm włosów i cały zabieg przebiega dość szybko i sprawnie.
Jeśli chodzi o objętość to pianka działa nawet plus, włosy są uniesione u nasady, wydaje się, że jest ich jakoś tak dużo dużo więcej, ale to też jest kwestia kręconych włosów samych w sobie. Ale sam ten efekt nie jest jakiś turbo powalający i nie utrzymuje się długo. Aczkolwiek to jest i tak tyle, co można wymagać od tej pianki, nie utrwala loków, nie sprawia, że włosy są lepiej pokręcone, nie wpływa na nie wcale, a wcale. Jak włosy moje się jeszcze licho kręcą, to w sumie drugiego dnia końce są już turbo wyprostowane, co mnie mega dziwi, bo zazwyczaj było tak, że wszystkie pianki w jakikolwiek sposób pozytywnie oddziaływały na skręcenie włosów. Ale to też może być jeszcze kwestia tego, że trochę keratyny mi we włosach zostało i ciężko im samym sobie.

Piankę, jako tako zużyję, zapewne przy kręconych włosach, na pewno nie zaszkodzi, ale zapewne najwięcej opinii będę mogła wydać przy denku, jak zużyję całą, a na razie bym powiedziała, że jest jako taka. Spray jako ochronę przed wysoką temperaturą to używam regularnie ;).
Znacie te produkty? Co używacie, jako ochronę przed wysoką temperaturą, a co żeby wydobyć skręt? Czekam na Wasze polecajki, bo mi się przyda teraz wszystko! :) Trzymajcie się!


10 komentarzy:

  1. Żadko kiedy uzywam lokówki suszarki czy prostownicy :) nie stosuje tego typu produktow

    OdpowiedzUsuń
  2. Same opakowania wyglądają pro :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam w ogóle tych produktów. I raczej się na nie nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe produkty, nie znałam ich wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie produkty bardzo mnie zainteresowały, więc chciałabym móc je osobiście przetestować.
    Pielęgnacja włosów nie jest mi obojętna, co więcej od jakiegoś czasu mogłabym się nazwać prawdziwą włosomaniaczką, czego dowodem jest dość spora ilość produktów, które polecam na swoim blogu. Jakbyś chciała poszukać czegoś interesującego to zapraszam.

    Wesołych Świąt kochana, wszelkiej pomyślności w życiu i zdrowia :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz widzę te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakiś czas temu zrezygnowałam z kosmetyków tej marki i raczej nie wrócę do nich.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie bym je sobie sprawdziła

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD