All we need is...

16 października 2012

Ogólnie, jak możecie się domyśleć mam niesamowicie mało czasu na bloga. A szkoda bo uwielbiam tutaj wchodzić osobiście i pisać coś dla Was, czytać komentarze i Wasze notki. Ale niestety chwilowo studia mnie przerastają, co juz się objawia niefajnymi rzeczami :D, i zdarza się tak, że siedzę bezczynnie przez 3godziny przy przed lapkiem, a potem do 3 w nocy siedzę i robię zadania ;o. No, no niefajnie. Ale mam nadzieję, że jeszcze jakiś tydzień i się ogarnę. A nie powinno być to trudne ponieważ zapowiada mi się bardzo długi weekeknd ;). W zmienionym planie będę zaczynać weekend o 14,30 jak dobrze pójdzie, a ze względu na jakieś dni rektora itd wracam na uczelnię dopiero w środę (na 4 zajęcia, 3 z nich to wykłady). Więc żyć nie umierać :D.

Dziś luźniej, chciałabym się pochwalić niektórymi paczkami, które w ostatnim czasie mnie nawiedziły i które niezmiernie mnie ucieszyły :D. Mam szczęście, bo akurat skończył mi się żel pod prysznic, a tu już mam dwa kolejne ;). Fajnie i bardzo Wam dziękuję! ;D

W związku z ostatnią akcją na portalu UrodaIZdrowia udało mi się coś wygrać. Akcja dotyczy otrzymywania certyfikatów przez blogerki, którewykazują się bardzo dobrymi i ciekawymi recenzjami. Dlatego zapraszam wszystkie, które jeszcez nie są zarejestrowane na stronie.
Uwielbiam takie konkursy, w których mogę się wykazać twórczością i kreatywnością. Tym bardziej, że czasem bywa tak, że mam tyle pomysłów, że nie mogę się od nich odpędzić. No zdarza się też, że w głowie jest kompletne zero, ale to inna historia ;).
No i takim oto sposobem otrzymałam balsam do ciała marki Evoluderm, bardzo popularnej marki francuskich kosmetyków (o której szczerze pierwszy raz właśnie wtedy słyszałam :)). Już go używałam i w sumie jestem zadowolona, ale niestety ma kilka wad. Ale o szczegółach jeszcze usłyszycie ;).


Sklep merlin.pl mnie ostatnio mega rozpieścił ;). Bardzo dziękujęęę! ;))

Po pierwsze kosmetyki marki tołpa. Od kiedy otrzymałam pierwsze kosmetyki tej marki byłam niesamowicie zadowolona. I mimo ich ceny zakochałam się w nich. Są naprawdę bardzo dobre i szczerze je polecam. Już możecie przeczytać recenzję dwóch z nich: toniku nawilżającego oraz mikrozłuszczającego peelingu do mycia twarzy. Który również i tym razem otrzymałam :). Dlatego odsyłam już do recenzji! :)) Co więcej uwielbiam kosmetyki tołpy ze względu na ich opakowania. Umieszczają tam tyle dodatkowych informacji, a ja uwielbiam je czytać.
Teraz będę miała możliwość skupienia się na ujędrniającym serum liftingującym. Może w końcu będzie coś, co naprawdę zmusi mnie do ćwiczeń. Bo planuję to już od półtora miesiąca i dalej nic :D. A taki kosmetyk zawsze pomoże, albo przynajmniej zmobilizuje.
Również w paczce znalazł się regenerujący krem-maska do stóp. Nie jestem przekonana kosmetykami do stóp. Pewnie dlatego, że uważam je po prostu za zbędne, albo mi się nie chce. Też mam niemiłe wspomnienia z jendym takim kremem, który jest nieruszany ze względu na zapach, ale zobaczymy co z tego wyniknie ;). Na zdjęciach zapomniałam jeszcze o masce, ale to będzie notka ;).


Kolejna porcja kosmetyków jest marki Pat&Rub, której jestem fanką od użycia pierwszego kosmetyku. Jestem zachwycona ich składami i jestem w szoku, że tam naprawdę są same naturalne składniki ;o.
Do testów mam żel myjący rozgrzewający. Zapach imbirowo cynamonowy. Bardzo kojarzy mi się z grzańcem, które smaku nie trawie, ale zapach jest obłędny ;). Już się nie mogę doczekać ;)).
Oraz peeling do biustu i dekoltu. Zapach rewelacja, wiaodmo, dorbinki wydają mi się trochę zbyt twarde i mam wrażenie, że to może być zbyt mocny ścieracz, ale to jest tlyko takie moje początkowe wrażenie. Aczkolwiek przeraża mnie troche jego opakowanie i ten napis 'piling'. Ja rozumiem, że spalszczami wiele słów i ogólnie Polacy mówią, jak chcą, ale mnie to trochę razi po oczach ;).


I jeśli chodzi o merlin to już osttania przesyłka, która mnie zaskoczyła, ponieważ spodziewałam sie jednej rzeczy, a tutaj proszę 3 produkty ;). Co więcej bardzo fajnie opakowane, w torebeczce itp. Lubię tak przygotowane rzeczy.
W tajemniczej, czarnej torebce znajdowała się perfuma Jeanne Arthes Amore Mio. Design po prostu robi mega wrażenie, ten kształt i wygląd ogólny bardzo na plus! Co więcej zapach jest bardzo ciekawy. Zdziwiło mnie też to, że na mojej przyjaciółce pachniał bardzo słodko, natomiast na mnie miał ostrzejszy zapach. A to fajne, bo ona gustuje w słodkich, ja w ostrzejszych ;)
Oraz dodatkowo żel pod prysznic maliny Le Petit Olivier, który pachnie genialnie! Nie mogę przestać go wąchać. Dziś będzie jego pierwsza próba ;)! A także od Le Petit Olivier sproszkowana zielona glinka. Ciekawy produkt, tym bardziej, że osobiście nie gustuję w takich zielonych glinkach, ponieważ nie usmiecha mi się stawać Panną Fioną w wersji Shrek'a :D. Ale wypróbuję :D Plus parę próbek ;). 


   



Również rozpoczęłam współpracą z marką Mariza ;). Jestem z niej bardzo zadowolona tym bardziej, że mogłam sama sobie wybrać kosmetyki, którę chcę przetestować. Wydaję mi się, że dla każdej blogerki jest to ważne ;). 
Ogólnie osttanio bardzo kombinuję z makijażem oczu. Oczywiście tlyko na jakieś większe wyjścia, codziennie rano mi się nie chce i myślę, że byłabym tak ospała, że jakąs ciekawszą kreskę, czy cień nałożyłabym na ucho czy nos zamiast na powiekę.
Dlatego też dostałam niebieską kredkę do oczu. Utkwiło mi się w pamięci, że taki kolor jest idealny do zielonych oczu :D. Mam nadzieje, że mi sie coś nie pomyliło :D. Ale już niedługo się przekonam. I oczywiście cienie w odcieniach zielenii.
Balsam do ciała, ponieważ hopla na ich punkcie i mogłabym miec ich w nieskończoność, a co więcej polubiłam osttanio tą czynność i czuję się lepiej keidy po kąpieli, czy prysznicu posmaruję jeszcze czymś całe ciało ;). Taka terapia dla ciała i umysłu :D.
I jeśli chodzi o paznokcie. Akurat kończy mi się moja odżywka do panzokci. Dlatego też wybrałam odżywkę z wapniem do paznokci miękkich i łamliwych. Oraz dwa lakiery, które są bardzo malutkie i przez to urocze. Schną naprawdę szybko! I z koloru zielonego, który już mam na paznokciach jestem zadowolona :D. 


   


Oraz ostatnio dostałam propozycję od DexPlus, żeby wypróbować pewną perfumkę. 10 ml Tokyo Smile bardzo mnie zainteresowała mimo iż nie do końca byłam pewna nut zapachowych, który w sumie i tak nie potrafię czytać i po samym takim opisie nie wiedziałam, czy to będzie strzał w 10, ale... udało się ;). Od zapachu jestem uzależniona, a dzięki temu że jest to mała fiolka mogę ją nosić ze sobą wszędzie i tak też robię ;)) :D.
Masaki Matsushima to jeden z najbardziej kreatywnych japońskich projektantów mody. W swojej najnowszej kreacji Masaki stworzył zapach, który odzwierciedla ducha Tokio. Według niego Tokio to miasto „bardzo pozytywne”, „pełne życia” i „wibrujące”. Najnowszy zapach Tokio Smile w pełni oddaje młodzieńczy entuzjazm i niespożytą energię tego miasta.
Tokio Smile to zapach, który zawsze wywołuje uśmiech. W niezwykle energetyczny, optymistyczny i radosny sposób uszczęśliwia i sprawia, że patrzymy na życie z przymrużeniem oka, ciesząc się nim, bez względu na okoliczności.

  


!!! Co więceeeeej jest już Was ponad 500 inne statystyki, które można oglądać również mnie zachwycają, a że przy okazji wielkimi krokami zbliżam się do ostatnich moich dni jak nastolatka. To brzmi dla mnie okropnie i owa perspektywa szczerze mnie przeraża.. 20lat ;o.. MATKO! Chcę dla Was zorganizować rozdanie ;D. Piszcie w komentarzach, co najbardziej by Was ucieszyło! Oczywiście wezmę to pod uwagę, don't worry ;D. Co więcej zapraszam Was do bycia na bieżąco, czyli do obserwowania mojego bloga i lubienia na fejsie ;). osoby, które spełnia ten warunek przed rozpoczęciem rozdania będą miały dodatkowe losy ;). A przede mną jeszcze dwa ostatnie tygodnie, jako 19latka! ;))
!!! I jeszcze ważne info ;). Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić na bloga mojej przyjaciółki, który został założony dosłownie przed chwilą! http://xyourcosmeticsx.blogspot.com/ Jestem pewna, że znajdziecie tam ciekawe poradniki, recenzje i informacje na temat kosmetyków, urody oraz stanu naszego ciała. A dlaczego? Ponieważ Aśka♥, jest uczennicą technikum o profilu fryzjer stylista wizażysta ;). teorie ma w jednym palcu i sama mnie czasem zadziwia tym, co mówi :D.


Elegancja 24 - piękna włosy to podstawa

13 października 2012


Sklepy z kosmetykami do wlosów to osttanio moja pasja. Nie robię nic innego, a tylko suzkam kolejnych i patrzę jakie profesjonalne i dobre, mam nadzieję, kosmetyki w swojej ofercie posiadają. Jak już wiecie (ponieważ powtarzam to ciągle i ciągle od dłuższego czasu) chcę zregenerować swoje włosy i dac im, jak najlepszą pielegnację. Elegancja24.pl to kolejny sklep, który zwrócił moją uwagę i jestem prawie pewna, że będzie on dobrym rozwiązaniem w wyborze kosmetyków. A dlaczego?

Między innymi ze względu na szeroką oraz zróżnicowaną ofertę. Znajdziemy tam produkty takie, jak: Szampony, Odżywki, Maski, Mleczka, Balsamy, Lakiery i spraye, Serum, Pianki, Nabłyszczacze, Kremy, Żele, Pasty, fluidy, gumy i woski, Zestawy, Kuracje, Akcesoria, Pomady, Farby, utleniacze, rozjaśniacze,
Płyny modelujące, Mgiełki, Toniki, a także Olejki. Również na dobór marek nie powinniśmy narzekać, ponieważ są to te znane i z najwyższych półek, mowa o: Cece of Sweden, Goldwell, Kerastase, Londa, L'oreal, Matrix, Schwarzkopf i Wella. Zdecydowanie jest w czym wybierać! :) To też kusząco brzmi:

Dlaczego warto być z Elegancja 24?
Bogata gama produktów
Gwarancja oryginalności wszystkich oferowanych w sklepie produktów
Atrakcyjne ceny
Wysoki standard obsługi
Program Lojalnościowy
Wysyłka gratis od 300 zł
Wystawiamy rachunki jako dokument sprzedaży.

Co więcej ogólna estetyka sklepu jest w porządku, wsyztsko fajnie, łatwo i syzbko można znaleźć, bez problemu, nie musimy przeglądać 5-10 stron w poszukiwaniu jakiegoś produktu, więc to też plus ;).





Co na początek proponujecie kochani :D?


spełnianie siebie

09 października 2012

Ogólnie to, jak widzicie jest mnie tutaj niebywale niewiele. Aż sama pluję sobie w brodę za to, że nie mam czasu, żeby pobyć na bloggerze dłużej niż 10-15 minut w ciągu dnia. Wchodzę przeglądam tylko mniej więcej komentarze oraz wpisy i na tym się kończy, bo niestety mam mase zadań, które wymaga zrobić. jest to też i moja wina, bo nie potrafię wygospodarować sobie trochę czasu w ten sposób, żeby mieć czas na wszystko i nie robić niektórych rzeczy na ostatnią chwilę, np. tak jak wczoraj tłumacząc trzy teksty na minimum 3-4 strony ok 20-21 wieczorem ;). Ale mam nadzieję, że jeszcze tydzień, maksymalnie dwa i się ogarnę ;). Bo jestem meeeeega usatysfakcjonowana tym, co obecnie robimy na moim kierunku ;).

Jeśli chodzi o tytuł notki. To jest coś o czym w sumie nie wiecie, ale chciałabym się tym z Wami oczywiście podzielić. I myslę, że takie luźniejsze wpisy na ten temat nie będą Was razić ;). Od małego zawsze lubiłam robić sobie zdjęcia, uwielbiam jak mnie rodzice fotografowali i w ten oto sposób, mam zapełniony 4albumy zdjęciami z okresu od małego dziecka do ok. 15-16 roku życia. Zawsze chciałam być modelką, fotomodelką, chodzić po wybiegach, nosić wspaniałe stroje i ekstrawagancki rzucający się w oczy makijaż. Aczkolwiek zawsze miałam w bani to, że jestem za niska. Wiadomo niewiele ponad 1,60 metra to jest nic w tym świecie. Jestem osobą, która próbuję wszystkiego na co ma w danej chwili ochotę i niekoniecznie to kończy. Tak też było jakieś 3 lata temu, kiedy poszłam na pierwszą bardziej profesjonalną sesję zdjęciową ;) Łatwo się domyśleć, jaka podekscytowana musiałam być podczas, a co dopiero potem jak obejrzałam zdjęcia! (poza narzekań na masę moich wad to było fajnie)... Niestety po trzech sesjach moja frajda się zakończyła przez... faceta.. Największy błąd w moim życiu, ale byłam młoda i głupia. Kazał mi wybierać.. albo on albo zdjęcia.., bo przecież to jest takie niebezpieczne !! Teraz żałuję tego niesamowicie, bo na zdjęcia nie chodziłam, tym bardziej, że ten związek jest w pewien sposób moją życiową porażką..

I tak też się stało teraz, że postanowiłam jeszcze raz spróbować swoich sił! (część z Was już mogła dostrzec nowy avatar ;D) Jestem niesamowicie szczęśliwa, zadowolona, a także moja samoocena poszła w górę. Co więcej.. pokochałam swoje kręcone włosy ;). Więc myślę, że wyszło mi to tylko na dobre. ;) Poznałam świetnego fotografa, który z pewnością zna się na rzeczy i jestem mega podjarana zdjęciami ;) (Zobaczycie je w kolejnej części)

Zdjęcia z mojej pierwszej sesji! 31 lipiec 2009 rok!

Zgarbiona ;D




P.S. Śmiesznie wyglądałam co nie ;D? To były moje początku farbowania włosów na ciemny brąz oraz kombinacje z czerwonym :D. Czyli pasemko oraz jakieś refleksy na grzywce ;D.

I z drugiej sesji, która odbyła się niedługo po tej pierwszej ;)) 4sierpnia 2009r.


Jaka ja okrągła byłam hahahaha


O to zdjęcie uwielbiam. Co prawda grzywka buntująca się, ale napis w tle... Ma związek z pewną częścią mojego życia, któa w pewien sposób jest tą najtrudniejszą, ale i najciękawszą. Ciekawy sprawdzian z życia oraz osób.

Witamy z bliska grzywkę ;D.
Naprawdę byłam pulchniejsza jakaś taka ;D

Fotograf. Michał Mach

I tutaj mały apel do Was moje kochane ;). Nie zaślepiajcie się jakoś niemiłosiernie w partnera. Ja rozumiem, że się martwi i że się boi i że jest zazdrosny.. To jest normalne! Nie przejmujcie się też docinkami w stylu: 'Samo to.. dalej się w to bawisz?', 'A po co Ci to?!'. Bo to Wam nie pomoże, a dalej będziecie gdzieś w środku marzyć o spełnieniu swojego największego marzenia z dzieciństwa, które nie daje Wam spokoju. To doprowadzi do tego, że będziecie nieszczęśliwe. Oczywiście trzeba mieć głowę na karku i uważać na różne wiadomości. Nie można ponieść się emocjom. Po 10 minutach od założenia profilu na MM otrzymałam około 5 wiadomości, które to nic innego jak FAKE! Co więcej myślę, że takie sesje to niezła frajda, poznanie swoje ciała, polubienie siebie w rzeczywistości oraz niesamowita pamiątka na starość!
Nie ma się co bać, nie ma się co wstydzić... Życie macie tylko jedno, młodość przeminie w niesamoiwtym tępie! Staram się żyć tak, żeby korzystać z życia, niczego nie żałować, ale też nie tracąc przy tym zdrowego rozsądku, a to jest do zrobienia! Walczcie o siebie, o swoje szczęście. Mi po tej ostatniej sesji udaje się wszystko! Na pewno miało to wpływ na mnie, poczułam się silniejsza i zdolniejsza i mam wrażenie, że wszystko jest możliwe. Więc teraz tylko sięgam po różne rzeczy ;).

Mam nadzieję, że takie 'chwalenie się' nie będzie Wam aż tak przeszkadzało. Nie chcę tutaj wprowadzić czegoś a'la 'O patrzcie jestem drugą Kate Moss!'. Nie w tym rzecz. Chcę się z Wami podzielić moim szczęściem i pokazywać, że wszystko jest możliwe ;)). Z każdej sesji będzie oddzielna notka z masą zdjęć ;). Zalążek mojej ostatniej, która ukaże się tutaj na pewno, jak otrzymam wszystkie zdjęcia ;)): Zmieniłam się, co nie ;)?
Michał. K.



Safira oczyszczający krem do twarzy

05 października 2012

Jak kiedys używałam niewielu kosmetyków tak teraz mam każdy oddzielny na każdą nawet najdrobniejszą rzecz. Oj tak ludzie się zmieniają i ich nawyki ;D. Dlatego też teraz chciałabym Wam zaprezentować recenzję produktu, który używam codziennie rano do oczyszczania twarzy :). Może już go znacie, a może dopiero poznacie.. Jeśli tak cieszę się, że to ja mogę go Wam zaprezentować:D! Zapraszam do recenzji :):

SAFIRA BODY LINE
BISER Oczyszczający krem do twarzy 300 ml
Cleansing Face Cream


Pojemność: 300 ml
Cena katologowa: 19.90 PLN
Zapraszam tutaj oraz tutaj.

Od producenta: Łagodny preparat o szerokim zastosowaniu do codziennej pielęgnacji twarzy. Doskonale myje i nawilża skórę. Eliminuje zanieczyszczenia i likwiduje nadmiar sebum, zapobiegając powstawaniu zaskórników. Ułatwia tym samym oddychanie skóry i łagodzi objawy trądziku. Dokładnie i skutecznie zmywa makijaż bez nadmiernego wysuszania skóry.
Preparat może być stosowany także jako maseczka oczyszczająca. W tym celu należy nałożyć grubszą warstwę kremu na twarz, a następnie po upływie 15 minut zmyć obficie ciepłą wodą.
Po zastosowaniu kremu cera staje się aksamitna i wyjątkowo rozświetlona. UWAGA! Produkt nie zawiera mydła, dzięki czemu nie zaburza naturalnego pH skóry. Polecany szczególnie do cery tłustej i mieszanej.
Sposób użycia: Stosować zamiast mydła zarówno rano jak i wieczorem. Krem równomiernie nanieść na zwilżoną wodą skórę twarzy, masować delikatnie ze szczególnym uwzględnieniem strefy T (czoło, nos, broda). Obficie spłukać ciepłą wodą. Przy zastosowaniu kremu jako maseczki należy nałożyć grubszą warstwę na twarz, a następne po upływie 15 minut zmyć ciepłą wodą.
Składniki (INCI): Aqua, Stearic Acid, Glycerin, Caprilic/Capri Triglyceride, TEA, Cetyl Alcohol, Urea, Triclosan, Carbomer, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Perfum, Benzyl Benzoate, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Hydroxycitronellal, Citronellol, Benzyl Salicylate.
Ja, pierwsze wrażenie: Na samym początku nie byłam jakoś zbytnio przekonana do tego produktu. Jakoś nie wiem, dziwiłam się, że takim kosmetykiem mogę oczyścić twarz w jakikolwiek sposób, już bardziej pasował mi na maseczkę, jak też zresztą można go używać. Ale cóż wypróbowałam.. i zapraszam dalej:

    

Co na plus:
  • opakowanie, wygodne w użyciu, duże
  • zakręcane itp nie ma żadnej możliwości, żeby się otworzył
  • konsystencja jest trochę bardziej rzadsza niż maski, aczkolwiek wygodnie się jej używa i rozprowadza na twarzy
  • niewiele potrzeba aby użyć jej na całą twarz naprawdę minimalnie
  • przez to bardzo wydajny! użyłam chyba nawet nie 1/3 przez tyle czasu
  • zapach bardzo przyjemny, lekko kosmetyczny, mi sie kojarzy po prostu z mydłem, ale jest w porządku
  • nie uczula, nie podrażnia
  • bardzo fajnie oczyszcza
  • odświeża skórę i sprawia, że wygląda na promienną i gładszą
  • dodatkowo matowi naszą skórę
  • nawilża
  • z resztakmi makijażu też sobie bardzo fajnie radzi
  • jako maseczka też jest na plus, głeboko oczyszcza i nawilża
  • skóra chwilę po użyciu jest aksamitna, gładka, bardziej promienna i zdrowsza
Co na minus:

  • opakowanie bardzo łatwo się brudzi oraz naklejki się z niego ścierają, ściągają pod wpływem wody, wilgoci
  • nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale przy zmywaniu jest trochę niefajne uczucie szorstkości skóry, ciężko gładko [przejechać po niej mokrą dłonią
Inne:
  • na samym początku było mi bardzo ciężko 'nauczyć się' ile to dokładnie produktu mam używać dopiero teraz po 3-4 miesiącach się nauczyłam ^^
  • się tak od niego uzależniłam, że nie było żadnego gadania, nawte jesli nie miałam już miejsca w walizce, ja go muszę wziąć ze sobą!

Moja opinia: ja jestem baaaardzo zadowolona z działania tego ksometyku. Mimo iz przeraża mnie jej zmywanie i uczucie ściągnięcia skóry, ale chwilę po tym skóra staje się aksamitnie gładka, zmatowiona i genialna w dotyku. Bardzo się z nim polubiliśmy i jak już pisałam brałam go ze sobą wszędzie! nie wyobrażam sobie, żebym miała czym innym oczyszczać twarz rano ;). Jak najbardziej polecam! i jestem przekonana, że to nie będzie moje ostatnie opakowanie tego produktu ;).



Spokrewnione: żel nawilżający do twarzy, mleczko kosmetyczne do twarzy, krem pod oczy



Polecam: Quiz | InvuuLondon | LupoLine | Synesis | Safira | GoldCristal  StyleOfJeans | ChicoChica Delia | Merlin | Jadwiga | JellyWatch | La Tienda | Limonkowy Szyk UrodaiZdrowie | AmbasadaPiękna | BeaBeleza | Hot1 | Elegancja 24

WTF is Lingwistyka stosowana ?!

02 października 2012

Okej przyznać się bez bicia.. kto z Was wie o istnieniu lingwistyki stosowanej ;>>? A jeśli już wiecie, że takie coś istnieje to czy wiecie, co to jest :D? No właśnie.. Postanowiłam napisać taką notkę na początku mojego II roku (famfary, zdałam :D) na temat mojego kierunku, który właśnie studiuję na UMCS'ie. Powodem tego jest fakt, że co tlyko mówię w towarzystwie czy wśród znajomych tą nazwę to widzę tylko nieogarnięty wzrok i słyszę 'Co to do cholery jest?!'. Co więcej spotkałam się też tutaj z pytaniami dokładnie o co chodzi w tym kierunku ponieważ część z Was również ma chrapkę na ten kierunek.. chapeau bas!

W notce dowiecie się, co to jest, o co w tym chodzi, gdzie jest, co zrobić żeby się dostać i co dalej ;) Mam nadzieję, że notka będzie pomocnicza dla przyszłych maturzystów ;) W razie czego pytajcie śmiało ;))!


  • Co to jest?
Lingwistyka Stosowana jest to kierunek polegający na studiowaniu dwóch rozszerzonych języków. Na mojej uczelni są dostępne cztery kombinacji, gdzie pierwszy w danej kombinacji gra główną rolę (i np. w tym języku m.in. piszemy pracę licencjacką - mimo iż to nie jest przymus): Angielsko - Niemiecki, Niemiecko - Angielski, Angielsko - Francuski oraz Angielsko - Rosyjski. Osobiście jestem na pierwszej kombinacji. Niestety miejsc jest bardzo mało, ponieważ na całym roku było nas niecałe 90 osób, w mojej grupie było 23 aczkolwiek na II roku jest jedynie 14.. Masakra.
  • O co w tym chodzi?
Pierwszy rok polega na ogólnym kształceniu, uczeniu się jezyka (wymowy, gramatyki, słówek, pisania) a także dodatkowych rzeczy, jak Historia, Językoznawstwo itp. Dopiero na drugim roku wybiera się specjalizację, w której się kształcimy już do końca. Są do wyboru dwie: nauczycielska oraz tłumaczeniowa. Oczywiście można studiować dwie specjalizacje równolegle, aczkolwiek jest to bardzo ciężkie ze względu na plan (zapchany cały tydzień) oraz druga, dodatkowa specjalizacja jest już płatna. Ja osobiście wybrałam tłumaczeniową.
  • Gdzie można to studiować?
Jest niewiele uczelni, na których można studiować ten kierunek, oczywiście poza UMCS'em jest to też UW.Z tego, co wiem to chyba jest jeszcze w Białymstoku oraz Wrocław lub Poznań, jednak w większości przypadków jest to Szkoła Wyższa, a to wiadomo - kosztuje sporo kasy.
  • Co zrobić, żeby się dostać?
Matura z obu języków jest konieczna. W mojej grupie była jedna dziewczyna bez matury z niemieckiego, aczkolwiek po pierwszym dniu zrezygnowała. Najlepiej to dwie rozszerzone wtedy mamy największe szanse, bo w końcu punkty się liczą podwójnie. Jeśli chodzi o UMCS to nie ma problemu. Ja się dostałam, co prawda w dodatkowej (IV) rekrutacji, z wynikami ok. 60%. Między mną, a tymi najlepszymi jest przepaść, to jasne, ale to motywuje. Z doświadczenia wiem, że wszyscy najlepsi uciekają do Warszawy ;).
  • Jak wyglądają egzaminy?
Egzaminów nie mam aż tak wiele podczas sesji, jakby się mogła wydawać. Oczywiście można brac warunki z tych mniej ważnych przedmiotów, niestety, ale są dwa egzaminy, które musisz zdać i koniec kropka. Co więcej jest tlyko ejdna poprawka (ahh pamiętam, jak mnie kolega z Politechniki pocieszal 'jak nie za 4 to i za 7 zdasz!'). Te egzaminy to są gezmainy praktyczne z języków z kombinacji (aby zostać dopuszczonym do tego egzaminu musisz mieć zaliczenie z 4 przedmiotów składających się na niego). Gorszych egzmainów nie miałam nigdy, trwa jakieś 4-5 godzin i składa się z wypracowania, słówek, gramatyki, czytania i słuchania. Dopiero, kiedy to zdasz (1język - 70%, IIjęzyk - 65%) możesz iść na ustny, który polega na odpowiedzeniu na jakieś pytanie oraz rozmowie z osobą z grupy swojej.
  • Jaka jest różnica pomiędzy lingwistyką, a innym kierunkiem?
Różnica polega na tym, że w naszym przypadku bardzo ważna jest nauka w ciągu całego roku. Mamy conajmniej 2 kolokwia w tygodniu, gdzie na innych kierunkach większość to wykłady (które są nieobowiązkowe ;)) i jakakolwiek nauka zaczyna się tydzień przed sesją.
  • Co dalej?
Osobiście po tym studiach planuje jeszcze studia podyplomowe z finansów i rachunkowości poneiważ ciężko jest teraz w tym kraju znaleźć pracę, a ja wolę się ubezpieczyć, zresztą tęsknie za matmą niesamowicie ^^. Ale moim marzeniem na zawsze pozostaje bycie tłumaczem, najlepiej przysięgłym. No a po drugiej nauczycielskiej specjalizacji to jasne, że można być nauczycielem czy korepetytorem ;).

Ja z moich studiów jestem niesamowicie zadowolona. Poza tym czuję się, jak poliglot ;D W I semestrze miałam łacinę teraz zaczynam hiszpański :D. Uważam, że lepiej nie mogłam trafić, ale to jest związane z moimi marzeniami i z tym, że wiem co chcę robić. Pamiętam, jak jeszcze w liceum przed studniówką niektórzy nie do końca wiedzieli, co będą zdawać na maturze, co dla mnie było ma-sa-krą.

Aczkolwiek teraz po tych aż dwóch dniach zajęć, kiedy 2 już mam odwolane ^^, ale jest super.. Specjalizacja jest idealna dla mnie. Mimo iż słyszę, że czasem tłumaczenie jednej strony trwa 3-4 godziny, a według organizacji TEPIS powinnam dziennie czytać po dwie godizny w tylu językach ile znam, żeby zostać dobrym tłumaczem.. Kieyd ja będę spać :D? No idea ;D
Gorzej jesli miałabym mówić o UMCS, bardzo biedna uczelnia i troszkę zamotana. Plan otrzymałam w nocy z soboty na niedzielę, a w poniedziałek miałam na 8rano.. Co zrobić. No i trochę mam okienek, ale ogólnie jest dobrzeee. Mimo iż liczę, że jeszcze się coś zmieni na moją korzyść ;D.

A jakie są Wasze plany na życie studenckie ;D? Lub jak wam się już układa na studiach :D? Jestem bardzo ciekawa o jakich kierunkach marzycie lub już spełniacie swoje marzenia ;D. A może co innego Wam chodzi po głowie ;D?


Polecam: Quiz | InvuuLondon | LupoLine | Synesis | Safira | GoldCristal  StyleOfJeans | ChicoChica Delia | Merlin | Jadwiga | JellyWatch | La Tienda | Limonkowy Szyk UrodaiZdrowie | AmbasadaPiękna | BeaBeleza | Hot1 | Elegancja 24