Ziaja satin glow - mleczko pod prysznic

12 sierpnia 2026

 
Dzień dobry! Jak Wam minęła połowa wakacji? A tak na dobrą sprawę, wakacje już się kończą! I niedługo nadejdzie jesień, z której ja się bardzo cieszę, ale nie będę Was jeszcze dręczyć moją radością. Prawda jest taka, że cieszę się na kolejny ciepły weekend, wyjazd wakacyjny jeszcze przed nami, więc mam nadzieję, że pogoda nam dopisze i będę mogła na maksa odpocząć i się zrelaksować! 
A jak już o relaksie mowa, to oczywiście mam dla Was produkt, który pod prysznicem potrafi nie tylko świetnie oczyścić skórę, ale przy okazji dać jej odrobinę wytchnienia i ulgę! A dziś mowa o marce Ziaja, która mi się kojarzy z moimi pierwszymi wyjściami do drogerii, czułam się mega fancy używając ich mleczek do ciała, bo pachniały fenomenalnie! Więc wracamy do początków!


Ziaja - Satin Glow
mleczko pod prysznic





Mleczko pod prysznic od Ziaja znajduje się od zawsze w tych samych opakowaniach, co dla mnie jest też i wartością sentymentalną, tak jak pisałam Wam na początku, były to początki drogerii, początki kupowania sobie kosmetyków i ohh, co to były za czasy (tak, mam 30 lat). Mleczko posiada też pompkę, co na maksa ułatwia używanie, bardzo łatwo i szybko wypompujemy odpowiednią ilość kosmetyku na myjkę lub dłoń. Opakowanie jest dość proste, ale mamy fajne, delikatne rysunki przedstawiające róże., a taka prostota bardzo mi się podoba.
Mleczko ma typową konsystencję i mleczną konsystencję, ale należy do tych gęstszych produktów. Produkt nie pieni się jakoś intensywnie, ale odpowiednio na tyle, żeby ułatwić mycie mniejsza ilością produktu. Zapach jest bardzo łatwy i na maksa zapadający w pamięć, powiedziałabym, że jest też nawte intensywny.



Ja oczywiście mleczko stosuję pod prysznicem z użyciem myjki. Bardzo lubię ten sposób mycia, bo mam wrażenie, że przy okazji mogę dodatkowo wygładzić skórę. Mleczko na myjce pieni się wystarczająco, nie jest to ogromna ilość piany, ale tak jak napisałam jest okej, żeby nie wylewać na siebie dużej ilości mleczka, więc jest dzięki temu bardzo wydajne. Zdarza mi się, kiedy po mocniejszym opalaniu mam delikatniejszą lub podrażnioną skórę, nie korzystam z mleczka, tylko właśnie otulić skórę aksamitnym mleczkiem.
Mleczko Satin Glow delikatnie, ale skutecznie myje każdy rodzaj skóry. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pieczenia. Wręcz przeciwnie, kiedy narzekałam trochę na mocniejsza opaleniznę, mleczko przynosiło mi ulgę, koiło skórę i przy okazji dbało o nią. Mleczka nie wysusza skóry, nie sprawia, że po prysznicu musimy natychmiast użyć balsamu do ciała, skóra nie swędzi - wszystko jest tutaj jak najbardziej w porządku.



Bardzo lubię takie produkty, które mega sprawdzają się w wielu różnych okolicznościach, a produkt pod prysznic to zdecydowanie taki kosmetyk, który powinien być do wszystkiego i na każdą okazję. To mleczko sprawia, że skóra jest czyta, a przy okazji wypielęgnowana, nie wysusza ni jej nie podrażnia, za to pielęgnuje i delikatnie nawilża. Przy okazji, mega przyjemnie otula ciało swoją konsystencję, jak i zapachem, dzięki czemu możemy przenieść się w jakieś egzotyczne miejsce lub do ogrodu pełnego kwiatów. Nie zapominajmy też, że mleczko jest mega wydajne, a i tanie, więc win - win! Bardzo polecam.


Ja uwielbiam takie produkty pod prysznic, nie ma się co oszukiwać, ale właśnie takie kosmetyki zużywają się najszybciej, są co prawda chwilę na skórze, ale fajnie jak przy okazji są w stanie też tej skórze zrobić dobrze. A Ziaja jest moim top of the top jeśli chodzi o mleczka pod prysznic. Satin Glow to zdecydowanie bardziej kobieca i elegancka wersja. A top of the top jest też Pure Beuaty, które zawsze ma dla nas same najcudowniejsze rzeczy w boxach!


[wpis reklamowy]

Wyjazd na wakacje z Vichy, La Roche-Posay i CeraVe

10 sierpnia 2026


To teraz przyznajcie się, kto na wakacjach daje sobie luz czasem luz jeśli chodzi o pielęgnację i o kosmetyki? Nie oszukujmy się, kiedy jest gorąco, kiedy jesteśmy na wyjeździe, kiedy dni są wypełnione po brzegi i kiedy nie mamy czasu, żeby usiąść - może być nam też szkoda czasu na jakąś mega rozbudowaną pielęgnację, możemy nie mieć ochoty, możemy być zmęczeni albo po prostu wolimy ten czas spędzić z rodziną oglądając wschód czy zachód słońca. No jest to zdecydowanie do wybaczenia!


Aczkolwiek, musze przyznać, że produkty tak basicowe, tak koniecznie, że jednak nie wyobrażam sobie, żeby pielęgnacja była zupełnie zerowa, no jest to niemożliwe. Twarz, jak i włosy trzeba umyć, a skórę też warto posmarować, żeby nie była ściągnięta i wysuszona, tym bardziej w te ostatnio panujące upały. Ja rozumiem, że nie zawsze się chce, ale przynajmniej ograniczmy wtedy używanie kosmetyków do minimum. I to minimum mogę Wam dziś pokazać! 



CeraVe nawilżająca emulsja do mycia
Nawilżająca emulsja do mycia od CeraVe to jest chyba najlepszy produkt do oczyszczania, jaki znam. Ta emulsja sprawia, że skóra jest obłędnie i mega dokładnie oczyszczona, nie pozostawia nic, żadnych resztek kosmetyków kolorowych, zanieczyszczeń czy sebum. Mamy tutaj wszystko ładnie zmyte, ale i odświeżone. Skóra po takim oczyszczaniu jest idealnie przygotowana do następnych kroków pielęgnacyjnych, a na tak dobrze oczyszczonej buzi możemy sobie już szaleć dowoli. Dzięki temu, skóra jest lepiej przygotowana, żeby chłonąć inne składniki aktywne odpowiedzialne za nawilżenie i odżywienie. Emulsja nie wysusza skóry, nie narusza bariery hydrolipidowej, jest bardzo przyjemna w stosowaniu.



La Roche-Posay Toleriane Sensitive lekki krem nawilżający
Jak już skóra jest dobrze oczyszczona, czas na odpowiednie nawilżenie i ukojenie! Tym bardziej w te upały, kiedy nasza skóra jest mocno narażona na ekspozycję słoneczną, musimy pamiętać o odpowiednim nawodnieniu, nawilżeniu, a w skrajnych przypadkach o ukojeniu. W takie słońce nie trudno o poparzenie słoneczne, więc odpowiedni krem zrobi zawsze robotę. Podoba mi się też fakt, że przynosi ulgę zmęczonej skórze sprawiając, że wygląda bardzo promiennie.



Vichy dercos ultra regenerujący szampon
A na koniec oczywiście nie możemy zapomnieć o pielęgnacji włosów! Takie upały i wakacyjne szaleństwo sprzyjają szybszemu przetłuszczaniu się włosów, plątaniu i w ogóle mam wrażenie, że jakoś ciężej te włosy idzie ogarnąć, więc odpowiednie oczyszczenie to podstawa w pielęgnacji włosów, żeby dobrze umyć skórę głowy, jak i ją odświeżyć, odbić włosy od nasady, a przy okazji wypielęgnować je też i na długości. Ten szampon naprawdę super się pieni, fajnie pachnie i cudownie myje włosy! Ja jestem zachwycona. 


A jak wygląda taka pielęgnacja w praktyce, to już zapraszam na insta, gdzie macie pokazaną mnie w łazience, trochę się ogarniającą! 







[wpis reklamowy we współpracy z Pure Beauty]

Sesderma C-Vit liposomowe serum do twarzy

07 sierpnia 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? W końcu koniec tygodnia, tak długo na to czekałam, jak jest gorąco to jakoś mi się dłużą tygodnie, ciężko się oddycha i jeszcze ciężej się myśli! Za to my dzisiaj się weselimy, mamy imprezę i strasznie się cieszę, bo będzie na pewno wspaniale!
A ja dzisiaj mam też dla Was wspaniały kosmetyk, serum do twarzy liposomowe! Uwielbiam serum do twarzy, uwielbiam ten etap pielęgnacji, zawsze daje mi dużo nawilżenia i odżywienia i mega mnie cieszą kolejne takie produkty do testów. Tym razem padło na markę Sesderma!


Sesderma C-Vit 
liposomowe serum do twarzy





Serum znajduje się w szklanej małej buteleczce, mamy tutaj 50ml, początkowo serum znajduje się w kartonowym opakowaniu, na którym znajdują się wszystkie najważniejsze informacje. Bardzo podoba mi się ta buteleczka z ciemnego szkła, jasne napisy super się wyróżniają na tle tej buteleczki, a ciemne szło sprawia, że serum w środku dłużej utrzymuje swoje właściwości, dzięki temu, że światło się tam nie dostaje. Mamy też pipetkę, więc ja już w ogóle jestem kupiona, wygoda w aplikacji ogromna, możemy pipetką wylać serum na dłoń albo bezpośrednio na skórę.
Serum ma dosyć gęstą konsystencję, lekko żelową, ale naprawdę bardzo przyjemną i zbitą. Na szczęście bardzo łatwo rozsmarowuje się po twarzy, jak i po szyi i dekolcie. Serum nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze, co też jest dla mnie mega ważne. 



Ja używam serum dwa razy dziennie, oczywiście jest to produkt numer dwa w mojej pielęgnacji, zaraz po esencji czy toniku, a jeszcze przed kremem pod oczy i kremem do twarzy. Serum dla mnie jest idealnym dodatkowym zastrzykiem nawilżenia i odżywienia, jest dla mnie takim boosterem wzmacniającym i podbijającym działanie wszystkich innych kosmetyków nakładanych na skórę. 
Serum cudownie pielęgnuje skórę, sprawia, że jest miękka, gładka i bardzo przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam, żeby na skórze pojawiły się jakieś wypryski, skóra też się nie zapchała. Za to została pięknie nawilżona i oczywiście odżywiona, bariera hydrolipidowa została wzmocniona, a skóra też pięknie rozświetlona. 



Tak, jak pisałam uwielbiam serum i to serum również wyląduje w moich ulubieńcach. Jest naprawdę przyjemnym produktem, ma super konsystencję, nie zapycha, nie zatyka porów, pięknie nawilża i odżywia skórę, pielęgnując ją na każdej płaszczyźnie, efekty są genialne, a ja bardzo lubię efekt świeżej i promiennej cery rano. Sesderma zdecydowanie wie co robi!

A u Was jak idzie używanie serum i wieloetapowa pielęgnacja twarzy? Dajcie koniecznie znać, a ja Was też bardzo zapraszam do Pure Beauty, bo te boxy potrafią być wypełnione właśnie takimi perełkami z wyższej półki!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie byłą wymagana]

BIOTANIQE DERMOSKIN EXPERT MICRO PURIFYING łagodny żel do mycia twarzy

04 sierpnia 2026

 

Dzień dobry! Jak tam? Co tam? Jak się macie? Mamy gorącą pogodę, mamy tutaj na prawdę szaleństwo, jest znowu gorąco, że aż ciężko oddychać, znowu jest duszno, znowu pot się leje zewsząd i ciężko jest wytrzymać - przynajmniej mi. Bo gwarantuję Wam, że i dzieci, jak i mąż bawią się świetnie - ciągle na zewnątrz, ciągle w basenie i nic im nie stoi na przeszkodzie, żeby się bawić jeszcze lepiej - szacun!
A ja się świetnie bawię, kiedy mam chwilę dla siebie i chwilę spokoju - w końcu, tak rzadko ostatnio mam takie momenty ciszy, kiedy naprawdę nie słychać krzyków, uwielbiam ten reset! Dlatego dzisiaj mam dla Was dla mnie nowość, a tym bardziej, że ta nowość dopiero, co się pojawiła w najnowszym boxie od Pure Beauty i jest to Biotaniqe, łagodny żel do mycia twarzy, który od razu wskoczył do mojej łazienki i zaczęło się używanie!


Biotaniqe Dermoskin Expert - micro purifying
łagodny żel do mycia twarzy





Biotaniqe łagodny żel do mycia twarzy znajduje się w bardzo smukłej, ale niesamowicie wygodne buteleczce w użytkowaniu. Mamy tutaj delikatne kolory niebieskie, które od razu nam się kojarzą z morzem, oceanem i po prostu wyjazdem. Na opakowaniu mamy wszystkie informacje, chociaż te białe napisy nie są zbyt wyraźne i czytelne, ale to nie szkodzi, bo tak naprawdę użytkowanie i sposób stosowania jest standardowy. Mamy pompkę, którą ja uwielbiam, działa bez zarzutu, nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość produktu na raz. A dla mnie pompki w kosmetykach są mega wygodne!
Żel ma bardzo fajną konsystencję, idealną formułę, żeby przyjemnie umyć buzię z zanieczyszczeń, jak i z makijażu. Ja wszystkie takie żele ostatnio używam też i do demakijażu, bo uwielbiam takie szybkie oczyszczenie. Zapach jest też bardzo na plus, lekko ziołowy, ale jest ładny.



Tak, jak pisałam używam tego żelu głównie codziennie do demakijażu z wykorzystaniem specjalnej gąbeczki. Żel nie pieni się, ale naprawdę super rozprowadza się po twarzy i zmywa bardzo dokładnie makijaż. Żel nie szczypie w oczy, nie powoduje zamglenia, ale bardzo dokładnie domywa wszystko we wszystkich zakamarkach i wszędzie. Żel nie pozostawia na skórze żadnych resztek makijażu, świetnie domywa też i mocny, wieczorowy makijaż, który czasem jest bardzo ciężki, a ja lubię brokat i ciemne cienie do oczu, więc naprawdę super.
Oczywiście, żelu używam też w dni bez makijażu. Bardzo fajnie odświeża wtedy skórę oczyszczając ją z nadmiaru sebum, jak i innych zanieczyszczeń. Żel bardzo fajnie uspokaja, koi i łagodzi też podrażnienia, sprawia, że skóra jest gładka i miękka, a na dodatek nie ma niekomfortowego uczucia ściągnięcia na skórze. 



Ja jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego żelu, on super oczyszcza skórę ze wszystkiego, a co najważniejsze ekspresowo zmywa makijaż. Zmywa wszystko, co na tej twarzy się znajduje, przy okazji wygładza i zmiękcza skórę. Dla mnie najważniejsze jest to, że skóra jest dobrze oczyszczona, że jest świeża i ukojona, a na dodatek idealnie przygotowana na wszystkie kolejne etapy pielęgnacji. Super nakłada na nią maskę, krem itp. Od kiedy używam tego żelu zauważyłam mocną poprawę w kondycji skóry - jestem mega zadowolona! A przy okazji, żel jest niesamowicie wydajny, on mi starczy na bardzo długo, jedna dwie pompki to jest maks użycia na wieczór, co jest świetnym wynikiem!
Rewelacja! Ale muszę przyznać, że ta marka od pierwszego kosmetyku bardzo mi spasowała i chcę więcej! Te produkty sprawdzają się u mnie rewelacyjnie.


A Wy znacie markę Biotaniqe? Lubicie te produkty? Jakie jeszcze produkty są Waszymi TOP? Dajcie znać, ja będę chętnie sprawdzać kolejne produkty!

[wpis reklamowy]


Denko lipiec 2026r.!

01 sierpnia 2026


Dzień dobry! Witamy się z Wami w sierpniu, połowa roku za nami, bliżej niż dalej do końca roku - szok! Ja wiem, że się powtarzam, ale naprawdę podoba mi się to, jak szybko ten czas ucieka, jak szybko to wszystko się dzieje, Poproszę jeszcze te dwa lata, żeby tak czmychnęły, a potem możemy znowu chillować i sobie spokojnie żyć. Ehhh, ale muszę przyznać, że ostatnie denko przegapiłam z wielu powodów. Było też ogromne, a ja jakoś nie byłam w stanie przez to przebrnąć. Spadek formy, ale w tym miesiącu jestem!


W tym miesiącu jestem i mamy nie za duże denko, dzięki czemu jest mi jakoś łatwiej się za nie wziąć. A i w tym miesiącu są jakieś takie ciekawsze rzeczy, o których mogę napisać coś więcej, a to mi się podoba! Mamy produkty, które bardzo lubię i większość też bardzo polubiłam. 



Zaczynając od Ulubieńców, też stwierdziłam, że może nie będę tutaj wrzucać produktów, które naprawde pojawiają się co miesiąc, chyba że naprawdę chcę je znowu pokazać, ale te, które pojawiają się rzadziej. Jak np. Garnier Fructis, banana hair food, odżywcza maska do włosów bardzo suchych jest to maska, która robi rewolucję na moich włosach, cudownie je zmiękcza, cudownie wygładza, odżywia i nawilża. Włosy dzięki niej są w naprawdę super stanie. A zostając w tej marce, mamy jeszcze Garnier Skin Naturals, hydra bomb maska w płachcie dla odwodnionej skóry - te maski wszystkie są najlepsze, ja je uwielbiam - cudownie nawilżają, odżywiają i wygładzają skórę, sprawiają, że twarz wygląda promiennie i świeżo! A Kimoco Beauty, collagen mask, maska w płachcie wygładzająco - regenerująca to są kolejne produkty, które warto kupować w drogerii! One są tak turbo tanie na promocji, a tak super działają, że naprawdę! Nie przejdźcie obok nich obojętne, bo to sztos! Podobnie, jak Facelle, płyn do higieny intymnej - może nie jest moim jakimś super ulubieńcem, ale jest w porządku, myje, odświeża, a przy okazji jest super tani, więc w sumie why not!



  • Attis, żel pod prysznic blackberry & avocado -  ten żel pod prysznic bardzo mi spasował, nie spodziewałam się po avocado niczego wow, ale naprawdę pozytywnie się zaskoczyłam, żel pod prysznic super się sprawdzał, świetnie pienił i delikatnie pielęgnował skórę - naprawdę fajny1
  • Garnier Hyaluron Barrier Repair Liquid Care, esencja nawilżająca - te produkt idealnie podmienił mi etap tonizowania za pomocą produktu w sprayu, na początku było mi ciężko się przekonać do wylewania produktu na dłoń i wklepywania w skórę, ale szybko się do tego przyzwyczaiłam i naprawdę fajnie! Skóra jest w super stanie.
  • Hair in Balancy by Only bio, o'lej do olejowania włosów wysokoporowatych - w tej chwili mam już drugie opakowanie tego oleju, co jest najlepszą rekomendacją. Bardzo mi spasował ten olej, świetnie nawilża i odżywia włosy, mocno je pielęgnuje. Końcówki są w super stanie i naprawdę ekstra działanie.
  • Dermedic, Melumin rozjaśniająca emulsja micelarna - ta emulsja zmywała makijaż dosłownie w sekundę, radziła sobie z tym fenomenalnie, genialnie i w ogóle wow! Cały makijaż był zmyty, a skóra nie była ściągnięta, ani wysuszona, a ładnie zadbana i wypielęgnowana, świetny produkt!
  • Rituals, The Ritual od Jing, krem do rąk - nawet nie będę mówić, jak długo używałam tego kremu, ale naprawdę idzie mi coraz lepiej - choć bardzo powoli. Świetny był ten krem, miał czarujący i taki namiętny zapach, a dodatkowo dłonie były ładnie nawilżone i miękkie.



  • Farmona, Tutti Frutti, everyday glow peeling wygładzający do ciała - ten peeling był w porządku, całkiem spoko konsystencja, miły i przyjemny zapach, ale zdecydowanie jest to za drobno ziarnisty peeling, ja zdecydowanie wolę gruboziarniste, mocne zdzieraki, tutaj jest mega delikatnie, co dla skóry wrażliwej będzie zbawieniem, bo w dalszym ciągu efekt wygładzenia i zmiękczenia skóry był zadowalający.
  • Farmona Radical Hair Clinic, fresh&volume, nawilżająca odżywka do włosów - odżywka do wlosów, która się fajnie sprawdziła, była bardzo przyjemna, ładnie wygładzała włosy, ładnie je pielęgnowała, ale no w dalszym ciągu nie było jakiegoś super efektu wow. podobało mi się bardzo to, że mogłam jej zdecydowanie używać z córką w tym samym czasie i efekty też były spoko!

Mamy to denko! Na dobry początek miesiąca fajnie jest się też pozbyć starych śmieci, które mi zalegają zazwyczaj. W dalszym ciągu musze popracowac nad zużywaniem masek, ale coś czuję, że w tym miesiącu pójdzie mi lepiej. Trzymajcie za mnie kciuki! A jak Wasze zużycia w tym miesiącu?