Green Glow - Pure Beauty

30 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie ostatniego dnia czerwca? Jak się macie w te upały? Powiem Wam, że ja za każdym razem jak patrzę na prognozę pogody to łudzę się, że w końcu te deszcze się spełnią i rzeczywiście coś popada! A tu za każdym razem się deszcz i burze przesuwają w tych prognozach na następny dzień i dalej nic. Ale wierzę, że w końcu nadejdzie ten dzień, że naprawdę przyjdą do nas deszcze i będzie super przyjemnie.

A na razie mogę Wam uprzyjemnić ten czas najnowszym boxem od Pure Beauty! Pięknym zielonym, w cudowne kwiaty, które uspokajają mnie od samego patrzenia na nie. Uwielbiam tę koloryst6ykę, uwielbiam te kwiaty, w ogóle wszystko mi tutaj gra i pasuje. Nawet zawartość kolorystycznie pasuje, mamy tutaj wszystkie najpotrzebniejsze kosmetyki, od kolorówki, po pielęgnację, a nawet zapach ! Znajdziemy tutaj dosłownie wszystko, co jest ogromnym plusem, bo u nas w te wakacje dużo się dzieje! Mamy wesela, mamy chrzciny, wyjazd, a na dodatek dużo zmian, ogarniania i planowania. 



AJONA STOMATICUM koncentrat do zębów, dziąseł i języka
Zaczynamy od jedynej takiej pasty w formie koncentratu! Jest to medyczna formuła, nie byle co, bo uwaga świetnie radzi sobie z problemami krwawiących dziąseł, odsłoniętych szyjek zębowych! Ta receptura pozytywnie wpływa na zdrowie jamy ustnej, chroni też zęby przed próchnicą i dziąsła przed stanami zapalnymi! Na pewno świetnie się sprawdzi u osób, które mają problemy i potrzebują czegoś specjalistycznego. Ja korzystam z tego koncentratu głównie na wyjazdach, bo jest super mini opakowanie, ale też polecam każdemu borykającemu się z problemami.



REGENERUM regeneracyjne serum do stóp_
No i nie zapominajmy o naszych stopach! Już od jakiegoś czasu stosuję kremy regularnie, nakładam skarpetki, bo w tym sezonie stopy są cały czas na wierzchu! I dobrze, jeszcze parę ważnych imprez je czeka, na których powinny prezentować się bardzo ładnie, więc tym bardziej się cieszę, że mam kolejny produkt, który mi pomoże. Mamy tutaj intensywne nawilżenie, odbudowę skóry suchej, szorstkiej i zrogowaciałej. Skład jest ekstra; mocznik, pantneol, masło shea, witamina E oraz oleje naturalne. Poza tym, zapewnia zmiękczenie, regenerację, łagodzenie podrażnień i ochronę przed pękaniem skóry. Rewelka!



BALNEO KOSMETYKI biosiarczkowe mydło mineralne w płynie
Powiem Wam, że teraz w te upały myję ręce 15 razy częściej niż myłam do tej pory, naprawdę tak często odczuwam dyskomfort, że szok. Dlatego mydła u nas teraz idzie dużo w zaostrzającym tempie! TO delikatnie oczyści skórę, bez naruszenia naturalnej bariery. Zawiera wodę siarczkową, dzięki czemu łagodzi podrażnienia iw spiera regenerację. Idealne do codziennej pielęgnacji, więc na pewno niedługo o nim napiszę!



ATTIS żel pod prysznic blackberry & avocado
I kolejny produkt, z którego się bardzo ucieszyłam, czyli żel pod prysznic. Akurat mój się skończył, więc ten dumnie zajął pierwsze miejsce w mojej łazience i używamy! Ten żel ma delikatne składniki myjące, jest wegański i łagodny dla skóry. Zostawia skórę czystą i pachnącą, a konsystencja sprawia, że bardzo łatwo rozprowadza się i zmienia w delikatną myjącą pianę. Pachnie fenomenalnie, a konsystencja jest turbo przyjemna. Uwielbiam prysznice z tym żelem!



SIMPLY0, GREEN BREEZE kuracja proteinowa do włosów
No i nie zapominajmy o pielęgnacji włosów, ta kuracja proteinowa na pewno się mi przyda. Seria Green Breeze to kompleksowa pielęgnacja włosów oraz skóry głóo0wy, oczyszcza, regeneruje i intensywnie nawilża! Produkt jest bogaty w proteiny, biotynę, pantenol a także mentol, które wzmacniają włosy i przywracają im miękkość, blask oraz uczucie świeżości. Super!

Inne opcje: seria green breeze: odświeżający szampon do skóry głowy, seria wild flower: odświeżający szampon do włosów lub kuracja proteinowa do włosów 



BIOELIXIRE DR. PLEX saszetki regenerujące do włosów
A na tą saszetkę cieszę się ogromnie! Mamy tutaj ekspresową kurację do wło9sów, które mocno regeneruje, odbudowuje włosy, a także turbo nawilża! Zawiera keratynę oraz składniki odżywcze, więc struktura włosa zostanie wzmocniona, wygładzona, a także włosy będzie miękkie i lśniły cudownie. Na pewno użyję już niedługo, bo mam eventy, na których chcę wyglądać bardzo dobrze, a nie wiem czy zdążę do fryzjera, więc super sprawa!



DERMEDIC hydrain krem-żel ultranawilżający
Kto nie zna marki Dermedic, ten musi szybko to zmienić. To są kosmetyki ultra nawilżające, które sprawiają, że skóra prezentuje się fenomenalnie, jest cudownie odżywiona, nawilżona i w ogóle top of the top! Konsystencja jest super delikatna, sprężysta, ja je uwielbiam. One na lato i na te upały są najlepszym wyborem! Mamy tutaj wielopoziomowe nawilżenie, aż 48-godzinne oraz ochronę skóry. Przy okazji, wspiera regenerację naturalnej bariery ochronnej skóry, przeciwdziała suchości, koi podrażnienia i pomaga spowolnić procesy starzenia się skóry. Nie zatyka, szybko się wchłania - jest naprawdę ekstra!



PUROO CLINIC krem peptydowy na noc
I pamiętajmy, że noc jest idealną porą na regenerację skóry, na mocne nawilżenie i na działanie! Ten odżywczy kosmetyk świetnie zregeneruje skórę właśnie podczas snu, intensywnie nawilży, ale i wygładzi zmarszczki, poprawi elastyczność skóry i pozostawi ją miękką, jak i wypoczętą. Mamy w składzie wielofunkcyjny peptyd o mechanizmie działania wpływającym na rozluźnienie mięśni mimicznych twarzy, więc wow! Coś nowego, coś superowego - sprawdzimy!



REVERS COSMETICS perfumetka 'sweet whisper'
A jak już skórę mamy wypielęgnowaną, to czas pachnieć i czarować! A perfumetki to świetna opcja na wakajki, małe torebki, można zawsze do nich coś wcisnąć i cieszyć się pięknym zapachem cały dzień, nawet w te upały! Są to kobiece zapachy, na co dzień, ale i na wieczór - rewelacja. Różne zapachy, od świeżych, lekkich po bardziej zmysłowe, które ja właśnie uwielbiam i coś czuję, że to będzie mój ulubieniec tego lata!
Inne opcje: Floral Romance, Currant Charm, Peony Dream, Green Harmony, Blooming Garden



BOURJOIS healthy mix podkład od twarzy nawilżający
A jak już jesteśmy wypachnione i wypielęgnowane to możemy zadbać o makijaż. A w tym roku healthy i natural glow jest modne! Cieszę się, że mam teraz te fluidy, bo po ostatnim opalanku mój dekolt jest trochę ciemniejszy od reszty ciała, więc ciężko jest mi dobrać odpowiedni fluid, chwilowo ratuję się koszulkami bez dekoltu. Ten podkład jest też produktem pielęgnacyjnym, który dobrze kryje niedoskonałości, zapewnia naturalne i świeże wykończenie każdmeu typowi cery. Formułą jest trwała i komfortowa, nie obciąża skóry, dobrze się rozprowadza i utrzymuje efekt wypoczętej i promiennej cery przez wiele godzin.



FACEBOOM cień do powiek w sztyfcie long lasting eyeshadow stick
I nie zapominajmy o glow na oku! Ja jestem sroką i sroką też jestem w makijażu. Uwielbiam mocno zrobione oko, takie które przyciąga spojrzenia innych, a takie sticki są zdecydowanie najlepsze> Mamy tutaj sztyft, a cień ma kremową konsystencję, dzięki czemu aplikacja jest bardzo łatwa. Kolor jest bardzo intensywny i banalnie się blenduje ten cień bez żadnego wysiłku. Idealny do makijażu na dzień, jak i na noc. 



MISS SPORTY studio lash mermaid lashes tusz do rzęs
A na koniec czas podkreślić spojrzenie! Ten tusz do rzęs jest czarny, nadaje objętości, wydłuża i podkręca rzęsy. Formuła jest bardzo lekka, dzięki czemu nie skleja włosków, nie kruszy się i zapewnia trwały efekt. Szczoteczka precyzyjnie rozdziela rzęsy tworząc wyraziste spojrzenie. Powiem Wam, że na początku ten tusz wydawał się u mnie niepozorny, ale teraz jestem zachwycona! Uwielbiam go, pięknie podkreśla spojrzenie, robi dokładnie to, co obiecuje marka. Rozdziela rzęsy, wydłuża je i sprawia, że spojrzenie przyciąga uwagę, a ja właśnie to lubię! Już niedługo zobaczycie zdjęcia, bo jest co chwalić


No i mamy to! Cały box, cały czerwcowy box już za nami, teraz tylko czas na recenzję, a ja już się zabieram za pisanie. Sporo produktów jest już używanych, więc naprawdę szykujcie się na sporo recenzji! A jeśli macie, coś co Was ciekawi najbardziej to też mi dajcie znać - jestem bardzo ciekawa co tam!


[wpis sponsorowany]

Vichy Purete Thermale
preparat do demakijażu 3w1

28 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Jak znosicie te upały? Dajecie radę? Macie basen rozłożony? A może od wczoraj wylegujecie się po prostu gdzieś nad wodą i się chłodzicie? Powiem Wam, że gdyby nie to, że basen nam przyszedł w piątek to ja nie wiem, co my byśmy zrobili. Byłoby bardzo ciężko przetrwać te upały, a tak to siedzimy w domu, kto chce to się może schować w domu, nie ma problemu z obiadem, toaleta, kolejkami i tłokiem ludzi - uwielbiam to!
A tak, jak uwielbiam nasz nowy basen, tak samo uwielbiam produkty, które ekspresowo oczyszczają buzię, które robią demakijaż w sekundę i które sprawiają, że nie muszę używać miliona wacików i mogę to zrobić elegancko pod prysznic. No i właśnie dlatego przyszedł czas na Vichy i jego preparat do demakijażu!


Vichy Purete Thermale - One Step Cleanser
preparat do demakijażu 3w1




Vichy i ten preparat do demakijażu nazywa się trochę tajemniczo, trochę tak jakbyśmy mieli do czynienia z jakimś specjalistycznym produktem, ale opakowanie mamy standardowe, dość proste. Tubka, która stoi na głowie ułatwia dozowanie kosmetyku, mamy na niej najważniejsze informacje, chociaż w celu poszukania konkretów w języku polskim polecam zdecydowanie Internet. Aczkolwiek opakowanie jest dość smukłe, wygodne i zajmuje niewiele miejsca, więc jest super na wyjazdy, Zamknięcie jest na zatrzask, jest dość solidne, nie otwiera się samo i nie nabiera wody,
Konsystencja tego preparatu jest, jak mleczko, czyli kremowy, ale rzadszy kosmetyk, który może ale nie musi się przelewać i wylewać, ale warto uważać i pilnować. Zapach jest bardzo delikatny, ale dość kosmetyczny.



Ja stosuję ten preparat bezpośrednio na skórę, jest to zdecydowanie moja ulubiona forma demakijażu, bez wacików, woda pod prysznicem - szybko i konkretnie możemy zmyć makijaż, to jest coś co ja bardzo lubię.
Tutaj robię zawsze tak samo, chociaż nie powiem używam tego produktu głównie na wyjazdach, dzięki mniejszej pojemności i bardziej ergonomicznemu upakowaniu. I tutaj produkt zdecydowanie spełnia moje oczekiwania, ale ze względu na to, że jest to bardzo konsystencja przypominająca mleczko do demakijażu, nie obejdzie się tutaj bez dodatkowego oczyszczenia lub użycia jednak wacików. Ale ja i tak lubię dwuetapowe oczyszczanie, więc zdecydowanie lepiej się czuję, jak po użyciu zastosuję dodatkowy żel lub peeling do twarzy. Preparat ogólnie makijaż usuwa, musimy pamiętać o drugim produkcie do oczyszczenia mleczka i będzie w porządku. Cały makijaż zmyty, bez żadnych resztek.



Aczkolwiek nie jest to zdecydowanie moja ulubiona forma demakijażu, dlatego też w podróże zawsze zabieram ze sobą płyn micelarny, jak i dodatkowe żele i peelingi, żeby właśnie jakoś wesprzeć ten preparat. Bardzo lubię demakijaż pod prysznic, więc robię to nawet wtedy, kiedy początkowo mogę rozmazać wszystko, a potem zmyję to czymś innym. Grunt, że mam wygodę. Makijaż ostatecznie jest zmyty, a buzia dokładnie oczyszczona, co też jest super ważne!


Zdecydowanie wolę szybsze rozwiązania, to mleczko jest przyjemnym produktem na wyjazdy, które mogę użyć albo bezpośrednio na twarz albo na wacik i zrobić demakijaż tradycyjnie. Nie należy do moich ulubieńców, ale na pewno są osoby, które preferują ten sposób na demakijaż, dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Dermedic Melumin rozjaśniająca emulsja micelarna

26 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Czy Wy się już szykujecie na te upały? U nas woda w basenie się grzeje, mam nadzieję, że nagrzeje się na tyle, że będzie przyjemnie w weekend się w niej schłodzić, ale naprawdę ten upał już daje ni się we znaki, mam wrażenie, że już mój mózg słabiej działa i nie kontaktuje tak, jak powinien. Ale zobaczymy, co będzie w poniedziałek, wtorek czy wtedy będę jeszcze świadoma tego, co się dzieje dookoła mnie.
Ale dzisiaj ja bym Wam chciała pokazać moje ostatnie odkrycie, Dermedic - emulsja micelarna, która służy do oczyszczania, jak i demakijażu twarzy. A takie cuda są tylko i wyłącznie w boxach Pure Beauty. Taki produkt teraz w te upały jest naprawdę super przydatny, bez użycia wody ma za zadanie nam oczyścić twarz całkowicie, więc sprawdźmy to!


Dermedic Melumin
rozjaśniająca emulsja micelarna





Emulsja micelarna znajduje się w tubce, jest to niestandardowe opakowanie, jak na produkty do demakijażu, więc już na tym etapie początkowym mamy coś nowego i innego. Tubka stoi na głowie, więc całkowicie nie ma problemu z wydobywaniem produktu z opakowania. Opakowanie zamykane jest na zatrzask, nie otwiera się samo, a i nie zbiera wody w tym zamknięciu, więc wszystko tutaj jest w porządku. Na opakowaniu mamy najważniejsze informacje, 
Konsystencja tej emulsji jest intrygująca, nie jest wodnista, nie jest też mocno żelowa czy kremowa, czy oleista, jest raczej rzadka, ale też i trochę zbita ta konsystencja, ale w dalszym ciągu trzeba uważać. Stosujmy mniejszą ilość produktu niż większą, bo większa ilość może nam po prostu spłynąć z dłoni. 



Przejdźmy do najważniejszego i do najciekawszego zarazem. Ta emulsja jest turbo skuteczna, ja jestem w szoku. Pod prysznicem zmywa makijaż w sekundę, nie ma sensu stosować wodę, nie współpracuje w ogóle z moją gąbeczką do demakijażu, której tak naprawdę nie ma nawet sensu użyć, bo makijaż już po nałożeniu tej emulsji jest po prostu zmyty. Ja jestem w szoku, pod wrażeniem i w ogóle wow. Jak to jest możliwe?
Biorę emulsję na dłoń i rozcieram po twarzy i momentalnie cały makijaż się rozpuszcza, nie mają znaczenia tutaj cienie, wodoodporne tusze, konturowanie, mocne czy lżejsze podkłady - makijaż jest po prostu zmyty, dacie wiarę? Dajcie, bo naprawdę jest to moje odkrycie. Mam wrażenie, że ta emulsja jest świetna teraz na wakacjach, kiedy np. po pracy czy jakimś evencie my chcemy zmyć makijaż po powrocie do domu, ale nie chcemy za bardzo się ciapać. Wszystko się zmyje, od początku do końca.
Nie podrażnia i nie uczula, co też jest super przy produktach nakładanych na oczy.



Dla mnie to jest naprawdę hit. Ta emulsja micelarna zdecydowanie zrobiła to, co miała zrobić, jest hiper skuteczna! Świetnie zmywa każdy makijaż, a co najważniejsze domywa wszystko bez wyjątku. Nie ma żadnych resztek tuszu do rzęs, nie ma nic na twarzy! Ja byłam w szoku, emulsja świetnie domywa makijaż, oczyszcza buzię i przy okazji pielęgnuje skórę. Bo skóra po użyciu nie jest ściągnięta, nie jest wysuszona czy podrażniona. A powiedziałabym nawet, że jest ładnie nawilżona i wypielęgnowana. Zdecydowanie jest to mój kosmetyk na wieczór, który zmyje wszystko z twarzy po całym dniu i przygotowuje skórę do pielęgnacji wieczornej. Bomba!


Nic dodać nic ująć, to jest naprawde świetny produkt!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]


Vianek nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z lnu

24 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Co u Was słychać? Mamy już środę, a ja już się szykuję na ten nadchodzący, turbo gorący weekend. Planuję, co będziemy pić, jakie przekąski może przygotować, w co się zaopatrzyć, żeby przetrwać, a zarazem żeby fajnie spędzić czas. Oczywiście basen został kupiony, teraz tylko trzymajmy kciuki, że dojdzie do nas przed weekendem, a ja już się nastawiam, że może trochę uda się w nim odpocząć.
A zanim beztroski, upalny weekend mam dla Was dziś recenzję produktu pod oczy. Tym razem, padło na markę Vianek, markę, która ma super składy i naprawdę bardzo przyjemne produkty. Ja też bardzo dużą wagę przykładam do kremów pod oczy i jest to moja dosyć problematyczna strefa, dlatego mam tu spore wymagania, nie jest lekko mnie zadowolić!


Vianek nawilżający krem pod oczy
z ekstraktem z lnu





Krem pod oczy od Vianek znajduje się w standardowym opakowaniu dla tej marki, jest to dość wąska tubka, nawet niewielka, taka która świetnie leży w dłoni i naprawdę wygodnie się jej używa. Tubka jest najpierw w kartoniku, na którym znajdują się wszystkie najważniejsze informacje. Samo opakowanie tak jak pisałam jest wygodne w użyciu i nie zapominajmy, że ma pompkę, która dozuje idealną ilość produktu. Jedna niepełna pompka wystarcza całkowicie do nałożenia na skórę pod oczami.
Krem ma naprawdę super lekką konsystencję, jest mega delikatna, szybko się wchłania. Naprawdę świetnie się sprawdza teraz latem w te upały, kiedy jest turbo gorąco, skóra się poci od wyjścia z łózka, więc ten krem świetnie pasuje mi w tę pogodę. Zapach jest niesamowicie delikatny, ja praktycznie nic nie czuję.



Tak, jak pisałam, krem się wchłania błyskawicznie, ale nie znika, nie jest tak, że się wchłania a my mamy odczucie, jakbyśmy nic wcześniej na skórę nie nałożyły. Co to, to nie! Skóra jest bardzo miękka, delikatna, ujędrniona i elastycznie, a do tego bosko nawilżona i odżywiona. Wszystko jest utrzymane na naprawdę idealnym poziomie, skóra nie jest obciążona, pory się nie zapychają, skóra jest nawilżona, a w dalszym ciągu oddycha. Krem fajnie przygotowuje tę część skóry pod oczami na cały dzień, jak i pod makijaż. nie powoduje ciemnienia makijażu ani ważenia się produktów nakładanych później. Wszystko tutaj gra.



Jeśli chodzi o moje własne odczucia, to ja borykam się jednak z mocno podkrążonymi oczami, jak i cieniami, workami i wszystkim, co tam się może znaleźć. Ten krem super nawilża skórę i utrzymuje wszystko to, co inne produkty zdziałały wcześniej. Nie mamy tutaj kroku do tyłu, skóra jest naprawdę w dobrym stanie. Brakuje mi chociaż minimalnego działania na obrzęki, czy podkrążenia, ale zdaję sobie sprawę, że ten krem tego po prostu nie robi, on ma głównie pielęgnować, nawilżać i uelastyczniać i to właśnie robi. 
Krem bardzo ładnie wygląda, jest niewielki więc wszędzie się mieści, a to jest ogromny plus przy mojej ilości kosmetyków. Jest też wydajny, nie ma potrzeby używać dużej ilości kremu, mniejsza świetnie się sprawdzi, zadziała równie dobrze.


Mi pasuje ten krem, głównie na tę pogodę, nie jest ciężki, jest lekki, a cały czas nawilża i pielęgnuje te okolice oka, prawda jest taka, że moje problemy rozwiążą się też pod warunkiem, że będę piła więcej wody i będę więcej spała, a w dramatycznym sytuacjach zimna łyżka pomoże. Więc fajnie! Ja wiem co robić, żeby dobrze wyglądać, a Wy wiecie, jaki krem się fajnie sprawdzi latem na skórę pod oczami!
Dzięki Pure Beauty, jak zawsze za idealny dobór kosmetyków do swoich boxów.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

ONLYBIO Hair in Balance olej do olejowania włosów wysokoporowatych

22 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Witam się z Wami w poniedziałek, i ojjjj ten poniedziałek był mega ciężko, a szczególnie poranek. Ani ja, ani dzieci nie byliśmy w stanie wstać, nie pamiętam, kiedy je odwiozłam do przedszkola tak późno, ale dziś zdecydowanie musimy iść spać wcześniej, bo to jest już przesada. Ale jestem tak zmęczona po tym weekendzie, że naprawdę ciężko mi wrócić na odpowiednie tory. A na dodatek, dalej nie jestem rozpakowana po piątkowym panieńskim ani po sobotniej imprezie. Ale muszę szybko napisać to, co mam dla Was dziś i biorę się za ogarnianie!
A dzisiaj mam dla Was produkt do włosów i jest to olej do olejowania. Wydaje mi się, że jest to pierwszy olej, konkretnie kosmetyk przeznaczony do olejowania włosów, zazwyczaj korzystałam po prostu jakichkolwiek olejów, które nadawały się do nakładania na włosy i też było git, więc używanie oleju, jako kosmetyku było naprawdę fajne i ciekawe! A firma OnlyBio też ma fajne kosmetyki do włosów.. 


OnlyBio Hair in Balance
olej do olejowania włosów wysokoporowatych





Olej znajduje się w standardowej tubce, z zamknięciem na zatrzask, które jest naprawdę bardzo solidne. Nic się nie zacina, nic się nie zatyka ani samo nie otwiera. Wszystko jest tutaj w pełni w porządku. Opakowanie jest taka dość standardowa, ale na maksa wyróżnia się tu kolorystyka, nawiązanie do galaktyka, sama nazwa o, lej. bardzo do mnie przemawia. Lubię takie drobne akcenty sprawiające, że cały produkt jest jednak wyjątkowy.
Olej ma oczywiście oleistą konsystencję, ale powiedziałabym, że delikatnie, nie jest to bardzo tłusty produkt, który się lepi, klei i jest to nieprzyjemne. Choć po opakowaniu może się wydawać inaczej. Zapach jest bardzo ładny, owocowy, słodki i naprawdę bardzo mi się podoba.



Ja olej staram się nakładać na jakiś podkład, ale nie zawsze jakiś mam, więc czasem też idzie solo, ale w sumie nie ma tutaj jakiejś wielkiej różnicy. Olej mimo wszystko należy do tych bardziej wodnistych, więc przesadzając z ilością nie sprawimy, że całość wejdzie we włosy, tylko niestety spłynie z włosów i się zmarnuję, tutaj zdecydowanie najlepszą opcją jest mniejsza ilość, na kilka razy, tak żeby rzeczywiście włosy były pokryte wystarczającą ilością. 
Włosy po oleju zawsze są inne, ale oczywiście na plus. Są bardziej nawilżone, odżywione, a mięciutkie, że o mamo! Są bardzo miękkie, gładkie i miłe w dotyku. Widać różnicę gołym okiem, że włosy są bardziej wygładzone i prezentują się po prostu lepiej. Końcówki wyglądają na zdrowsze, nie ma pociachanych włosów, wszystko tutaj jest naprawdę super. 



Ja uwielbiam oleje do włosów i zdecydowanie muszę przyznać, że taka pielęgnacja się świetnie sprawdza na moich włosach, są nawilżone, odżywione a na dodatek wygładzone i mięciutkie i milutkie w dotyku. Olej jest dość wydajny, jeśli oczywiście pilnujemy nakładanej ilości, nie ma co nakładać za dużo, bo to nigdy nie sprawi, że włosy będą bardziej nawilżone, bo ta nadmiarowa ilość po prostu spłynie z włosów. Zapach jest super, efekty na włosach są ekstra. Produkt nie obciąża włosów, nie sprawia, że wyglądają źle, przetłuszczone itd. Jest naprawdę ekstra! Ja jestem zachwycona, chciałabym tylko mieć więcej opcji do wyboru do włosów wysok0oporowatych, bo moje włosy uwielbiają zróżnicowane produkty!


A Wy jakie oleje do włosów wybieracie? Co lubicie najbardziej? Olejujecie dalej, czy już daliście sobie spokój?