Dzień dobry! Jak Wam minęła połowa wakacji? A tak na dobrą sprawę, wakacje już się kończą! I niedługo nadejdzie jesień, z której ja się bardzo cieszę, ale nie będę Was jeszcze dręczyć moją radością. Prawda jest taka, że cieszę się na kolejny ciepły weekend, wyjazd wakacyjny jeszcze przed nami, więc mam nadzieję, że pogoda nam dopisze i będę mogła na maksa odpocząć i się zrelaksować!
A jak już o relaksie mowa, to oczywiście mam dla Was produkt, który pod prysznicem potrafi nie tylko świetnie oczyścić skórę, ale przy okazji dać jej odrobinę wytchnienia i ulgę! A dziś mowa o marce Ziaja, która mi się kojarzy z moimi pierwszymi wyjściami do drogerii, czułam się mega fancy używając ich mleczek do ciała, bo pachniały fenomenalnie! Więc wracamy do początków!
Ziaja - Satin Glow
mleczko pod prysznic
Mleczko pod prysznic od Ziaja znajduje się od zawsze w tych samych opakowaniach, co dla mnie jest też i wartością sentymentalną, tak jak pisałam Wam na początku, były to początki drogerii, początki kupowania sobie kosmetyków i ohh, co to były za czasy (tak, mam 30 lat). Mleczko posiada też pompkę, co na maksa ułatwia używanie, bardzo łatwo i szybko wypompujemy odpowiednią ilość kosmetyku na myjkę lub dłoń. Opakowanie jest dość proste, ale mamy fajne, delikatne rysunki przedstawiające róże., a taka prostota bardzo mi się podoba.
Mleczko ma typową konsystencję i mleczną konsystencję, ale należy do tych gęstszych produktów. Produkt nie pieni się jakoś intensywnie, ale odpowiednio na tyle, żeby ułatwić mycie mniejsza ilością produktu. Zapach jest bardzo łatwy i na maksa zapadający w pamięć, powiedziałabym, że jest też nawte intensywny.
Ja oczywiście mleczko stosuję pod prysznicem z użyciem myjki. Bardzo lubię ten sposób mycia, bo mam wrażenie, że przy okazji mogę dodatkowo wygładzić skórę. Mleczko na myjce pieni się wystarczająco, nie jest to ogromna ilość piany, ale tak jak napisałam jest okej, żeby nie wylewać na siebie dużej ilości mleczka, więc jest dzięki temu bardzo wydajne. Zdarza mi się, kiedy po mocniejszym opalaniu mam delikatniejszą lub podrażnioną skórę, nie korzystam z mleczka, tylko właśnie otulić skórę aksamitnym mleczkiem.
Mleczko Satin Glow delikatnie, ale skutecznie myje każdy rodzaj skóry. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pieczenia. Wręcz przeciwnie, kiedy narzekałam trochę na mocniejsza opaleniznę, mleczko przynosiło mi ulgę, koiło skórę i przy okazji dbało o nią. Mleczka nie wysusza skóry, nie sprawia, że po prysznicu musimy natychmiast użyć balsamu do ciała, skóra nie swędzi - wszystko jest tutaj jak najbardziej w porządku.
Bardzo lubię takie produkty, które mega sprawdzają się w wielu różnych okolicznościach, a produkt pod prysznic to zdecydowanie taki kosmetyk, który powinien być do wszystkiego i na każdą okazję. To mleczko sprawia, że skóra jest czyta, a przy okazji wypielęgnowana, nie wysusza ni jej nie podrażnia, za to pielęgnuje i delikatnie nawilża. Przy okazji, mega przyjemnie otula ciało swoją konsystencję, jak i zapachem, dzięki czemu możemy przenieść się w jakieś egzotyczne miejsce lub do ogrodu pełnego kwiatów. Nie zapominajmy też, że mleczko jest mega wydajne, a i tanie, więc win - win! Bardzo polecam.
Ja uwielbiam takie produkty pod prysznic, nie ma się co oszukiwać, ale właśnie takie kosmetyki zużywają się najszybciej, są co prawda chwilę na skórze, ale fajnie jak przy okazji są w stanie też tej skórze zrobić dobrze. A Ziaja jest moim top of the top jeśli chodzi o mleczka pod prysznic. Satin Glow to zdecydowanie bardziej kobieca i elegancka wersja. A top of the top jest też Pure Beuaty, które zawsze ma dla nas same najcudowniejsze rzeczy w boxach!
[wpis reklamowy]














.jpg)










.png)
.png)
.png)
.png)