Pure Beauty Apres Ski ! Garnier & Mixa

09 stycznia 2026

 
Jaką piękną zimę mamy, prawda? No jest nieziemsko! Mroźnie, ale pięknie! Powiem Wam, że mega się cieszę, że mam okazję przeżyć z dziećmi prawdziwą zimę, że mogą doznać na własnej skórze, kiedy rano przed przedszkolem jest ciemno, śnieg skrzy brokatem i trzeszczy pod butami. Uwielbiam patrzeć, jak bawią się w śniegu i nie przeszkadza im to, że po uda mają już mokre spodnie. No ta zimowa aura jest przepiękna!
Tak samo, jak i pudełko w związku ze współpracą między Garnier i Mixa związane z górskim szaleństwem w mroźne dni! Jakkolwiek może być pięknie, musimy pamiętać o tym, że mróz, wiatr i suche powietrze to największy wróg dla naszej skóry i włosów. A tego nie można ignorować, warto się dobrze przygotować!
A Beauty Apres Ski to idealny box z myślą o zimowych potrzebach. Mamy tutaj pielęgnację, która okaże się niezbędna w obecną pogodę. W środku znajdują się produkty nawilżające, odżywiające, wygłądzające i takie, które przywracają skórze komfort, a także zatroszczą się o nasze włosy dodając im naturalnego blasku i gładkości. Bo nie chodzi o to, żeby nagle siedzieć w domu i unikać tej pogody, wystarczy mieć produkty, które nam ułatwią, bo nie dość, że nas ochronią to jeszcze o nas zadbają.

#garnier #mixa #skincare #haircare @garnierpolska @mixa_polska



GARNIER FRUCTIS szampon keratin sleek
I zaczynamy od szamponu, który ma za zadanie oczyścić nasze włosy i skórę głowy, usunie zanieczyszczenia, oleje oraz inne kosmetyki, które znajdują się na włosach. Formułą nie posiada silikonów, a zawiera aż 10% wygłądzający kompleks keratynowy, jak i nawilżający olej arganowy oraz polimery. Szampon przy okazji zapobiegaja puszeniu się, zostawia włosy gładkie i podatne na układanie. Włosy po użyciu są czyste, ale i zadbane!



GARNIER FRUCTIS maska do włosów keratin sleek
A do zestawu mamy maskę, z której cieszę się niesamowicie! Maska idealnie zadziała na włosach puszących się i suchych. Keratynowy kompleks oraz olej arganowy wygładzą włosy. Idealnie nadaje się właśnie na obecną pogodę, na zimę, kiedy nosimy czapki, czy nawet kaski narciarskie. Nie mówiąc już o tym, jak zimowe szaleństwo na zewnątrz wpływa na nie negatywnie. Na szczęście, maska również uzupełnia we włosach keratynę, natychmiast wygładza oraz redukuje ich puszenie. Dzięki czemu włosy są gładkie i błyszczące!



MIXA SENSITIVE SKIN EXPERT urea cica reapir+ multifunkcyjny krem
A tu mamy krem, który jest multifunkcyjny, uniwersalny, dzięki czemu idealnie sprawdzi się na zimowym wyjeździe, czy nawet w domu, kiedy spędzamy z dziećmi całe dnie na sankach czy lepiąc baławana. Krem intensywnie regeneruje suchą i szorstką skórę twarzy, ciała oraz dłoni. Krem również redukuje szorstkość, łuszczenie się, regeneruje i chroni skórę. Posiada super składniki aktywne, w tym mocznik i niacynamid. Ekstra pojemność, wydaje się być idealna i mega wygodna na zimowych wyjazdach.


MIXA HYALUROGEL NOC nawilżający krem-maska
A wieczorem, po zimowych szaleństwach, po ekspozycji na mróz, wiatr i śnieg nie musimy się martwić o hiper przesuszoną skórę! Mixa ma dla nas idealny nawilżający krem-maskę, jest to zdecydowanie must-have, tym bardziej, że ten produkt odbudowuje barierę ochronną skóry, o co musimy dbać podwójnie zimą. A pamiętajmy, że noc też jest idealna na regenerację i wtedy możemy dać skórze kopa! Krem-maska tworzy warstwę ochronną, która przez całą noc nasyca skórę tymi najlepszymi składnikami. Zawiera lubiany przez wszystkich kwas hialuronowy, który nawilża i wzmacnia!


GARNIER SKIN NATURALS płyn micelarny 3w1
No i nie mogło zabraknąć oczywiście kultowego płynu micelarnego, który został lekko odmieniony. Wiecie, że on nie tylko oczyszcza twarz ze wszystkich zanieczyszczeń i makijażu, ale też nawilża i koi naszą skórę? Mamy tutaj wzbogaconą i super skuteczną formułę, która efektywnie oczyszcza skórę ze wszystkiego bez wyjątku i bez podrażnień, bez uczucia ściągnięcia skóra. Mamy tutaj micele odpowiedzialne za tak skuteczne działanie. Produkt jest fenomenem jeśli chodzi o markę Garnier.


GARNIER SKIN NATURALS hydra bomb nawilżająca maska w płachcie
Powiem Wam, że ta maska wpadła w moje ręce w idealnym momencie! Maska w płachcie dzięki gotowej płachty z substancjami jest mega wygodna i szybka w użyciu, co dla mnie jest mega ważne. A dodatkowo właściwości są równie genialne, maska intensywnie nawilżająca, dzięki wodzie morskiej, wodzie bławatkowej oraz kwasowi hialuronowemu. Maska dodatkowo przyczyni się do lepiej zregenerowanej, wygładzonej i wypoczętej skóry. A zimą, taka maska przyda się każdemu, nie tylko po zimowych sportach, ale codziennie skóra jest narażona na mróz i wiatr, nawet będąc tylko chwilę na zewnątrz.


GARNIER VITAMIN C wonder tint
A na koniec mam dla Was coś, co dla mnie jest turbo nowością! Nie widziałam jeszcze tego wonder tintu, ale już mi się podoba. Wygląda genialnie, opakowanie jest mega smukłe przez co wygodne w użytkowaniu, dodatkowo jasny kolor to idealny odcień dla mnie. Mamy tutaj tint czyniący cuda, jest to lekki barwiący fluid, który idealnie wyrówna koloryt skóry, a przy okazji ochroni, nawilży, zredukuje widoczność przebarwień i rozjaśni naszą skórę. Idealny na coś, bo mamy tutaj lekkie lub średnie krycie. Formuła też nie jest tłusta, nie klei się, więc fajnie się sprawdzi przy każdej cerze.  No i nie zapominajmy o SPF50+, którego musimy używać cały rok, szczególnie w trakcie zimowego słońca!



No dla mnie ta zawartość jest fenomenalna, każdy produkt idealnie mi się przyda, a dodatkowo jest to dla mnie motywacja! Motywacja do działania i do realizacji swoich planów. Od dawna chciałam spróbować jazdy na nartach lub na desce i czekam nie nie wiadomo co. Ale nie ma na co czekać, nie ma sensu, trzeba łapać byka za rogi i działać, bo szkoda czasu! Dzięki Pure Beauty, jak zawsze za dawkę dobrej energii, a Wam Mixa i Garnier za cudowne kosmetyki, które przydadzą mi się na pierwszym wyjeździe zimowym!


[wpis sponsorowany]

Ziaja orzeźwiająca mgiełka do ciała i włosów

07 stycznia 2026

 
Dzień dobry! Wróciliśmy! Wróciliśmy do naszego standardowego trybu, wracamy do pracy po dłuższej lub krótszej labie, wracamy do naszej starej rutyny, przedszkole, pobudki, pakowanie, szykowanie i wszystko to, o czym pewnie już zapomniałam po tych dwóch tygodniach spowolnienia. Fajnie, taki czas był chyba każdemu z nas potrzebny, a ja naprawdę się zdystansowałam, odpoczęłam i potrafiłam się wyłączyć. Może i trochę za bardzo, ale na szczęście ten tydzień będzie trwał tylko trzy dni i znowu weekend, więc będzie łatwiej nam się przyzwyczaić na nowo. 
A jak już uczymy się działać od nowa, mamy Nowy Rok, co wiąże się z realizowaniem planów, celów, postanowieniami noworocznymi, mam dla Was coś, co może nas wspomóc. Orzeźwiająca mgiełka do ciała i włosów o świetnym zapachu mango marki Ziaja, która ma sporo przyjemnych właściwości. Ale już przechodzę do clue!


Ziaja orzeźwiająca mgiełka
do ciała i włosów




Orzeźwiająca mgiełka do ciała i włosów znajduje się w dość niewielkiej buteleczce z ciemnego tworzywa, co wpływa pozytywnie na utrzymanie odpowiednich właściwości produktu. Jest prosto, przejrzyście, ale bardzo mi się to podoba, widzimy najważniejsze rzeczy i wszystko tutaj gra. Oczywiście buteleczka ma atomizer, który rozpyla idealną lekką mgiełkę.
Mgiełka jest super rozproszona, więc fajnie pokrywa większą część ciała bez uczucia mokrego w jednym miejscu. Zapach jest obłędny, pachnie słodko, owocowo i bardzo przyjemnie! Zapach jest zdecydowanie orzeźwiający i pobudzający. Idealny!


Wydaje mi się, że mgiełka będzie strzałem w 10 na lato, ale cieszę się, że sprawdziłam ją już teraz, bo fajnie jest mieć coś, bez czego wiem, że się nie obejdę, jak będzie turbo gorąco! Mgiełka daje cudowne uczucie orzeźwienia, schłodzenia i jest po prostu przyjemniej. Do tego pachnie obłędnie, więc fajnie maskuje inne zapachy, a sam zapach utrzymuje się bardzo długo, co jest jeszcze fajniejsze. Super, że możemy też spryskać nią włosy, więc mamy dodatkowy pachnący aspekt. A pachnie mega!
Mgiełka fajnie schładza, ale i delikatnie nawilża. Teraz kiedy czuję ogromne zmęczenie, ta mgiełka mnie odpręża i relaksuje. Sam zapach przenosi mnie gdzieś w ciepłe kraje, więc zimową porą działa pozytywnie na psychikę, która może być zmęczona zimą. 


Mgiełka jest super! Daje ukojenie zmysłom, ale i przyjemność ciału. Oczywiście sporadycznie będę tej mgiełki używać, bo zapach jest nieziemski, a ja lubię jak mi pachnie, ale zdecydowanie mgiełkę będę używać na maksa, jak tylko zrobi się cieplej, a i na wakacjach. No idealnie wkomponuje się w ciepły klimat, da orzeźwienie, ale i lekkie ochłodzenie, jak i delikatnie nawilżenie. Mgiełka fajnie się sprawdzi na basenach czy nad wodą, kiedy będziemy chcieli się odświeżyć. No bomba!


A może ktoś z Was szykuje się na wakacje zimą? Kto ma dość śniegu i minusowych temperatur i ucieka stąd? Jeśli są tu takie osoby, to wiecie co koniecznie musicie zapakować do walizki. A jeśli tak, jak ja czekacie na turbo lato za granicą, to ta mgiełką będzie zakupem numer 1!
A o takich produktach Pure Beauty pamięta cały rok!


[produkt otrzymany w ramach współpacy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Prosalon Professional Artplex Bond Reapir serum odbudowujące

05 stycznia 2026

 
Dzień dobry! Jak się macie? Jak weszliście w 2026 rok? Ja mam wrażenie, że ten Rok konia to będzie mój, działam już z rzeczami, które odwlekałam jakiś czas. I musze przyznać, że jestem mega podekscytowana! Mam też już plan na styczeń jeśli chodzi o bloga, więc teraz tym bardziej wiem, że muszę wytrwać i działać regularnie. Ale muszę jeszcze sobie wypisać jakiś większy plan na ten rok. 
Ale zanim to wszystko zrobię w końcu to mam dla Was pierwszą recenzję na ten rok! I działamy z włosami, działamy, bo ostatnio rozjaśniłam sobie włosy, więc teraz widzę, że muszę o nie bardziej dbać. Ale na szczęście, Pure Beauty zawsze spełnia moje oczekiwania i mam produkt, który może okazać się dla mnie wyborem numer 1 ! Mamy tutaj serum odbudowujące włosy Bond Reapir, które ma za zadanie odbudować nasze włosy. Marka Prosalon to ostatnio marka, która pojawiła się w mojej łazience i coś czuję, że zostanie ze mną na dłużej. A na razie, enjoy!

Prosalon Professional Artplex Bond Reapir
serum odbudowujące





Serum znajduje się w typowym i standardowym opakowaniu, mamy tutaj pompkę, która działa bez zarzutu, a także na opakowaniu mamy też wszystkie najważniejsze informacje. Wszystkie produkty i informacje znajdziemy też z łatwością w Internecie, co jest zawsze mega wygodne i na plus. 
Tak, jak pisałam pompka działa bez zarzutu, tak naprawdę połowa jednej pompki to idealna ilość do nałożenia na włosy suche w ciągu dnia, czy np. rano i wtedy nie ma obawy o sklejenie włosów. Poza tym, całą jedną pompkę chętnie nakładam na noc, kiedy też wiem, że następnego dnia będę myła włosy, a wcześniej serum będzie mogło sobie fajnie działać na włosy. 
Jeśli chodzi o używanie na mokre włosy, to tutaj mamy inną bajkę, całą jedną pompkę możemy nałożyć na włosy i wtedy idealnie wniknie w głąb włosów bez przetłuszczenia i wyżej wspomnianego sklejenia. Serum ma dość 'mokrą' konsystencję, trochę jak taka rzadka maska, dlatego warto najpierw sprawdzić, jak nasze włosy reagują na to serum i wyczuć ile produktu możemy nakładać. A zapach jest przepiękny! Mega słodki, owocowy i po prostu mega! Nawet mój mąż mówił, że pachnie mega!


Serum stosuję zawsze po myciu, ale i czasem lubię sobie w ciągu dnia nakładać jakiś olejek na włosy. To zostawiam sobie na noc, żeby serum miało czas idealnie wchłonąć się we włosy bez obawy, że będą sklejone. Serum używam regularnie na włosy mokre i w sumie zaraz po wysuszeniu, żeby je ujarzmić.
Do ujarzmienia spuszonych włosów sprawdza się idealnie, więc tutaj sztos. Nakładane serum na mokre włosy sprawia, że włosy po wysuszeniu są super miękkie w dotyku, są zadbane, nawilżone i odżywione. Serum nie sprawia, że włosy są sklejone, tylko pięknie wypielęgnowane! Tak, jak już pisałam przy suchych włosach warto zaczynać od mniejszych ilości i sprawdzać, jaka ilość będzie dla nas najlepsza i wtedy też i efekty będą najlepsze! 
Stosowane serum regularnie sprawia, że włosy wyglądają dużo ładniej, są wygładzone, miękkie i naprawdę super w dotyku. Włosy są idealnie chronione i przed wysoką temperaturą i przed po prostu czynnikami zewnętrznymi. Zimą jest ciężko, kiedy nosimy czapki, kurtki, szaliki, zapinamy się czasem pod samą szyję i naprawdę zdarza się te włosy mechanicznie niszczyć, więc każde zabezpieczenie jest na wagę złota! To serum naprawdę ratuje nasze włosy przed różnymi kryzysowymi sytuacjami. 


I dlatego właśnie mogę powiedzieć, że to serum jest wow! Naprawdę uważam, że działa, serum cudownie nawilża, odżywia włosy i sprawia, że wyglądają dużo lepiej. Włosy są wygładzone, mięciutkie i prezentują się tak, że wow! Serum dodatkowo nabłyszcza włosy, bardzo je ujarzmia i pomaga utrzymać w ryzach. Serum świetnie się u mnie sprawdza na kręconych włosach, które są rozjaśniane, suszone i dodatkowo prostowane, więc dużo się tutaj dzieje, co nie pomaga włosom, ale na szczęście to serum wspiera te włosy, chroni je i przy okazji pielęgnuje.
Fajne jest to, że serum działa na wielu płaszczyznach, ma sporo właściwości i nie jest tak, że jest tylko od jednej rzeczy, ale możemy używać tylko tego serum w zależności o momentu i ilości i wtedy będziemy mieć pożądane działanie w danej chwili. I tego właśnie moje włos chwilowo potrzebują, uwielbiam!


A jak u Was z pielęgnacją włosów? Macie jakieś cudeńka, nowinki, które zrewolucjonizowały Waszą pielęgnację i wygląd włosów? Ja kosmetyki na szczęście już mam, brakuje mi jedynie czasu, ale wiem, że będę nad tym systematycznie pracować!



[wpis reklamowy]

Ostatnie denko 2025r.

03 stycznia 2026


Dzień dobry! Witamy się w 2026! Trochę czasu potrzebowałam, żeby się ogarnąć, ale nie ukrywam ogarniam dalej. Dzisiaj pokonałam szafy moich dzieci, zrobiłam tam porządek i mam przygotowaną wielką kupę prania, moja szafa jest posprzątana, ale muszę ją przejrzeć, a do tego potrzebuję trochę przestrzeni i czasu, bo z tym zejdzie mi na pewno bardzo długo. 
Pozbyłam się też denka jeszcze przed Nowym Rokiem, bo bardzo nie lubię wchodzić w Nowy Roku z toną śmieci. Zazwyczaj ten czas między-świąteczny spędzałam na ostrym sprzątaniu i wyrzucaniu rzeczy, co niestety teraz mając dzieci jest trochę problematyczne. Ale grunt, że mam denko do pokazania i jest to ostatnie denko 2025 roku!


A denko jest takie nawet, nawet. Na szczęście udało mi się coś tam przejrzeć te kosmetyki, więc sporo wyrzuciłam bez zużycia, a i bardzo dużą część oddałam, więc cieszę się z tego, że nie marnują sę u mnie w szafce, tylko mają szanse posłużyć komuś innemu! Także bardzo się cieszę. A na razie zapraszam na denko!


Z ulubieńców oczywiście nie może zabraknąć, Queen, nawilżany papier toaletowy, bez którego ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji, korzystania z toalety, tak samo i ogarniania dzieci. Wiem, że są za i przeciw, ale u nas się sprawdza. No i Garnier, płyn micelarny - top of the top, najlepszy z najlepszych. Nie dość, że skuteczny, wydajny, to i w bardzo przystępne cenie - rewelacja. Z kolei Isana, balsam do ust to jest produkt, który każdy powinien poznać, te balsamy są mega tanie, a genialne jeśli chodzi o suche i podrażnione usta. O Catrice, Camouflage, korektor do twarzy chyba za wiele mówić nie muszę. Korektor jest idealny i sprawdza się jeszcze lepiej! Udało mi się zużyć też Garnier Skin Naturals, Vitamin C, maska do twarzy w płacie, one są zdecydowanie najlepsze, żałuję tylko, że tak mało ich zużyłam, dalej mam problem z tym, żeby częściej znajdować czas dla siebie i robić sobie nawet 10 minut takiego relaksu.


  • Ziaja, marshmallow, karmelizowany peeling cukrowy do ciała, truskawkowy puch - ohh, jak ten peeling pięknie pachniał, a w dodatku miał mój ulubiony różowy kolor, więc prezentował się też wyśmienicie. A wyśmienicie to i pachniał, rewelacja. Działanie było tak samo świetne, skuteczne, sprawiał, że skóra była gładka i niesamowicie miękka, a przy okazji zaopiekowana. Boski!
  • Forget me not, summer evening, perfumowany żel pod prysznic i do kąpieli - matko i ja nie napisałam recenzji tego żelu pod prysznic, a tu już się skończył! Ja nie wiem, jak to jest możliwe, ale żel był naprawdę przyjemny! Pięknie mył, a co najważniejsze nawilżał skórę i pielęgnował. A zapach, był ohh cudowny!
  • Clarena, Hydro ECC Mask, hydroalgowa maska do skóry suchej i odwodnionej - i ta maseczka naprawdę była przyjemna! Uwielbiam maski w płachcie, ale ta hydroalgowa wersja byłą tak przyjemna, chłodząca i orzeźwiająca, że to było bardzo cudowne! Maska przy okazji cudownie nawilża skórę, odżywia ją i sprawia, że wygląda promiennie, zdrowo i cudownie. Jest ukojona, a koloryt wyrównany - mega.
  • Radical, trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy - peelingi do skóry głowy to moje odkrycie tamtego roku! Ten peeling był tak samo świetny, sprawiał, że włosy były cudownie odbite od nasady i czuć było to mega odświeżenie i oczyszczenie włosów. Dla mnie niesamowite jest to, że peeling sprawia, że włosy na całej długości są fajne! 
  • Ziaja, Witamina C.B3 tonik do twarzy przed makijażem i po makijażu - ten tonik to był mój sztos tamtego roku i właśnie on sprawił, że mega polubiłam tonizowanie twarzy za pomocą mgiełki, bez użycia wacika, po prostu zmoczenie twarzy tonikiem, działa to cudownie i daje naprawdę super efekty. A ten tonik jest dodatkowo fajny, bo można go stosować na wykonany już makijaż.
  • Vianek, HERO, pianka do mycia twarzy z niacynamidem - kolejny produkt, który okazał się u mnie hitem. Ta pianka świetnie oczyszczała twarz ze wszystkiego, z makijażu, z zanieczyszczeń, czy po prostu odświeżała skórę twarzy. Był na maksa przyjemny, ale i delikatny i skuteczny, a takie produkty uwielbiam. 
  • Garnier, Vitamin C, rozświetlające serum do twarzy na noc - i kolejne serum od Garnier, które się naprawdę świetnie sprawdza, bo Garnier umie w serum, a ta seria Vitamin C to już w ogóle jest sztos, więc mamy tutaj takie kombo kosmetyczne, że wow! Serum nawilża, odżywia, rozjaśnia i robi dokładnie wszystko to, co trzeba!
  • Golden Rose, róż do policzków - a ten róż do policzków był ze mną naprawdę już z 7 lat. Kupiłam go jeszcze przed ślubem i tak sobie był i był, i tak naprawdę wyrzucam go tylko dlatego, że się zaczął tak kruszyć, że aż się cały rozpadł i już nie było czego składać. Ale był bardzo fajny!
  • Miss Sporty Pump Up - extreme volume, tusz do rzęsy - i ten tusz do rzęs sprawdził się u mnie naprawdę fajnie. Bardzo lubię, kiedy moje rzęsy są idealnie podkreślone, wydłużone, pogrubione, a oczy rzucają się w oczy i zyskują taką ciemniejszą oprawę. Tusz super się sprawdził, a na dodatek był tak lekki, że aż niewyczuwalny na rzęsach - mega!

  • So!flow, antyperspirant z betatiną o zapachu owoców leśnych - ten dezodorant nie był w sumie taki zły, zapach miał całkiem okej, może i nie do końca spełniał moje oczekiwania, bo zdarzały się momenty, że czułam się trochę 'spocona', ale to niebyło standardem codziennie. Jakoś tak, mam swoich ulubieńców w tej kategorii i ciężko mi to przebić.
  • Redblocker, koncentrat naprawczy do twarzy - ten koncentrat stosowałam jak serum. Początkowo efekty były naprawdę szokujące i widoczne, ale z czasem zaczęły słabnąć, skóra się przyzwyczaiła, dał jej co miał i więcej już nic nie był w stanie zrobić. Ale wydaje mi się, że z każdym kolejnym kosmetykiem ciężko jest o efekt wow.


I udało mi się przejrzeć to i owo, i znalazłam niestety trochę kosmetyków przeterminowanych bardzo. Są kosmetyki, które w miarę jestem w stanie zużyć w inny sposób, ale jednak tutaj też już chciałam przestać się oszukiwać. Te kosmetyki są dobre, ale ja niestety nie jestem w stanie czasem zużyć wszystkiego do końca, nad czym bardzo ubolewam. Mamy tutaj kosmetyki masek Faceboom, Nivelazione, Miya, Hean, Lirene, Bielenda, a także Yves Rocher. Niektóre produkty fakt faktem znalazłam po latach totalnie o nich zapominając, a niektóre tak sobie czekały na lepszy moment, który niestety nie nadszedł. 

I, mamy to! Plan kosmetyczny na 2026 roku? Na pewno więcej masek na twarz, bo z tym mam cały czas problem, chciałabym być bardziej systematyczna i może dawać z siebie więcej na social media. Ale na to potrzeba dużo czasu, a ja chwilowo mam na maksa mało czasu. Ale, dobrze jest mieć jakieś cele, żeby mieć się czego trzymać, bo łatwiej jest realizować cele, kiedy się je po prostu ma :). Także trzymamy za nas wszystkich kciuki!

Szczęśliwego 2026!

Teekanee Thank You Collection - kolekcja nieziemskich herbat

31 grudnia 2025


Dzień dobry! Jak się macie? Jak się trzymacie? Ja się bardzo cieszę, że rok dobiega końca, mam plan! Mam duży plan na ten rok 2026, mam też dużo nadziei i jestem jakoś tak pozytywnie nastawiona na ten zbliżający się czas. Rok 2026 dla mnie będzie rokiem zdecydowanie spokoju i resetu. 
I wiecie o czym marzę? O spokojnym poranku z ciepłą herbatą spędzonym na rozmowach, na planowaniu w uśmiechu. Ja kawy nie piję, jestem 100% herbaciarą, uwielbiam pić gorącą herbatę, kocham herbatki z dodatkami, cynamon, pomarańcza, rozmaryn, dużo miodu i soku malinowego. Dlatego też uwielbiam jesień i zimę, bo wtedy herbata smakuje jeszcze lepiej w długie wieczory. 

Dumnie mogę przyznać, że powoli moje małe marzenie jest spełniane. Są już poranki w sobotę czy niedzielę, kiedy nigdzie się nie spieszymy, siedzimy w kuchni pijemy herbatę, dzieci są nawet spokojne i można przyjemnie zacząć dzień. A ta herbata jest ze mną nie tylko w weekendy o poranku, herbatą zaczynam dzień w pracy, popijam ją w trakcie korepetycji i tez kończę dzień. Więc możecie się domyślać, że herbat u mnie sporo przeróżnych!


A Teekanne to marka, która robi herbaty z pysznym wyczuciem, świetne kompozycje smakowe, są tu różne mieszanki, ale przede wszystkim mamy duży wybór. Od herbaty zwykłej, przez zielone, czy owocowe, a kończąc na białych i innych. Ja jako osoba kochająca herbatę na maksa cieszę się, że zawsze z herbacianych prezentów. Kubki, miody, akcesoria, zaparzacze i oczywiście herbaty! Na szczęście moja mama o tym wie i bardzo często dorzuca mi herbaty do drobnych prezentów! Tym razem zrobiło to Pure Beauty, które też pamięta o tym, że warto odpocząć, że warto się zatrzymać i dlatego do boxów kosmetycznych dorzuca nam takie przyjemności, jak herbata!


W kolekcji herbat Thank You znajdziemy herbaty owocowe: pomarańczową i maliną, herbatę białą cytrusową i herbaty zielone w wersji podstawowej, cytrynowej oraz z owocem granatu. Wszystkie herbaty mają mocny i smaczny aromat, pachną obłędnie, a smakują jeszcze lepiej. Herbaty idealnie nadają się na każdą porę dnia, do śniadania, do pracy, czy na leniwe popołudnie z książką. Uwielbiam je i piję je nałogowo!

I właśnie moim planem na 2026 jest zdecydowanie więcej spokojnych chwil z herbatą, po prostu nie robiąc nic, odpoczywają, rozmyślając albo czytając sobie książkę. Bez krzyków, a z dużym zasobem cierpliwości. Tak to widzę, ładowanie baterii na cały dzień i wiem, że z Teekanne będzie to nie tylko możliwe, ale i hiper przyjemne!

A Wy, jakie herbaty lubicie najbardziej?

Najszczęśliwszego 2026 !


[wpis reklamowy]