Dzień dobry! Znowu mamy długi weekend, tzn. znowu ja mam długi weekend, ale tym razem jest dla wszystkich! Co robicie? Jakie macie plany? pojechaliście gdzieś, czy odpoczywacie w domu? U nas imprezowo, bo nadszedł czas na urodziny córki, co prawda choroby trochę pokrzyżowały nam plany, ale nie poddajemy się, trzeb sprawić, żeby ten dzień był dla niej wyjątkowy mimo wszystko, więc wierzę, że będzie fajnie!
A dzisiaj mam dla Was produkt do tatuaży, ja mam w sumie już pięć tatuaży i jeden bardzo świeży bo zrobiony jakoś 3-4 miesiące temu! Wszystkie moje tatuaże mają mniejsze lub większe znaczenie, ale jakieś mają i w sumie o niektóre dbałam mniej, a o niektóre bardziej. Ten zrobiony teraz jest jednym z najważniejszym, więc o niego chcę dbać i zależy mi, żeby utrzymać jego dobrą jakość. Dlatego ucieszyłam się, że w Pure Beauty był produkt do tatuaży! Nie znam żadnych marek, które specjalizacją się w pielęgnacji tatuaży, więc cieszę się, że mogę poznać markę Reprintic i ich krem.
Reprintic krem do codziennej
pielęgnacji tatuaży
Krem znajduje się w dość wąskiej tubce, która jest bardzo wygodna w użytkowaniu, ma fajny ergonomiczny kształt, dzięki czemu idealnie siedzi w dłoni. Opakowanie jest dość proste, ale to piórko robi wrażenie i zwraca uwagę, uwielbiam tatuaże w takim stylu - bardzo mi się podobają. Opakowanie ma zamknięcie na zatrzask, nie zacina się i nie otwiera.
Konsystencja jest kremowa, dosyć gęsta, niewielka ilość wystarczy do pokrycia całego makijażu, nie ma potrzeby dokładania kolejnych warstw, bo tutaj jedna cienka w zupełności wystarczy. Krem ma delikatny zapach, praktycznie niewyczuwalny.
Tak jak pisałam wcześniej, mam już dość sporo tatuaży, pierwszy najstarszy ma już z 15 lat, a najświeższy parę miesięcy. Jakościowo te tatuaże się różnią, niektóre są rozlane, niektóre, czasem coś tu poszło nie tak, ale ja uważam, że każdy tatuaż nieważne jak wygląda niesie za sobą jakąś historię i dla mnie lekcje i uwielbiam je wszystkie. Są takie, do których nie mam dostępu i nawet nie wiem, jak wygląda, ale wszystkie są czarne, bez koloru.
Kremu używałam na starych tatuażach, żeby je trochę ożywić, żeby wzmocnić ich kolor, żeby wyglądały bardziej świeżo. Używałam go głównie raz dziennie, czasem zdarzyło się dwa razy dziennie, jak akurat byłam w domu. Tatuaże wyglądały ładniej, miały zdecydowanie mocniejszy kolor, czarny wyglądał na świeższy i naprawdę byłam pod wrażeniem, że kremowi udało się podbić i nasycić ten kolor tatuażu. Nie jest to też jakiś mega spektakularny efekt, tatuaże nie wyglądają jak nowe i te rozlane w dalszym ciągu są rozlane, ale i tak jestem zadowolona.
Mam wrażenie, że wytatuowana skóra potrzebuje specjalnej ochrony ze względu na to, że jednak tatuaż to rana, wprowadzenie tuszu pod skórę, co ma swoje plusy wizualne, ale i na pewno minusy, więc o te skórę trzeba dbać, a o tatuaże też jeśli chcemy, żeby wyglądały ładnie cały czas! Pamiętamy o ochronie SPF, ten krem ma SPFna poziomie 15 co dla mnie jest zdecydowanie za mało, więc w ciągu dnia w słoneczne dni zdecydowanie stawiam na 50, ale fajnie, że jest cokolwiek. Czasem jak się spieszymy lepsze to niż nic. Krem daje mi poczucie, że robię coś więcej, że się staram, pomaga mi wyrobić nawy dbania o te tatuaże od nowa, bo nie oszukujmy się o niektórych zapomniałam.
Ten krem jest wydajny, nie podrażnia i nie uczula, jest też bardzo przyjemny dla skóry. Najważniejsze jest też to, że ładnie nawilża i odżywia skórę, regeneruje ją i dba.
Fajnie! Ciekawa jestem, jakie są inne produkty, ale i myślę, że ten krem mógłby się wykazać przy kolorowych tatuażach i wtedy efekt byłby naprawdę fenomenalny i na maksa widoczny! Nie mam możliwości tego sprawdzić, ale fajnie podbił czerń, więc inne kolory tym bardziej by się tutaj wzmocniły. Jest tu osoba, która korzystała z tego kremu przy kolorowych tatuażach> Dajcie znać, jak Wasze odczucia !
[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]
















.png)
.png)
.png)
.png)

















