Farmona Tutti Frutti Everybody glow - peeling do ciała

14 czerwca 2026

 
Dzień dobry! Mamy to, kolejna niedziela, a zaraz kolejny nowy tydzień, matko powiedzcie mi, że Wam czas też tak ucieka przez palce, jak mi, bo ja nie ogarniam. Żyję od weekendu, do weekendu, a tu kolejny weekend się kończy i co ja mam teraz zrobić? Relaksować się, bo kolejny weekend będzie wymagający dość bardzo, ale nie ma co leżeć i nic nie robić. Ciśniemy dziś na Zawody Strażackie, a przy okazji jakieś lody i plac zabaw, bo dzieciom nic więcej do szczęścia nie trzeba.
A ja dzisiaj za to chciałabym Wam napisać, co nieco o peelingu do ciała od Farmona, Tutti Frutti! Jak u Was z peelingami? Używacie na bieżąco? Przypominam, że na zbliżające się lato warto sobie zrobić mocne oczyszczanie z martwego naskórka przed opalaniem, a skóra będzie i się prezentować dużo lepiej! To już przechodzę do recenzji.


Farmona Tutti Frutti
Everbody glow - peeling do ciała




Peeling znajduje się w różowej tubce dość sporej, ale jednak standardowej. Mamy tutaj fajny design, bardzo podoba mi się połączenie różu z tym tłem, jak i napisami - wszystko nam się tutaj pięknie układa w całość i wygląda bardzo ładnie. Oczywiście na opakowaniu znajdziemy wszystkie najważniejsze informacje. Tubka zamyka się na zatrzask, które jest w porządku, samo się nie otworzy, ale też nie powiedziałabym, że jest super szczelne, bo znajdując się pod prysznicem zbiera się woda w tym zamknięciu. 
Konsystencja tego peelingu jest dość kremowo-żelowa, drobinek peelingujących w środku jest niewiele, ale konsystencja sprawia, że bardzo wygodnie rozprowadza się nią na skórze. Zapach jest bardzo ładny, energetyzujący i zdecydowanie dodający energii.



Peeling jest dla mnie zdecydowanie żelem peelingującym, nie pieni się jakoś bardzo, ale ze względu na fakt, że drobinek złuszczających jest tu niewiele, nie jest to peeling należący do moich ulubionych. Ogólnie były partie ciała, na których sprawdził się genialnie, jak np. dekolt. Tam poradził sobie bardzo przyjemnie z delikatnymi krostkami i wypryskami i ładnie wygładził tę skórę. Ale jeśli chodzi o całe ciało, ja zdecydowanie preferuję mocne peelingi gruboziarniste. Lubię czuć już w trakcie używania, że rzeczywiście wygładza skórę, a tutaj mam po prostu za słabe to uczucie.
Zdarzyło mi się też używać peelingu do twarzy, bo jest na tyle delikatny, że też się sprawdził całkiem wystarczająco. W dalszym ciągu na skórze twarzy też lubię mocne złuszczanie, ale z braku laku było okej.



Ja Wam powiem tak, że jest to na pewno fajny produkt dla osób, które wolą słabsze odczucia złuszczające, kiedy nie czuć mocnego pocierania i ścierania, za to jest to oczyszczanie i wygładzanie, ale po prostu delikatniejsze. Na pewno są osoby z bardziej wrażliwą skórą niż moją, które nie mogą stosować peelingów gruboziarnistych, więc ten peeling może być dla nich fajną opcją. Dla mnie zdecydowanie nie, ale to bardziej chodzi o uczucia towarzyszące stosowaniu peelingu. 


A jak jest u Was? Jakie peelingi wolicie? Gruboziarniste czy drobnoziarniste? Takie, kiedy czuć mocne oczyszczanie czy jednak wolicie wybierać delikatniejsze produkty? Dajcie znać, czy macie jakieś mocne peelingi do polecenia!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD