Dieta sokowa, czy to ma sens?

02 stycznia 2020


Już od jakiegoś czasu polskie social media zostały zalane dietami sokowymi i ja sama oglądałam, czytałam i byłam na maksa ciekawa efektów. Zastanawiałam się, jak te soki smakują, jak to wygląda w praktyce, czy rzeczywiście nie jest się głodnym i co mi to jest w stanie dać? Tym bardziej, że wiele słyszałam o 'kontrolowanych głodówkach' czy innych dietach kilkudniowych, które mają za zadanie oczyścić organizm ze wszystkich toksyn i syfu, które się tam gromadzą.
No i trafiła mi się okazja na wypróbowanie takiej 1-dniowej diety sokowej od SportFood Soki, więc czemu nie, chciałam to i spróbuję, jak mam taką szansę. I nie, nie nastawiałam się, że po jednym dniu będę zdrowa jak ryba, że będę miała całkiem inne ciało, a mój organizm pozbędzie się wszystkich chorób, bakterii i zarazków, jakich się da. Nie dajmy się zwariować, to tylko jeden dzień,


Muszę przyznać, że sama paczka zrobiła już na mnie wrażenie, styropianowa, gruba, w środku wkład mrożący, który fajnie zadziałał i soki przyjechały do mnie zimne wraz z instrukcją, co i jak. Jak dostałam soki w czwartek 19 grudnia, tak ich data ważności była do 24 grudnia, więc wzięłam się za testowanie od razu następnego dnia, bo tak mi były wygodniej. Nie miałam wtedy nawet za bardzo czasu jeść, ani tym bardziej zrobić zdjęć, ale na taki dzień te soki były idealne.

Żałuję tylko, że nie miałam czasu na zrobienie jakichś sensownych zdjęć, ale soki nie mogły czekać kilka dni na dobre światło i vibe do zdjęć, a i jest to tak specyficzna rzecz, że stwierdziłam, że w dni robocze jest największy sens spożywania tych soków, a nie np weekend.


Z instrukcji dowiedziałam się, że do takiej diety należy się przedtem przygotować i to tak co najmniej 2 dni wcześniej zacząć pić wodę z cytryną i imbirem, nie spożywać alkoholu ani ciężkostrawnych produktów, fast-foodów, zrezygnować z nabiału i mięsa itp. I tak za dużo nie jem ogólnie, a i byłam w takiej sytuacji, że nie objadałam się akurat wcześniej, więc dla mnie to nie był za duży problem.
Poza tym, mamy dokładnie opisane, jakie soki w jakich godzinach mamy wypić, że dodatkowo należy się nawadniać, nie podjadać (tylko owoce!), nie żuć gumy itp. 


7:30 - 8:30 SZCZUPŁA TALIA (wiśnia, truskawka, jabłko, agrest, porzeczka czarna i porzeczka czerwona)
Sok idealny dla osób, które dbają o sylwetkę i metabolizm. 

Akurat musiałam wtedy wstać rano, więc idealnie wyszło. Pierwszy sok i od razu był czad. Był przepyszny! Co prawda latał w nim miąższ (tak samo i w kolejnych sokach), czyli coś czego ja nie znoszę, ale wypiłam do końca. I to było dla mnie coś świetnego, siedziałam na lekcjach, mogłam się napić, kiedy tylko chciałam (nawet w autobusie), a w sumie było to dla mnie śniadanie. 
I tu narodził się idealny plan, że będę na pewno robić sobie soki na śniadanie, co prawda dzień przed, bo nie mam czasu ani chęci rano stać w kuchni, nawet jeśli robię jedynie smoothie. Więc tutaj plus, i za smak i za pomysł i motywację, bo dla mnie takie śniadanie to idealna sprawa, bo z nim mam zawsze największy problem.

Na kolejnych etapach, już się z godzinami zaczęłam spóźniać z sokami, i o dziwo nie byłam w stanie wypić tych soków w godzinę. Ale miałam też mega zalatany dzień i nie miałam czasu kompletnie na nic, więc pewnie i dlatego.

10:30 - 11:30 ELIKSIR MIŁOŚCI (truskawki, jeżyny, jabłko, czarny sezam i mleko kokosowe)
Sok będzie idealny dla osób, którym zależy na spalaniu tłuszczu, a także dla ospałego i znudzonego organizmu.

Kolejny sok był najpyszniejszy z całej piątki, bo były truskawki. Ale byłam w szoku, jak to mega smakuje z mlekiem kokosowym, z czarnym sezamem, niby nic, a zrobiło to na mnie super wrażenie. Taka genialna mieszanka i nie dziwi mnie, że szok jest uznawany za najlepszy! Ale był ekstra i taki na bank będę sobie robić i mogę się tutaj nim zachwycać cały czas!
Nie byłam głodna, czułam się dość najedzona i wszystko było w porządku.

13:30 - 14:30 PIĘKNA SKÓRA (pomarańcza, mięta, gruszka, jabłko, siemię lniane)
Sok jest idealnym sposobem na zdrowy i piękny wygląd.

Ten sok od razu skojarzył mi się ze zwykłym sokiem pomarańczowym. Był smaczny i do takich smaków jestem w sumie przyzwyczajona - był dobry, ale nic nadzwyczajnego czy odkrywczego. Podobała mi się nutka mięty, która była idealnie wyważona, a do tego siemię lniane, o którym słyszałam baaaardzo długo! I to są kolejne rzeczy, które muszę wykorzystywać w sowim smoothie.
Aczkolwiek przy tym soku miałam kryzys, tak bardzo chciałam zjeść coś normalnego, że szok. I to nawet nie o to chodzi, że umierałam z głodu jakoś bardzo, ale po prostu miałam ochotę coś zjeść - dziwne. Ja osoba, która nie lubi gotować, a nawet jeść miałam ochotę na wszystko, ale brak czasu sprawił, że został mi tylko sok i w sumie po nim czułam lekki głód.

17:00 - 18:00 ŚWIĘTY SPOKÓJ (truskawki, banan, jabłko)
Sok będzie idealny dla osób zmęczonych życiem, idealny na skołatane i zszarpane nerwy i po aktywnym dniu.

Kolejny pyszny sok, ja aż zapomniałam jak bardzo lubię truskawki, haha. Tu dość zwykłe połączenie, ale takie sprawdzają się w końcu najlepiej. I przy okazji najłatwiej jest takie zrobić. W każdym sklepie znajdziemy truskawki, banany i jabłka w sezonie, więc dla mnie rewelacja. Kolejny sok do kolekcji, który będę sobie robić. Smaczny, łatwy i super ;).

I tu zaczęłam podjadać. Tragicznym pomysłem dla mnie było robienie obiadu mężowi, w trakcie takiej diety. Podjadałam chyba wszystko, co miałam na stole przed sobą, ale nie dajmy się zwariować. Nie mam odgórnego obowiązku przestrzegania diety, nie choruję ani nic, więc na pewno mi nic nie zaszkodziło. Miałam ochotę to coś tam zjadłam i dobrze mi z tym.

20:00 - 20:30 WIECZNA MŁODOŚĆ (szpinak, seler, pietruszka, jarmuż, ogórek, jabłko)
Sok na pewno dostarczy Ci dużo pozytywnej energii!

Ostatni sok tego dnia! Pierwszy zielony, pierwszy owocowo warzywny i pierwszy, który mi nie smakował. Co prawda spodziewałam się większej tragedii, więc byłam pod wrażeniem, że i tak nie jest taki zły, ale nie piłam go z zachwytem. I piłam go już chyba jakoś 21-22 i go nie wypiłam, bo zasnęłam na kanapie i obudziłam się o 4 nad ranem. Gdyby nie to, to na pewno bym go wymęczyła do końca.
Ogólnie to sok miał dość ciekawy smak. Nie smakował mi, ale byłam go ciekawa i chciałam pić, bo za każdym razem czułam coś innego i to było ciekawe. To był jedyny gładki sok, bez żadnego miąższu ani innych farfocli latających w środku.


Ja po takim jednym dniu czułam się dobrze! Może trochę głodna byłam, ale gdybym miała tylko czas na jakiś owoc, to bym zjadła i byłoby okej. Mój metabolizm był na maksa przyspieszony i miałam wrażenie, że organizm się naprawdę fajnie oczyścił. Pomysł na sok na śniadanie spodobał mi się najbardziej, bo sprawił, że nie byłam głodna, a i miałam dużo energii na cały dzień i byłam taka naładowana. Myślę, że największy sens ma dodanie przynajmniej jednego soku dziennie do diety i to genialnie na nas zadziała. Bomba witaminowa, której mi brakuje i możemy się pozbyć wielu dolegliwości, a i na pewno ma to zbawienny wpływ na nasze ciało, skórę, włosy i co najważniejsze na zdrowie. Przy okazji tych soków miałam okazję na stronie poczytać trochę o tym, jak poszczególne produkty chronią nas przed chorobami, co jest genialne i muszę zacząć z tego korzystać!
Mega chętnie bym sobie zrobiła taką dietę sokową po świętach, po obżarstwie, kiedy ledwo jesteśmy w stanie się ruszyć, bo na pewno ułatwia funkcjonowanie organizmu.

Cena jednego soku to 13 zł, gdzie cena 1-dniowej diety sokowej wynosi 89 zł. Więc wychodzi na to, że kupując pięć soków oddzielnie zapłacicie mniej, ale nie będziecie mieć rozpisanego planu dnia i dobrać soki musicie sobie sami, a do wyboru macie 15 różnych soków. Czy to drogo, czy nie to musicie ocenić sami. Jeżeli kogoś stać, lubi wygodę, nie lubi stać w kuchni, to czemu by nie spróbować? Myślę, że jeśli będziecie pamiętać o tym, że po jednym dniu, czy nawet po 3 nie ma co oczekiwać cudów i że same soki nie odmienią Was o 180 stopni, to będzie dobrze i powinniście być zadowoleni! Dla mnie ekstra sprawa i myślę, że kiedy będę wiedzieć, że czeka mnie dużo jedzenia to się przygotuję i później dam odpocząć mojemu organizmowi i ogarnę kolejne soki :)

Dajcie znać co o tym myślicie!? I kto widział moje picie soków na insta? :D
A może macie jakieś postanowienia noworoczne związane ze zdrowiem i ze zdrowym odżywianiem?

Denko, kończące rok 2019!

30 grudnia 2019


Witam Wam po raz ostatni w roku 2019. Kończę ten rok denkiem, bo jakoś od jakiegoś czasu ubzdurałam sobie, że nie chcę kończyć z niepotrzebnymi rzeczami i śmieciami w mieszkaniu, ale na szczęście motywuje mnie to do sprzątania i przejrzenia wszystkich rzeczy.
Przy okazji, życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Spełniajcie marzenia i dążcie do realizacji wszystkich planów. Oby był dobry, bo przecież wcale nie musi być lepszy od poprzedniego. Niech po prostu będzie w porządku.
A wracając do kosmetyków i denka. Co prawda nie miałam czasu, a nawet możliwości zużycia tych wszystkich kosmetyków, które wciąż u mnie zalegają, a to dlatego, że mało byliśmy w domu, otworzyłam świąteczne kosmetyki, więc denkowanie zeszło na dalszy plan  tak jakoś wyszło. Ale porządki pomogły mi w zwiększeniu tej ilości.
No to siup!


Zaczynając od turbo podstaw, ale najlepszych podstaw, czyli Facelle, chusteczki do higieny intymnej, a także BeBeauty, płatki kosmetyczne - nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich, po prostu nie. Encanto Brazil, keratynowe prostowanie włosów, uratowało mi włosy w Kenii, zdecydowanie. Nawet nie chcę wiedzieć, co by było gdyby nie ona. Mąż mi zrobił keratynę, poradził sobie świetnie (!), a mój powrót do kręconych włosów stoi po znakiem zapytania, ale to nic, na razie wolę proste włosy! A jeśli mówimy o włosach to nie mogło zabraknąć, Schwarzkopf, GlissKur, ekspresowa odżywka regeneracyjna, supreme length jest genialna i nie wyobrażam sobie ich nie używać, po prostu! A co do ciała, to nie mogło zabraknąć Hean, SLim no Limit, peeling owocowe SPA do ciała, one są genialne, ta fioletowa i limonkowa wersja jest wspaniała, pachną nieziemsko, super wygładzają skórę i nie używam innych, bo te wygrywają zawsze.



  • AA, Beauty Bar, kremowy peeling drobnoziarnisty - co prawda jest to próbka i saszetka, ale naprawdę byłam w stanie użyć go z 2-3 razy i po tych kilku razach efekty były świetne! Skóra była super wygładzona, miękka i promienna, taka zdrowsza więc czad!
  • Hebe, chusteczki odświeżające antybakteryjne - chusteczki służyły nam głównie po tatuażach, kiedy nie było możliwości umyć rąk ani tatuażu (albo było to po prostu problematyczne ze względu na miejsce) i takie chusteczki sprawdziły się u nas genialnie! Mimo wszystko, tatuaże się super wygoiły, więc czad, ale pielęgnacji tatuażu będzie wpis!
  • Biały Jeleń, hipoalergiczne mydło w płynie - to mydło towarzyszyło nam też głównie po zrobieniu sobie tatuaży, byłam przekonana, że jest antybakteryjny, ale i tak nam genialnie służyło i pomogło, nawet nasz tatuażysta był w szoku, że mamy tak super wygojone tatuaże.
  • Dermacol, Caviar MakeUp Long Stay + korektor, fluid długotrwały - on jest genialny. Mam już nowy i całe święta używałam i to, jak mój makijaż wyglądał cały dzień, to był czad! A uwierzcie, że te święta były dla nas męczące, bo jeździliśmy wszędzie, codziennie spaliśmy gdzie indziej i codziennie siedzieliśmy w aucie, nosiliśmy walizki itp, więc ten fluid zdał egzamin rewelacyjnie! Pięknie wygląda na twarzy i nie schodzi z niej dopóki nie użyjecie specjalnych produktów.
  • Yves Rocher, świeczka zapachowa, Pomme rouge, red apple - świeczka z tamtego roku, ale tamta kolekcja były niebo lepsza niż tegoroczna. Ten zapach jabłka był genialny, owocowy, ale i świąteczny i po prostu najlepszy! Świeczka nie powodowała u mnie bólu głowy ani nic, nie była za mocna, tylko wszystko było idealnie wyważone. 
  • Naomi Campbell, cat deluxe, at night - pisałam Wam o tym zapachu, dla mnie jest to mój wymarzony zapach, który zawsze chciałam mieć i w końcu mam (nie wiem, czego tak długo zwlekałam), ale kocham te perfumy i jak tylko skończyłam od razu kupiłam nowe. Zresztą miałam ten zapach na panieńskim, na ślubie, mimo że byłam przekonana, że będzie to inny zapach, ale niespodzianka!
  • Maybelline, Color Tatto 24h - kto pamięta te metaliczne, genialne cienie? Zastanawiam się, czy one jeszcze istnieją, bo akurat ten cień był u mnie zawsze w cenie, uwielbiałam go i używałam go często solo. Rewelacyjnie się sprawdzał.
  • Nizoral, szampon leczniczy przeciwłupieżowy - ponownie po keratynowym prostowaniu moja skóra głowy wysuszyła się trochę za bardzo i spowodowało u mnie łupież, ale tym razem byłam na to przygotowana. I jak tylko zauważyłam, że coś tam się dzieje (jakoś po tygodniu) to od razu użyłam szamponu i łupież się nawet nie rozwinął, tak jak zazwyczaj potrafił. Ten szampon jest genialny! Drugą saszetkę użyłam tak czysto na wszelki wypadek i jestem z nich mega zadowolona.



  • Yves Rocher, żel do mycia rąk, pomarańcza i cedr - mydło, jak mydło, ale akurat ten zapach z tej kolekcji mi średnio podszedł. Przyzwyczaiłam się do niego, ale nie pałam do niego jakąś mega miłością.
  • Venus, olej rycynowy - on niby był spoko, moje włosy nawet się z nim lubiły, ale tak ciężko mi się go używało, że szok. Konsystencja była bardzo gęsta, taka jak syrop na kaszel i mega klejąca, więc miałam wrażenie, że większość olejku zostawało u mnie na rękach niż na włosach, ale sam olej rycynowy muszę kupić w innej postaci. 



A teraz macie produkty, których nie byłam w stanie zużyć z różnych powodów. Część z nich się przeterminowała, części po prostu jakoś w tych wszystkich kosmetykach nie widziałam no i szkoda:

  • Body Boom, peeling kawowy, original i kokos - tu jest mi najbardziej przykro, że ich nie użyłam, bo mega chciałam ich wypróbować, ale prawda jest też taka, że ja nie lubię sama kombinować z kosmetykami. Lubię mieć gotowy produkt do nałożenia. Tutaj niby kombinowania nie ma, ale zawsze myślałam, że ta saszetka mi się rozwali wszystko z niej wyleci., a jest papierowa to pod prysznicem mogłaby nieźle namoknąć. No i nie wyszło, trudno. 
  • Golden Rose, Hean, Essie, ProActive, Glazel, MissX, Softer, Eveline lakiery do paznokci - pozbyłam się ich dużo więcej niż widać tutaj na zdjęciach, ale te akurat idą do kosza, bo się porozwarstwiały, a całą resztę z 30 lakierów mam zamiar rozdać ;).
  • Mini gąbeczki do makijażu - nawet nie wiem skąd je mam i nie wiem do czego miałabym ich używać, profesjonalistką nie jestem, więc wolę używać sprawdzone rzeczy.
  • W7, miniatury pomadek i cieni do powiek - nie używam ich po prostu, rok przeleżały, więc czas się ich pozbyć, bo po co mi to trzymać.
  • Hean paletka cieni; Butterfly róż; Kobo baza pod cienie - trzymałam niektóre z nich pewnie nawet kilka lat, część się przeterminowała, części stwierdziłam, że nie będę używać, więc o - porządki.
  • Life, chusteczki odświeżające o zapachu róży - ja zawsze kupuję takie chusteczki nawilżające i nigdy ich do końca nie zużywam, haha. Jakoś o nich zapominam albo mnie denerwują, bo zamiast odświeżyć dłonie sprawiają, że się kleją i zapasach jest zbyt intensywny i nawet niefajny, więc zazwyczaj je wyrzucam, ale często też kupuję od nowa, sick.


No i tak właśnie wygląda denko! Zamierzam jeszcze dokładniej przejrzeć na dniach całą szafę, kolorówkę itp, ale na razie nie mam na to za bardzo czasu, chociaż i tak się cieszę, bo progres jest!
I teraz mogę wejść w Nowy Rok w miarę bez śmieci. Co prawda, czeka mnie jeszcze ogarnięcie szafy, niektórych półek, ale do przodu, a jak u Was wygląda sytuacja?


Konto u kilku bukmacherów – czy to się opłaca?

27 grudnia 2019



To, co odróżnia jednego bukmachera od drugiego, to wielkość i różnorodność oferty. Aby móc efektywnie wykorzystywać najlepsze kursy na rynku, można zastanowić się nad założeniem kont u kilku legalnych bukmacherów. Od czasu nowelizacji ustawy hazardowej z 2016 roku liczba legalnych bukmacherów stale rośnie. Jeśli chcemy skorzystać z usług firmy bukmacherskiej za pośrednictwem internetu to musimy najpierw założyć konto gracza w tej firmie. Musimy tutaj jednak podkreślić że odradzamy rozpoczynanie gry, ponieważ wiąże się to z ogromnym ryzykiem utraty pieniędzy w dłuższej perspektywie czasu. Jeśli jednak jesteś zdecydowany aby zacząć grać, to doradzamy w jaki sposób można zwiększyć szanse na wygenerowanie zysku.

W niniejszym tekście skupimy się na zaletach oraz wadach posiadania konta gracza u kilku legalnych bukmacherów jednocześnie.


Gra u kilku legalnych bukmacherów – czy to ma sens?


W polski legalny rynek bukmacherski jest wpisany obowiązek odprowadzania 12% podatku od obrotu firmy oferującej zakłady. Tę opłatę ponoszą bukmacherzy, jednak de facto płacą ją sami gracze – od każdej postawionej złotówki „odcina się” dwanaście groszy, które następnie wędrują do budżetu państwa. Z tego względu użytkownikom powinno zależeć na jak najlepszym kursie danego zdarzenia – wtedy w przypadku dobrego typu zyskują najwięcej. Założenie konta u kilku bukmacherów jest jednym ze sposobów na szybkie dotarcie do najlepszej możliwej opcji (w tym nawet do najbardziej poszukiwanych, czyli surebetów).

Zarówno początkujący, jak i doświadczeni gracze, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z nowym bukmacherem, oczekują dużych promocji bukmacherskich na start. Ekstra dodatek, który pozwoli im na zwielokrotnienie pierwszego (lub pierwszych) depozytów, to ciekawa okazja, by przy małym wkładzie własnym powiększyć swój bankroll. Jednak promocja bukmacherska na start przyznawana jest tylko jeden raz, a gracz może posiadać tylko jedno konto u danego bukmachera. Zakładając konta u kilku różnych bukmacherów możemy więc otrzymać kilka różnych promocji powitalnych. Oczywiście taki profit należy czerpać tylko z legalnych źródeł, ograniczając liczbę zakładanych kont tylko do bukmacherów działających legalnie. Pamiętaj, że za grę u bukmachera bez licencji Ministerstwa Finansów grożą poważne konsekwencje prawne i finansowe.

Profesjonalni gracze, którzy korzystają z oferty kilku bukmacherów, wiedzą, że to doskonały patent na ukrycie własnego „talentu” do typowania. Żadna legalna spółka nie będzie się bezczynnie przyglądać, jak regularnie wygrywamy duże kwoty. Odpowiednie zapisy w regulaminie istnieją nie bez powodu – możemy zostać objęci limitami, które nie pozwolą nam na kontynuowanie skutecznej gry. Takie indywidualne „kary” można ominąć, umiejętnie rozdzielając zasoby pomiędzy kilka legalnych firm. Innymi słowy, wygrywając niewielkie sumy u różnych bukmacherów, sprawiamy wrażenie okazyjnych zwycięzców u każdego z nich.

Posiadanie konta gracza u kilku legalnych bukmacherów może mieć sens również z bardziej prozaicznego powodu. Obecny poziom zabezpieczeń i wykrywania ewentualnych awarii u bukmacherów jest na bardzo wysokim poziomie, nie zmienia to jednak faktu, że może dojść do usterki. Brak dostępu do oferty grozi utratą szansy na wygrany zakład. Warto zabezpieczyć się na takie okazje i posiadać konta u kilku bukmacherów – minimalizuje to niekorzystne losowe sytuacje.

Zakładając konto gracza przyszły gracz musi poświęcić kilka minut na wypełnienie formularza rejestracyjnego oraz weryfikację ze strony bukmachera. Potencjalne profity, które można uzyskać za przejście takiej procedury kilka czy kilkanaście razy, mogą być jednak znaczące. Jeżeli więc planujemy zająć się bukmacherką na poważnie, warto rozpatrzyć taką możliwość. Należy jednak pamiętać o jednej bardzo ważnej kwestii – zakłady bukmacherskie są jedną z gier hazardowych i podobnie jak inne tego typu gry prowadzą do uzależnienia. Oznacza to że nie warto w ogóle rozpoczynać gry u bukmachera, ponieważ prędzej czy później i tak prawdopodobnie zakończy się to dużymi stratami finansowymi, a może także osobistymi/rodzinnymi. Nie zachęcamy więc do obstawiania, a wręcz przeciwnie – odradzamy korzystanie z usług bukmacherów! Jeśli jednak podjąłeś decyzję że chciałbyś rozpocząć grę i zastanawiasz się czy założyć konto tylko u jednego bukmachera czy też u kilku, to w tej sytuacji należy rozważyć wszystkie zalety i wady takiego rozwiązania.

Blogmas: Czas spojrzeć wstecz na 2019r

25 grudnia 2019


Hej! Spóźniony blogmas? Jasne, ale przecież nic się nie stało, a podsumowanie roku nawet bardziej pasuje teraz, kiedy na horyzoncie mamy Nowy Rok - 2020, który trochę mnie przeraża swoją liczbą, ale poza tym 1 stycznia to dla mnie od jakiegoś czasu już dzień, jak co dzień. A w tym roku nawet nie mam ochoty na większe imprezy z tej okazji i mogłaby nawet siedzieć w domu w pidżamie, a i tak wiem, że byłoby genialnie ;)!
Dawajcie znać, jakie macie plany w tym roku na Sylwestra, a tymczasem zapraszam Was na moje małe podsumowanie:


ŚLUB, WESELE I PRZEPROWADZKA
To jest główny punkt tego roku 2019 i wokół tego wydarzenia kręciły się wszystkie miesiąc przed. Nie ma się co dziwić, bo zajęło nam to trochę czasu, ale mimo wszystko wspominam ten czas genialnie! Świetnie nam się to organizowało, planowało i w ogóle wszystko i na blogu pojaiw się dużo wpisów z tym związanych!

W między czasie (tak z 2 tygodnie przed ślubem) jeszcze szukaliśmy mieszkania i się przeprowadzaliśmy. W sumie wszystko wyszło dość szybko i spontanicznie, ale takie decyzje w naszym życiu okazują się najtrafniejsze. 
Daliśmy radę! Udało się wszystko i mamy tak, jak chcieliśmy - czyli idealnie!


PODRÓŻE MAŁE I DUŻE
Czyli... KENIA! Podróż poślubna odbyła się w Afryce, co było dla mnie totalnym zaskoczeniem, byliśmy na 2-dniowym Safari i to był czad. O Kenii też będę pisać, bo jednak za wielu rzeczy w internecie nie ma, a mam dla Was przydatne wskazówki.


No i byliśmy też w Zakopanem dwa razy, bo jak inaczej - i za każdym razem zrobiliśmy sobie tatuaż - taka pamiątka. A i mimo że nie było czasu, to i tak mieliśmy chwilę pojechać do Krakowa, czy Lublina, chociaż wiadomo, że najczęściej jeździliśmy do Rzeszowa. Chodziliśmy do kina, co też może być uznane za wycieczkę! Tym bardziej, że byłam na 3-dniowym maratonie, gdzie oglądaliśmy Przyjaciół - to było epickie i cudowne!


ZERWANIE Z NAŁOGIEM
To brzmi, jakbym sobie naprawdę z czymś źle radziła, ale nie chodzi o energetyki. Nie taka straszna rzecz, ale jednak była niezdrowa, a ja byłam dość mocno uzależniona. I w sumie znowu spontanicznie zdecydowałam, że cały post nie będę ich pić i nie piję ich dalej. Niby nic, ale jest to zdecydowanie mój większy sukces tego roku.


BYŁAM BARDZO ZORGANIZOWANA
Miałam swoje lepsze i gorsze dni, ale tych lepszych było zdecydowanie więcej. Rozpisywałam sobie, co i jak i kiedy mam zrobić. Zapisywałam nie tylko rzeczy związane z weselem, ale ogólnie i to było super! Pisałam na bieżąco wpisy na bloga, recenzje, wiedziałam kiedy, co mam zrobić i rzadko kiedy marnowałam czas. Znowu im więcej miałam na głowie, tym lepiej mi wszystko wychodziło, ale naprawdę jestem zadowolona z tego! Zapisywałam rzeczy w kalendarzach, na listach, a także dodatkowych kartkach, wszystko miało swój kolor i to było dla mnie zbawieniem! Wiecie tu wesele, tam tańce, tam szukanie mieszkania, przy okazji fryzjer, paznokcie, korepetycje, wizyta u lekarza albo w szpitalu, i może się wydawać, ale mogłam się pogubić.


ORGANIZACJA WYDARZEŃ
A przy okazji, organizowałam sporo rzeczy w tym roku - nie tylko wesele. I muszę przyznać, że daje mi to sporo satysfakcji, a ja zresztą lubię coś robić, lubię mieć dużo do ogarniania, lubię planować, dzwonić i zamawiać - naprawdę. I w taki sposób zorganizowałam:


JESTEM OTOCZONA WSPANIAŁYMI LUDŹMI, KTÓRYCH DOCENIAM JESZCZE BARDZIEJ
Ja zawsze wiedziałam, że mam fajnych ludzi wokół siebie, ale ten rok pokazał mi ich z innej perspektywy, jakoś mam wrażenie, że zaprzyjaźniłam się z niektórymi jeszcze bardziej i nasza więź jest jeszcze silniejsza, mimo że myślałam, że to niemożliwe. Z rodziną też jest coraz lepiej i naprawdę nie mam na co narzekać - mam szczęście.
I nawet jeśli ten rok zdefiniował też niektóre relacje trochę bardziej negatywnie, to skupiamy się na ludziach, którym zależy i którzy zawsze znajdą dla nas czas i jest cudownie!


CAŁY CZAS JESTEM POZYTYWNYM I SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM
I to jest moja największa siła i zdaję sobie z tego sprawę. Umiem cieszyć się z małych rzeczy, czasem jestem dziecinna, ale przynajmniej jestem szczęśliwa, nie narzekam, nie jęczę, tylko się cieszę ze wszystkiego. Cieszę się ze wschodu słońca, cieszę się ze świątecznych pidżam, cieszę się, że zrobiliśmy pierniki i cieszę się, że pewna pani kiedyś pochwaliła moją czapkę w mpk'u. Drobne rzeczy, a cieszą!


BLOG
Jestem tu dalej, może trochę mniej, ale chyba bardziej konkretnie. Na instagramie też się staram być, ale średnio mi to wychodzi. Zajmuje się swoim życiem, jakoś mam mniej czasu na social media, ale nie przeszkadza mi to zbyt tragicznie. Może w przyszłym roku będę bardziej aktywna? Zobaczymy, co on nowego przyniesie.
Poza tym cieszę się, że w końcu napisałam wpis:


i chyba tyle ! Dawajcie znać, jak Wasze podsumowanie? I przy okazji plany na przyszły rok.


Życzenia!

23 grudnia 2019


Dzień dobry Kochani! Dzisiaj na szybko, bo nie ma co się rozpisywać, bo i Wy nie macie na pewno czasu siedzieć i czytać długie wpisy! 


Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkiego, co najlepsze! Zdrowia, bo jest zdecydowanie najważniejsze, szczęścia, bo zawsze się przyda, pomyślności i spełnienia wszystkich marzeń! Wytrwałości w życiu i w realizacji wszystkich celów, a także planów.Najcudowniejszych przyjaciół pod słońcem, którzy będą zawsze wtedy, kiedy trzeba i miłości, jak z bajki, która przeniesie z Wami wszystkie najwyższe góry.Podróży dookoła świata albo przynajmniej w wymarzone przez Was miejsca i tego, czego pragniecie najbardziej na świecie!

Trzymajcie się, <3