To już moje 31 urodziny!
Happy Birthday to Me!

01 listopada 2023

 
1 listopada, nie mogę powiedzieć, że jest to dzień, jak co dzień, bo nie jest. I nie ze względu na moje urodziny, ale ze względu na ten dzień Wszystkich Świętych. Urodziny, swoją drogą, dodają wyjątkowości temu dniu i sprawiają, że ja naprawdę lubię to święto! Dzień specjalny, ale urodziny, jak urodziny. I to już 31. Co roku mam jakiś pomysł na ten wpis, mam ochotę na jakieś podsumowanie, mam plan, a w tym roku nie mam nic. Mam jeden dzień wolnego w pracy, który wykorzystam na spędzenie czasu z rodziną, a od jutra wracamy do pracy i koniec.

Mimo wszystko, w tym roku jest inaczej. W naszym życiu nastąpiło wiele zmian, mamy wiele planów i oczekiwań, mam dużo roboty i dużo logistycznego ogarniania. Bo nagle w jednym czasie ja poszłam do pracy, córka do przedszkola, a syn pod opiekę dziadków. I łatwo nie jest, ale jakoś dajemy radę, czasem lepiej, czasem gorzej, ale dajemy radę. 

Czas leci niesamowicie szybko, chociaż dla mnie mógłby jeszcze szybciej. Chciałabym się już przenieść dwa lata w przód, chciałabym być już na swoim, chciałabym, żeby było po mojemu. Ale zostaje mu cierpliwości, trzeba czekać i można wyczekiwać, aż w końcu się to wydarzy. 

Wydarzyło się za to coś innego, coś co sprawiło, że przepłakałam całą niedzielę, coś co mną wstrząsnęło. Śmierć Matthew Perry'ego. Część z Was może wie, że uwielbiam serial Przyjaciele, oglądałam go miliony razy, oglądałam go codziennie, żyłam nim, pisałam o nim pracę magisterską, po prostu go uwielbiam. Jarałam się na książkę, jarałam się na Reunion. I pamiętam, że w dniu kiedy mnie nie przyjęli do szpitala, jak miałam rodzić oglądałam w domu Reunion, i to był i już będzie ostatni raz, kiedy widziałam ich wszystkich razem. Już nie będzie takiej możliwości, co jest okropne.
Ale ta sytuacja trochę sprawiła, że człowiek się zatrzymał, zastanowił chwilę nad życiem, zastanowił się, czy może należy zwolnić albo należy przewartośviować pewne rzeczy. Niestety, dopiero kiefy ktoś umiera dociera do nas, że życie jest takie kruche. 

A ja mając te 31 lat, uwielbiam patrzeć na bawiące się moje dzieci, kocham dostrzegać, że ostatnio się rozwinęły, że nauczyły się czegoś nowego. Uwielbiam, być częścią ich życia, ale uwielbiam też mieć swoje życie. Takie moje w 100%, do którego dążę. 

Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło! 

Shefoot Laboratories - luxury golden socks -
złota maska zmiękczająca do stóp

28 października 2023

Dzień dobry! Co tam u Was słychać ciekawego? Czujecie to, że październik się kończy? Szok! Już praktycznie mamy listopad, szaleństwo! A za miesiąc grudzień i święta i będzie nowy rok. Fajnie! Już się nie mogę doczekać, nie mogę się doczekać zimy, śniegu i spędzania czasu z bliskimi. Trzymajcie kciuki, żeby u nas te choroby odeszły już w zapomnienie. 
A dzisiaj przychodzę do Was z wpisem na temat maski do stóp Shefoot! I chyba nie muszę powtarzać, że ja nie przepadam za dbaniem o stopy, zawsze o nich zapominam i jest z tym drama. Więc takie produkty, jak właśnie maska do stóp w skarpetkach jest rewelacyjna dla mnie! No i cieszę się, że w Pure Beauty Box kosmetyczny są produkty i takie - idealne dla mnie ! 


Shefoot Laboratories
- Luxury Golden Socks -
złota maska zmiękczająca do stóp




Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia samych złotych skarpet, ale nie wiedziałam, jak to dokładnie wygląda i nie otwierałam saszetki wcześniej, a jak już ją otworzyłam to wow! Złote, błyszczące piękne skarpetki, szaleństwo i luksus, aż miło popatrzeć i miło poleżeć w takich skarpetkach. Skarpety są bardzo duże, myślę, że spokojnie stopy mężów czy chłopaków też spokojnie w nie wejdą, jakbyście chciały odmienić Waszym partnerów stopy. Skarpetki mają dodatkową tasiemkę, którą możemy ścisnąć skarpetki przy kostce, ale ja zawsze zakładam na takie swoje własne skarpetki, żeby fragmenty z maską przylegały do skóry stop najbardziej, jak się da. Ale poza tym, tutaj wszystko gra i pasuje. a zapach tej maski jest cudowny, lekko kokosowy, trochę taki orzechowy, lekko orientalny, ale bardzo smaczny i w dalszym ciągu utrzymany w klimacie luksusu, dla mnie rewelacja! 


Ogólnie to sam proces używania maski jest bardzo przyjemny. Ja bardzo doceniam takie chwile, kiedy mogę sobie poleżeć i nie biegać za dziećmi. Co prawda zrobiłam te maskę, kiedy dzieci spały, ale w dalszym ciągu! To była chwila dla mnie! I od razu powiem, że początkowo maska jest bardzo chłodna, co jest oczywiście przyjemne na maksa. Następnie, cały czas czujemy maskę w okolicach stóp. Ja lubię tymi stopami ruszać, żeby jak największe ilości maski dostały się na skórę. Ja z nimi leżałam około 40 minut, ściągając nie ma też problemu, że maska się wylewa. I od razu da się odczuć, że stopy są w super stanie! 
A następnego dnia, po sprawdzeniu, jak dokładnie mają się nasze stopy, mogę przyznać, że skóra jest cudownie gładka, miękka i mega nawilżona oraz odżywione. Lekkie szorstkości zniknęły i jest naprawdę bombastycznie! 


No i jak można się domyślać jestem super zadowolona z działania tej maski! Stopy zyskały od razu nowy wygląd i w dotyku jest ogromna różnica! Od razu widać, że skóra stóp została odżywione, nawilżona i wygładzona. No rewelacja, nawet paznokcie są w jakimś fajniejszy stanie, wszystko mi tutaj się podoba. Więc jeżeli jesteście tacy, jak ja, że nie lubicie spędzać dużo czasu na pielęgnacji stóp albo właśnie lubicie, a po prostu poszukujecie nowości i innych rozwiązań to polecam! Kupujcie, używajcie i rozkoszujcie się stanem Waszych stópek! 


[wpis reklamowy]

Happy Care by Pure Beauty Box

25 października 2023

 
Dzień dobry! No i nas choróbska pokonały, jednak ten ciągły kaszel oraz katar był dla mnie tak niepokojący, że po dwóch miesiącach w nowej pracy, zdecydowałam się zostać z dziećmi w domu i przypilnować podawania leków, godzin inhalacji i całej tej reszty. Chcę wykurować dzieci, tak żeby w końcu były zdrowe, żebyśmy nie tonęli w dużej ilości chusteczek i całej reszty. Więc obecnie trwa u nas mocne leczenie i trzymajcie za mnie kciuki. Zapomniałam, jak to jest z dwójką maluchów, a tym bardziej z jednym przedszkolakiem, który jednak na co dzień, ma już fajnie zapewnioną rozrywkę. 


A dzisiaj na dla Was odsłonę najnowszego pudełka Pure Beauty, Happy Care! Już samo opakowanie zachwyca i robi wrażenie, a zawartość też jest niczego sobie! Bardzo przyjemne pudełko w tym miesiącu, dające o nasze samopoczucie, pielęgnację i całą resztę! Przechodzimy od razu do zawartości, bo nie mogę się doczekać Wam tego przedstawić!


ISADORA - głosy eyeliner - eyeliner 45 Blue dazzle
Na pierwszy ogień leci kolorówka, ja ostatnio maluję się codziennie, jako że poszłam do pracy. Niestety maluję się o 5 rano, więc musicie mi uwierzyć, że jest to podstawowy makijaż. Nie wiem czy o 5 rano, co dla mnie zawsze to była noc, byłabym w stanie stworzyć przynajmniej w połowie prostą kreskę, ale na pewno na jakieś większe ważniejsze wyjście lubię sobie wtedy to odbić i zaszaleć i zrobić coś mocniejszego i coś bardziej wystrzałowego. Więc ten eyeliner pójdzie w użycie, jak najbardziej! 
W boxie było do trafienia aż 9 różnych produktów marki Isadora do makijażu 



LIRENE - vitamin glow - podkład rozświetlający 
Podkład rozświetlający, zapewniający zdrowo wyglądającą cerę, pięknie rozświetloną. Mamy tutaj również witaminę C, która chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, redukuje widoczność zmarszczek, wygładza, a także uelastycznia. Podkład również ukrywa niedoskonałości, wyrównuje koloryt i przywraca naturalny blask. Oj, a ja jak wróciłam do pracy to zużywam podkłady praktycznie jeden za drugim i bardzo mi się ten przyda! 



WOOM FAMILY pasta do zębów 
Pasta do zębów ma działanie ochronne, ma też efekt odczulający oraz antybakteryjny, zapobiega tworzeniu się płytki nazębnej oraz kamienia, a także wzmacnia dziąsła. Długotrwałe odświeżenie oraz poczucie czystości i świeżości macie zapewnione. I mogę przyznać, że pasta jest bardzo przyjemna, wiadomo, że wszystkie te efekty są delikatniejsze niż w innych produktach typowo drogeryjnych ale cos za coś, tutaj mamy, zdecydowanie bezpieczniejsze i mniej sztuczne składniki, co dla mnie jest zawsze świetną alternatywą tym bardziej w paście, która może być stosowana przez całą rodzinę. 



ARGANOVE, ekologiczny hydrolat z liści werbeny
Hydrolat będzie tonizowal i odświeżał naszą skórę, zapewni odpowiedni poziom nawilżenia, łagodzi podrażnienia oraz stany zapalne. Poza tym, będzie regulować wydzielanie sebum, przywróci skórze równowagę, a także polepszy wchłanianie substancji czynnych. Można również stosować na włosy, więc ułatwi to rozczesywanie. Mimo że ja nie jestem jakąś ogromną fanką hydrolatów, jakoś zawsze coś mi w nich przeszkadza, ale wiem, że one mają tylko i wyłącznie pozytywne działanie, więc na pewno będę używać! 



DERMEDIC - capilarte - szampon wzmacniający hamujący wypadanie włosów 
Miałam kiedy serię capilarte i byłam dość zadowolona z działania tych produktów, ale jeśli dobrze pamiętam to tego konkretnie nie miałam. A szkoda, bo fajnie brzmi, ten szampon poprawia ukrwienie meszka włosowego, kondycje komórek oraz pobudza aktywność cebulek. Ma za zadanie również wydłużyć życia włosa i ogranicza wypadanie. Jest polecany do codziennego stosowania. Na pewno z przyjemnością przetestuję ten szampon. Dopiero co włosy zaczęły mi odrastać po ciąży i porodzie, więc żeby uniknąć jesienno zimowego wypadania ten szampon będzie u mnie na pewno stosowany! 



SYLVECO, nawilżający balsam na rozstępy 
Balsam do ciała, który dzięki zawarte u w nim mocznikowi oraz roślinnym emolientom ma za zadanie zatrzymać wodę w naszej skórze, przywrócić skórze miękkość, gładkość, a także chronić ją przed czynnikami zewnętrznymi. Dodatkowo mamy tutaj działanie na rozstępy, czego nie będę w stanie sprawdzić, bo miałam to szczęście, że rozstępów nie mam, ale na pewno taki produkt ma same pozytywne oddziaływanie na nasze ciało, więc z rozkoszą będę używać. 



ONLYBIO - hydra mocktail -  płyn micelarny nawilżający
Mimo że ja ostatnio jestem zdecydowanie fanką innego sposobu na demakijaż, to muszę przyznać, że w dalszym ciągu stosuję płyny micelarny. Od czasu do czasu, potrzebuje dodatkowego oczyszczenia po demakijażu albo po prostu w dni, kiedy nie mam makijażu albo muszę zmywać makijaż jakoś na już to wtedy zdecydowanie płyny micelarne są u mnie w ruchu. Ten płyn jest delikatny, nie powoduje podrażnień. Zawiera lewa - roślinny kwas hialuronowy i prebiotyk ma bardzo ciekawe opakowanie i sposób dozowania, więc bardzo bardzo jestem na tak! 



MARTINI SPA LUXURY ACTIVE gąbka do demakijażu z węglem aktywnym
I tutaj jest mój zdecydowany hit demakijażu, gąbeczka z węglem aktywnym pochłania brud, tłuszcz, pozostawia twarz odświeżoną, czystą, a także i zdrową. Zbiera pozostałości makijażu, jak i inne zanieczyszczenia. I powiem Wam, że ja tej gąbeczki używam już codziennie od dłuższego czasu i wow. To jak ona w połączeniu z byle jakim żelem, pianką itp. zmywa makijaż to jest naprawdę szacun. Rewelacja! Będzie recenzja już niedługo! 



APIVITA - black detox - żel do mycia twarzy 
A tutaj mamy znowu produkt z węglem aktywnym, który wydaje mi się, że będzie takim samym sztosem, jak wcześniej opisywany produkt. Tutaj mamy żel, który ma jeszcze w sobie propolis, ma za zadanie dokładnie oczyścić skórę twarzy i około oczu, nie powoduje podrażnień ani nie przesusza skóry. Usuwa makijaż i zanieczyszczenia, więc znowu produkt idealny dla mnie do używania pod prysznic. A ja właśnie tak lubię, tak jest najszybciej i najskuteczniej według mnie, więc bomba! 



MATRIX - food for soft - maska do włosów intensywnie nawilżająca 
#MatrixPolska #FoodForSoft
Po ostatnim zestawie FoodForSoft do włosów, a mianowicie szamponie i odżywcze zdecydowanie chcę więcej! Jestem pełna oczekiwań wobec tej maski i wydaje mi się, że to będzie kolejny sztos, tym bardziej, że szampon i odżywka spisały się na moich włosach świetnie, więc ta maska też na pewno jest sztosem. Intensywnie nawilża wszystkie rodzaje włosów, wzbogacona została olejem z awokado oraz kwasem hialuronowym. Przywraca odpowiedni poziom nawilżenia nawet najbardziej przesuszonym włosom, no i właśnie! Rewelacja! 



SHIONLE - collagen - nawilżająca maska w płachcie z kolagenem
Oj, muszę przyznać, że u mnie maski w płachcie są zdecydowanie najlepsze w użytkowaniu, najwygodniejsze, mają super składniki i w ogóle jest tu ekstra wygodne i wszystko jest tutaj naj. Marka Shionle jest dla mnie nowa, ale już się nie mogę doczekać, aż sprawdzę, jak będzie ona dbać o moją skórę, jak sporo składników odżywczych jej podaruje, jakie składniki aktywne w sobie ma. Koreańskie produkty od zawsze mnie interesują, ale też mam co do nich ogromne oczekiwania. 



SHEFOOT LABORATORIES złota zmiękczający maska do stóp w formie skarpet
Jak ja mam się tutaj nie zachwycać, jak każdy produkt jest właśnie taki, jaki lubię. Maska do stóp w skarpetkach, co mi więcej trzeba? Zdecydowanie nic! Ta maska ma na celu przywrócić stopom ich miękkość, gładkość, a także promienność. Skóra będzie zadbana, szorstkie i suche miejsca zostaną zmniejszone. Skóra stóp odzyska komfort i właściwą kondycję. No i właśnie, ja o stopy dbać nie potrafię i zawsze jest mi z tym nie po drodze, więc takie produkty są dla mnie genialne! 



URIAGE - eau thermale - serum do twarzy 
I tutaj próbeczka. Ja uwielbiam te próbki, tak samo uwielbiam markę URIAGE! Ostatnie saszetki zawsze się u mnie sprawdzają, dlatego kolejną przyjmę bardzo chętnie! Tym bardziej, że jest to serum do twarzy, a to zdecydowanie moja ulubiona forma pielęgnacji. 



#kochamskakać  Wyjątkowe parki trampolin
No i na koniec, taka wspaniała niespodzianka! Oh, jak ja zazdroszczę osobom mieszkającym w pobliżu tego parku trampolin! Nie dość, że jest to super miejsce dla całej rodziny, a obecnie w czasie jesienno zimowych dni to idealny sposób na rozrywkę i odskocznię od obowiązków dnia codziennego. No i nie jest to miejsce tylko dla dzieci, znajdziecie tam też atrakcje dla młodzieży, jak i dorosłych! No czad! 


Muszę przyznać, że to pudełko idealnie się wpasowuje w moje potrzeby, w moje upodobania i jakieś widzimisię kosmetyczne. Większość tych produktów już używam z przyjemnością, więc niedługo będzie bardzo dużo recenzji! 

[wpis reklamowy] 

The Rituals of Hammam
Szampon i odżywka do mycia włosów

22 października 2023


Dzień dobry! Jak się macie w tę (nie)piękna niedzielę? U nas mimo wszystko, że wczoraj pogoda była wspaniała, tak dzisiaj od rana jest typowa jesienna, deszczowa aura. Mi to nie przeszkadza, ja taką lubię ale jednak w dobie panujących wszędzie chorób, przeziębień, wolałabym już, żeby było w miarę ciepło i żebyśmy wszyscy w końcu wyszli z tych kolejek w przychodni, bo ostatnio bywamy tam dosyć często. No, ale. Trzeba przetrwać i już teraz byle do wiosny.
A dzisiaj mam dla Was jeszcze recenzje dwóch produktów, które wyciągnęłam z kalendarza adwentowego Rituals, oj już bardzo dawno, bo aż dwa lata temu! Jakoś nie było mi po drodze brać tego, zestawu w podróż albo jechaliśmy na za krótko, żebym ja musiała myć włosy i tak ten zestaw leżał, przewalał się z miejsca w miejsce. I w końcu zdecydowałam się używać tego, zestawu po prostu w domu i... Jak myślicie? Jestem zadowolona, czy nie bardzo?


Rituals Cosmetics
The Rituals of Hammam
Szampon i odżywka do włosów




Zestaw składa się z dwóch produktów niepełnowymiarowych, są to niewielkie tubki o pojemności 50 ml, odkrecane za pomocą zakrętki. Nie ma problemu ani z zakręceniem ani z odkręceniem, często pomaga mi córka, jak idzie ze mną myć włosy i mi szykuje i podaje produkty, więc klasa! Bardzo podoba mi się design tych produktów, ciemne opakowania, bardzo eleganckie, no jest to zdecydowanie coś w moim stylu i ja bym mogła mieć wszystkie takie opakowania w łazience. Wszystko mi tutaj pasuje. I nie mam się do czego przyczepić.



Rituals Cosmetics, The Ritual of Hammam, odżywiający szampon do włosów
Szampon ma bardzo przyjemną konsystencję, jest dość gęsta, ale nie glutowata, jest taka jedwabista, aksamitna, bardzo wygodnie myje się nim włosy, bardzo fajnie dociera do wszelkich zakamarków między włosami na skórze głowy, pieni się idealnie w sam raz. Pachnie bardzo ładnie, no super wszystko. 
Po umyciu włosy od razu są miękkie, gładkie, przyjemne w dotyku, nie czuć żeby były obciążone, są naprawdę fajnie dociążone. Nie spodziewałam się takich efektów w sumie po tym szamponie, bo jakoś nie oczekiwałam dużo po tych kosmetykach, a tu szok!



Rituals Cosmetics, The Ritual of Hammam, odżywiająca odżywka do włosów
Z kolei odżywka jest w porządku. Ma bardzo przyjemną konsystencję, która nie spływa z włosów, a ładnie w nie wchodzi i działa na nie od środka w pewnym stopniu. Ale jeśli mam być szczera nie zauważyłam jakichś rewelacyjnych zmian po tej odżywce. Włosy są okej, ale nie są bardziej nawilżone czy odżywione. Brakuje mi tu chyba jakiegoś dodatkowego składnika, którego nie ma w innych kosmetykach, które używam, żeby zauważyć różnicę. 
Nic złego z włosami nie zrobiła, ale ta odzywka okazała się być totalnie obojętna dla moich włosów, była, ale jakby jej nie było. Nic na plus, ale zarazem nic na minus. No tutaj nie wiem, co się zadziało.



Po stosowaniu tego zestawu mam naprawdę ekstra włosy, ale osobiście uważam, że główną robotę odwala tu jednak szampon do włosów. Używałam go solo i z innymi produktami i widzę, że po dodaniu odżywki do pielęgnacji nie ma różnicy, więc odżywka jest bardzo sporym średniakiem, a szkoda, bo szampon zrobił na mnie tak genialne wrażenie, że wow! Więc szampon polecam całym sercem i z każdą odżywką fajnie Wam zagra. 


Ale muszę przyznać, że nie poskładałam w tej marce wielkich nadziei co do produktów do włosów, myślałam, że głównie sprawdza się ich pielęgnacja do ciała, a tu proszę. Pozytywne zaskoczenie. Znacie? 

Soraya - lactissima Ukojenie -
żel do higieny intymnej

19 października 2023

 Dzień dobry! Co tam u Was słychać? Wyobrażacie sobie, że powoli kończy się kolejny miesiąc? Szaleństwo, ten czas leci tak szybko, że ja nie mogę w to uwierzyć i wiem, że piszę o tym za każdym razem, ale wow! Rano już panują przymrozki, ja się ubieram turbo ciepło, no i fajnie. Niedługo listopad, a potem to już zaraz za moment będą święta i następny rok. Rok, w którym będzie się trochę działo, na pewno mocno pójdziemy do przodu z budową domu i będzie grubo! Fajnie już się nie mogę doczekać tego wszystkiego. 
A dzisiaj zapraszam Was na recenzję produktu marki Soraya, który służy do higieny podstawowej. Uważam, że każdy powinien posiadać, jakiś produkt do higieny intymnej i bardzo się cieszę, że w pudełkach Pure Beauty możecie znaleźć również i takie produkty, bo właśnie one są bardzo przydatne i użyteczne. 


Soraya - lactissima Ukojenie - 
żel do higieny intymnej 




Żel znajduje się w dość prostym opakowaniu, przezroczysta plastikowa butelka z naklejką, na której jest wszystko, co ma być i pompką, która działa bez żadnego zarzutu. Za pomocą pompki dostajemy idealną ilość produktu do użycia na raz. Z płynem do higieny intymnej nie musimy szaleć, naprawdę wystarczy niewielka ilość, żeby umyć to co trzeba.
Konsystencja jest bardzo żelowa, zbita6, jak żelki, nie rozlewa się, nie wylewa, więc mamy pewność, że to co wyjdzie na naszą dłoń, to pójdzie też na skórę. Zapach jest nie wyczuwalny, więc musi być bardzo delikatny, co u mnie jest na plus. Nie podrażnia, nie uczula, nie wysusza, wszystko tutaj gra tak, jak trzeba.


Nie mam się do czego przyczepić, ten żel do higieny intymnej jest naprawdę przyzwoity i fajny. Bardzo dobrze myje okolice intymnej, nie powoduje żadnych negatywnych skutków, nie podrażnia, nie wysusza, jak już wspominałam, co jest bardzo ważne. Od kiedy używam ten żel nie nabyłam żadnej infekcji, nic niepokojącego się tam nie dzieje, więc naprawdę mogę polecić ten żel!

Żel jest w bardzo przystępnej cenie, jest też łatwo dostępny, bez problemu kupicie go w Internecie czy różnych drogeriach. Poza tym, jest też wydajny, ja go używam już ponad 2 miesiąca, a zużyłam ledwo połowę. Bardzo fajny, nie mam mu nic do zarzucenia! 


[produkt otrzymałam w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]