AD | Pure Beauty Box, przyjemne otulenie z Cotton Clouds!

09 listopada 2022


Dzień dobry! Witam się z Wami z kolejny pudełkiem pełnym wspaniałości. Za oknem już mamy bardzo jesienną, deszczową pogodę, idealna, żeby schować się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i tutaj pasuje mi też pudełko cotton clouds, które otula mnie swoją miękkością i puszystością. 
Jak patrzę na tę grafikę to aż mam ochotę się wbić tam i odpocząć. A trzeba działać, jesień sama się nie przeżyję, przygotowania do grudnia też, więc muszę przyznać, że parę produktów  tym pudełku idealnie się sprawdzi na ten chłód. I zapraszam Was na przegląd Pure Beauty box!



BIELENDA, sweet lips, odżywczy balsam do ust w sztyfcie
Pomadki pielęgnacyjne do ust, nawilżające, odżywiające, uwielbiam i bardzo potrzebuję, bo ostatnimi czasy moje usta są bardzo często suche i spierzchnięte, więc idealnie box się tutaj wpasował. Miodowy zapach i smak bardzo mi się podoba i uprzyjemnia używanie. Więc zobaczymy, oby działał ;).


SORAYA plante, naturalny podkład dopasowujący się
Ma się dopasować do koloru skóry, nadać naturalny wygląd, idealny dla cery wrażliwej i przy okazji zawiera pielęgnujące składniki. Nie ściemniając, maluję się teraz raz na ruski rok, jeśli i nie rzadziej, ale to i fajnie. Taki produkt się przyda, kiedy ja się prawie nie maluję, to nie chcę nagle walnąć sobie mocnego makijażu, żeby nie zszokować siebie i swojej skóry. Bardzo lubię teraz delikatne makijaże, więc mam nadzieję, że ten mi to da ;).



L'OREAL PARIS, color riche shine, szminka do ust - 905 bae
Co prawda jestem osobą, która nie przepada za malowaniem ust, to pomadka, która była w jednym pudełku okazała się u mnie hitem, i fajnie, że trafiła się kolejna pomadka. Mamy trwały efekt,  połysk, zmysłowe usta. Stwierdziłam że super! Ale trafił mi się odcień po prostu bezbarwny z drobinkami, więc szaleństwa kolorystycznego na twarzy tutaj nie będzie, nie będzie też nic nadzwyczajnego. Ale, też dobrze!


BODYBOOM, suchy olejek do ciała, anti-cellulite pobudzający ekspert
Na wstępie powiem Wam, że ten olejek pachnie tak fenomenalnie, że się zakochałam! No cudownie, miałam niewielki wyciek w boxie, więc wiem, co mówię. Pachnie super i nie klei się, nie jest tłusty, ma bardzo fajna konsystencję, miałam go na dłoniach i była klasa. Fajnie, że był ten wyciek, bo przynajmniej wiem, że chcę i mogę go używać już teraz, nie będę się kleić, nie będę tłusta, a za to będę super pachnieć. Poza tym, marka, na którą miałam ochotę już dawno, a nie było nam po drodze się nigdy bliżej poznać, dlatego cieszę się dodatkowo.


LIRENE, matująca baza pod podkład, SPF 15, matt match
Bardzo lubię jakiekolwiek bazy pod makijaż, z tego względu, że już dawno zaobserwowałam różnicę w makijażu, kiedy używam właśnie bazy. Podkład się inaczej zachowuje, kosmetyki kolorowe, konturowanie, no i całość. Jestem też zadowolona z matowej wersji, bo ja jednak jestem za matowym makijażem, a rozświetlam sobie to, co chcę i to mi pasuje. Fajnie! Dodatkowo zapach mango, mm smacznie!
*lub Lirene, rożswietlająca baza pod podkład, spf 15, glow match!


PIERRE RENE, gel eyeliner
Miałam kiedyś taki eyeliner i był on moim ulubieńcem, dlatego cieszę się, że mam taki produkt teraz w pudełku. Eyeliner ma też dodany pędzelek, ale nie wiem czy on się do czegoś nada, ja nie jestem make up expert, więc muszę mieć dłuższe pędzelki, żeby coś mi w ogóle wyszło, ale może komuś z Was takie info się przyda i spasuje. Szkoda, że trafiłam brązową wersję, bo jednak czarne kreski na oku są moimi fav, ale też użyjemy, coś innego, coś ciekawego, będziemy testować ;).


HAGI, cykloczuły krem do twarzy, faza 3
Wow, wow, wow, wow! Czy wy już słyszeliście o produkcie, który ma specjalne działanie w zależności od tego, w której fazie cyklu jesteście? Kurde, magia, coś niesamowitego, a ja myślałam, że już nic nowego nie da się wymyślić. Każda kobieta doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że hormony, okres, fazy cyklu mają duży wpływ na nasze ciało, stan skóry i psychikę. Co prawda ja teraz praktycznie od dwóch lat jestem w ciąży, w połogu lub w trakcie karmienia piersią, więc mój organizm chyba zapomniał już, jak to jest mieć okres. Ale, jak tylko wróci to będę testować !
lub, Hagi, cykloczuły krem do twarzy, faza 2


FEEDSKIN, skin color defect, serum na przebarwienia
Muszę przyznać, że od kiedy pierwszy raz wprowadziłam do pielęgnacji dodatkowy punkt w postaci serum, zastanawiam się, jak ja kiedyś mogłam żyć bez niego! Dlatego, jaram się i cieszę maks, bo uwielbiam sera. A tym bardziej te na przebarwienia, bo ich mam dość sporo na twarzy, więc przydatny produkt. Dodatkowo nawilża, łagodzi, zwiększa elastyczność, także sprawdzimy - na pewno. 


NUTKA, peeling do mycia twarzy, czarna porzeczka i białe kwiaty
Wiecie, że uwielbiam peelingi, ale też na pewno wiecie, że lubię peelingi gruboziarniste, tutaj mamy produkt, który chyba bardziej jest jakimś żelem myjącym z dodatkowymi drobinkami, który delikatnie oczyści i wygładzi skórę. Nadaje się dzięki temu do codziennej pielęgnacji, dlatego wylądował pod prysznicem i zobaczymy po dłuższym stosowaniu ;).


STARS FOM THE STARS, oriental stars, gwiezdny żel do mycia ciała z drobinkami
Lubię żele pod prysznic, produkt, który wszyscy używają i na pewno okaże się przydatny. Przerażają mnie trochę te drobinki i chyba zostawię go sobie na wakacje albo na jakieś specjalne okazje, kiedy chcemy mieć turbo glow na skórze! Co prawda nie wiem jeszcze jaki ten żel daje efekt, bo może być bardzo subtelny albo z kolei bardzo mocny, ciekawa jestem, więc pewnie za jakiś czas z ciekawości to sprawdzę, ale póki karmię nie chcę ryzykować ;)


ARTSHOQ, odżywka ekspresowa, kuracja nawilżająca
Tak bardzo się cieszę z tej odżywki, że nie macie pojęcia, tym bardziej że mam szampon z tej serii, a ja uwielbiam używać takie zestawy i czuję, że dopełniam moją pielęgnację, kiedy używam szampon i odżywkę z tej samej serii! Tutaj mamy regenerację, wzmocnienie, nawilżenie włosów bez obciążenia. No super! I już teraz mogę Wam powiedzieć, że odżywka wydaje się super, nawet lepsza niż szampon, ale ciiii... będzie recenzja niedługo!


CAREO3, barierowy krem do rąk
Kremy do rąk to teraz jest u mnie produkt numer !. Mimo że ja mam problem z pielęgnacją dłoni, tym bardziej teraz z dwójką małych dzieci krem na dłoniach to słaby pomysł. Na szczęście, mam teraz w ciągu dnia takie momenty, że mogę go używać. No i tutaj fascynuje mnie dodatek wosku pszczelego, który ma działanie antybakteryjne, o czym nie wiedziałam, więc wow! Zapach ma specyficzny, dość cytrusowy i mogę przyznać, że nawet szybko się wchłania, więc na plus!


DEPPILCONCEPT, zaproszenie na fotodepilację SHR in motion
I to zaproszenie bardzo mnie cieszy! Od dawna czaję się na depilację laserową albo jakąkolwiek, która będzie trwalsza niż zwykła maszynka do golenia. Nienawidzę się golić, nie lubię marnować na to czasu, nie lubię, jak czasem jestem niedokładna, dlatego taka depilacja l dla mnie jest zbawieniem. Czekam na moment aż przestanę karmić i będę mogła się wybrać do DepilConcept w Rzeszowie!


Co Was zaciekawiło najbardziej? :)


[współpraca reklamowa]

3 komentarze:

  1. Mi taka bezbarwna pomadka bardzo by odpowiadała :).

    Haha, też się nie lubię golić. Zawsze coś ominę :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Też myślę o takiej depilacji
    Pudełko świetne.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD