Blogmas: Yves Rocher Kalendarz adwentowy 2019 - przedwczesne podsumowanie

19 grudnia 2019



No hej! Dzisiaj inny wpis niż zwykle, trochę nawiązuje do Blogmasów, ale trochę też nie. Kto ogląda mojego instagrama, ten wie, że w tym roku otworzyłam kalendarz adwentowy wcześniej niż miałam, a to dlatego, że zawartość mnie nie zadowalała. rawie każde kolejne okienko było dla mnie czymś na nie. I nie chodzi o produkty same w sobie, ale o to jak marka podeszła do tego w tym roku. Ogólnie w kalendarzu znajduje się dużo próbek darmowych, które są dodawane do każdych zakupów. 
Miało nie być żadnych próbek, tylko miniaturowe produkty, ale coś tutaj się komuś pomyliło. Dlatego otworzyłam cały kalendarz, bo nie chciałam się denerwować codziennie i to była całkiem spoko decyzja. Więc mam też i dla was w ramach blogmas, podsumowanie tego kalendarza ;).


1. Woda perfumowana, Sel D'AZUR (1,2ml) - te perfumy są cudowne! Ten zapach mi tak podchodzi i tak strasznie mi się podoba, że naprawdę - czad i na pewno kupię pełnowymiarowe perfumy. Ale powiedzcie mi, co to jest. Mini perfumetka, 1ml, który wystarczy na 2-3 psiknięcia - poważnie, nic więcej nie wyciśniecie z tego. I nikt mnie nie przekona do tego, że jest to miniatura.
2. Żel pod prysznic, Biały Migdał (50ml) - miniaturka żelu, która idealnie się sprawdzi w podróży, nawet teraz w trakcie świąt będę mogła mieć swoje świąteczne zapachy ze sobą, bo całą kolekcję świąteczną YR już kupiłam, więc mam sporo pełnowymiarowych produktów.
3. Odżywiający szampon do włosów (50ml) - nie znalazłam go niestety na stronie YR, więc do końca nie wiem, co to jest. Na pewno jest to szampon raczej odżywiający, ale nic więcej nie wiem. Produkt może być super, u mnie szampony z YR trochę obciążały moje włosy, więc były mega na po basenie, także miniaturka może się przydać. 
4. Bloczek do polerowania - kolejna rzecz według mnie mało udana. Bloczek, ot zwykły bloczek, których każdy ma mnóstwo u siebie w domu. W sumie byłoby to fajne, gdyby marka specjalizowała się w paznokciach, a ona specjalizuje się raczej w pielęgnacji.  Poza tym, nie ma go w sklepie YR, czy to oznacza, że jest to po prostu jakiś gratis dodawany do zakupów, czy do czegoś?


5. Łagodzący płyn micelarny 2w1 (50ml) - płyn micelarny zawsze spoko w podróż, dodatkowo łagodzący, więc można mieć większą pewność, że nic nas nie uczuli. W podróż też spoko, mimo że ja ostatnio wolę inne produkty do demakijażu, ale to nic. I tak zobaczymy. 
6. Baza do paznokci pod lakier (pełnowymiarowy produkt) - baza spoko, niby zawsze się przyda chociaż średnio mi, ale to nic. Damy radę i albo sama zużyję albo dam komuś ;). 
7. Krem nawilżająco łagodzący (7ml) - umówmy się, 7ml to nie jest miniaturowy produkt, tylko próbka, która właśnie często jest dodawana do zakupów. Krem może i będzie fajny, ale nie wiem na ile mi wystarczy do testów. 
8. Lakier do paznokci; czerwony (produkt pełnowymiarowy) - mamy lakier świąteczny czerwony, także coś dla każdego, ale w każdym kalendarzu jak jest lakier to jest to kolor czerwony, więc mam ich już mnóstwo!


9. Żel pod prysznic, cedr i pomarańcza (50ml) - kolejna miniaturka, która pojedzie ze mną na święta do domów rodzinnych. Zapach mi aż tak nie podszedł, jak Biały Migdał, ale i tak spoko.
10. Oczyszczający peeling do twarzy, gommage scrub (30ml) - nie wiem czy znalazłam odpowiednik na stronie, ale no jest to jakiś peeling do twarzy, który może okazać się być dość fajny, więc zobaczymy.
11. Nawilżający płyn micelarny 2w1 ((50ml) - kolejny płyn micelarny, tym razem nawilżający - fajnie, kolejny też się przyda, ale fajna by była różnorodność.
12. Woda perfumowana, Plein SOLEIL (1,2ml) - znowu mini woda perfumowana, oczywiście miniatura. Jeśli chodzi o sam zapach, to jest niesamowicie ciężki, intensywny i drażniący. Mi się nie podoba, mimo że lubię ciężkie zapachy, to ten jest za ciężki.


13. Balsam do ciała, cedr i pomarańcza (50ml) - jeśli się nie mylę to jest to jedyny balsam do ciała i akurat tych pełnowymiarowych nie mam. Więc spoko, tak jak pisałam - przyda się, jak gdzieś pojadę, chociaż obawiam się, że będzie go trochę za mało, więc na wszelki wypadek będę musiała wziąć drugi.
14. Energizujący żel pod prysznic i do kąpania; mango&kolendra (50ml) - kolejny żel pod prysznic, tym razem normalna kolekcja, nie świąteczna. Na wakacje, może być w porządku.
15. Kredka, liner i cień do powiek (pełnowymiarowy produkt) - ta rzecz mnie cieszy, tym bardziej, że jest w cudownym śliwkowym kolorze, czyli moim ostatnio chyba ulubionym. Dla mnie totalna rewelacja i będę używać.
16. Kremowy żel pod prysznic do skóry bardzo suchej (30ml) - znowu żel, tym bardziej jako balsam pod prysznic. Nie lubię takich produktów, zazwyczaj je biorę na basen, żeby jak najszybciej zużyć, ale zobaczymy.


17. Odżywiająca maska do włosów 2w1 (30ml) - znowu nie znalazłam odpowiednika na stronie. Ogólnie może być spoko produkt, uwielbiam ich maski z owsem do włosów, nie wiem czy ta jest ta sama, ale zobaczymy, do kosmetyczki podróżnej będzie ok.
18. Lakier do paznokci, różowy shimmer (produkt pełnowymiarowy) - kolejny lakier - trzeci. Kolor też nie dla mnie, nie lubię takiego błyszczącego wykończenia - szkoda.
19. Aksamitny krem intensywnie nawilżający, 48h (7ml) - kolejna próbka, która jest dawana do każdych zakupów na YR. 
20. Krem do rąk Biały Migdał (30ml) - miniaturka kremu, który ja mam w wersji pełnowymiarowej. W sumie to mi się podoba, bo lubię ten krem, a miniaturowa wersja idealnie się sprawdzi nawet do najmniejszej torebki, co jest ekstra!


21. Orientalny żel pod prysznic i do kąpieli, olejek arganowy i róża (50ml) - kolekcja mnie ciekawiła już długo i jestem mega ciekawa tego zapachu, bo i olejek arganowy i różę bardzo lubię, więc fajnie! Miniaturka idealna w podróż.
22. Mascara do brwi, brązowa (pełnowymiarowy produkt) - ten produkt mnie chyba zajarał najbardziej. Uwielbiam takie rzeczy do brwi, bo mega szybko można nimi ogarnąć nasze brwi, a także fajnie utrwalają cienie czy pomady, które wcześniej nałożyłyśmy. Dodatkowo szczoteczka jest bardzo mała, więc idealnie ogarniemy wszystkie włoski! To jest sztos do przetestowania.
23. Lakier do paznokci, Le Vernis; purpurowa czerwień (pełnowymiarowy produkt) - ten kolor jest bardzo ładny i akurat mega mi pasuje, mimo że na dłoniach robię hybrydy to na stopach wszystko się sprawdzi. Co prawda podobnych odcieni mam mnóstwo, ale sprawdzimy jakościowo.
24. Matowa pomadka w płynie; nude rose (pełnowymiarowy produkt) - początkowo myślałam, że to zwykły błyszczyk, ale jednak pomadka w płynie i to jeszcze matowa. Rzadko kiedy maluję usta, ale tym pomaluję, bo mi się mega podoba!


Nie sprawdzałam zapachów ani konsystencji, więc nie wypowiadałam się na temat jakości tych rzeczy, bo miniaturki chcę zabierać ze sobą w podróż, a w sumie kolorówki nie mam kiedy użyć. 
Kalendarz dla mnie jest bardzo średni. Dlaczego?
Po pierwsze, znajdują się w nim 4 produkty, które są próbkami (1, 7, 12 i 19), które dodatkowo są dawane, jako gratisy do zakupów. Możemy też doliczyć tutaj bloczek do polerowania paznokci, więc w sumie 5 produktów.
Po drugie, jest bardzo niewielka różnorodność, a marka YR ma w swojej ofercie mnóstwo przeróżnych rzeczy! I naprawdę mogliby tutaj fajnie pokombinować, żeby było po trochę wszystkiego, a ostatecznie mamy aż 5 produktów pod prysznic, 2 płyny micelarne i 3 lakiery do paznokci. 
Po trzecie, pełnowymiarowa jest tylko kolorówka. Nie zrozumcie mnie źle, nie oczekuję od marki samych pełnowymiarowych produktów, ale ilość lakierów i kolorówki jest trochę dziwna. Zawsze kojarzyłam markę z pielęgnacją, z genialnymi perfumami i niedocenianymi kosmetykami do włosów. Kolorówka jest dla mnie czymś z czego raczej nie korzystam.

Ale nic, będziemy używać, testować. W podróże mniejsze czy większe takie miniaturki mi się przydadzą, ale brakuje mi czegoś w tym kalendarzu. Brakuje mi efektu wow. A szczerze, pierwsze miniaturowe opakowanie perfum, od którego zaczęłam otwieranie zrobiło wystarczająco złe wrażenie, które się utrzymało. 


Dajcie znać, co Wy myślicie o tym kalendarzu! I czy otwieracie jakiś w tym roku? :)


Blogmas: Were you naughty or nice? Byłam grzeczna?

17 grudnia 2019



Dzień dobry! Ja już czuję święta! W naszym mieszkaniu choinka świeci się praktycznie cały czas, piosenki świąteczne lecą w tle i w końcu pachnie u nas piernikami! Co cieszy mnie niesamowicie, nie mamy jeszcze czasu na dekorowanie ich, ale już niedługo to ogarniemy. Za równy tydzień wigilia! Nasza pierwsza wigilia, jako małżeństwo i jest to dla mnie niesamowita myśl i bardzo mnie cieszy i ekscytuje. 
A, jak na razie czas na kolejny blogmas! Co prawda Mikołaj już za nami, ale u mnie prezenty czekają na nas również pod choinką w wigilię, więc czas na mini rachunek sumienia, czy w ogóle zasłużyłam sobie na prezent?


Pytania znacie, no to lecim!

1. Prezentu żadnego nie wymieniłam, ale na pewno zdarzyło mi się coś wyrzucić. Nie chodzi mi o rzecz, która się zepsuła albo zużyła, bo to jest dla mnie dość oczywiste, że nie będziemy tego trzymać. Wyrzuciłam rzecz, która była mi już niepotrzebna i po prostu stała i nie miałam co z nią zrobić ani gdzie jej dać. Nie było to w trybie nienawiści, tylko tak o po prostu.

2. Kiedyś na pewno tak, a powiem szczerze, że w ostatnim czasie nie przypominam sobie, żebym miała tak zrobić. 

3. Okej, na jakimś małym przejściu, gdzie nie ma dużego ruchu, a są światła to chyba przeszłam z raz czy dwa. Ale nigdy tego nie robię na ruchliwej ulicy, czy na głównej. A nawet, jak mam zielone światło to i tak się rozglądam na prawo i lewo, bo jakoś nie ufam ludziom na drodze.

4. I to nie raz, haha! Ale to raczej od nieznajomych albo kiedy domyślam się w jakiej sprawie dzwonią, a ja nie mam ochoty na rozmowę albo jest weekend, godzina 21 to nie odbieram. Jeśli dzwoni do mnie znajomy i mogę rozmawiać, to zawsze odbieram.

5. Tak, wpłaciłam. W ostatnim czasie zrobiłam to raz, ale mam w planach pomagać przynajmniej raz w miesiącu. Potrzebujących jest wiele, kiedy dorzucam się do jakiejś zrzutki to każda złotówka się liczy i ma znaczenie, a ja od tego nie zbiednieje. 

6. Niestety, ale muszę się przyznać, że tak - zdarzało mi się i chyba zdarza nawet dość często. Czasami każdy ma taki humor, że nie ma ochoty na jakiekolwiek kontakty albo spotykam takie osoby w takich okolicznościach, że głupio, albo mi się nie chce nawet witać z kimś, haha. Czasem mi się włącza taki alien - dziwne wiem.

7. Nie. Są rzeczy, o których można plotkować i robi to każdy - nie mówcie, że nie. Ale jak są ważne rzeczy, to się o tym nie mówi - po prostu. 

8. Pytanie stricte do bloggerów i myślę, że zdarzyło mi się, ale pewnie to było bardziej na początku mojej 'kariery blogowej' i nie były to sformalizowane współprace. Chodzi o to, że nie było umowy, nie było warunków, tylko bardziej 'wyślemy Ci coś, a ty napisz', a potem się okazało, że nie dało się tego używać. Teraz jestem bardziej wybredna jeśli chodzi o współprace i dokładna, i nie mam ich za dużo, żebym właśnie mogła się ze wszystkim wyrobić na spokojnie. 

9. Dzisiaj! Przyszła do nas nasza Agentka Nieruchomości, która pośredniczy w wynajmowaniu mieszkania i daliśmy jej paczkę pierników. Takie niby nic, ale widać było, że każdemu zrobiło się miło! 

10. To ja zdecydowanie ja. Cały czas w internecie, chociaż i tak mniej niż kiedyś, więc nie jest ze mną aż tak źle - widać progress. 


Sama wymyślałam te pytania i trochę się stresowałam jak na nie odpowiadałam, haha. Ale ogólnie małe grzeszki ma każdy, a ja żyję w zgodzie z własnym sumieniem i nigdy nic nie robię na siłę, co chyba widać. A jak sytuacja wygląda u Was? Zasługujecie na prezenty w tym roku?

Blogmas: 10 rzeczy, które kocham w okresie świątecznym

15 grudnia 2019


Dzień dobry! Jak się czujecie? Jak Wasze nastroje? Czujecie już świąteczny vibe, czy jeszcze nie do końca? Mi cały czas najbardziej doskwiera brak śniegu, ale wystarczy popołudniu już włączyć choinkę i wszystko jest super. Ale czas na dzisiejszy świąteczny wpis! Czy są tu jeszcze osoby, które nie lubią świąt? Może spojrzycie na tej okres trochę milszym okiem, co? :)


No to lecim!

dużo wolnego czasu
Tak, należę do tego grona szczęśliwców, że dalej patrzę na święta przez pryzmat szkoły, więc mam wtedy trochę wolnego. Co prawda nie jest to tak, że nic totalnie nie robię i nie mam żadnych  innych obowiązków, ale jednak mogę wtedy odpocząć i odsapnąć, i mam więcej czasu niż normalnie! Nie czuję się źle ze spaniem do późna, z oglądaniem filmów do 3 w nocy i z wracaniem do domu nad ranem.

długie zimowe wieczory
O których Wam już pisałam w tegorocznych blogmasach. Ja po prostu lubię, kiedy jest ciemno, kiedy jest chłodno, bo wtedy dla mnie jest tak przytulnie. Poza tym, najbardziej efektywna jestem dopiero, kiedy robi się ciemno. Jakoś się wtedy budzę i jestem w stanie zrobić najwięcej rzeczy. I właśnie dlatego zimą jestem najbardziej produktywna i potrafię zrobić wszystko, co odkładałam w czasie od miesięcy!

możliwość spotkania się z bliskimi
My wracamy do domu rodzinnego i wszyscy nasi znajomi wracają, więc praktycznie wszyscy są w jednym miejscu, i większość osób ma chociaż trochę czasu, więc jest szansa na to, żeby się zobaczyć. Już teraz mamy zaplanowaną większą część świąt, tak żeby z każdą rodziną spędzić, jak najwięcej czasu i ile tylko się da. I to mnie ekscytuje, nie mogę się doczekać tych spotkań ze wszystkimi i mam w planach dużo, mam nadzieję, że dużo uda się zdziałać!

świąteczne filmy i piosenki
Ha! No bo jak inaczej! Takie filmy są genialne. Święta mi się kojarzą bardzo pozytywnie, a wszystkie świąteczne filmy są pozytywne, dobrze się kończą i wszystkie są takie kochane i milusie --> wiem, najlepsze określenie filmów ever! I ja zamierzam oglądać bardzo dużo filmów i słuchać tylko świątecznej muzyki, bo ona poprawia mi humor, a ja w święta zamierzam być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!

przytulna atmosfera
A to uzyskujemy za pomocą światełek, choinki, ciepłego koca, grzańca i świątecznym filmom i piosenkom. A wszystko jest jeszcze bardziej przytulne właśnie dzięki temu, że jest ciemno na zewnątrz! 

inne nastroje pozostałych osób
Nie chodzi mi o to, że ludzie są sztucznie mili, składają sobie życzenia i nagle rodzina, która nie rozmawia ze sobą miesiącami na święta są najlepszą rodziną ever. Ale mi się naprawdę wydaje, że święta tak działają na ludzi, że oni wszyscy mają lepsze humory i są weselsi, szczęśliwsi itp. I to jest super!

prezenty
Spokojnie, wolę je dawać niż dostawać. Jakoś mam wrażenie, że zawsze wszyscy mają problem z tym, co mi kupić, chociaż dla mnie większość rzeczy jest mega oczywista, ale uwielbiam dawać prezenty! Uwielbiam wymyślać, co komu kupić i zazwyczaj planuję to już kilka miesięcy wstecz! Po prostu lubię, lubię kupować, lubię pakować i uwielbiam widzieć reakcję innych na te prezenty ;).

jedzenie !
Nie lubię się przejadać i za bardzo nie lubię tego całego tłustego jedzenia i kapusty i innych rzeczy. Aczkolwiek są takie dania, których wyczekuję niesamowicie! I to wtedy pierogi smakują najlepiej, wszystkie sałatki, ciasta. Dodajmy do tego jeszcze pierniki i ja jestem bardzo zadowolona!

swetry, ubrania
W mojej szafie królują swetry. Mam ich tyle, że powinnam się wstydzić, ale je uwielbiam! I uwielbiam jesienno-zimowe ubrania. Kiedy mogę wbić się w sweter albo w ciepłą sukienkę, założyć cieplejsze rajstopy! Uwielbiam wtedy ładnie wyglądać i jakoś bardziej mi się chce stroić, kiedy jest zimno, niż kiedy jest ciepło. Zimą można kombinować, można założyć wszystko i można wyglądać super! Dla mnie rewelacja.

Sylwester + Nowy Rok
Niby dzień, jak każdy inny, ale dla mnie Nowy Rok jest początkiem czegoś nowego. Mam wrażenie, że budzę się wtedy z czystą kartą, wszystko jest takie nowe, czyste i nieznane, a ja mogę zapisać moją kartkę, jak tylko chcę. Czuję się wtedy zwycięzcą i jakoś tak łatwiej przychodzą mi zmiany. Uwielbiam planować kolejny rok i uwielbiam tę świeżość.


A Wy? Co najbardziej lubicie w tym czasie i co Wam sprawia największą radość? :)


Blogmas: Kulturalne święta

13 grudnia 2019


Halo, halo! Nie ma świąt bez świątecznych filmów i muzyki! Chciałabym też w końcu móc dodać, jakieś inne wydarzenia kulturalne, ale w tym roku mi się nie udało, bo nie byłam w stanie wszystkiego zorganizować. Za dużo się działo, tu wesele, wyjazdy, przeprowadzka, podróż poślubna, praca, blog, więc i tak dużo nam się udało zrobić. 
Więc, jak co roku zostały mi filmy i muzyka świąteczna, która zawsze poprawia mi humor, tym bardziej ta zagraniczna, która jest tak pozytywna, że nie da się przy niej dobrze nie bawić. Jeśli chodzi o muzykę, to jestem tradycjonalistką, jakoś nie szukam nowych hitów świątecznych, wolę te stare, wszystkim dobrze znane, które pojawiają się regularnie w radiu i filmach.  


Ale filmy! To jest ta sfera, która cały czas się rozwija i ja nawet nie chcę sobie zdać sprawy, jak wielu filmów świątecznych jeszcze nie widziałam i ile jeszcze przede mną. Dlatego praktycznie, co roku piszę takie świąteczne kinomaniaki i teraz muszę się skupić, żeby nie powtórzyć żadnej pozycji. A jeśli Was ciekawią wszystkie moje propozycje, to zapraszam na poprzednie edycje:
A co w tym roku? W tym roku Netflix oferuje nam ogromny wybór świątecznych filmów, powiem szczerze, że jeszcze nie miałam możliwości obejrzeć większości, a nawet i mniejszości - na razie obejrzałam 2, więc świetnie mi idzie, ale i w czwartek byliśmy w kinie, więc dwa filmy Wam polecę!


Upalne święta (2019) 'Holiday in the Wild' melodramat

Oglądaliśmy ten film jeszcze przed naszym wyjazdem do Kenii i nawet nie wyobrażacie sobie, jak to idealnie wyszło. Aż chciało mi się jechać, połykałam ten film i miał on dla mnie trochę inny wydźwięk niż pewnie powinien. Ale może i jest to melodramat, romans itp., to ja uwielbiam takie ckliwe filmy, uwielbiam, kiedy wiem, że na końcu oni będą razem! A że przy okazji akcja działa się w Afryce, na safari, na które jechaliśmy to fajnie było wiedzieć, z czym to się je! Nie zobaczycie tutaj niesamowitych zwrotów akcji, nie będziecie za bardzo zaskoczeni, film nie będzie Was trzymał w napięciu, ale ja takie filmy lubię i osobom, które mają podobne upodobania - polecam.
Poza tym, rozmawialiśmy z ludźmi w Kenii, liczba słoni wcale nie maleje drastycznie i nie mają zamiaru wyginąć, z tego co oni mówili są to jakieś przestarzałe i nieaktualne dane, więc nie powinniśmy się martwić.

Świąteczny rycerz (2019) 'The Knight Before Christmas' fantasy, komedia romantyczna

Kolejna komedia włączyła nam się zaraz po Upalnych świętach i powiem Wam, że jest tak samo fajna. Może i przewidywalna, może i nie trzyma w napięciu, może i jest totalnie niemożliwa do wydarzenia się w prawdziwym życiu, ale ja takie filmu lubię.
Bo która nigdy nie marzyła o miłości jak z bajki, o rycerzu na białych koniu, o dżentelmenie, który będzie Was bronił swoją szablą i w imię miłości jest w stanie zrobić dużo?Czasem tylko filmy pozwalają nam się przenieść w tak idealny świat, ale czemu nie pozwolić sobie czasem odpłynąć i się rozmarzyć. Nawet jeśli oglądałam z idealnym mężczyzną u boku, to i tak oglądało mi się ten film świetnie! Ja polecam ;)!

Jak poślubić milionera? (2019) komedia romantyczna

Nie jest to film świąteczny, ale nic nie szkodzi, bo jest w kinach w okresie świątecznym, więc czemu by nie! I co? I nawet fajnie!
Słyszałam, że to chłam, ale fajny chłam! Przyjemna komedia romantyczna, fajna obsada aktorska, praktycznie wszyscy, których uwielbiam i fajnie jest nawet obejrzeć taki chłam od czasu do czasu. Nie jestem jakoś super zachwycona, bo wolałabym, żeby historia była troszkę bardziej prawdopodobna. A tutaj mamy do czynienia z bardzo niemożliwą historią, nawet jak na nasze czasy. Mimo wszystko miałam wrażenie, że oglądam Kopciuszka w XXI wieku ;).



Poza tym, jakie filmy mam zamiar obejrzeć? Co jakiś czas przeglądam netflixa i dodaję do listy, więc będę informować prawdopodobnie na insta, co i jak! A zamierzam zrobić nie jeden movie night, więc będę siedzieć i oglądać, a co?

Święta nie na bogato, Świąteczny spadek, Facet na święta, Obłędnych świąt, Historia Kopciuszka: świąteczne życzenie, Cztery gwiazdki, Święta last minute, Wigilijne wesele, Kronika świąteczna, Zamiana z księżniczką....

Oglądaliście coś? Dajcie mi koniecznie znać!



Blogmas: Co jest na mojej choince?

11 grudnia 2019


Dzień dobry! Jesteśmy w połowie Blogmasów! Jeśli się nie mylę to jest to szósty Blogmas ze wszystkich 12/13 w tym roku! A tak się złożyło, że w tym roku otworzyłam już cały kalendarz adwentowy, jaki miałam na ten rok, bo ogólnie uważam, że marka się nie popisała, ale o tym Wam chętnie się rozpiszę! Kto widział filmiki na insta?
I w sumie w tym roku ten grudzień wygląda zupełnie inaczej! Pierwsze święta z mężem, pierwsze święta jako żona, więc mamy też naszą pierwszą wspólną choinkę.


Początkowo miałam nie robić tego wpisu, bo nie mam jakichś turbo drogich bombek, czy wymyślnych ozdób w kształcie reniferów, łyżew, czy inne cuda niewidy. Pepco rządzi!
Aczkolwiek, jako że jest to nasza pierwsza choinka, w naszym pierwszym mieszkaniu i to są nasze wspólne święta, to zdecydowanie choinka zasługuje na uwiecznienie!


Bombki mamy głównie z Pepco. Jak tylko zobaczyłam ten piękny purpurowy odcień od razu wiedziałam, że je chcę, więc od razu kupiliśmy wszystko, co nam się podobało. I dobrze zrobiliśmy, bo kilka dni później już praktycznie nic nie było z tych nowych odcieni. A w tym roku Pepco poszło w takie fajne intensywne kolory bombek. Dobrze zrobili, bo ja się nie mogłam się powstrzymać! Srebrne ozdoby głównie kupiliśmy w E.Leclerc (też nigdy nie wiecie, jak się to pisze?) i ja ją uwielbiam! Nie dawaliśmy grubych łańcuchów, bo nie zdążyliśmy kupić, ale fajnie się stało, bo tak jest dobrze.
Pod choinką oczywiście znajdują się już prezenty! W tym roku postanowiłam mężowi zrobić kalendarz adwentowy! Jakoś tak się rozszalałam z prezentami, że wyszedł mi kalendarz, ale fajnie! Za rok na pewno przed świętami podrzucę Wam moje pomysły na taki kalendarz dla najbliższej osoby, bo to jest miłe, fajne i przyjemne! Nie jest to proste, bo trzeba się zmotywować dużo wcześniej, żeby wszystko pokupować, ale da się!


Jest magicznie, pięknie i świątecznie! Mimo że jesteśmy jedynym mieszkaniem na osiedlu z choinką, to I don't care, brakuje mi jeszcze tylko śniegu, więc tak - poproszę o śnieg. CO prawda, po Kenii marznę 3 razy bardziej, le to nic!
Jak Wasza choinka w tym roku? :)