Original Source, Orange Oil and Ginger, płyn do kąpieli

20 sierpnia 2013

Witajcie Kochani ;). Jak się macie? Ja już powoli się zaczynam stresować kampanią wrześniową i w sumie wszyscy dookoła mnie gadają tylko o tym i już w ogóle tak trochę masakra. Ale.. Jakoś się trzymam i staram się korzystać z ostatnich dni ;D. Dzisiaj rowery (mam nadzieję ;>), a w piątek jadę do Krasnegostawu i wracam dopiero w poniedziałek. Może ktoś z Was będzie na Chmielakach to dajcie znać! ;D Uciekam, dziś mam w planie coś ruszyć materiałów, więc trzymajcie kciuki :D. A teraz zapraszam was na recenzję płynu do kąpieli o fantastycznym zapachu! ;)

Original Source - płyn do kąpieli
Orange Oil and Ginger

Cena: 9,99zł
Pojemność: 500ml

NIE ZAWIERA RUTYNY.
Od producenta: Naręcze pomarańczy i aromatyczny imbir potrafią razem wiele. Dlatego lubimy stawiać je przed trudnymi zadaniami. Z doświadczenia wiemy, że wyśmienicie sobie radzą, gdy pojawiają się jesienne chłody… a kaloryfery są jeszcze nieubłaganie zimne.
20 prawdziwych pomarańczy doprawionych pikantnym imbirem użyto, by stworzyć jedną ożywczą butelkę płynu do kąpieli Original Source Orange Oil and Ginger, który naładuje Cię potężna dawką energii.
Poczuj to - możesz pokochać albo znienawidzić. Wybór należy do Ciebie.

Testowany dermatologicznie.

Sposób użycia: Ten produkt został stworzony do użycia pod prysznicem lub w kąpieli - nie jest przeznaczony do spożycia. Zawiera naturalne olejki eteryczne. Unikać kontaktu z oczami. Może wystąpić lekkie zmętnienie produktu spowodowane użyciem naturalnych olejków eterycznych.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide Dea, Citrus Sinensis, Zingiber Officinale Root Oil, Eugenia Caryophyllus Oil, Litsea Cubeba Fruit Oil, Cymbopogon Martini Oil, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Cinnamomum Camphora Leaf Oil, Turpentine Copaifera Officinalis Resin, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, PEG/PPG-120/10 Trimethylolpropane Trioleate, Laureth-2, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Benzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, BHT, Citral, Limonene, Eugenol, Geraniol, Cl 15985

Zalety:
  • z pozoru bardzo ładne i estetyczne opakowanie
  • butelka jest przeźroczysta, dzięki czemu widać zużycie
  • ładny zapach, aczkolwiek jest dość intensywny, więc nie każdemu się spodoba i utrzymuje się na skórze przez krótki czas
  • dosyć wydajny, wystarczył na jakieś 4-5 miesięcy
  • nie podrażnił, nie uczulił ani nic
  • dobrze mył
  • duża pojemność
  • cena
  • dostępność (Rossmann)
  • fajny opis i fajne teksty na opakowaniu, najbardziej mnie rozbroiło to, że 'nie jest do spożycia' ;)

Wady:
  • opakowanie jest mega nieporęczne w użyciu
  • brak dozownika przez co trzeba się namęczyć żeby odkręcić butelkę, przelać tyle ile się chcę, a potem z tym wszystkim zakręcić
  • otwór jest zbyt duży, przez co wylatuje nam za dużo kosmetyku
  • konsystencja, która jest lekko-glutowata, co też utrudnia nam korzystanie z produktu


Inne:
  • nie zauważyłam jakiegoś nawilżenia, czy innych dodatkowych efektów używając tego produktu
  • skład wydaje mi się jakoś bardzo długi, jak na płyn do kąpieli, ale ja się nie znam ;D

Opinia: Płyn, jak płyn. Taki zwyklak, który dupy nie urywa i szału w mojej łazience nie zrobił. Duża pojemność, tani i piękny zapach to jego najważniejsze atuty, ale jeśli ktoś szybko się nudzi to używanie go dzień w dzień może trochę znudzić. Do tego to opakowanie, które utrudnia nam znacząco korzystanie z tego produktu. Mimo tego, że jestem ciekawa innych wersji zapachowych to chyba się na niego nie skuszę.. Wolę tą drugą wersję na zatrzask ;).

50 randomowych faktów o mnie zdaniem tych, którzy znają mnie najlepiej

18 sierpnia 2013

Ten tag krąży już po blogosferze od dłuższego czasu, zazwyczaj nie biorę udziału w tych zabawach, do których nie zostałam zaproszona przez innych użytkowników, ale akurat teraz nie mogę się powstrzymać ;D. Tag jest genialny i można się wielu rzeczy dowiedzieć o naszych ulubionych blogerach. Ja go trochę zmodyfikowałam. Pierwotną wersję umieszczę na pewno za jakiś czas na blogu, aczkolwiek dziś czas na tag, który został napisany przez moich najbliższych znajomych. Napisałam do kilku osób, które według mnie znają mnie najlepiej i połączyłam wszystko to, co mi napisali w jedną całość! Dziękuję <3. Myślę, że takie fakty pisane przez kogoś, kto widzi mnie z drugiej strony, są ciekawą alternatywą ;D. No to zaczynamy!

Fakt nr.1 Non stop się cieszę, nie wiadomo z czego.

Fakt nr.2 Potrafię grać w szachy.
Swojego czasu grywałam w nie dosyć często. Nawet w szkole zdobywałam medale (aż jeden!) i jeździłam na zawody :). Raz byłam na ogólnopolskich, ale to była komedia - nie wiem, co ja tam robiłam ;D.

Fakt nr.3 Uwielbiam oglądać Dragon Ball'a. ogólnie jakbym miała taką możliwość to brałabym się za Songa. Tak, jestem psycholem.

Fakt nr.4 Często używam w zdaniu sformułowania 'samo to' i 'masa', a wypowiedzi kończę mówiąc 'wiesz?'.

Fakt nr.5 Jak byłam mała to biegałam po całych działkach i darłam się 'nunca, nunca', a siostra mnie goniła.
Nie pytajcie dlaczego ani co chciałam przez to osiągnąć, bo nie wiem ;D.

Fakt nr.6 Czasem potrafię być tak wredna, że inni mają ochotę mnie udusić.
Ale to zależy od humoru i od typu człowieka ;D. Przynajmniej tak mi się wydaję, że swoją wredotę zostawiam tylko dla tych, którzy na to zasługują ;D.

Fakt nr.7 Uwielbiam nazywać swoje rzeczy po imieniu. Mój komputer to Tosia, a krowoowca to Dominik itd.

Fakt nr.8 Jak coś komuś tłumaczę to robię to zawsze bardzo dokładnie, krok po kroku.
Zawsze. Potrafię przyspamować wiadomościami i kilka razy napisać to samo, ale jeszcze dokładniej, żeby mieć pewność, że ktoś mnie zrozumie.

Fakt nr.9 Mam wielkie marzenia i duże ambicje.
I zamierzam wszystko spełnić, wszystko zdobyć i w ogóle wszystko.

Fakt nr.10 Nie potrafię rozmawiać o sobie, chyba że po trzech piwach.

Fakt nr.11 Nienawidzę jogurtów z kawałkami owoców. Aż mnie mdli od nich.
Serio tylko ja tak mam :D?

Fakt nr.12 Całkiem nieźle się ze mną tańczy przy discopolo. Przy innej muzyce ponoć zawstydzam. 

Fakt nr.13 Jestem już stara, ale w środku mnie nadal biega mała Plisia.

Fakt nr.14 Wiem czego chcę, wiem co jest dla mnie dobre.

Fakt nr.15 Bardzo szybko piszę na komputerze i przez to robię masę literówek.

Fakt nr.16 Lubię obiektyw aparatu. 
Jakoś tak w sumie od zawsze pcham się na wszystkie zdjęcia i mam mnóstwo albumów, które są zapełnione zdjęciami od moich pierwszych dni życia. 

Fakt nr.17 Jestem szalona i lubię się dobrze bawić (między innymi z Asią <3.)

Fakt nr.18 Światło w moim rowerze świeci na kształt czaszki, a poza tym to nie umiem jeździć na rowerze.
Samo to, umiem ! ;D.

Fakt nr.19 Mam system układania lakierów do paznokci i nie wolno go zmieniać, bo się mega wkurzam i zabijam.

Fakt nr.20 Jestem sms'owym dałnem. 

Fakt nr.21 Robię najlepsze malibu ze spritem ever i pyszne kanapki. 
W sumie to mogłabym się żywić tylko nimi. Jeśli mam warzywa, wędlinę, ser i inne dodatki w lodówce to mi żaden obiad do szczęścia nie jest potrzebny.

Fakt nr.22 Często tworzę różne dzieła w paincie. Oczywiście wszystko na mega, mega śmianie, bo jestem kaleką jeśli chodzi o jakieś ładne rzeczy.

Fakt nr.23 Uwielbiam grać w gry. Mamy taką pizzerię w Nisku i tam praktycznie cały czas gram w cymbergaja, bilarda i nawet piłkarzyki, jak i maszyny.

Fakt nr.24 Kiedy mi się coś powiedzie, uda zrobić to klaszczę i podskakuję.

Fakt nr.25 Niepotrzebnie ćwiczę i chudnę, bo w oczach mam apetyt. Jestem za chuda. A w ogóle to stworzyłam swoją własna unikalną dietę. Ciągle się odchudzam, żeby zaraz kupic czekoladę, żeby zaraz znowu się odchudzać.
Ja jakoś tego nie widzę i Ivo mnie poprze, że jednak taka chuda to ja znowu nie jestem! ;D

Fakt nr.26 Gram prawie we wszystkie gry na kurniku, jakie tam są. 

Fakt nr.27 Bardzo się emocjonuję grając w jakieś gry internetowe. Gadam, krzyczę, komentuję i niesamowicie się wkurzam.

Fakt nr.28 Wyglądam lepiej w rzeczywistości niż na zdjęciach.
Z czym się kurde nie mogę zgodzić. Zawsze się boję, że jak ktoś zna mnie tylko ze zdjęć to w rzeczywistości mnie nie pozna ;D.

Fakt nr.29 W dzieciństwie bardzo dziwnie mówiłam, np. jabuko (w sensie, że jabłko xD), albo meblownia na sklep meblowy i prawie raz na tydzień kazałam mamie jechać do meblowni i zwiedzałam :D. 

Fakt nr.30 Nie umiem gotować i nawet nie próbuję.
Kochana przyjaciółka <3. Ona potrafi w kuchni upichcić praktycznie wszystko! Często jak siedzę z nią w kuchni to się przyglądam i nie mam pojęcia, co ona robi, i zadaje głupie pytania: 'a po co to dodajesz?', 'a nie można od razu?'. Można w sumie powiedzieć, że nauczyła mnie zmywać naczynia, bo w domu nigdy tego nie robiłam! Zawsze jak chciałam pomóc mamie to mówiła, że pomogę jej, jak nie będę przeszkadzać. I kiedyś moja Aśka zmywa naczynia i to trwało chwilę! I ja zszokowana powiedziałam 'To już?! Tak szybko?!'. Hahaha --> pogrążam się, co nie ;D?

Fakt nr.31 Jestem zwariowana i otwarta, potrafię zaczepiać obcych (m.in. żołnierzy), tańczyć i w ogóle zachowywać się jak dzikus przy ludziach. 
Ale to tylko w sumie jak mam dobry humor albo napiłam się wcześniej. Mam słabą głowę, więc już nawet po jednym piwie jestem szczęśliwsza ;D.

Fakt nr.32 Swojego czasu byłam uzależniona od energoli.
I dalej trochę jestem xD.

Fakt nr.33 Jestem gnomem i goblinem, tak na zmianę. 

Fakt nr.34 Jestem świetną i lojalną przyjaciółką. Zawsze można na mnie liczyć.
Ojej <3333. Przyjaźń zawsze jest dla mnie najważniejsza, jeśli trzeba to nieważne, która jest godzina, jaka jest pogoda, czy mam coś do zrobienia czy nie, zbieram się i lecę do moich najlepszych przyjaciół na świecie.

Fakt nr.35 Jestem chamsko punktualna, tak bardzo, że jak ktoś z kim się umówiłam wychodzi natychmiast z domu to ja i tak jestem pierwsza.
Wolę czekać na kogoś pół godziny, niż żeby ktoś na mnie czekał kilka minut. To nie jest takie głupie, można pomyśleć, posiedzieć, poobserwować ludzi ;DDD.

Fakt nr.36 Nienawidzę wszystkiego co ze śledziami jest związane. Już sam zapach mnie doprowadza do szału i się denerwuję kiedy ktoś go je w mojej obecności. Ale uwaga: nigdy go nie jadłam ;D.

Fakt nr.37 Jestem mega niezdecydowaną osobą, a w sklepie to już w ogóle.
Co ja poradzę, że jest tyle dobroci naraz na półkach, a ja nie wiem na co mam ochotę ;D.

Fakt nr.38 Swojego czasu pisałam listy z przyjacielem, który był w nieciekawej sytuacji, nie mieliśmy innej możliwości kontaktu, więc pisaliśmy listy jakieś 3 lata.

Fakt nr.39 Czytam gazety w minutę, to znaczy przeglądam obrazki, zdjęcia i mówię, że nic w nich ciekawego.

Fakt nr.40 Lubię naleśniki z owocami, a tak naprawdę to chodzi o towarzystwo przy nich. 
I jeszcze koniecznie bita śmietana i jakaś polewa i ja jestem mega usatysfakcjonowana i szczęśliwa, ale towarzystwo to priorytet, wiadomo ;DDD. 

Fakt nr.41 Ukrywałam wiele rzeczy przed rodzicami (do wczoraj). Np. o kolczyku w pępku dowiedzieli się po 8 miesiącach na wakacjach, a o tatuażu po miesiącu z bloga ;D.

Fakt nr.42 Tak naprawdę to jestem wstydliwa i boję się dosłownie wszystkiego, i walczę z urojonymi kompleksami.

Fakt nr.43 Jestem mało asertywna i mam tendencję do oddawania decyzji komu innemu.

Fakt nr.44 Mam mega zajawkę na bloga i na kosmetyki, które zajmują połowę pokoju, a ciuchy zajmują druga połowę.

Fakt nr.45 Jestem włóczykijem. Nie potrafię i nie lubię usiedzieć całego dnia w domu, po prostu muszę gdzieś wyjść, bo mnie roznosi.

Fakt nr.46 Pieszczotliwie używam przekleństw, ale tylko do niektórych ludzi.

Fakt nr.47 Jestem zawsze uśmiechnięta i mam taki ładny uśmiech.
Ciocia mojej przyjaciółki zawsze mówi, że mam takie ładne zęby ;D.

Fakt nr.48 Kąpię się we wrzątku i moja 'biedna' siostra, jak wchodzi po mnie do łazienki to mówi, że wchodzi do sauny.

Fakt nr.49 Jestem drobna i mam małe oczy.
Masakra.. Nawet nie ma na mnie rozmiaru soczewek! ;D Ale śmieję się, że jak oczy mam małe to i wszystko się musi do nich dopasowywać i dlatego jestem mała.

Fakt nr.50 Farba-Chcę tu zostać to moja piosenka. Mam z nią masę wspomnień, masę sentymentów i zawsze się nią jaram, jak ją słyszę.

BioNike, Defence Eye - odświeżający krem pod oczy przeciw obrzękom

16 sierpnia 2013

Ojeeeej. Jest mi tak ciężko się przestawić na robienie czegokolwiek, że masakra... Ostatnie półtora tygodnia praktycznie przeleżałam, odpoczywałam, integrowałam się z ludźmi, zwiedzałam.. totalny chill. Aż mi się nie chciało wracać do domu.. I już mnie nosi, i już chcę gdzieś pojechać, ale niestety kampania wrześniowa mi nie pozwala ;o. Przynajmniej z czystym sumieniem będę siedzieć w Nisku xD. Ale w końcu się biorę za siebie, za bloga, za naukę (może xD) i tadam! Recenzja kremu pod oczyyyy  ;).

BioNike, Defence Eye
odświeżający krem pod oczy przeciw obrzękom do
skóry wrażliwej i nietolerancyjnej

Cena: 79,90 zł
Pojemność: 15 ml

Właściwości: Kompleks aktywnych składników pochodzenia roślinnego zapewnia efekt drenujący oraz pomaga zredukować zatrzymywanie wody w warstwie naskórka okolicy oczu. Zapewnia także efekt tonizujący, poprawiając mikrokrążenie skóry.

Wskazania: Wskazany dla osób, u których w wyniku stresu, zmęczenia lub procesu starzenia występują obrzęki oraz opuchnięcia pod oczami.

Sposób użycia: Stosować w okolicach oczu, delikatnie wklepując w skórę.


Skład: aqua (woda), cyclopentasiloxane, cetyl PEG/PPG-10/1 dimethicone, isohexadecane, ethylhexyl palmitate, pentylene glycol, trimethylsiloxysilicate, butylene glycol, dimethicone/vinyl dimethicone crosspolymer, glyceryl ethylhexanoate/ stearate/adipate, disteardimonium hectorite, hydrolyzed rice bran protein, sodium carboxymethyl betaglucan, carnosine, glycyrrhetinic acid, bisabolol, aloe barbadensis extract (wyciąg z liści aloesu - aloe barbadensis), glycine soja protein (proteiny sojowe - glycine soja protein), oxido reductases, rosa centifolia extract (rosa centifolia flower extract), ethylhexylglycerin, C12-14 pareth-12, PPG-15 stearyl ether, sodium chloride, disodium EDTA.


Składniki aktywne: Silikonowa baza emulgująca: chroni przed czynnikami środowiska. Jednocześnie stanowi warstwę przepuszczalną, nie blokuje naturalnego oddychania skóry. Redukuje utratę wody.
Aktywny kompleks zawierający oczyszczone peptydy pozyskane z soi i ryżu oraz proteiny pochodzenia biotechnologicznego pozyskane z drożdży; łagodzi cienie i obrzęki pod oczami, zapobiega gromadzeniu się płynu oraz jednocześnie wzmacnia tkanki skóry.
Kwas 18-β-glicyretynowy oraz α-Bisabolol: substancje pochodzenia roślinnego o udowodnionych właściwościach łagodzących, które przynoszą ulgę skórze zaczerwienionej i podrażnionej. 
Opatentowany związek b-Glukan/L-Karnozyna pobudza i utrzymuje skuteczność biologicznych mechanizmów obronnych skóry, chroni skórę przed fotostarzeniem spowodowanym promieniami UV oraz wykazuje działanie zwalczające wolne rodniki.
 

Zalety:
  • wygodne i bardzo estetyczne opakowanie
  • aplikacja przebiega bardzo łatwo, jeśli w opakowaniu jest dużo produktu, potem się to trochę utrudnia
  • potrzeba naprawdę niewielkiej ilości, żeby rozsmarować produkt pod oczami
  • odpowiednia konsystencja
  • bardzo wydajny, mam go już dobrych kilka miesięcy i jeszcze coś tam jest ;D
  • bezzapachowy
  • szybko się wchłania
  • nie pozostawia po sobie tłustej warstwy, więc można bardzo szybko przejść do nakładania makijażu
  • nie uczula ani nie podrażnia
  • idealny dla skóry wrażliwej
  • pozostawia skórę cudownie nawilżoną
  • gładką i miłą w dotyku
  • skóra jest też napięta
  • odrobinę zmniejszył opuchliznę i cienie pod oczami, aczkolwiek efekt jest minimalny
  • dostępnośc, internet


Wady:
  • jak już wspominałam, kiedy produkt nam się powoli kończy to coraz trudniej jest nam wydobyć kosmetyk z opakowania i najczęściej kończy się to na wyciśnięciu za dużej ilości
  • cena
  • za mały efekt, który nie jest długotrwały niestety


Moja opinia: Niestety ja już do niego nie wrócę. Efekt jest zbyt krótkotrwały i powierzchowny. Myślę, że jak już go wykończę to okolice moich oczu wrócą do poprzedniego wyglądu, czyli mega zmęczone z dużymi cieniami. Jest nawet zbyt drogi do samego wypróbowania... Ja szukam dalej mojego kremu idealnego pod oczy ;). Przy okazji może macie jakieś propozycje :)?


Górowe LOVE

09 sierpnia 2013

Czarny Staw Gąsienicowy
W górach w swoim życiu byłam już wiele razy: w Bieszczadach, w Tatrach, zahaczyłam nawet o góry będąc w Czechach. Często spotykam się ze stwierdzeniami i pytaniami, że przecież góry są beznadziejne, łażenie po nich bez celu, męczenie się, pocenie, co ja w tym w ogóle widzę ?! Jakoś w tym roku zaczęłam sobie zadawać to pytanie, dlaczego tak często chcę tu być? Dlaczego to jest MOJE miejsce na ziemi, w którym jestem szczęśliwa i wszystkie problemy znikają?

Morskie Oko z góry ;)
W mojej rodzinie prowodyrem wędrówek górskich jest mój tato, który od czasów zawodówki zaczął regularnie jeździć w góry z kolegami i podbijać szczyty po kolei. Dopiero kilka dni temu dowiedziałam się, jak to się zaczęło. Jak wiecie, 30 lat temu o Tatrach nie było tyle informacji, co teraz możemy znaleźć w przewodnikach, czy w Internecie. Po jakiekolwiek informacje trzeba było zasięgać u rdzennych górali. I tak na jednej lekcji mój tato siedział z kolegą w ławce i oglądali mapę. Nagle rzucił im się w oczy Giewont i pytanie: 'Ejj, ciekawe czy tam da się wejść ?!'. Od słowa do słowa wybrali się na pierwszą wyprawę, która okazała się totalnym fiaskiem. Zamiast na Giewont wymyślili sobie Rysy, gdzie pewien góral przestrzegał ich, że za nic w świecie tam nie wejdą! No to wiadomo, jak to działa: 'Co? Panieee, my nie wejdziemy ?!' No i spróbowali w 80-90cm. śnieg, przywiązali się obaj do jednej linii (brawo), ale jak spadną to przynajmniej obaj.. no i cofnęli się gdzieś w połowie :D. Jednak mimo to wracali do Zakopanego regularnie i zdobywali kolejne góry ;). Kilka dni temu oglądając stare zdjęcia zauważyłam, że mój tato był dokładnie 27 lat temu w górach i zdobywał między innymi Nosal, tak, jak i my w ten wtorek ;). 

Gubałówka
W góry po raz pierwszy pojechałam mając około 7-8 lat. Wiadomo z gówniarzem nie da się gdziekolwiek wejść, jeszcze z tak nieznośnym, jak ja. A bo nogi bolą, a bo to się nie chce, a bo ja chcę gdzie indziej. Masakra totalna, współczuję moim rodzicom totalnie ^^. Ale pojechałam i wróciłam, nie raz, nie dwa, z rodziną albo z przyjaciółmi i wiem, że będę tu jeszcze bardzo dużo razy ;). Jestem mega zakochana w Tatrach, w Zakopanem. Wiadomo miasto, jak miasto, jest mega skierowane w kierunku zysku, ale niech mi ktoś powie, że Krupówki nie mają tej cudownej atmosfery? Albo siedzenie na balkonie i patrzenie na Giewont nie zapiera tchu w piersiach? Albo kąpanie się w basenie na Polanie Szymoszkowej pod ogromnymi górami nie jest genialnym przeżyciem?

Kozy ;D
Byłam w Bieszczadach kilka razy i wspominam je równie miło, jak i Tatry, ale tam są łagodne góry, które bardziej przypominają mi pagórki, lekkie chodzenie, czasem jakieś strome podejście, dużo zieleni i piękna przyroda, Tatry są mega inne. Tam bardziej zieleń i przyroda zauważysz w Dolinach, czy jakichś specjalnych ścieżkach na zboczach, ale jeśli idziesz w góry to idziesz, wspinasz się, czasem na czworaka, czasem tyłem, czasem w ogóle musisz przemyśleć każdy kolejny krok. I właśnie ta adrenalina jara mnie najbardziej, jara mnie też to, że idziesz sobie spokojnie jakąś boczną ścieżką, a tu za zakrętem masz pionową ścianę i czujesz się jak na ściance wspinaczkowej.


Nigdy nie zapomnę, jak właśnie 11 lat temu byliśmy z rodziną w górach i zeszliśmy do Murowańca, deszcz, mgła, w ogóle totalna masakra. Wchodzimy do schroniska przemoczeni i w ogóle padnięci. Na co moja mama zdziwiona się pyta, dlaczego nie ruszamy dalej, bo przecież tutaj obok jest jakiś Staw Gąsienicowy (tak obok.. 15-20 minut drogi w jedną stronę). Wiadomo, tato już tam pewnie był, to co mu to iść tam w taką pogodę, ja z siostrą, myślę, że marzyłyśmy wtedy tylko o tym, żeby wrócić do domu. Co się ostatecznie stało? Mama poszła tam SAMA, poważnie dostała jakiegoś wściekłodupy i pognała mimo, że nie było widać nic. Nawet sobie nie wyobrażacie, jaka dumna wróciła ?! Cała mokra, ale dumna, że ona widziała Staw Gąsienicowy i nawet ma zdjęcie! Na zdjęciu widać, co prawda ją i mgłę w tle, ale wierze, że tam z tyłu jest ten staw :).


Co jeszcze mi się mega podoba w górach? Na pewno to, że tutaj jest tak świetne powietrze, że nieważne ile wypijesz, kac i tak się nie pojawi ;D. Co więcej nie ma tu komarów! (okej ostatnio zaatakował mnie i mojego laptopa czarny chrabąszcz w pokoju, ale mama mnie uratowała, hahaha) Atmosfera, mili ludzie (jak ja uwielbiam, kiedy na szlaku ludzie się z Tobą witają!!) pyszne jedzenie, dużo takich typowych z grilla (kiełbasa ;D), piwo tu smakuje, jak nigdzie indziej na świecie. Gofry z ogromną ilością bitej śmietany, te wszystkie pamiątki, kotki, owieczki, małe górole, głupie souveniry, które tak naprawdę potem się rzuca w kąt, bryczki, koniec (których jest mi swoją drogą baaardzo szkoda..). A chodzący Kubuś Puchatek z Hello Kitty pod rękę po Krupówkach i przytulający dzieci są mega rozczulający! Jest po prostu pięknie i idealnie. 

Kasprowy Wierch ! 
Najmilej wspominam wejście na Giewont. Największa satysfakcja, największa radość, największa duma z samej siebie niż kiedykolwiek indziej. Na szczycie miałam poważnie łzy w oczach i miałam wrażenie, że zaraz się tam rozkleję. Na pewno tam wrócę, zabiorę tam mojego TŻ, potem dzieci i w ogóle! A jakie szczyty zdobyłam o własnych nogach poza Giewontem? Kasprowy Wierch, Ciemniak, Nosal, Czerwone Wierchy, Kopa Kondracka, Gubałówka. (informacje uzupełnię, jak wrócę do domu i będę mogła zobaczyć zdjęcia :)). Jakie jeszcze stoją przede mną otworem? Na pewno: Rysy, Świnica, Bystra, mnich, Kościelec, Gerlach, Łomnica, Kozi Wierch. (tak trochę śladami ojca, nie wiem, czemu, ale strasznie mnie jara to, że on zna tatry praktycznie, jak własną kieszeń :)). Chciałabym też jeszcze raz od samego początku przejść się wszystkimi Dolinami ;). I wiem, że to wszystko zdobędę! Będę musiała trochę poćwiczyć nad kondycją, ale dam radę ;). Już planuję zacząć, żeby od następnego roku powoli spełniać swój plan. Tym bardziej, że po obronie licencjatu dostanę od taty w nagrodę profesjonalne buty na wyprawy górskie ;). Ojjj.. nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę!


Zaaferowana Paulina na Giewoncie hahaha ;D
Jakieś jeszcze ciekawostki z górskiego życia wzięte? Jestem obecnie w górach po raz trzeci z tą samą ekipą. My, brat i siostra mojej mamy ze swoimi rodzinami. Obecnie jest nas 11, bo się siostra wymiksowała, ale z rodziną jest też fajnie! Sama się nie spodziewałam, że będę mieć taką bekę, kiedy wypiją sobie trochę za dużo, że się tak świetnie gra w karty z tatą, że się tak fajnie pije piwo z rodzicami, wujkami i ciociami i że będę się tu tak świetnie bawić.. Zapominam o problemach, zapominam o tym, co mnie trapi, zapominam o tym, że jest jeszcze tyle niewyjaśnionych i niedokończonych spraw, że czekają mnie dwie poprawki. Halo.. jestem w górach, w Zakopanem ?! Nawet siedząc do południa w domku, na balkonie, na laptopie i praktycznie robię to samo, co robię w Nisku, ale heloł, może i robię to samo, ale robię to będąc tutaj.. w moim własnym raju na ziemi. <3 

Ciemniak :D? 
Pisałam tą notkę (jeju nie spodziewałabym się, że się aż tak rozpiszę ;o), bo chciałam poznać sama siebie, chciałam się dowiedzieć, co mnie tutaj ciągnie i wiecie do czego doszłam? Że kocham góry, bo KURDE TAK, nie ma żadnego sensowniejszego powodu, po prostu jest to miłość niewytłumaczalna i bezgraniczna <3.

Bo kurde TAAAAK ! :DDD


P.S. Zdjęcia są sprzed 4,3 i 2 lat ;DDD. Zdjęcia z tego roku opublikuję w oddzielnym poście ;)

L'Oreal Dermo-Expertise, delikatny płyn do demakijażu oczu

06 sierpnia 2013

Czeeeeść Kochani ! Jak tam u Was ;)? Mnie ostatnio głowa boli dosyć często i bardzo.. Już nie mogę, za dużo na słońcu, zdecydowanie, a w tym roku w górach pogoda nas naprawdę rozpieszcza :). jest pięknie słonecznie, ostatnio trochę chmur, ale to w sumie przerwy od grzania są przydatne :). A poza tym to ja się wakacjuję dalej. W tym roku mamy lżejsze wakacje i lżejsze 'szczyty' do obskoczenia. Weszłam wczoraj na Gubałówkę! Nic takiego, ale jednak zawsze wjeżdżałam kolejką zadowolona, ale w tym roku się wzięłam za siebie! :D Za to sobie zjechałam wyciągiem, z którego mam mega twarzową fotę ;D. Pokażę Wam wszystko  jak wrócę ;). Wczoraj miałam cudowne popołudnie i wieczór, siedziałam sobie na balkonie, z widokiem na Giewont (fota po lewej) i oczywiście Internety. Pisałam dla Was notki, nadrabiałam zaległości na Waszych blogach, pełen relaks, który tutaj smakuje całkiem inaczej niż u mnie w Nisku. Tak bardzo kocham tu być, że mogłabym tu zostać <3. Jestem tu już minimum po raz 7-8, a mi się jeszcze nie znudziło <3. No nic, wystarczy moje jarania się, zapraszam do recenzji :) 



L'oreal Dermo-Expertise
delikatny płyn do demakijażu oczu

Cena: ok. 25zł
Pojemność: 125ml

Od producenta: Delikatny płyn do demakijażu oczu L’Oréal Paris zapewnia doskonały i bardzo delikatny demakijażu oczu. Odświeżona formuła nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwych oczu. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.

Skład: Aqua, Water, Cycloprntasiloxane, Isohezadecane, Isopropyl Palmitate, Sodium Chloride, Dipotassium Phosphate, Poloxamer 184, Potassium Phosphate, Penthenol, Polyaminopropyl Bigunide, Ci 61565, Green 6 (Fil B485/3)

Ode mnie: Ja otrzymałam na jednym ze spotkań blogerek dwa mini produkty tego płynu do demakijażu, po 50 ml każde opakowanie, więc zdjęcia są tych próbek, ale myślę, że recenzja po wykorzystaniu 100 ml będzie wiarygodna i rzetelna, natomiast uprzedzam o tym fakcie na wszelki wypadek ;)

Co na plus:
  • opakowanie próbek jest niewielkiej wielkości i jest idealne na wszelakie wyjazdy
  • jest też dobrej jakości, lekkie, a zamknięcia na pewno nam nie zrobi przykrej niespodzianki
  • konsystencja jest bardzo dobra, faktycznie lekki płyn, który nie zostawia na skórze tłustej warstwy
  • zapach jest bardzo delikatny, ja go ledwo co wyczuwam
  • nie uczula i nie podrażnia
  • jest naprawdę delikatny dla oczu, więc bez problemu dla wrażliwych oczu będzie fajny
  • z demakijażem makijażu radził sobie bardzo dobrze i dokładnie doczyszczał fluid, podkład (wiem, że on jest do oczu, ale komu się chce brać na wyjazd kilka różnych produktów ;D?)
  • z lekkim makijażem oczu radził sobie całkiem nieźle (poza tuszem do rzęs)
  • w Internecie widziałam go na szczęście w różnych przedziałach cenowych (już nawet od 11zł)


Co na minus:
  • otwór niestety jest zdecydowanie za szeroki przez co zawsze wylatuje nam za dużo płynu
  • jest też mega niewydajny, znika na naszych oczach, te 100ml to na około 2 tygodnie
  • z tuszem do rzęs miał ogromne problemy, po nie wiem ilu razach dalej wyczuwałam go na rzęsach
  • powodował osłabienie rzęs, zaczęły nagle wypadać
  • na mocne makijaże jest za słaby
  • regularna cena, w stosunku do wydajności i działanie, jest zdecydowanie niekorzystna


Inne:
  • widziałam przeróżne opinie w Internecie na jego temat
  • pełnowymiarowe opakowanie tego płynu ponoć jest tak samo niewygodne w użytkowaniu


Moja opinia: Noo.. Taki se o, takie nie wiadomo co. leki makijaż zmyje, powiem Wam, że nawet bardzo dobrze, ale szkoda, że do demakijażu twarzy on nie jest przeznaczony tylko do oczu, z czym sobie kompletnie nie radzi. Dla wrażliwych oczu jest okej, nie podrażni na pewno, ale też trzeć i trzeć i trzeć to chyba w końcu źle zadziała na każde oko.. Do tego ta cena i ta beznadziejna wydajność.. Nie polecam..