Oleiq hydrolat z aloesu

18 czerwca 2026


Dzień dobry! Jak tam? Dla mnie jest to już ostatni dzień roboczy w tym tygodniu, jutro mam wolne i będę się szykować i zbierać na kolejny Wieczór Panieński w tym roku! Nie mogę się doczekać, znowu będę mogła pochillować, pobawić się, a i trochę zapomnieć o tych wszystkich troskach. Bardzo potrzebuję takiego czasu i nie mogę się go doczekać. Nie muszę wspominać, że na dodatek jest to imprezowy panieński, który cieszy mnie podwójnie!
Cieszą mnie też zużywane kosmetyki, a mam wrażenie, że w czerwcu jest tak konkretnie, może nie ma tego dużo, ale są dość konkretne produkty. I dlatego chciałabym Wam dzisiaj napisać co nieco o Oleiq i hydrolacie z aloesu. Co prawda, ja hydrolatów nie lubię, ale lubię aloes na włosy, więc udało mi się zużyć i wyrobić sobie opinię!


Oleiq hydrolat z aloesu
ciało * twarz * włosy




Hydrolat z aloesu z Oleiq znajduje się w szklanej, granatowej buteleczce. Sama buteleczka też na pewno sprawia, że pordukt w środku dłużej utrzymuje swoje właściwości, dłużej lepiej działa i po prostu nie psuje się tak szybko. Opakowanie jest wygodne w użyciu, nie miałam problemu z niczym. Na naklejce mamy dość niewiele informacji, ale tutaj też myślę, że wiadomo, co i jak jeśli chodzi o stosowanie. Mamy też atomizer, który pryska dość niewielką mgiełkę, mogłaby być bardziej konkretna jeśli chodzi o nakładanie na włosy, domyślam się, że w kontekście twarzy jest to wystarczające.
Konsystencja hydrolatu nie szokuje, jest zwykła, a zapach jest typowy hydrolatowy i to jest właśnie dla mnie największy minus hydrolatów, ja nie lubię tych zapachów. Są dla mnie mega specyficzne i po prostu mi się nie podobają. Teraz kiedy używałam tego, jako podkład pod olej dało się przeżyć. 



Od razu zaznaczę, że używałam tego hydrolatu tylko na włosy, jako podkład pod olejowanie. Ze względu na zapach nie byłabym w stanie używać na twarz, a na włosach nawet się gubił. Jeśli chodzi o olejowanie to mogę stwierdzić, że hydrolat podbijał działanie oleju, dodatkowo nawilżał włosy, odżywiał je i po prostu pielęgnował. Nie jest to działanie jakieś spektakularne i takie, że wow, ale fajnie było użyć czegoś dodatkowego, co podbijało na plus działanie innych produktów. Aczkolwiek nie jest to mój must have, nie zrewolucjonizował olejowania włosów. 



Wiem, że są osoby które uwielbiają hydrolatu i czerpią z nich wszystko, co najlepsze. Ja niestety nie jestem fanką tego typu produktów i możliwe, że się nastawiam też już od razu na nie, bo po prostu wiem, że hydrolat będzie mi nieładnie pachniał. Szkoda, że nie było konkretniejsze większej mgiełki, bo na włosy trzeba było popsikać dość dużo, żeby je mocniej zwilżyć. Fajnie działał, ale nie było to coś wow, coś niesamowitego, coś co będę chciała powtórzyć z kolejnym opakowaniem. 


A jak u Was wygląda pielęgnacja? Macie w niej hydrolaty, czy jednak preferujecie standardowe produkty? A może macie markę hydrolatów, które pachną normalnie? Dajcie mi koniecznie znać, bo ja widzę potencjał, ale jednak nie jestem w stanie używać każdego z radością.


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD