Stars from the stars, galaretka do laminacji włosów
- cosmic yummy jelly -

04 stycznia 2024


Dzień dobry! Jak się macie? Mam nadzieję, że wszystko jak zawsze w porządku i że jesteście full zdrowi u nas niestety znowu przeziębienie goni przeziębienie, a ja mam dość bo nie dość, że dzieci chorują to i mi się obrywa - no dramat. Ale, trzeba by twardym i jakoś cisnąć do przodu. 
A ja ostatnio w końcu wybrałam się do fryzjera i postanowiłam zrobić coś dla siebie! I tak o to rozjaśniłam znowu lekko włosy, i jak się mogłam tego spodziewać, moje włosy nie przyjęły tego zbyt entuzjastycznie, więc działamy! I tak o oto znowu Pure Beauty miało w swoim boxie nowość dla mnie - galaretkę do laminacji włosów od Stars from the Stars! No sztos, coś zdecydowanie dla mnie i dla moich włosów, a o laminowanie słyszałam już sporo, ale nigdy nie miałam okazji tego przetestować! 


Stars from the Stars
- cosmis yummy jelly - 
galaretka do laminacji włosów
o każdej porowatości




Dla mnie design kosmetyków Stars from the Stars jest tak bajeczny i cudowny, że nie mogę się napatrzeć na te opakowania. Są piękne, magiczne, a zarazem ciężko oderwać od nich wzrok. Rewelacja nie? Ja uwielbiam, uspokajają mnie i bardzo to lubię. Ale poza tym, opakowanie jest w porządku. Wszystkie najważniejsze informacji mamy na opakowaniu, poza tym mamy dodatkowe plastikowe zabezpieczenie galaretki. Nie jest to, jak to sreberko, które albo wchodzi w kosmetyk albo trzeba oderwać i wyrzucić, więc przyjemnie. 
Zapach od razu się wybija na tle wszystkiego, uwielbiam go. Nie przypomina mi nic konkretnego, ciężko jest mi go zdefiniować, ale zdecydowanie to mój ulubieniec i nawet utrzymuje się chwilę na włosach, co mnie pozytywnie zaskoczyło. Konsystencja galaretki jest bardziej taka rzadka, na pewno nie przypomina odżywek czy masek do włosów. Ale w niczym to nie przeszkadza, wygodnie się nakłada na włosy, przy użyciu odpowiedniej ilości nie spływa z nich, a to dobrze. 


No i działanie. Muszę przyznać, że po pierwszym użyciu nie miałam efektu wow. No włosy były takie wygładzone, trochę miększe niż zazwyczaj, lekko nawilżone i odżywione, ale brakowało mi tego czegoś, brakowało mi u niego zauważalnego i namacalne go efektu. 
Na szczęście, doczekałam się! Już po drugim, trzecim użyciu widziałam naprawdę fajne efekty na włosach, a każde kolejne użycie potęgowało ten efekt wow! Włosy są mega nawilżone, odżywione, gładkie i lśniące. Poza tym, są mega sprężyste i mięciutkie. Cudowny efekt! Myślę, że ta galaretka ma też super wpływ na kręcone włosy, widzę po tych co mi odrastają, że po tej laminacji się kręcą jak szalone! Ale to tylko na plus. 



Wszystko mi tutaj genialnie że sobą współgra. Ta galaretka to dla mnie nowość, ale na pewno zostanie ze mną na dłużej. Tym bardziej, że pamiętajmy, że najlepsze efekty uzyskamy właśnie po dłuższym i regularnym stosowaniu. Na pewno warto, warto cierpliwie czekać na ten efekt i po prostu cieszyć się pięknymi włosami! 

[wpis reklamowy]

3 komentarze:

  1. Jestem jej ciekawa, ale jeszcze czeka :) To będzie moja 3 galaretka do laminacji, bo miałam sessio już i teraz używam crazy hair.

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem bardzo ciekawa jak by taka galaretka sprawdziła się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD