Dzień dobry! Jak się macie, co u Was słychać? Powiem Wam, że u mnie w tym tygodniu jest jakiś kosmos, znowu się nie wyrabiam, znowu się gubię i niestety czuję na sobie ogromną presję i czasu i wszystkiego. Na dodatek jestem mega zmęczona, ale sama na siebie tyle nakładam, więc nie mogę nikogo winić. Ale wiem, że to tylko chwilowa sytuacja, za 3 miesiące już odetchnę, a w wakacje to już w ogóle będzie łatwiej. Zresztą, przyjdzie wiosna i będzie łatwiej! Więc wyczekujmy!
A dzisiaj chciałabym Wam dać spóźnioną recenzję, bo produktu już zdenkowanego, ale właśnie w ostatnim denku uświadomiłam sobie, że nie ma recenzji! A i Miya i serum zasługuje na swoją recenzję, bo wiecie, że ja uwielbiam serum do twarzy, a marka Miya ma swoje dosyć ważne miejsce w moim kosmetycznym serduszku - naprawdę uwielbiam je! Więc każdy kolejny produkt jest warty opisania!
Miya BEAUTY.lab
serum z prebiotykami do skóry problematycznej
Serum znajduje się w typowym opakowaniu, jak na markę Miya. Serum mieści się w szklanej buteleczce, o niewielkich rozmiarów, z plastikową pipetką. A całość zamknięta jest w kartonowym opakowaniu, na którym znajdują się wszystkie informacje. Buteleczka wyposażona jest w pipetkę, która działa bezbłędnie, dozuje idealną ilość produktu do nałożenia na skórę na raz. Bardzo podoba mi się ten delikatny kolor, jest dziewczęco, stonowanie, relaksująco i bardzo mi się to podoba.
Serum posiada wodnistą konsystencję, nie pozostawia po sobie tłustego filmu. Jest standardowa, jak na serum. Zapach jest nie za bardzo wyczuwalny, nie jestem w stanie powiedzieć, jak pachnie.
Serum jest bardzo delikatne i na maksa przyjemne. Bardzo fajnie otula skórę twarzy i sprawia, że dba o nią od pierwszej sekundy po nałożeniu. Serum jest mocno nawadniające i mega nawilżające. Sprawia, że skóra nabiera sprężystości i jędrności, wygląda dużo lepiej, zdaje się być wypoczęta, pełna blasku i mocno promienna. Pielęgnuje skórę na wielu płaszczyznach, dba o odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia, przy okazji regeneruje i koi skórę. Sprawia, że łagodzi jakiekolwiek podrażnienia i zapobiega powstawaniu nowym już na samym samym początku. Myślę, że jest idealnymi produktem na każdą porę roku, zimą fajnie chroni skórę, a latem będzie ją właśnie łagodzić i lekko chłodzić, nie zapominając cały czas o mocnym nawilżaniu i nawadnianiu. Uwielbiam!
Serum naprawdę fajnie się u mnie sprawdziło, mimo że nie posiadam który problematycznej ani skłonnej do powstawania wyprysków czy trądziku. Ale w dalszym ciągu serum przyczyniło się do znaczącej poprawy mojej skóry, głównie jeśli chodzi o odpowiednie nawodnienie i nawilżenie skóry. Serum bardzo fajnie przygotowało skórę pod dalszą pielęgnację, było idealną bazą i początkiem rutyny porannej, jak i wieczornej. Przez cały czas stosowania serum na mojej buzi nie pojawiło się nic, co mogłoby mi się nie podobać, więc domyślam się, że serum naprawdę fajnie może zmniejszać wypryski i trądzik na skórze. Dla mnie ekstra!
Wiecie, że ja uwielbiam serum, wszystkie serum do twarzy przyjmuję z radością. Uwielbiam to jaką one różnice robią na buzi i że naprawdę mają mocne i skuteczne działanie. Dajcie znać, jakie jest Wasze ulubione serum? Ja takie serum jak zawsze znalazłam w niezastąpionym Pure Beauty box!
[produkt otrzymany w ramach współpracy ale jego recenzja nie była wymagana]







.png)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD