L'Oreal Paris Revitalift Filler - ujędrniający krem do twarzy z kwasem hialuronowym

16 marca 2025

 
Dzień dobry! Witam się z Wami w zaskakującej zimowej aurze. Na szczęście wypadło w weekend, więc przyjemnie się siedzi w cieplutkim domu i patrzy za okno na ten miło spadający puch. Zobaczymy, co będzie dalej, chociaż myślę, że już zawita u nas wiosna niedługo na dobre! Ja mam dobry weekend, na szczęście udało mi się odgruzować sprawy 'firmowe' i to, co najbardziej mnie męczyło jest już odhaczone, więc bardzo się cieszę! 
A dzisiaj mam dla Was recenzję kremu do twarzy marki L'Oreal Paris, który ma dla mnie hitowe opakowanie. Coś nowego, coś innowacyjnego i fajnie! Lubię takie nowości. Ujędrnienie, kwas hialuronowy to zdecydowanie coś, co teraz wszyscy używają. Kwas hialuronowy to teraz must have w kosmetykach i ja się bardzo cieszę, że w moje ręce trafiają same najnowsze i najciekawsze produkty. A to za sprawą Pure Beauty. :)


L'Oreal Paris Revitalift Filler
ujędrniający krem do twarzy z kwasem hialuronowym





Krem znajduje się w super opakowaniu. Dobrze wiecie, że nie lubię grzebać w tych słoiczkach i tutaj L'Oreal Paris ma dla nas super rozwiązanie, bo to opakowanie airless sprawdza się super. Wystarczy nacisnąć tak, jak zwykłą pompkę i wyciska nam się krem, który następnie możemy nałożyć bezpośrednio na twarz. Ogólnie tutaj wszystko działa bez zarzutu, mogłabym się przyczepić jedynie do tego, że zapewne koniec produktu może mnie lekko zaskoczyć, bo raczej nie będzie żadnych oznak kończącego się kosmetyku, ale na szczęście mam zastępstwo, więc nie jest to big deal.
Krem ma bardzo lekką i przyjemną konsystencję, należy do tych rzadszych, ale w dalszym ciągu kremowych konsystencji. Ta formuła bardzo fajnie wnika w naszą skórę i otula ją swoimi właściwościami. Zapach jest bardzo delikatny, średnio wyczuwalny, ale należy do tych kosmetycznych i ładnych. 


Ja głównie używam temu kremu na noc, z tego względu, że nie ma SPF, a na dzień mam oddzielne produkty, które właśnie mi zapewniają tę ochronę przeciwsłoneczną. Ale też nie ma większej tragedii, bo mam też sporo dodatkowych SPFów, więc na pewno wszystkie te kosmetyki by fajnie ze sobą współgrały. Ogólnie krem bardzo fajnie nawilża i nawadnia skórę, sprawia, że nabiera blasku i promienności. Nie jest to może jakaś ogromna różnica i efekty nie są bardzo spektakularne, ale wiadomo, że w dzisiejszych czasach przy tylu różnych kosmetykach jakich używam, ciężko jest znaleźć produkt, który robi naprawdę efekt WOW. Ale to dla mnie dobry symptom, bo oznacza, że moja obecna pielęgnacja skóry fajnie daje radę, sprawdza się i dba o moją skórę tak jak powinna. 
Używałam też tego kremu i na dzień od czasu do czasu i bardzo fajnie sprawdza się pod makijaż, nie wpływa w żaden sposób na użyte kosmetyki i nie wpływa to na wykonywany makijaż. 


Ja jestem zadowolona z tego kremu, daje mi to czego oczekuję, nawilżenia, odżywia, wygładzenia i zmiękczenia skóry. Idealnie dopełnia moją całą pielęgnację, którą widzicie powyżej. Serum u mnie sprawdza się rewelacyjnie, tak samo, jak i krem pod oczy, który ma wbudowane trzy metalowe kuleczki, które pięknie masują naszą skórę pod oczami. Wszystkie te kosmetyki są warte zakupu i testowania, na pewno będzie zadowoleni.  Seria Revitalift sprawdza się bardzo dobrze!


Znacie te serię? Znacie te kosmetyki? Może się zainteresujecie kremem pod oczy? Fajnie, że cała seria ma ciekawe produkty w innowacyjnych opakowaniach, tak jak np. te metalowe kuleczki do masowania czy opakowanie airless. Super sprawa!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie bya wymagana]

Sylveco Dermo wzmacniające serum z witaminą C

14 marca 2025


Dzień dobry! Jestem mam nadzieję, że to dobry znak i że będę tu regularnie. A mam co Wam opisywać, mam bardzo dużo wpisów do zrobienia, co cieszy, że mam o czym pisać, ale i lekko przeraża, że mam tyle w plecy, a czasu zamiast coraz więcej to coraz mniej. Ale wierzę, że niedługo będzie łatwiej i powoli, powoli ogarnę sobie taki system, że będę zadowolona ze wszystkiego i będę miała wszystko pod kontrolą.
A korzystając z okazji, że miałam ostatnie same genialne boxy od Pure Beauty to oczywiście trafiły się kosmetyki, które od razu chciałam zużyć. To serum mnie bardzo mocno zaciekawiło, wiecie, że bardzo się lubię z kosmetykami z witaminą C i mam swoje ulubione, ale chce dać szansę i innym kosmetyków. I stwierdziłam, że Sylveco zawsze dobrze wie co robi. Dlatego zapraszam na recenzje! 


Sylveco Dermo wzmacniające serum
z witaminą C





Serum znajduje się w niewielkiej, ale solidnej buteleczce. Jest zrobiona z mocnego tworzywa, jest dość grube i mocne, więc tutaj nie martwię się o nic. Serum początkowo znajduje się oczywiście w kartoniku, na którym znajdują się wszystkie możliwe informacje. Design jest bardzo w moim guście, uwielbiam tę prostotę, uwielbiam te kolory, co ma się rzucać w oczy to się rzuca, wszystko jest pięknie czytelne - no uwielbiam. Mamy też pipetkę, która zdecydowanie ułatwia nam nakładanie produktu na dłoń, a następnie na twarz. Jest ona krótsza od innych, jakie miałam, ale nie przeszkadza to w zupełności w użytkowaniu. U mnie jedna pipetka to idealna ilość do nałożenia na twarz i szyję.
Serum ma bardzo wodnistą i lejącą się konsystencję, jest takie mokre. Dobrze jest szybko nałożyć na twarz, pilnować, żeby nigdzie się nie rozlało. Zapach ma bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny, ale wszystko tutaj gra na plus.
 

Serum uwielbiam używać rano, kiedy to witamina C zazwyczaj pobudzą moją skórę i całą mnie do działania, sprawia, że czuję się taka odświeżona i idealnie przygotowana na cały dzień. To serum sprawia, że jakiekolwiek oznaki zmęczenia znikają, a drobne zmarszczki zostają spłycone. Skóra jest pięknie nawilżona, odżywiona i zregenerowana, jakiekolwiek podrażnienia są ukojone.
Serum super współpracuje z kosmetyki. W związku z tym, że serum jest bardzo mokre chwilkę trzeba odczekać aż się wchłonie i można nakładać krem, ale nie jest to oczywiście jakoś bardzo długo. Chwila i wszystko gra. Nie ma wpływu na produkty, jakie nakładam później czy to pielęgnacyjne czy do makijażu. 


Ja jestem zachwycona, uwielbiam działanie tego serum i aplikacja też jest przyjemna. Bardzo fajnie nakłada się go na twarz, super się wchłania, świetnie działa. Jest bardzo łatwo dostępny, na różnych stronach w Internecie. Dla mnie jest naprawdę super produktem. Nawilża, odżywia, koi i wzmacnia naszą skórę. Więc ja polecam!
Produkt jest dla mnie ekstra pod każdym względem, a że uwielbiam sera jeszcze z witaminą C to już w ogóle.


Lubicie takie produkty? Dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Dr Irena Eris clinic way ultra sensitive skin Dermokrem globalnie regenerujący na noc

12 marca 2025

 
Dzień dobry, wiem że dłuższą chwilę mnie tu nie było, ale dość ciężko było mi się ogarnąć, zebrać i znaleźć czas na napisanie czegokolwiek, Niestety czasu jest coraz mniej, a rzeczy do zrobienia coraz więcej na mojej liście i bardzo nad tym ubolewam. Ale wiem, że powoli powoli odgruzuje się i wrócę na odpowiednie tory. Mam wrażenie, że ten frazes pojawia się u mnie co chwilę, ale trzymajcie kciuki za mnie, żebym znalazła balans, czas na wszystko - a to jest mega trudne.
Ale, ale jak już tu jestem to czas dla Was coś napisać, a opisywać mam sporo. Robiłam sobie w wolnej chwili przyszłe wpisy to całkiem sporo nowości się uzbierało, których recenzja się jeszcze nigdzie nie pojawiła. Dzisiaj chciałabym zacząć od dermokremu marki Dr Irena Eris. Marki, która w ostatnim czasie mnie bardzo w sobie rozkochuje na każdym kroku i sprawia, że jestem pod wrażeniem tego widocznego działania i efektów! A wszystko dzięki Pure Beauty!


Dr Irena Eris
clinic way - ultra sensitive skin
Dermokrem globalnie regenerujący na noc




To mini cudeńko kryje w sobie dużo dobrego. Mamy tutaj niepełnowymiarowy kosmetyk, ale jest on na tyle wydajny, że używam już go jakiś czas i nie widzę większego zużycia, więc wow. Mamy tutaj tubkę, a pełnowymiarowy kosmetyk znajduje się w słoiczku. Ja znam te kosmetyki już na tyle i mam różne produkty, że wiem, że tutaj wszystko będzie super zorganizowane. Super jakości opakowanie, bardzo dobra i szczelna zakrętka, dodatkowe zabezpieczenie w środku - na pewno się nie zawiedziecie.
Krem ma całkiem lekką konsystencję, nie jest ani tłusta ni zbyt gęsta, ale jest treściwa i konkretna zarazem. Dla mnie coś niesamowitego, od razu po nałożeniu czuć, że coś się dzieje. Zapach jest oczywiście boski, nie powinno to nikogo dziwić, dla mnie kosmetyki od Dr Irena Eris to ostatnio poezja zapachu... pachną obłędnie, czarująco i tak samo jest z tym kremem.


Krem jest stricte na noc, ale mi zdarzało się używać go też i na dzień, kiedy zapomniałam na wyjeździe swojego kremu, więc był używany dwa razy dziennie. Krem bardzo fajnie otula skórę, pięknie ją nawilża, zmiękcza, odżywia i regeneruje. Skóra jest fenomenalnie napięta i ujędrniona. Sprawia, że czuję się zadbana i wypielęgnowana i naprawdę jestem zadowolona z tego działania.
Ja zdaję sobie sprawę z tego, że ten krem przeznaczony jest dla dużo starszych osób prawdopodobnie z dużo większymi problemami, bo mamy tutaj rekomendację aż 70plus. Wydaje mi się, że przy tak dojrzałej skórze ten krem naprawdę może fajnie odwrócić i zatrzymać procesy starzenia się skóry, ale i tak wydaje mi się, że nie ma na co czekać. Im wcześniej zadbamy o siebie tym nasza skóra będzie wyglądać tylko lepiej 'na starość'. Dlatego ja nie zwracam większej uwagi na te zalecenia wiekowe. A krem robi wspaniałą robotę, cudownie działa, skóra jest w fantastycznym stanie następnego dnia po nocy. A zawsze można nałożyć grubszą warstwę, to też nie zaszkodzi, a może pomóc. 


Ja jestem zachwycona tym kremem, tak jak i innymi kremami od Dr Irena Eris. One mają świetną konsystencję, wspaniale pachną, super wnikają w głąb skóry i działają fenomenalnie. Od razu po nałożeniu czuć, że ze skórą dzieje się coś dobrego, powoli zaczyna się napinać, ujędrniać - uwielbiam to uczucie. Tutaj mamy od razu intensywne nawilżenie i odżywienie skóry, cudowne wygładzenie i zmiękczenie. Skóra następnego dnia po użyciu jest w świetnym stanie, miękka, ukojona, zmarszczki zostają spłycone i skóra wygląda młodziej, piękniej i bardziej promiennie. Uwielbiam to!
Te kremy naprawdę super działają i polecam je wszystkim!



Macie już swoje ulubione kremy? Dajcie znać!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]

Denko 2025r. - luty!

08 marca 2025

 
Dzień dobry! Przyszedł czas na denko - z dużym opóźnieniem, w końcu denko, które mam nadzieję, że będzie ciekawsze, a na pewno bogatsze niż poprzednie! W dalszym ciągu nie jest to, to co chciałabym osiągnąć. Najbardziej szkoda jest mi tych wszystkich masek, które mam i po prostu wiem, że jak już zacznę to się zmotywuję i na pewno będę kontynuować. Wiem, że pomocne okazałyby się puste płachty, żebym mogła je po prostu namoczyć i dać dzieciom, bo wiadomo, że przy takich czynnościach to one są najbardziej zaciekawione, więc muszę coś wykombinować po prostu. 


W tym miesiącu nawet, nawet mi poszło z wykańczaniem kosmetyków, z czego jestem bardzo zadowolona. Ale, w dalszym ciągu zapasów kosmetycznych mam naprawdę sporo, więc niedługo nastąpi ponowny przegląd kosmetyków i będę mogła nimi obdzielić moich najbliższych. Ale na razie chciałabym Wam przedstawić moją ostateczną opinię na temat kosmetyków, które się skończyły w lutym - enjoy!


Jeśli chodzi o ulubieńców to mamy tutaj dość szeroki zakres kosmetyków, mamy cos do twarzy, do włosów, a także kolorówkę. Tresemme, keratin smooth, spray termoochronny to zdecydowanie mój fav jeśli chodzi o termoochronę. Świetny aerozol, ładny zapach no i skuteczne działanie - najważniejsze. On jest w drogeriach dość drogi, ale na internecie można fajne promocje wyczaić. Z kolei Mixa, hyalurogel, serum do twarzy dla skóry wrażliwej - kolejny produkt, którym naprawdę można zdziałać cuda na twarzy. To serum fantastycznie nawilża, koi, ratuje wszelkie podrażnienia i sprawia, że skóa jest pięknie nawilżona i odżywiona. Alterra, Naturkosmetik, szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się z biotyną i kofeiną - tutaj chyba nie musze nic mówić, bo pojawiają się te szampony tutaj regularnie, zamieniam tylko wersję, są idealne do wszystkiego. Z kolei Ziaja, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy, liście manuka to produkt, do którego jak widzicie wracam regularnie. Jak tylko poużywam innego peelingu, to brakuje mi tego, ta pasta ma naprawdę dogłębne i świetne działanie, nie ma się do czego przyczepić, tu trzeba tylko używać. A jeśli chodzi o BeBeauty, waciki kosmetyczne są w dalszym ciągu najlepsze i zawsze ich używam. I oczywiście znowu zużyłam Catrice liquid camouflage korektor pod oczy to produkt numer jeden. Mimo że kupiłam teraz do testów inne korektory, to i tak mam wrażenie, że wrócę do tego, idealny odcień, świetne krycie, cudowne rozświetlenie twarzy - po prostu uwielbiam. 



  • Avena Cosmetics, amber złocisty peeling do ciała z drobinkami z bursztynu - ten peeling mimo że nie był gruboziarnisty to powiem Wam, że naprawdę super robił robotę. On przenosił mnie do spa, przenosił mnie w jakieś rajskie miejsce i pod prysznicem czułam się rewelacyjnie. Uwielbiałam peelingowanie tym produktem, bardzo polecam!
  • Himalaya Botanique, pasta do zębów cynamonowa - ta pasta zaskoczyła mnie turbo pozytywnie, ja uwielbiam testować te naturalne pasty do zębów, zawsze jestem mega ciekawa jak się sprawdzą w moim przypadku i tutaj cynamonowa opcja naprawdę daje dużo świeżości, cudownie myje i oczyszcza zęby, robi to bardzo dokładnie i pozostawia po sobie czystość i świeżość - rewelacja!
  • Versace bright crystal woda perfumowana - zakochałam się w tym zapachu i na pewno kupię sobie pełnowymiarowy flakonik. Pięknie pachną, świeżo, kwiatowo, kobieco, zapach zdecydowanie zapada w pamięć i właśnie dlatego go uwielbiam. 
  • MaxFacetor, tusz do rzęs - żałuję, że nie ogarnęłam odpowiednich zdjęć do recenzji tego tuszu do rzęs, ale on naprawdę bardzo fajnie wydłuża, wyciąga rzęsy, sprawia, że spojrzenie jest bardziej promienne, oczy są otwarte i jest rewelacja. Nie osypuje się, nie rozmazuje się, wszystko jest tutaj jak najbardziej w porządku, więc tusz jest bardzo godny polecenia.
  • Miya Cosmetics, hand.lab peeling wygładzający do dłoni i do paznokci z olejkami - wiem, że strasznie długo zeszło mi żeby go zużyć, mimo że leżał w łazience przy zlewie, to zawsze wszystko robiłam tak w biegu, że po prostu zapominałam. A szkoda, bo ten peeling jest naprawdę świetny, cudownie wygładza i zmiękcza skórę dłoni, pozbywa się suchych skórek, nie podrażnia już istniejących podrażnień, wiecie nic nie piecze. Naprawdę, peeling do dłoni to jest mój must, mimo że nie używałam regularnie, to bardzo lubię!
  • Yasumi, cleansing foam, ryżowa pianka oczyszczająca do twarzy - pianka jest rewelacyjna, uwielbiałam jej formułę, cudowna chmurkowa i przyjemna pianka, piękny zapach, delikatny, relaksujący, boski, działanie fantastyczne. Idealnie zmywała makijaż wraz z gąbeczką do demakijażu, ale i świetnie oczyszczała twarz z wszelkich zanieczyszczeń w dni bez makijażu. Bardzo była fajna!


I przechodząc do higieny intymnej, postanowiłam zrobić oddzielną kategorię, z tego względu, że dość sporo tutaj zostało zużytych rzeczy! I zużyłam powtarzający się już produkt, czyli Ziaja, intima, kremowy płyn do higieny intymnej, który jest naprawdę fajnym produktem jeśli chodzi o pielęgnację intymną. Mamy tutaj delikatność, ładny zapach, fajne odświeżenie i mycie, dodatkowo produkt jest duży, wydajny i tani, więc super sprawa. I zużyłam też cała masę chusteczek do higieny intymnej, część znalazłam już na końcówce i jakoś tak się złożyło, że w tym miesiącu mamy aż trzy i są to: Facelle, chusteczki do higieny intymnej oraz Revuele, chusteczki do higieny intymnej - dla mnie wszystkie te chusteczki są w porządku, najbardziej zależy mi na niskiej cenie i jak największej ilości w opakowaniu, i żeby się nie rozrywały czy rozwarstwiały, wtedy jestem zadowolona. 


I ot całe denko! W tym miesiącu mamy sporo planów, ja też planuję trochę odpoczynku i relaksu, więc wierzę, że w końcu będę zużywać te wszystkie maski do twarzy, jak i balsamy do ciała. Musze przyznać, że czasem tęsknie za czasem, kiedy miałam dużo czasu dla siebie, miałam slow life każdego dnia i naprawdę dbałam o siebie. Czas do tego wrócić. 


Garnier SKin Naturals, regenerujące płatki pod oczy

06 marca 2025

 
Dzień dobry! Czy ta pogoda nie jest przepiękna? Jest cudownie, bosko, a ja jestem najszczęśliwszą osobą obecnie na urlopie. Dawno nie byłam sama w domu, dawno nie mogłam sobie na spokojnie posprzątać i zrobić wszystko w moim własnym tempie, bez pośpiechu, bez kminienia, że zaraz przyjdą moje bąbelki i wszystko rozwalą. No ta pogoda jest cudowna, okno otwarte, czuć świeżość, cudowne powietrze - naprawdę jaram się na maksa. Tym bardziej, że jutro będziemy w Bieszczadach i nie mogłam sobie wymarzyć lepszej pogody na nasz pierwszy wyjazd w tym roku. A szykuję się na dużo więcej wyjazdów, więc musimy dobrze rozpocząć ten rok.
A jak już siedzę w domu, mam czas to oczywiście nie zapomniałam też o sobie. Tak jak pisałam Wam w ostatnim wpisie, musimy o sobie pamiętać i ja mam największy z tym problem, więc każda taka okazja jest dla mnie idealna do odgruzowania się. Dzisiaj chciałabym Wam napisać o płatkach pod oczy od Garnier, które są regeneracyjne i posiadają aż pół miliona frakcji probiotyków, które robią nam bardzo dobrze. A tak dobrze robi mi też zawsze Pure Beauty, bo tam znajdziemy same najlepsze perełki!

Garnier - skin naturals - 
regenerujące płatki pod oczy




Nasze płatki pod oczy Garnier znajdują się w bardzo estetycznym, ładnym opakowaniu. Nie ma problemów z wyciągnięciem płatków z tego opakowania, a wiecie, czasami jest zbyt dużo produktu, czasem za mało, czasem ciężko jest to wyciągnąć, coś nam się wyślizgnie, wypadnie i tak to różnie z tym bywa. Tutaj oczywiście nic nie przeszkadza, wszystko jest super. 
Płatki składają się z wygodnej, miękkiej i fajnej tkaniny. Bardzo dobrze przylegają do skóry, nie odklejają się, nie zsuwają ni nie przesuwają. Nie trzeba leżeć mając te płatki pod oczami, a dla mnie to bardzo dobrze, bo wiecie, że ja nie mogę za bardzo odpoczywać, bo mam za dużo rzeczy do zrobienia. Ale nie o tym ten dzisiejszy wpis. Płatki nie mają zbyt wyczuwalnego zapachu, więc tutaj jest okej.


Płatki świetnie jest trzymać w lodówce przed użyciem, chłodniejsze będą działać na naszą skórę pod oczami jeszcze lepiej. Jakiekolwiek worki pod oczami, zacienienia czy worki zostaną znacząco zmniejszone już dzięki temu, że nałożymy na skórę coś chłodnego. A tutaj dodatkowo mamy płatki pod oczy, które są nasączone samymi świetnymi składnikami, które dodatkowo mają pozytywny wpływ na naszą skórę, jak i na spojrzenie. 
Płatki świetnie nawilżają i odżywiają delikatną skórę pod oczami. Mamy tutaj mocny rewitalizujący zastrzyk, shot, który naprawdę sprawi, że nasze spojrzenie nabierze witalności, świeżości i dużej promienności. Te płatki mają świetny wpływ na zmęczone spojrzenie. Naprawdę skóra Wam za to podziękuje.


Jest to zdecydowanie najlepszy produkt przed ważnym wydarzeniem, niekoniecznie skóra musi wyglądać źle, żeby ich użyć, ale zdecydowanie nawilżona skóra pod oczami, brak cieni oraz worków sprawi, że twarz będzie wyglądać dużo lepiej. Mi one bardzo podpasowały, wolę tę aksamitną konsystencję od żelowej jeśli chodzi o płatki pod oczy. Mam wrażenie, że taki produkt lepiej przekazuje odpowiednie składniki w głąb skóry. No i ja takie produkty mogłabym używać codziennie, nawet po to, żeby się po prostu pobudzić i odświeżyć, bo tak fajnie działają te płatki!
Ja polecam, jeśli tlyko się nad nimi zastanawialiście to nie ma nad czym. Te płatki są świetnym wyborem i ja zawsze mam jakieś w zanadrzu, kiedy nagle okazuje się, że by mi się przydały - wolę mieć zapas, podobnie jak i masek do twarzy.

Dajcie znać, czy Wy pilnujecie zapasów jakichś konkretnych kosmetyków? I czy lubicie płatki pod oczy tak samo, jak i ja? Lubicie się doceniać i odpoczywać robiąc sobie SPA w domowym zaciszu? Dajcie znać, jakie wtedy kosmetyki wykorzystujecie!


[produkt otrzymany w ramach współpracy, ale jego recenzja nie była wymagana]