Ostatnie denko 2025r.

03 stycznia 2026


Dzień dobry! Witamy się w 2026! Trochę czasu potrzebowałam, żeby się ogarnąć, ale nie ukrywam ogarniam dalej. Dzisiaj pokonałam szafy moich dzieci, zrobiłam tam porządek i mam przygotowaną wielką kupę prania, moja szafa jest posprzątana, ale muszę ją przejrzeć, a do tego potrzebuję trochę przestrzeni i czasu, bo z tym zejdzie mi na pewno bardzo długo. 
Pozbyłam się też denka jeszcze przed Nowym Rokiem, bo bardzo nie lubię wchodzić w Nowy Roku z toną śmieci. Zazwyczaj ten czas między-świąteczny spędzałam na ostrym sprzątaniu i wyrzucaniu rzeczy, co niestety teraz mając dzieci jest trochę problematyczne. Ale grunt, że mam denko do pokazania i jest to ostatnie denko 2025 roku!


A denko jest takie nawet, nawet. Na szczęście udało mi się coś tam przejrzeć te kosmetyki, więc sporo wyrzuciłam bez zużycia, a i bardzo dużą część oddałam, więc cieszę się z tego, że nie marnują sę u mnie w szafce, tylko mają szanse posłużyć komuś innemu! Także bardzo się cieszę. A na razie zapraszam na denko!


Z ulubieńców oczywiście nie może zabraknąć, Queen, nawilżany papier toaletowy, bez którego ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji, korzystania z toalety, tak samo i ogarniania dzieci. Wiem, że są za i przeciw, ale u nas się sprawdza. No i Garnier, płyn micelarny - top of the top, najlepszy z najlepszych. Nie dość, że skuteczny, wydajny, to i w bardzo przystępne cenie - rewelacja. Z kolei Isana, balsam do ust to jest produkt, który każdy powinien poznać, te balsamy są mega tanie, a genialne jeśli chodzi o suche i podrażnione usta. O Catrice, Camouflage, korektor do twarzy chyba za wiele mówić nie muszę. Korektor jest idealny i sprawdza się jeszcze lepiej! Udało mi się zużyć też Garnier Skin Naturals, Vitamin C, maska do twarzy w płacie, one są zdecydowanie najlepsze, żałuję tylko, że tak mało ich zużyłam, dalej mam problem z tym, żeby częściej znajdować czas dla siebie i robić sobie nawet 10 minut takiego relaksu.


  • Ziaja, marshmallow, karmelizowany peeling cukrowy do ciała, truskawkowy puch - ohh, jak ten peeling pięknie pachniał, a w dodatku miał mój ulubiony różowy kolor, więc prezentował się też wyśmienicie. A wyśmienicie to i pachniał, rewelacja. Działanie było tak samo świetne, skuteczne, sprawiał, że skóra była gładka i niesamowicie miękka, a przy okazji zaopiekowana. Boski!
  • Forget me not, summer evening, perfumowany żel pod prysznic i do kąpieli - matko i ja nie napisałam recenzji tego żelu pod prysznic, a tu już się skończył! Ja nie wiem, jak to jest możliwe, ale żel był naprawdę przyjemny! Pięknie mył, a co najważniejsze nawilżał skórę i pielęgnował. A zapach, był ohh cudowny!
  • Clarena, Hydro ECC Mask, hydroalgowa maska do skóry suchej i odwodnionej - i ta maseczka naprawdę była przyjemna! Uwielbiam maski w płachcie, ale ta hydroalgowa wersja byłą tak przyjemna, chłodząca i orzeźwiająca, że to było bardzo cudowne! Maska przy okazji cudownie nawilża skórę, odżywia ją i sprawia, że wygląda promiennie, zdrowo i cudownie. Jest ukojona, a koloryt wyrównany - mega.
  • Radical, trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy - peelingi do skóry głowy to moje odkrycie tamtego roku! Ten peeling był tak samo świetny, sprawiał, że włosy były cudownie odbite od nasady i czuć było to mega odświeżenie i oczyszczenie włosów. Dla mnie niesamowite jest to, że peeling sprawia, że włosy na całej długości są fajne! 
  • Ziaja, Witamina C.B3 tonik do twarzy przed makijażem i po makijażu - ten tonik to był mój sztos tamtego roku i właśnie on sprawił, że mega polubiłam tonizowanie twarzy za pomocą mgiełki, bez użycia wacika, po prostu zmoczenie twarzy tonikiem, działa to cudownie i daje naprawdę super efekty. A ten tonik jest dodatkowo fajny, bo można go stosować na wykonany już makijaż.
  • Vianek, HERO, pianka do mycia twarzy z niacynamidem - kolejny produkt, który okazał się u mnie hitem. Ta pianka świetnie oczyszczała twarz ze wszystkiego, z makijażu, z zanieczyszczeń, czy po prostu odświeżała skórę twarzy. Był na maksa przyjemny, ale i delikatny i skuteczny, a takie produkty uwielbiam. 
  • Garnier, Vitamin C, rozświetlające serum do twarzy na noc - i kolejne serum od Garnier, które się naprawdę świetnie sprawdza, bo Garnier umie w serum, a ta seria Vitamin C to już w ogóle jest sztos, więc mamy tutaj takie kombo kosmetyczne, że wow! Serum nawilża, odżywia, rozjaśnia i robi dokładnie wszystko to, co trzeba!
  • Golden Rose, róż do policzków - a ten róż do policzków był ze mną naprawdę już z 7 lat. Kupiłam go jeszcze przed ślubem i tak sobie był i był, i tak naprawdę wyrzucam go tylko dlatego, że się zaczął tak kruszyć, że aż się cały rozpadł i już nie było czego składać. Ale był bardzo fajny!
  • Miss Sporty Pump Up - extreme volume, tusz do rzęsy - i ten tusz do rzęs sprawdził się u mnie naprawdę fajnie. Bardzo lubię, kiedy moje rzęsy są idealnie podkreślone, wydłużone, pogrubione, a oczy rzucają się w oczy i zyskują taką ciemniejszą oprawę. Tusz super się sprawdził, a na dodatek był tak lekki, że aż niewyczuwalny na rzęsach - mega!

  • So!flow, antyperspirant z betatiną o zapachu owoców leśnych - ten dezodorant nie był w sumie taki zły, zapach miał całkiem okej, może i nie do końca spełniał moje oczekiwania, bo zdarzały się momenty, że czułam się trochę 'spocona', ale to niebyło standardem codziennie. Jakoś tak, mam swoich ulubieńców w tej kategorii i ciężko mi to przebić.
  • Redblocker, koncentrat naprawczy do twarzy - ten koncentrat stosowałam jak serum. Początkowo efekty były naprawdę szokujące i widoczne, ale z czasem zaczęły słabnąć, skóra się przyzwyczaiła, dał jej co miał i więcej już nic nie był w stanie zrobić. Ale wydaje mi się, że z każdym kolejnym kosmetykiem ciężko jest o efekt wow.


I udało mi się przejrzeć to i owo, i znalazłam niestety trochę kosmetyków przeterminowanych bardzo. Są kosmetyki, które w miarę jestem w stanie zużyć w inny sposób, ale jednak tutaj też już chciałam przestać się oszukiwać. Te kosmetyki są dobre, ale ja niestety nie jestem w stanie czasem zużyć wszystkiego do końca, nad czym bardzo ubolewam. Mamy tutaj kosmetyki masek Faceboom, Nivelazione, Miya, Hean, Lirene, Bielenda, a także Yves Rocher. Niektóre produkty fakt faktem znalazłam po latach totalnie o nich zapominając, a niektóre tak sobie czekały na lepszy moment, który niestety nie nadszedł. 

I, mamy to! Plan kosmetyczny na 2026 roku? Na pewno więcej masek na twarz, bo z tym mam cały czas problem, chciałabym być bardziej systematyczna i może dawać z siebie więcej na social media. Ale na to potrzeba dużo czasu, a ja chwilowo mam na maksa mało czasu. Ale, dobrze jest mieć jakieś cele, żeby mieć się czego trzymać, bo łatwiej jest realizować cele, kiedy się je po prostu ma :). Także trzymamy za nas wszystkich kciuki!

Szczęśliwego 2026!