Dzień dobry! Witamy się w 2026! Trochę czasu potrzebowałam, żeby się ogarnąć, ale nie ukrywam ogarniam dalej. Dzisiaj pokonałam szafy moich dzieci, zrobiłam tam porządek i mam przygotowaną wielką kupę prania, moja szafa jest posprzątana, ale muszę ją przejrzeć, a do tego potrzebuję trochę przestrzeni i czasu, bo z tym zejdzie mi na pewno bardzo długo.
Pozbyłam się też denka jeszcze przed Nowym Rokiem, bo bardzo nie lubię wchodzić w Nowy Roku z toną śmieci. Zazwyczaj ten czas między-świąteczny spędzałam na ostrym sprzątaniu i wyrzucaniu rzeczy, co niestety teraz mając dzieci jest trochę problematyczne. Ale grunt, że mam denko do pokazania i jest to ostatnie denko 2025 roku!
A denko jest takie nawet, nawet. Na szczęście udało mi się coś tam przejrzeć te kosmetyki, więc sporo wyrzuciłam bez zużycia, a i bardzo dużą część oddałam, więc cieszę się z tego, że nie marnują sę u mnie w szafce, tylko mają szanse posłużyć komuś innemu! Także bardzo się cieszę. A na razie zapraszam na denko!
Z ulubieńców oczywiście nie może zabraknąć, Queen, nawilżany papier toaletowy, bez którego ja nie wyobrażam sobie pielęgnacji, korzystania z toalety, tak samo i ogarniania dzieci. Wiem, że są za i przeciw, ale u nas się sprawdza. No i Garnier, płyn micelarny - top of the top, najlepszy z najlepszych. Nie dość, że skuteczny, wydajny, to i w bardzo przystępne cenie - rewelacja. Z kolei Isana, balsam do ust to jest produkt, który każdy powinien poznać, te balsamy są mega tanie, a genialne jeśli chodzi o suche i podrażnione usta. O Catrice, Camouflage, korektor do twarzy chyba za wiele mówić nie muszę. Korektor jest idealny i sprawdza się jeszcze lepiej! Udało mi się zużyć też Garnier Skin Naturals, Vitamin C, maska do twarzy w płacie, one są zdecydowanie najlepsze, żałuję tylko, że tak mało ich zużyłam, dalej mam problem z tym, żeby częściej znajdować czas dla siebie i robić sobie nawet 10 minut takiego relaksu.
- Ziaja, marshmallow, karmelizowany peeling cukrowy do ciała, truskawkowy puch - ohh, jak ten peeling pięknie pachniał, a w dodatku miał mój ulubiony różowy kolor, więc prezentował się też wyśmienicie. A wyśmienicie to i pachniał, rewelacja. Działanie było tak samo świetne, skuteczne, sprawiał, że skóra była gładka i niesamowicie miękka, a przy okazji zaopiekowana. Boski!
- Forget me not, summer evening, perfumowany żel pod prysznic i do kąpieli - matko i ja nie napisałam recenzji tego żelu pod prysznic, a tu już się skończył! Ja nie wiem, jak to jest możliwe, ale żel był naprawdę przyjemny! Pięknie mył, a co najważniejsze nawilżał skórę i pielęgnował. A zapach, był ohh cudowny!
- Clarena, Hydro ECC Mask, hydroalgowa maska do skóry suchej i odwodnionej - i ta maseczka naprawdę była przyjemna! Uwielbiam maski w płachcie, ale ta hydroalgowa wersja byłą tak przyjemna, chłodząca i orzeźwiająca, że to było bardzo cudowne! Maska przy okazji cudownie nawilża skórę, odżywia ją i sprawia, że wygląda promiennie, zdrowo i cudownie. Jest ukojona, a koloryt wyrównany - mega.
- Radical, trychologiczny peeling enzymatyczny do skóry głowy - peelingi do skóry głowy to moje odkrycie tamtego roku! Ten peeling był tak samo świetny, sprawiał, że włosy były cudownie odbite od nasady i czuć było to mega odświeżenie i oczyszczenie włosów. Dla mnie niesamowite jest to, że peeling sprawia, że włosy na całej długości są fajne!
- Ziaja, Witamina C.B3 tonik do twarzy przed makijażem i po makijażu - ten tonik to był mój sztos tamtego roku i właśnie on sprawił, że mega polubiłam tonizowanie twarzy za pomocą mgiełki, bez użycia wacika, po prostu zmoczenie twarzy tonikiem, działa to cudownie i daje naprawdę super efekty. A ten tonik jest dodatkowo fajny, bo można go stosować na wykonany już makijaż.
- Vianek, HERO, pianka do mycia twarzy z niacynamidem - kolejny produkt, który okazał się u mnie hitem. Ta pianka świetnie oczyszczała twarz ze wszystkiego, z makijażu, z zanieczyszczeń, czy po prostu odświeżała skórę twarzy. Był na maksa przyjemny, ale i delikatny i skuteczny, a takie produkty uwielbiam.
- Garnier, Vitamin C, rozświetlające serum do twarzy na noc - i kolejne serum od Garnier, które się naprawdę świetnie sprawdza, bo Garnier umie w serum, a ta seria Vitamin C to już w ogóle jest sztos, więc mamy tutaj takie kombo kosmetyczne, że wow! Serum nawilża, odżywia, rozjaśnia i robi dokładnie wszystko to, co trzeba!
- Golden Rose, róż do policzków - a ten róż do policzków był ze mną naprawdę już z 7 lat. Kupiłam go jeszcze przed ślubem i tak sobie był i był, i tak naprawdę wyrzucam go tylko dlatego, że się zaczął tak kruszyć, że aż się cały rozpadł i już nie było czego składać. Ale był bardzo fajny!
- Miss Sporty Pump Up - extreme volume, tusz do rzęsy - i ten tusz do rzęs sprawdził się u mnie naprawdę fajnie. Bardzo lubię, kiedy moje rzęsy są idealnie podkreślone, wydłużone, pogrubione, a oczy rzucają się w oczy i zyskują taką ciemniejszą oprawę. Tusz super się sprawdził, a na dodatek był tak lekki, że aż niewyczuwalny na rzęsach - mega!
- So!flow, antyperspirant z betatiną o zapachu owoców leśnych - ten dezodorant nie był w sumie taki zły, zapach miał całkiem okej, może i nie do końca spełniał moje oczekiwania, bo zdarzały się momenty, że czułam się trochę 'spocona', ale to niebyło standardem codziennie. Jakoś tak, mam swoich ulubieńców w tej kategorii i ciężko mi to przebić.
- Redblocker, koncentrat naprawczy do twarzy - ten koncentrat stosowałam jak serum. Początkowo efekty były naprawdę szokujące i widoczne, ale z czasem zaczęły słabnąć, skóra się przyzwyczaiła, dał jej co miał i więcej już nic nie był w stanie zrobić. Ale wydaje mi się, że z każdym kolejnym kosmetykiem ciężko jest o efekt wow.
I udało mi się przejrzeć to i owo, i znalazłam niestety trochę kosmetyków przeterminowanych bardzo. Są kosmetyki, które w miarę jestem w stanie zużyć w inny sposób, ale jednak tutaj też już chciałam przestać się oszukiwać. Te kosmetyki są dobre, ale ja niestety nie jestem w stanie czasem zużyć wszystkiego do końca, nad czym bardzo ubolewam. Mamy tutaj kosmetyki masek Faceboom, Nivelazione, Miya, Hean, Lirene, Bielenda, a także Yves Rocher. Niektóre produkty fakt faktem znalazłam po latach totalnie o nich zapominając, a niektóre tak sobie czekały na lepszy moment, który niestety nie nadszedł.
I, mamy to! Plan kosmetyczny na 2026 roku? Na pewno więcej masek na twarz, bo z tym mam cały czas problem, chciałabym być bardziej systematyczna i może dawać z siebie więcej na social media. Ale na to potrzeba dużo czasu, a ja chwilowo mam na maksa mało czasu. Ale, dobrze jest mieć jakieś cele, żeby mieć się czego trzymać, bo łatwiej jest realizować cele, kiedy się je po prostu ma :). Także trzymamy za nas wszystkich kciuki!
Szczęśliwego 2026!






.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
Ja też lubię płyn micelarny od Garniera. Zawsze się sprawdza.
OdpowiedzUsuńOjjj takie fajne maski Miya Ci się przeterminowały :(
OdpowiedzUsuńPianka Vianek, maska garnier, żel Forget, płyn garnier, korektor catrice, tonik ziaja mi się sprawdziły. Peeling ziaja owszem obłędny zapach, ale ta tłusta warstwa... okropność! Jak będą kolejne w PB to podaję dalej :P
Super zużycia! Bardzo lubię maseczkę z witaminą C od Garnier, ich rożowego micela zresztą tak samo :)
OdpowiedzUsuńsuper denko ;D
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego w nowym roku 😀 Świetne denko i prawie większość znam i nawet mam podobne opinie 😀 Pianka z Vianek i żel pod prysznic z Forget są świetne 🥰
OdpowiedzUsuń