#22 blogmas, Xmas Day Routine

22 grudnia 2018


Dzisiaj postawiłam Wam pokazać mój rytuał, jaki wykonuję przed większą imprezą czy weselem, więc i na święta się nada. Osobiście zawsze dbam o to, żeby przy świętach być zrobiona, żeby czuć się lepiej. Pokażę Wam, co robię wcześniej, od rana i w jakiej kolejności. Teraz już wcześniej sobie wybrałam kosmetyki, maski, bo w tym roku święta są dla mnie bardziej wyjątkowe niż zazwyczaj, więc i przygotowania muszą być bardziej wyjątkowe niż zazwyczaj! A przy okazji pokażę Wam też kosmetyki, jakich obecnie używam, więc będziecie mieć i update mojej obecnej pielęgnacji ;). Co prawda nie pokażę Wam wszystkich, bo część po prostu zużywam, żeby w końcu się pozbyć zaczętych opakowań, ale niektóre  te ciekawsze pokażę :).


DZIEŃ PRZED 
Zawsze zaczynam działać już dzień przed  Rano nigdy nie mam czasu na wszystko, wszystko, a też nie oszukajmy się - wolę sobie pospać dłużej, a rzeczy, które mogę zrobić dzień przed - robię. Zawsze peelinguję ciało dzień przed ważnymi wydarzeniami, tak samo jak i przed depilacją. Na wszelki wypadek, gdyby tam coś się zadziało lubię mieć noc na regenerację. Poza tym, maska na dobrze czyszczoną twarz. Nie mamy zazwyczaj 50 takich samych masek, żeby móc używać sprawdzone, a ja lubię eksperymentować i mimo że mnie zazwyczaj nic nie uczula to na wszelki wypadek dbam o cerę głównie dzień przed. Jakbym dostała jakiegoś uczulenia, podrażnień to przez noc mogę się ratować. I stopy, czyli moja najrzadziej pielęgnowana część ciała, nie lubię i zawsze o tym zapominam, więc zdarza mi się, że nawet zapisuję sobie, żeby to zrobić; peeling i maska na noc, i rano można hasać!


Ciało: Natura Siberica peeling gruboziarnisty z rokitnikiem i miodem
Stopy: SheFoot, peeling naturalny; Farmona, ratunek dla stóp, maska nawilżająca 


Twarz: Evree, różany olejek do mycia twarzy; Ziaja, pasta do głębokiego oczyszczania, Selfie Project, łagodny tonik oczyszczający.
Maski: Rapan Beauty, maska do twarzy; Douglas Mikołajowa maska do twarzy w płachcie

WIGILIA
I tutaj zaczynam maraton już od samego rana. Najpierw zaczynam od włosów, nakładam olej, a następnie lecę pod prysznic. Kiedy olej sobie wnika we włosy, ja mam dosyć sporo czasu, żeby na spokojnie się wydepilować i ogolić. Oczyszczam standardowo twarz i zajmuje się włosami. Podwójne mycie rożnymi szamponami, odżywka, którą zmywam dość niedbale i na to nakładam maskę, którą pozostawiam na włosach jeszcze przez chwilę. 


Włosy: Garner Fructis, bananowa maska odżywcza do włosów, Receptury Babci Agafii, balsam do włosów
Ciało: Yves Rocher, żel pod prysznic - czerwone jabłuszko z kolekcji świątecznej

I wtedy wbijam się w dresy i robię sobie jakieś pierdoły. Zazwyczaj wtedy robiłam paznokcie, ale to już zrobione, więc mam czas zapewne dla Was i w między czasie przygotowuję sobie wtedy ubrania i dodatki, jakie mam zamiar założyć. A biżuteria to prezent od mojego cudownego mikołaja, idealnie się wpasuje w te święta <3.


Koszula i spódnica - Sinsay
Biżuteria  Apart

No i zanim się ubiorę, zabieram się za makijaż. Myślę, że pomaluje się standardowo tak jak ostatnio, w razie w możecie zobaczyć moje propozycje ze wszystkich blogmasów (btw, ale się zmieniłam haha).:

*Świąteczny makijaż --> blogmas 2018r.

*Świąteczny makijaż --> blogmas 2017

*Świąteczny makijaż --> blogmas 2016


A po wigilii planuję oglądać Kevina, pewnie przebiorę się w wygodne ciuchy i będę się już tylko chillować przed pasterką.
Nie mam jeszcze planów na inne dni świąt, zapewne będę jeździć i odwiedzać rodzinę i znajomych - a przynajmniej taką mam nadzieję, że uda mi się spotkać ze wszystkimi albo przynajmniej z niektórymi, a fajnie by było. W razie w, postaram się robić update na insta co, gdzie i jak. Kalendarza już nie będę otwierać, to przynajmniej będę spamować czym innym.


#21 blogmas, świąteczny MakeUp

21 grudnia 2018


Planujecie wcześniej Wasze stroje, paznokcie, makijaż i całą inną otoczkę, kiedy gdzieś się wybieracie? Nie mówię koniecznie o świętach, o wigilii czy o tym, jak będziecie odwiedzać znajomych czy rodzinę, ale po prostu, kiedy macie ważne wydarzenie: ubieracie się w co Wam wpadnie rano w ręce czy jednak wcześniej się nad tym zastanawiacie? U mnie bywa różnie, ale zazwyczaj zastanawiam się nad tym wcześniej (maksymalnie dwa dni przed). W tym roku strój na wigilię mam już wybrany do dawna, bo będąc na zakupach kupiłam dwie rzeczy, które idealnie się ze sobą zgrały, więc tak zostaje. Paznokcie też mam już zrobione, więc jeszcze tylko makijaż do zaplanowania. A dziś Wam pokaże jedną z wersji, w którą mogę iść.


Korzystam z paletek, z których korzystam prawie zawsze. Nie mam ustalonych makijaży na różne wyjścia, do kina, na randkę czy na miasto Jak chcę się już pomalować (razem z makijażem oka) to zazwyczaj idę w mega mocne, kolorowe akcenty, a bardziej brązowy makijaż zostawiam sobie na dni, kiedy nie mam planów, a po prostu chcę ładniej wyglądać.
No dobra, wystarczy tego gadania. Poniższy makijaż od jakiegoś czasu wykonuję podobny na większe imprezy, także mogliście już go gdzieś tam widzieć na zdjęciach. Górna powieka jest utrzymana jak zawsze w brązach, i jaśniejszy akcent na powiekę, natomiast uwielbiam na dolną powiekę ostatnio nakładać mocny błyszczący pomarańcz w połączeniu z bordowym brokatem z paletki MIYO, uwielbiam ten efekt! Niestety na zdjęciach nie ma za bardzo tego efektu, jak to wygląda w rzeczywistości, ale mam nadzieję, że coś tam widać!







Do makijażu twarzy użyłam:

Fluid: Dermacol, 24h control, long lasting make up nr 1
Korektor: Catrice, Liquid Camouflage, high coverage, nr 010
Puder: Dermacol, Invisible fixing powder, odcień light
Bronzer: Pierre Rene, compact powder nr 17 - chilly bronze // Constance Carroll paleta do konturowania, cool matte
Róż: Golden Rose, powder blush nr 09 - soft rose // Dermacol, Beauty Powder Pearls rozświetlające
Rozświetlacz: W7 Glowcomotion, puder rozświetlający // Kobo pigment rozświetlający

Makijaż oczu:

Brwi: Eveline, art scenic - korektor do brwi // Essence, cienie do brwi  01 - natural // Brow Fix, Golden Brown X
Paletki: Sleek Au Naturel 601 // Sleek Arabian Nights Smoke&Shadows 320 // Miyo Five Points Palette nr 16 - Holy Grell
Inne: Paese, matowy cień do powek - kaszmir // Dermacol, czarnakredka do oczu //Bourjois, Rouge Velvet The Lipstick, 03 - Hyppink chic
Tusz do rzęs: Miss Sporty, Pump Up Boster


A Wy, jaki planujecie makijaż na święta?


#20 blogmas, podsumowanie blogmas, dekoracje, pierniki itp

20 grudnia 2018


Hej, hej! Do Świąt zostały zaledwie 4 dni, więc czas najwyższy na mini podsumowanie. Chciałabym Wam dzisiaj pokazać, jak wyglądają moje dekoracje, choinka, drzewka, co udało mi się zrobić i jak udekorować mieszkanie czy np. pierniki! Enjoy!

  • DEKORACJE
W tym roku nasza choinka jest w podobnej kolorystyce, jak w roku poprzednim. Srebrno, różowa, ale postanowiłam dodać lekkie akcenty intensywnego fioletu, różu (w necie sprawdziłam, że to magenta!) i bardzo mi się to podoba! Żałuję, że nie kupiłam więcej takich ozdób. Poza główną choinką w salonie zachciało mi się mieć też drzewko w pokoju i narzeczony wpadł na pomysł, żeby kupić żywą choinkę i ją udekorowaliśmy. No rewelacja, a sama bym na to nie wpadła. Robi mega wrażenie, fajnie wygląda i ja się jaram. Inne dekoracje już widzieliście, jak  napisy czy mini choinki. Ale nowością jest wielki napis Merry Christmas w salonie. I mega się tym jaram, bo miało mi to przyjść w tamtym roku, a się opóźniło i doszło jakoś styczeń/luty, ale już jest, wisi i robi wrażenie ;D.





  • PIERNIKI
Pierniki robimy, co roku i nie wyobrażam sobie, żeby tego nie robić. Mega to uwielbiam, a w tym roku pomagał mi narzeczony, razem je dekorowaliśmy i nigdy nie mieliśmy tak fajnie udekorowanych pierników. Poza tym, spełniłam kolejne swoje małe marzenie, czyli zrobiliśmy dom z piernika Jak tylko zobaczyłam zestaw taki do zrobienia w tesco od razu stwierdziłam, że muszę go wziąć i właśnie wczoraj usiedliśmy i udało nam się go zrobić.




  • NIE MA JAK U MAMY
No dobra pochwalę się też i za mamę, bo moje świąteczne szaleństwom na pewno mam po niej, która teraz u siebie robi takie cuda w ogrodzie, że każdy świąteczny freak miałby tam największą zabawę i frajdę oglądając te wszystkie święcące się rzeczy.




Myślałam, że uda mi się jeszcze Wam pokazać moje zapakowane prezenty, ale jeszcze ich nie zapakowałam, w sumie to żadnego. Wszystko leży w szafie i czeka aż znajdę dłuższą chwile, żeby się tym zająć. Jak coś tam jeszcze uda mi się zdziałać to zobaczycie na moim insta. Zresztą więcej mamowych dekoracji też tam znajdziecie, jak i wszystko inne. Powróciłam na instastory i dosyć sporo mnie tam ostatnio ;).
A u Was świąteczny klimat już zagościł w domu? :)


#19 blogmas, świąteczne paznokcie!

19 grudnia 2018


Zbliżamy się już powoli do świąt! W sumie to nawet szybciej niż powoli, więc trzeba spiąć tyłki i zacząć przygotowania na całego. U mnie w sumie sporo jeszcze do zrobienia, wypada posprzątać, ugotować, coś tam poogarniać, spakować prezenty, ale na wszystko znajdzie się czas, aż tak się nie spinam. Ja też nie popadam w nie wiadomo jakie skrajności, okien nie myję, jak nie będzie czasu na nic to przynajmniej ogarnę, żeby syfu nie było i milusio się siedziało, ale bez przesady. Jak na razie ogarniam siebie, haha. Strój na wigilię już mam, na dniach zastanowię się nad makijażem,który też Wam tutaj pokażę, no i mam już paznokcie!


O dziwo całe życie robiłam sobie paznokcie sama, zwykłymi lakierami - jednokolorowe i szczerze zawsze byłam przeciwna hybrydom. pewnie dlatego że nie umiałam ani ich pomalować, ani ściągnąć, przez co paznokcie miałam potem w tragicznym stanie, więc stwierdziłam, że okej nie jest to dla mnie. Ale jakoś tak się przemogłam w tym roku i nie wiem, jak ja mogłam tak długo wytrzymać bez hybryd. To jest taka wygoda że szok! Ale chodzę na paznokcie do osoby, która wie co robi, idealnie nam się terminy zgrywają, więc jestem zadowolona. Bo mam paznokcie zawsze zrobione, piękne, a w dodatku nie są nudne! Na zdjęciu po lewej moje paznokcie z końca listopada - lekko zimowe, a po prawej moje nowe, które będę mieć na świętach:


Początkowo poszłam w śnieżne, niebieskie paznokcie; sweterek, szary brokat (to jest moja wersja szron) i mieniące się gwiazdki. Uwielbiam jasne paznokcie dużo bardziej niż ciemne - sama nie wiem czego, ale mam wrażenie, że bardziej rzucają się w oczy. Ale wtedy już wiedziałam, że na święta zamierzam iść w biel. I poszłam! Śnieżynkę 3D gdzieś obczaiłam i pomyślałam sobie, że będzie fajnie wyglądać, tak samo jak i te paski na wskazującym. Natomiast kryształki wymyśliła już moja Paula i podziwiam ją za precyzję i cierpliwość! Bo sztos. A jeżeli jesteście ciekawi paznokci, jakie robi Paula to zajrzyjcie na jej insta --> @woloszynpaula

Poza tym, strasznie mi się podobają wszelkie renifery, pierniki, czy inne świąteczne wzory na paznokciach, ale sama bym takich nie chciała ;). Jak już to czerwienie, zielenie - to prędzej! A jakie Wy macie paznokcie w tym roku? Szukam inspiracji na moją kolejną wizytę;D.
A moje inspiracje na świąteczne paznokcie znajdziecie też w blogmasie sprzed dwóch lat ;)


#18 blogmas, relax and take it easy

18 grudnia 2018


Blogmasa wczoraj nie było - masakra. Ktoś zauważył? Nie. Coś się stało? Nie. Świat się zawalił? Nie. No może trochę internety mi się zacinały w nocy, ale raczej nie było to spowodowane tym, że nic się tutaj nie opublikowało o standardowej blogmasowej porze 16:30.


Blogmasa nie było, a dziś będzie o tym, czego go nie było.
Gadam na około, że święta to taki cudowny czas, że to czas radości spokoju, wdzięczności, miłości, przebaczania i pojednania, czyli tylko pozytywnie. Pisałam, żeby się nie spinać, żeby nie robić nic na siłę, żeby cieszyć się tym czasem, który macie, że właśnie kluczem do szczęścia jest to żeby odpuścić. Aż tu nagle, sama wpadłam w świąteczne szaleństwo, tylko w wydaniu blogowym, blogmasowym. Bo nie mam wpisu, bo się nie wyrabiam, bo nic nie napisałam, nic nie wrzucę i zaczęłam się denerwować, frustrować, przez co osoby dookoła mnie też zaczęły się źle czuć. A przecież powtarzam już od ponad dwóch tygodni o co w tych świętach chodzi i jak możemy wykorzystać grudzień.

Czego się nie wyrobiłam?
Bo spędzam fantastyczne wieczory z ukochanym i nie myślę o moim blogowym świecie, bo przecież jestem taka szczęśliwa.
Bo zeszły weekend spędziłam rewelacyjnie, odwiedziliśmy znajomych, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, odwiedziliśmy nasze babcie i naszych rodziców, a wieczorem piekliśmy i dekorowaliśmy pierniki
A wczoraj rano, kiedy miałam w planach pisać, pomogłam sąsiadce i ubrałam z nią choinkę, włączyłam kolędy, rozmawiałyśmy, ona mogła się wygadać, a ja mogłam pomóc.

I mimo że się nie wyrobiłam, to kiedy dotarło do mnie, co ja odwalam - i nie żałuję. I zdecydowanie nie wolałabym w tym czasie siedzieć przed kompem i pisać. Okej, perfekcyjną i dokładną część mnie trochę to zabolało, bo jestem dokładna, bo muszę realizować to, co sobie zaplanowałam, bo nie mogę odpuścić, bo jak mi się nie uda to będzie fail. I co? I gówno prawda, przecież nic się nie stało. Najgorsze jest to, że my sami nakładamy na siebie czasem te chore deadliny i za wszelką cenę coś robimy. A czasem warto odpuścić. W świętach chodzi właśnie o spędzanie czasu z bliskimi w radości, a mi się udaje to realizować i jestem najszczęśliwsza.

I dobrze się stało. Odpuściłam, ulżyło mi, kamień spadł mi z serca, a świat się nie zawalił - same plusy! W końcu zaczęłam się słuchać własnych rad.